Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: „życzenie”smierci bliskiej osobie #38986
Zgadzam się z Toba ,że ostatecznie miłosć,a jeszcze dodałabym dobro to sa wartosci ponadczasowe ;bo coż za wartosc maja sprawy materialne wobec smierci(zreszta jeżeli w ogole jakakolwiek maja).
Smierć mojej matki to była dla mnie wielka lekcja ,diametralnie zmienił się moj światopoglad.Warto zostawić po sobie choc ziarenko dobra,ktore będzie kiełkować i będzie miało większa moc sprawcza niż cokolwiek innego,nawet śmierć go nie powstrzyma…:)w odpowiedzi na: Dysfunkcje czarno na białym-polecam wszystkim DDA #38979jak narazie spotykam ludzi ,ktorzy tak jak ja interesuja się ta metoda,ale nikt nie miał kontaktu osobistego .ja rownież irekal chętnie poznałabym opinię i wrażenia zwłaszcza dda po kontakcie z regreserem.może zajrzy tu taka osoba i opowie …jak to wyglada w praktyce.
pozdrawiam
🙂w odpowiedzi na: Dysfunkcje czarno na białym-polecam wszystkim DDA #38974A czy byłeś na terapii ,albo na sesji ;czy miałeś jakikolwiek osobisty kontakt z regreserem?pytam bo ten temat też mnie interesuje i mam w planach wybrać się na taka sesję.
Pozdrawiam 🙂w odpowiedzi na: dziele sie!!!! bierzcie #38953Dziękuję Margo 🙂 doszła
w odpowiedzi na: dziele sie!!!! bierzcie #38942nie słyszałam o tej ksiażce
:unsure: ale skoro piszesz ,że musimy ja przeczytać – to ja poproszę :laugh: pozdrawiam 🙂
agana05@wp.plw odpowiedzi na: wpisujcie gg #38923moj numer gg to 2776273
🙂w odpowiedzi na: Pomocy!Ratunku! #38921Dokładnie mogłabym się podpisać pod Twoim postem yuccko;znam wielu dda ale jestes pierwsza osoba z aż tak podobnymi doświadczeniami do moich.Zostawię zaraz swoj numer gg w :szukam….,jeśli bedziesz miała ochote to napisz.
Pozdrawiam 🙂w odpowiedzi na: Pomocy!Ratunku! #38919jestem zaskoczona tym jak bardzo moja historia jest podobna do twojej yuccko.
też jestem jedynaczka (ojciec nigdy nie utrzymywał ze mna kontaktu)a matka zapiła się na śmierć.a maz…w moim małżenstwie było bardzo podobnie on jest typem samotnika ,więc ja też nie mogłam mieć znajomych ,nie mogłam iść do pracy,mało tego nie miałam nawet prawa być zadowolana, a "rozmowy" ograniczały sie do zapytania typu:co dziś na obiad.nawet myslałam ,że faceci nie umieja rozmawiać,ze nie czuja -jakiez było moje zdziwienie ,gdy odkryłam ,ze to nieprawda. Maż wprowadził swoja dyktaturę a ja myślałam,ze tak jest wszędzie ,że to normalne (nie był i nie jest alkoholikiem ,więc myslałam sobie ,ze jest zdrowym człowiekiem-mało tego twierdziłam ,że mam takiego wspaniałego męża))dopiero na terapii uświadomiłam sobie jak naprawdę wyglada moje małzenstwo.Ale decyzję o rozstaniu to ja podjęłam on pewnie nigdy by tego nie zrobił z tej prostej przyczyny,że po prostu było mu ze mna wygodnie.
Najbardziej cieszę się z tego ,że mam świadomość….
🙂w odpowiedzi na: Pomocy!Ratunku! #38899ja musiałam sięgnać swojego dna-a tym dnem tez była depresja-aby w koncu się podnieść…miałam juz tak DO¦Æ ,ze podjęcie decyzji o rozstaniu z męzem wzięło gorę od lęku i obaw. Teraz z perspektywy czasu myslę sobie jak ja mogłam tkwić w tak chorym zwiazku.Pomimo tego,ze jeszcze nie mam do konca uregulowanej sytuacji z męzem poczułam ulgę .
w odpowiedzi na: wzajemnosc #38879to co piszesz camille skłania do wyciagania wnioskow -co mnie bardzo cieszy ,bo znowu zagalopowałam się do chęci bycia idealna
-
AutorWpisy