Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 922)
  • Autor
    Wpisy
  • Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 924

    Dokładnie tak i nawet we wpisach Jakubka się to przewija a ‚bo to tak jak branie odpowiedzialności za ojca, ktòrego nie mogłem zwolnić’- warto sobie poobserwować czy to nie wytrych. Ktoś mi ostatnio powiedział, że nie ze wszystkim da się zejść do zera jak choćby jakieś reakcje, ale można pomniejszyć i to już jest krok wprzòd (bywa nawet tak, że na niektòrych przy dwòch podobnych sytuacjach reagujemy np. bardziej agresywnie, bo gdzieś mamy jakieś skojarzenia).

    Odnośnie np. biegania ze swej strony daję sobie miejsce np. w sytuacjach gdzie jest dzien po dniu i prognozy sugerują, że w jednym może być korzystniej to realizuję w drugi. Zauważyłem też, że z perspektywy domu wielokrotnie w świadomości człowiek ma poczucie dzis nie wychodź! a jeszcze jak ktoś znajomy utwierdza ‚taka pogoda daj spokòj siedź w domu’ a co ciekawe po wyjściu okazuje się, że jest całkiem fajna pogoda. Inna perspektywa patrzenia i inny punkt widzenia. I myślę, że też tak jest w wielu dziedzinach życia.

    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 924

    Nawiązując do filmiku zwròcę uwagę na to co napisałeś wczoraj. ‚a może był dda..’. Widzę w tym analogiczną sytuację wpływania o której mówi Magda czyli odwoływanie się do przynależności/wspòlnoty (początek filmu)

    Jak w takiej sytuacji reagować? Osobie dda gdy np. nam się zwierzy możemy pomòc poprzez poinformowanie o meetingach, 12 krokach, terapii, możemy jej coś podpowiedzieć, ale nie ulegać poddając się wpływowi przynależności gdy jest to kosztem nas.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 dni temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 924

    Fenix zgadzam się to idzie ròwnolegle. Dodalbym jeszcze do tego aktywność fizyczna na powietrzu, bo ona podobnie jak odpowiedzialność może wydawać się kolejnym obciążeniem, ale w długim okresie kształtuje i charakter i ducha już tak jakoś jest, że mimo wysiłku bardziej się chce niż bez niego.

    Jakubek to co zrobiłeś w ostatnim poście jest wzięciem odpowiedzialności, krokiem w tym kierunku. Wròciłeś, przeanalizowałeś, wychwyciłeś gdzie popełniłeś błąd (trudno jest wziąć odpowiedzialność za to, że ktoś zawalił albo, że zgodziłeś się, bo ktoś parł, potrzebował itp) i przyznałeś się do niego. Teraz pozostaje kwestia umiejętności stawiania granic czy przy następnym razie weźmiesz odpowiedzialność i powiesz ‚słuchaj sorry, ale nie wezmę tego: albo słuchaj  mogę zerknąc, ale nie obiecuję.

    Są jeszcze czynniki niezależne od nas  do tego mamy okres covid gdzie bardzo łatwo rozmiękczyć odpowiedzialność, bo wiele rzeczy może nie być od nas zależnych, ale zgadzam się z Fenix, że i ten okres jest przejściowy a odpowiedzialnością może być reagowania, zwracanie się o wsparcie itp.

    Natomiast gdy chodzi o nadkonsekwencje to też jest kwestia zgody i obserwowania czy przekraczamy granice i jak często np. gdy chodzi o czas jaki mieliśmy sobie przeznaczyć na pracę.

    W ramach tego jest też wychodzenie ze strefy komfortu. Czyli wchodzenie w coś nowego, uczenie się czegoś nowego, odmawianie komuś ważnemu gdy nie jest to w zgodzie z nami itp.

    Polecam w ramach tego filmik Magdy z selfmastery dlaczego ulegamy wpływom. Myślę, że Tobie Jakubek on może być pomocny w kontekście odmawiania.

    I jeszcze jedno abyśmy nie stali się taką samotna twierdzą, bo to częsta pułapka ludzi ktòrzy przeczytają, obejrzą i.lub są terapii (na zasadzie teraz stawiam granice i odbywa się to tak bezrefleksyjnie). Tutaj musi być też pewna naturalność i przyglądanie się. I co jeszcze nie warto testować  ludzi czyli np. prowokować sytuacje ze znajomymi i trenować na nich stawianie granic. Będzie to sztuczne i zadziała przeciwko. To ma się dziać w naturalnych sytuacjach.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 dni, 1 godzina temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 dni, 1 godzina temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 924

    I nie piszę tego jako teoretyk, ktòry nakręcił się książką, ale widzę to na poziomie swoich relacji i wymiernych efektach poròwnawczych rok do roku.

    Może zbieg okoliczności, ale powtarzalność  przekonuje mnie, że jednak obranie kierunku przyglądania się odpowiedzialności a raczej historycznie swojemu braku odpowiedzialności ma w tym duży wpływ.

    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 924

    Mam zgodę na to, że ktoś ma słabszy dzień. Istotniejsze jest, że nie wziął odpowiedzialności  choćby w postaci maila lub smsa. Przepraszam dziś nie dałem rady. Czy moze Pan poczekać tydzień?

    Tu nie chodzi o skreślanie kogoś pod byle pretekstem, ale o to czy potrafi wziąć odpowiedzialność. Jeżeli nie potrafi już na początku to właśnie pòźniej to już brnięcie.

    Nawet tą kwestię o doborze ekipy oraz wzięciu odpowiedzialności za rezygnację z tych osòb, ktòre nie realizują. W książce o odpowiedzialności są przykłady gdzie trzeba było wziąć odpowiedzialność i zwolnić bliskich wspòpracownikòw. (ale też to co napisałeś a więc przyznanie się, że błędnie dobrałem ludzi)

    To się wydaje takie brutalne i bezwględne, ale wbrew pozorom ma to swòj cel i jest nim wzięcie odpowiedzialności np. za osoby angażujące się.

    Zbić ego. To przede wszystkim zejść do poziomu ucznia, słuchacza i podejścia, że każdy nawet dziecko może dać wartościową informację, ale też nie wstydzić się uczyć, bo często jest tak, że siedząc w danej branży lata ego nam nie pozwala wròcic do podstaw. Zbić ego to analiza błędòw i przyznanie się do nich ròwniez przed innymi. Zbić ego to słuchać i mòwic prostym językiem.

    Możesz mieć odczucie, że to takie książkowe, ale przerabiając to sobie można zauważyć, że wykładamy się na prostych sprawach.

    Ze swej strony nie lubię układać planu (mam przeważnie ogòlny zarys) i to już jest brak odpowiedzialności. No bo ego może podpowiedzieć. To takie sztywne, sztuczne, korporacyjne i tak właśnie sobie to obtłumaczam, że plan kojarzy mi się z mentalnością korporacyjną (zauważ ile w tym wywyższania). A wystarczy sprawdzić jak się to (robienie planu) przekłada no, ale nie umiem się do tego zmusić.

    Niestety lub stety, ale nawet badania bodaj w charakterach były przytoczone, że osoby odpowiedzialne i konsekwentne żyją spokojniej. A wydawałoby się na pierwszy rzut oka, że to odpowiedzialność wymaga więcej wysiłku. (tak, ale tylko na początku, bo długofalowo jest lżej)

    Zresztą to dlatego ludzie z nałogami mają problem z odpowiedzialnością, bo pod wpływem nałogu nie wywiązują się, zawalają.

    I na koniec też tak robiłem, że gdy czegoś nie zrealizowałem to olewałem (na zasadzie rozmyje się po kościach, ale tak naprawdę to nie potrafiłem zmierzyć się z problematyczną sytuacją).

    Mòwisz dda no tak, ale przecież to w ta osoba jest dorosłą i musi sama chcieć zmieniać.

    Brzmi to ja gdybym był już taki zasadniczy na każdym elemencie swojego zycia- nie jestem, też mam słabości, ale uczę się co najmniej przygladać i przyznawać przed samym sobą nie przerzucając odpowiedzialności)

    Czy to już jest gwarancją efektòw? Nie, ale jest jednym z wielu ważnych elementòw.

     

     

     

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 dni, temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 dni, temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 924

    Odpowiedzialność rzuca mi się w oczy, bo sam mam/ miałem z nią problem. Odpowiedzialność to bardzo szeroki temat i też związany z ego. W kròtkim okresie wszyscy mamy lepsze i gorsze chwile więcej i mniej chęci jednak w długim okresie bardzo łatwo wychwycić czy to byla tylko kròtkoterminowa słabość czy jednak mowa o powtarzalności.

    Odpowiedzialność jest drażliwym tematem, bo bywa bezwględna dla nas samych trzeba mieć na nią zgodę na zapoznawanie się z tematem w innym razie najczęściej ego nam nie pozwoli.

    Jeszcze sporo przede mną w kwestii odpowiedzialności, ale powiem Ci że odkąd zbiłem ego i podchodzę bardziej odpowiedzialnie do ròżnych zadań to w okresie roku widzę przełożenie.

    Chcę tutaj zaznaczyć, że jest mi daleko(nie leży w mojej mentalności) jakieś dyscyplinowanie siebie chodzi wyłącznie o odpowiedzialność w tym gdy nie mogę się z czegoś wywiązać lub opòźnię to nie przeczekuję a mierzę się z tym najczęściej poprzez zakomunikowanie, informację.

    Podam Ci jeszcze taki przykład gdzie miałem zmieniać jednego usługodawcę, bo podobno najlepszy na rynku pod względem merytorycznym, ale akurat tak się stało, że po kontakcie obiecał w poniedziałek przedstawić ofertę. Nie przedstawił, ale co ważniejsze nie dał żadnej informacji dlaczego lub na kiedy przekłada. W tym momencie niezależnie jak dobry był  nie podpisałem z nim umowy, bo skoro już na początku miał takie podejście to pewnie i przyszłości by tak podchodził. Być może straciłem super fachowca, ale dla mnie ważniejsze jest wywiązywanie się oraz kontakt gdy coś jest przesuwane lub niezrealizowane. I nie zastanawiałem się nad przyczyną czy byłem dla niego kolejnym być może nieistotnym klientem, czy miał wypadek czy może mu się nie chciało.

    Kiedyś bym nie zwròcil uwagi na takie podejście, olalbym, ale odkąd zacząłem od tego uzależniać relacje przekłada mi się to na efekt. (być może zbieg okoliczności a być może jednak w tym.cos jest, że warto wymagać odpowiedzialności i być odpowiedzialnym-kiedys było mi to obojętne)

     

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 dni, temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 dni, temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 924

    Zwròcę jeszcze uwagę na podejście do pieniędzy i pracy.
    O ile znane jest zagrożenie chciwości i takiego ciągłego nienasycenia lub ucieczkowo albo dla nieczystych intencji np. chęci kontrolowania czegoś lub kogoś o tyle przegięcie w drugą stronę i takie podejście na zasadzie fałszywej pokory a nawet można by powiedzieć takiego ukrytego narcyzmu gdzie dla ukrycia i wytłumaczenia braku wzięcia odpowiedzialności lub zwykłego lenistwa takie osoby stosują wytrychy na zasadzie- nie będę jak oni (wywyższanie) goniące szczury (dehumanizacja).

    Dlatego jak ze wszystkim balans między ukrywaniem nieumiejętności wzięcia odpowiedzialności a chciwością.

    Wczytując się Jakubek w Twoje wpisy na temat pracy nie przekonało mnie uzasadnienie głòwnej motywacji do Twojego podejścia. Bo ok. czas przeznaczony na pracę i sama praca nie musi być priorytetem (nawiasem mòwiąc dla mnie jest wyłącznie narzędziem a nie wartością może też dlatego, że nie realizuję w swojej pracy żadnej misji) to jednak gdy w innym miejscu piszesz, że bierzesz zlecenie i z niego się nie wywiązujesz, bo Ci się nie chciało jest na poziomie odpowiedzialności i w mojej ocenie kamuflowanie tego podejściem i dystansem do pracy nie da się uzasadnić. Dałoby się gdybyś np. na natłok zleceń odstawiał pracę, bo np. chcesz więcej czasu spędzić z rodziną, jakieś przyjemności, obowiązki. Wzięciem odpowiedzialności w tym przypadku byłoby odmòwienie zlecenia a nie przyjęcie, niezrealizowanie z powodu odkładania i jeszcze nadpisywanie o luźnym.podejściu do pracy, bo nie.jest ona najważniejsza co.dowodzi (uzasadnienie) artykuł o rozmowach pielęgniarki z ludźmi.na.łożu śmierci. (ze swej strony wyczuwam.tam ogrom kamuflażu)

    Jest taki dobry w mojej ocenie przykład o. Zatorskiego o pysze i fałszywej pokorze gdzie ktoś chcąc pokazać pokorę staje ostatni w kolejce, ale.robi to w sposòb teatralny tak by wszyscy widzieli, że on taki pokorny i nie.pcha się jak ‚motłoch’ (on lepszy, bo stanął ostatni 😉 tyle, że przy tym.zrobił teatr by wszyscy widzieli i najlepiej jeszcze pochwalili)

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 dni, temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 dni, temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 dni, temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 924

    W duchowości szukanie uznania zawiera się w pròżnej chwale.

    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 924

    Branie odpowiedzialności za cudzy stan psychiczny np. w przeszłości ojca, matki oraz strach przed podległością i  oddaniem kontroli.

     

    Nawet na sesjach psycholog mòwi mi, że czyje z mojej strony pròbę dominacji i rywalizacji.

    Taka pròba z mojej strony narzucenia przebiegu sesji czyli kontrolowanie przebiegu i blokada przed poddaniem się uległości wobec terapeuty. Zaufanie, że jest tam po to aby mi pomòc a nie wykorzystać, że wie co robi, ma doświadczenie, zna moje predyspozycje, moment itp.

    U mnie nieumiejętność poddania się podległości jest związane z utartym przeświadczeniem, że takie podejście wiąże się ze skrzywdzeniem, wykorzystaniem, wyśmianiem itp.

    To spojrzenie terapeuty o przejmowaniu kontroli i dominacji otwarło mi oczy na wiele innych sytuacji to była nawet nauka języka. Przypominam sobie już kupę lat temu jak pròbowałem ustawiać tryb i zakres zajęć zamiast oddać się w ręce lektorki. (teraz to dopiero widzę)

     

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana teraz przez Avatar2wprzod1wtyl.
    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 924

    Szukanie uznania lub pochwały u rodzica to mętne paliwo.

    Nawet nawiązując do oczekiwania Fenix na słowa ‚jestem z Ciebie dumna’ ponoć akurat zamiast tego warto powiedzieć dziecku ( lub usłyszeć od rodzica) ‚mozesz być z siebie dumny’.  Bo w pierwszym zwrocie dziecko szuka pochwał i uznania.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana teraz przez Avatar2wprzod1wtyl.
Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 922)