Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 1,012)
  • Autor
    Wpisy
  • Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 1014

    Odnośnie deficytòw  takie podejście gdzie jeżeli czegoś nie mam/nie dostałem (np. zaufania, miłości, odpowiedzialności, granic, autonomii, zwracania się o pomoc itp.) to nie mam z czego czerpać/pobrać stąd też nie dam tego też innym lub po omacku w stopniu znikomym (zresztą to przeniesione błędne koło zauważam też w tym ile otrzymał zadobòw (niewiele) mòj tata stąd niewiele ich przekazał mi) , ale podobnie jak Ty uważam, że w dorosłym życiu biorąc odpowiedzialność (zamiast wchodzić w rolę ofiary) możemy odbudowywać zasoby.

    W tym miejscu pasują słowa Perfectu 'nie mogę Ci wiele dać, bo sam niewiele mam'

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 dni, 1 godzina temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 dni, 1 godzina temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 dni, 1 godzina temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 1014

    Mocno subiektywna ocena na bazie rozmòw i tematòw 😉 też na bazie tego co dziś a co dwa lata temu głòwnie chodzi mi o odpowiedzialność, poczucie wartości, świadomość i też dojrzałość emocjonalna w tym większa umiejętność szukania wsparcia/pomocy, nie ucinanie/porzucanie  gdy czuję dyskomfort w relacji a najpierw spojrzenie, dbanie o siebie i swoje zdrowie, wzrost zaufania do ludzi, poruszane tematy, większe skupienie na słuchaniu w tym odmiennego poglądu i jeszcze można by było wymienić kilka składowych  na bazie, ktòrych oceniałem, że byłem co najmniej 10 lat wstecz. (jeszcze jest sporo do zrobienia w tych warstwach, ale czuję, że idzie to powoli we właściwym kierunku).

    Na ten moment najwięcej do zrobienia w kwestii relacji (choć tutaj też zaszła zmiana) oraz związku stąd na ten moment oceniam ok 8 lat wstecz.

    Przy rozmowach z osobami młodszymi pow. 8 lat czuję uw rozmowie z nimi większą dojrzałość u siebie, cele itp (też subiektywnie) stąd tak mniej więcej czuję, że tyle 😉

    Kwestii zawodowych i finansowych nie poruszam, bo akurat niektòre osoby dda radzą sobie w tym zakresie wręcz przodują a mimo tego czują się na poziomie emocjonalnym, osobistym i relacyjnym niespełnieni.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 dni, temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 dni, temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 1014

    Dwa pozostałe, ale nachodzące się czynniki według mnie to budowa poczucia wartości (związane też z dbaniem o siebie -rozwòj, zdrowie, granice, nie pozwalanie na nadużywanie czyli asertywność itp) oraz luzowanie kontroli (tutaj w kontekście zwłaszcza relacji, ale też szybszego działania na zasadzie nici zaufania bez osobistego potwierdzania), nie analizowania/biczowania przy porażkach wręcz widzenie jako nowe doświadczenie i mały krok wprzòd inne to poczucie (lęk), że jak stracę pieniądze, lokum, kobietę/mężczyznę, pracę to będzie jak w dzieciństwie (takie pułapki mają duże znaczenie przy podejmowaniu ważnych decyzji gdzie często wolimy bezpieczną (czasem niekomfortowa) przystań.

    Dla odmiany osoby dda w ròżnego rodzaju terapiach  i autoterapiach z moich obserwacji są bardziej świadome siebie oraz bardzo często nie mają uzależnień (czesto są po a bieżące potrafią szybko wyłapywać i pozbywać się).

     

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 dni, 1 godzina temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 dni, 1 godzina temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 dni, 1 godzina temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 1014

    Ze swej strony mam poczucie 8 lat  wstecz (na bazie rozmòw) przy czym w ostatnich dwòch latach to poczucie zmalało o jakieś 2 lata

    Na jednej z sesji miałem rozmowę gdzie terapeuta uświadomił mnie, że wiele funkcji, deficytòw uczę się dziś (nadrabiam) a normalnie ludzie nabywają je od rodzicòw i myślę, że to jest że sobą powiązane.

    Opròcz pracy nad mechanizmami skròcenie dystansu (w moim poczuciu) odbyło się też dzięki przyjrzeniu się tematowi odpowiedzialności.

    Mechanizmy i przyglądanie się odpowiedzialności skraca według mnie dystans.

    Mam już tylko 8 lat do nadrobienia 😉

    Przy czym nie idealizował bym też innych, bo jak tak dłużej pobyć z kimś to też u nich wychodzą ròżne niedojrzałe elementy.

     

    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 1014

    W jednej z audycji z blogadda jeden z terapeutòw przedstawił  taką  trafną  metaforę. Gdzie my stoimy na jednym brzegu a lęk stoi na drugim i aby spotkać się z lękiem warto zbudować most. (sprawdzić choćby pytania i odpowiedzi na ile lęk jest realny)

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana , temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 1014

    Meliska są co najmniej trzy nazwijmy to sytuację w moim życiu w ktòrych nie potrafię przeskoczyć lęku.

    Jak patrzę na siebie to jest wiele sytuacji w ktòrych ponad przeciętnie wchodzę (w moim subiektywnym odczuciu) wręcz podejmuję ryzyko i działanie, ale w tych trzech nie.

    Jeden jest nawet nieco destrukcyjny.

    Stąd nie mogę powiedzieć, że znam sposòb, ale przyglądając się swoim reakcjom uważam, że taką najbardziej skuteczną jest metoda małych krokòw, oswajania, przyznawania się do lęku przed samym sobą, rozmawiania z lękiem poprzez pytania i odpowiedzi a następnie nie ma innej drogi niż działanie (choć czasem warto się cofnąć by dać sobie miejsce przy czym po cofnięciu nie oskarżać siebie a podejść ze zrozumienie na zasadzie ok. teraz nie)

    Czasami muszę sobie uciec np. w pracę, aktywność fizyczną tyle, że mam świadomość, że to ucieczkowe, ale daje sobie na to zgodę by trochę oddalić lęk.

    Z takich autorskich technik to.

    1. Przyznanie się do lęku i rozmawianie z nim (czego się boisz, na ile jest to realne, konfrontowanie, ale też nie naciskanie w zależności od momentu i sytuacji)

    2. Aktywność fizyczna -to jest moje największe antidotum.

    3. Modlitwa i takie oddanie się Bogu.

    4. Ostatnio uczę się trochę medytacji, ale w takiej najprostszej formie czyli poprzez głębokie wdechy i kròtką formułkę po to by w danym momencie skupić się na tu i teraz.

    5. Nie podgrzewanie lęku czyli nie daję mu rosnąć.

    6. Ostatnio dorzuciłem nucenie jakieś piosenki (zapożyczone z forum).

    7. Dużo mi też dało spòjne życie z wartościami na tylu poziomach na ilu dałem radę czasami to są drobnostki jak kasowanie biletu na jeden przystanek, ale widzę, że się przekłada.

    Odnośnie krytykowania siebie, nie robię tego. Z racji, że już z kilku źròdeł uzyskałem te same przemyślenia odnośnie wspòłczucia sobie przekonuje mnie to i w tym kierunku idę. Rosenberg mòwi, że jeżeli ktoś traktuje siebie jak przedmiot poprzez krytykę samego siebie, osądy i żądania doprowadza to nas, że bardziej czujemy się jak krzesła a nie jak ludzie.

    Droga jest poprzez szacunek i wspòłczucie sobie czasem żałobę oraz choćby pròbę odgadywania swoich potrzeb. Na zasadzie coś mnie irytuje -jaka potrzeba się pobudza i strategia zaspokojenia potrzeby (nie da się tak to pomyślę jak ją zaspokoić inaczej).

    Na razie wchodzę w to dość nieudolnie, ale czuję, że to dobry kierunek.Zakładam, że z czasem coraz łatwiej będę odczytywał swoje potrzeby.

    Te wszystkie ruchy widzę, że złagodziły lęk i coraz bardziej buduje mi się obraz, że przeskoczę te trzy sytuacje w ktòrych jest blok.

     

     

     

     

     

     

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana , temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 1014

    Cała myśl sprowadza się do tego, że nie jestem odpowiedzialny za cudze uczucia (nawet jeżeli jest to cudza złość jako reakcja na moje zachowanie), ale dobrze jest w relacjach uwzględniać cudze potrzeby.

    Wyraźne oddzielenie. Branie odpowiedzialności za cudze uczucia może wzbudzać poczucie wstydu lub winy itp. natomiast uwzględnienie cudzych potrzeb, wsłuchanie się w nie przy jednoczesnym uwzględnieniu swoich potrzeb poprawia relacje.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 tydzień temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 1014

    Potrzeby/relacje.

    Idąc za Rosenbergiem mamy trzy realizacji potrzeb (uznałem, że ma to duże odniesienie dla dda z racji, że wielu z nas rezygnuje ze swoich potrzeb)

    1. faza pierwsza – decyzja o realizacji swoich potrzeb- jako reakcja na zauważenie, że często czuliśmy się odpowiedzialni za cudze emocje

    2. faza druga – tupet- czyli moment w ktòrym realizujemy swoje potrzeby, ale tak sztywno, nieustępliwie przez co w tej fazie często co najmniej wywołujemy zdziwienie u znajomych a czasami wręcz ludzie zaczynają się odcinać.

    3. Faza trzecia -właściwa- realizacja swoich potrzeb i jednoczesne uwzględnienie potrzeb innych (rozumiem to tak, że z jednej strony nie rezygnujemy z siebie, ale też staramy się uwzględniać innych)- w większości przypadkòw jest to możliwe rzecz w tym by się komunikować i wsłuchiwać się wzajemnie.

    Dlaczego o tym piszę? Bo zauważam, że często osoby dda o ile potrafią wyjść z fazy pierwszej o tyle bardzo długo tak nawet bym powiedział na zasadzie takiego buntu tkwią w fazie II.

    Sam jak sobie wròcę do pewnych sytuacji zauważam, że byłem/jestem w fazie tupet. Czyli 'teraz' moje potrzeby a Ty ròb co chcesz (stawianie na ostrzu noża i tylko dlatego, że  'moje potrzeby' (w tyle głowy -nie dbałem o nie to teraz dbam i dobrze tyle, że można to realizować z uwzględnieniem potrzeb innych)

    Bardzo wartościowa lekcja, ktòra skraca mi znacznie drogę, bo z jednej strony pozwala skupiać się na swoich potrzebach a z drugiej otwiera (a nie zamyka) na relacje z racji zauważania potrzeb drugiej osoby.

     

     

     

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 tydzień temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 tydzień temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 1014
    w odpowiedzi na: W domu ciągle ekrany #483117

    Mewa po Twoim ostatnim wpisie wcale nie uważam, że jesteś egoistką wręcz słyszę konkretną potrzebę. Nie jestem jakimś znawcą, ale dla mnie jest jak najbardziej ok. że ktoś wprost mówi o swoich potrzebach.

    Odnośnie Twojej prośby zgadzam się aby moje wpisy w tym wątku też zostały usunięte co pewnie ułatwi ew. usunięcie wątku.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 tydzień, temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 1014
    w odpowiedzi na: W domu ciągle ekrany #483112

    Jeszcze jedna taka myśl. Nie ma sprzeczności w potrzebie autonomii i jednoczesnej potrzebie bliskości, relacji, przynależności choćby w rodzinie. (już tak mamy, że potrzebujemy i tego i tego- jedni trochę mniej inni trochę więcej).
    I jeżeli np. smuci Cię albo irytuje, że rodzina siedzi w ekranach można spròbowac powiedzieć mniej więc tak. Słuchajcie smuci mnie/irytuje, że spędzamy tyle czasu przy ekranach, bo chciałabym częściej rozmawiać z wami czy moglibyśmy np. raz dziennie przez 1-2 godziny spędzić czas razem na rozmowach? w domu lub spacerze.

     

     

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 tydzień, temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 1,012)