Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Rozmowy, które przekraczają tematy innych wątków #467808
Eno eno Wielki Szacu za wytrwałość 🙂
w odpowiedzi na: Chłopak z Rekolekcji #467802hej
Moze poprstu źle go oceniasz.Człowe z tzw.”kamiena warza”, ma bogate wnętrze. Póki nie zagadasz do niego choć prze FB to die nie dowiesz 🙂w odpowiedzi na: Rozmowy, które przekraczają tematy innych wątków #467800Droga KASIU_20
witam wszystkich 🙂 I pozdrawiam z nowej soliObecnie mam 34lata, dwoje dzieci i można powiedzieć jakby męża. Pochodzę z toksycznej rodziny, matka alkoholiczka odkąd pamiętam butelki były wszędzie w szafie, szafce pod zlewem za mąką itp. we mnie znalalzła sobie kozła ofiarnego i sługą do krycia, kiedy ją zbierałam z podłogi. Ojciec typowy służbista „tak, nie, nie wiem”. A na do-klepkę brat 18lat z zespołem Downa.
Po 2004roku wyjechałam do Jeleniej Gory na studia , zamieszkałam w akademiku, BYŁAM WRESZCIE WOLNYM CZŁOWIEKIEM W SWOICH UKOCHANYCH GÓRACH. Do domu jeździłam raz na miesiąc albo rzadziej, nie ciągnęło mnie tam.
Jeden mój związek się rozsypał z winy mojego ex-męża. Odeszłam od niego sama i zabrałam syna Seweryna , obecnie ma 6lat.A co miałam czeka, aż mnie zabije, bo to czub, jak jego tatuś.Wróciłam więc w laski do „mamusi”… no i się zaczeło. Czepiała się o byle co, zawsze coś. Bolało ją to, że ją pilnuję przeszukuję szafki, szmaty, itp. Do dziś jej nie powiedziałam prawdy czemu się rozwiodłam. A jak sie napiła to pieprzyła takie pierdoły, brak słów. Zgłosiłam ją z pomocą kolegi z AA na leczenie przez Rade Miasta i Komisję alkoholową i zostałam wrogiem, konfidentem i kapusiem. Poszła tylko raz.
Pół roku później poznała Marka od spotkania do spotkania i trzeba było brac co sie trafiło. Od początku musiałam mu powiedzieć, że nie możemy się spotykać u mnie w chacie, bo moja stara jest jebnięta i daje w rurę. Zaakceptował to wiedział jak jest, aby się uwolnić ze szponów matki zamieszkałam z nim w kawalerce. Było ciężko i z kasą i z dogadaniem się, jak „kobieta po przejściach”, on rozwodnik. W końcu od słowa do słow, czasem krzyki i jakoś ucichło W 2016 roku w marcu urodziła sie nasza córka Paulina, podczas porodu jedną nogą byłam na drugim świecie, o mało nie zdechłam. I znów zostałam zupełnie sama, chociaż był mój facet .No i 'kochana” mamusi czekała pod OIOM-em. Wielce się przejęła.Nie chodzę do niej nawet jak dzwoni to czasem kilka razy na tydzień
Przepraszam Cię, że tak chaotycznie to brzmi, każde zdanie z innej parafii, ale inaczej się nie dało.w odpowiedzi na: Rozmowy, które przekraczają tematy innych wątków #467799aktycznie bardzo ciężko jest nawiązać luźną gadkę z kimś ?normalnym? w sieci. O pracy,, tzw. Dupie maryni? i o niczym Naszym środowisku. W razie luźnuch rozmów poza forum zapraszam anula51_1983@poczta.fm
w odpowiedzi na: Knockin' On Heaven's Door… #467791Kochany Jakubku
To o czym piszesz to są lub mogą byc objawy p.psycho-somatczne. Jako reakcja na stres i odczucia osób takich ja My
Miesiąc temu miałam robione wszystkie badania, łącznie z tomografem, bo strasznie mnie łeb napieprzał,, aż na wymioty mnie ciągło. Do tego jakieś zaniki pamięci i itp.I co , nic nie wykazało;wszystko jest w normie… może to moje urojenia. Nie, Gościu z Monaru stwierdził że to właśnie ciało broni się przed lękiem, stresem itp
w odpowiedzi na: pokoj zwyklych rozmów #467789Faktycznie bardzo ciężko jest nawiązać luźną gadkę z kimś „normalnym” w sieci. O pracy,, tzw. Dupie maryni” i o niczym Naszym środowisku. W razie luźnuch rozmów poza forum zapraszam anula51_1983@poczta.fm
w odpowiedzi na: Jak stworzyć normalną relację ? Nie potrafie #467653Witaj
Sprawę załatwi, tak jak mówi Alicja tylko szczera rozmowa i przdstawienie jasno czego oczkujesz, co Cię rani i itp. Powiedz, że niestety już taka jesteś i ciężko Ci jest żyć z tym PIĘTNEM DDA.
Może to jest okazja , ab podjąć decyzję o terapii…Kidyś też byłam w podobnej sytuacji
Kontakt: anula51_1983@poczta.fmw odpowiedzi na: Knockin' On Heaven's Door… #467650Witam Was
Hmm… Ciekawe pytanie- KARA- trudno określić. Może dołączyć do tego to, że nigdy nie umiałam się bawić w sensie przenośnym i dosłownym.
Zawsze mówiła i tak zostało mi do dziś”Jestem poważy człowiek i nie znam się na żartach. Zawsze musiałam trzymać fason, co by nikt się nie zorientował co się dziej w domu.
Teraz człowiek jest już mądrzejsza o te właśnie doświadczenia, ale…..to już za późno. Stara widzi we mnnie teraz największego wroga, a ja dobrze się czuje jak jej nie widzę i ni słyszeMiłego popołunia 🙂
w odpowiedzi na: Knockin' On Heaven's Door… #467615witam wszystkich 🙂 I pozdrawiam z nowej soli
Moja historia jest z pewnością jedną z wielu, takich jakie otrzymujecie. Obecnie mam 33lata, dwoje dzieci i można powiedzieć jakby męża. Pochodzę z toksycznej rodziny, matka alkoholiczka odkąd pamiętam butelki były wszędzie w szafie, szafce pod zlewem za mąką itp. we mnie znalalzła sobie kozła ofiarnego i sługą do krycia, kiedy ją zbierałam z podłogi. Ojciec typowy służbista „tak, nie, nie wiem”. A na do-klepkę brat 18lat z zespołem Downa.
Jeden mój związek się rozsypał z winy mojego ex-męża. Odeszłam od niego sama i zabrałam syna Seweryna , obecnie ma 5lat.A co miałam czeka, aż mnie zabije, bo to czub, jak jego tatuś.Wróciłam więc w laski do „mamusi”… no i się zaczeło. Do dziś jej nie powiedziałam prawdy czemu się rozwiodłam. A jak sie napiła to pieprzyła takie pierdoły, brak słów. Zgłosiłam ją z pomocą kolegi z AA na leczenie przez Rade Miasta i Komisję alkoholową i zostałam wrogie i kapusiem. Poszła tylko raz.
Ostatnio sama siebie nie poznaje, po tej operacji i transfuzji zrobiłam się wredna sucz.
Nic mnie nie cieszy,,,, -
AutorWpisy