Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 4 wpisy - od 1 do 4 (z 4)
  • Autor
    Wpisy
  • AvatarAsaroth
    Uczestnik
    Liczba postów: 5
    w odpowiedzi na: Brak zrozumienia #480124

    2wprzod1wtyl przypomina mi się moje testowanie po książce Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi. Starałam się wcielić pewnie zasady opisane w tej książce w życie. Było to dosyć dawno temu, no ale nie stałam się towarzyska ani bardziej lubiana. Może jedynie lepiej wypadałam w rozmowach. A czułam się tak samo źle.

    Od tego czasu nie wspomagam się za bardzo lekturami w stylu jak sprawić by Cię lubiano i tego typu. Chętnie jednak przeczytam coś, co uzupełni moje braki w wychowaniu.

    Ja na razie mam duży żal do bliskich i to rozpamiętuje. Nie wiem, czy to kiedyś minie.

    W każdym razie staram się iść do przodu i biore na siebie odpowiedzialność za swoje dorosłe niepowodzenia. W wyjściu z własnej strefy komfortu pomaga mi myśl, że nie pozwolę aby moje dzieciństwo odebrało mi prawo do szczęścia.

    Dziękuję za zauważenie problemu i za rady. Również życzę wszystkiego, co najlepsze.

    AvatarAsaroth
    Uczestnik
    Liczba postów: 5
    w odpowiedzi na: Brak zrozumienia #480123

    Ten temat nie ma żadnych sztywnych ram, a ja lubię czytać historie innych. Często widzę w nich są samą siebie. Czasem pisze ktoś kompletnie załamany, kto nie radzi sobie w życiu najlepiej- i ja byłam w tym miejscu, rozumiem to. A czasem ktoś kto jest jak ty wiele kroków przede mną, co jest również cenne bo lubię czerpać z czyjegoś doświadczenia.

    Na mój trening też pewnie przyjdzie czas, na razie błądze po omacku w tym wszystkim. Chcę sobie przypomnieć niemiłe sytuację z dzieciństwa, nie wiem czy słusznie no bo przecież ta wiedza nic nie zmieni. Może właśnie nie powinnam sobie przypominać?
    Z drugiej strony to właśnie taka analiza doprowadziła mnie do zaskakującego odkrycia:matka mnie nie kocha, nie kochała i nic z tym nie mogę zrobić. Zabolało mnie to odkrycie, ale nie aż tak bardzo jak myślałam. Chyba dlatego, że zawsze to czułam i w głębi duszy o tym wiedziałam.
    Tak samo boli mnie brak kontaktu z rodziną, ale znowu… Ze mną nikt nie rozmawiał, nie byłam istotną, byłam nikim więc po co mi taka rodzina?
    Mam wrażenie, że coś się we mnie rozsypało i nigdy nie będzie tak jak dawniej. Nie pojadę na święta i nie wydam połowy wypłaty bo oni nie zasługują na prezenty, a ja nie zasługuje na to aby kupować sztuczną atmosferę.

    Szkoda mi mojej matki i jej współczuję. Przykro o tym pisać, ale zmarnowała swoje życie i nie wniosła nic pozytywnego do tego świata. Ona nie umie przyznać się do błędu i żyje w roli matki która się poświęca dla niewdziecznych dzieci. Nie zrobiła nic aby stać się kimś, nawet w życiu zawodowym. Jej się po prostu należało a zły świat nie dostrzegł jej potencjału.

    A w kontaktach międzyludzkich na razie idzie mi dosyć słabo. Lepiej niż kiedyś, ale to jeszcze nie to. Póki co tłumacze sobie całkiem oczywiste rzeczy jak np to że ktoś mnie nie lubi, nie oznacza że jestem okropna. Albo że nie musi istnieć powód dla którego ktoś nie pała do mnie sympatią, tak jest i tyle.

    Teraz ja się rozpisałam.
    W każdym razie dziękuję za życzenia i w drugą stronę również życzę szczęścia, cokolwiek ono dla Ciebie oznacza:)

    AvatarAsaroth
    Uczestnik
    Liczba postów: 5
    w odpowiedzi na: Brak zrozumienia #480082

    Ja też kiedyś tak myślałam, że jak mojej mamie coś się stanie to mnie nie ma. Byłam pewna że jak ona umrze to ja się zabije, wiem o czym mówisz.

    Ja dopiero niedawno postawiłam jakieś pierwsze granice i zrobiłam coś myśląc tylko o sobie. Później za to że 2 tygodnie męczyło mnie poczucie winy.
    Bo ona cierpi… Bo pewnie jej smutno, zawiodła się, czuję się niepotrzebna.

    Nie pomaga fakt że jakoś w drugą stronę tej troski nie czułam nigdy.
    Nie będę filozofować bo sama jestem uwikłana w jakieś rodzinne dramaty i to nie jest takie proste.

    AvatarAsaroth
    Uczestnik
    Liczba postów: 5
    w odpowiedzi na: Brak zrozumienia #480079

    Za trzy tygodnie dopiero zaczynam terapie w grupie dda/ddd. Chciałabym mieć to wszystko gdzieś, ale na razie dość dużo o tym myślę i czuję się taka zawiedziona.

    Ja już nie mieszkam w domu od 10 lat ani nie jestem na garnuszku rodziny. Natomiast każdy telefon od matki wprowadza mnie w rolę ofiary, widzę to dopiero jak się do niej nie odzywam. Smutno mi ale jest łatwiej np porozmawiać z ludźmi. Widzę też że wmówiono mi, że świat jest okrutny a w domu jest bezpiecznie.

    Zobaczymy jak będzie. Dziękuję za każdą odpowiedź, uspokoiłam się trochę.

Przeglądasz 4 wpisy - od 1 do 4 (z 4)