Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 89)
  • Autor
    Wpisy
  • bufka
    Uczestnik
      Liczba postów: 92

      Kacha18 zapisz:
      „Ty decydujesz o sobie . Rób co chcesz. Zaczynają mnie męczyć tematy na temat chłopaków (tak nie mam chłopaka). Proste,nie chcesz mieć problemów z chłopakiem to zostań singlem..jak znajdziesz odpowiedniego to sie skapniesz.
      Przepraszam za gruboskórność .”

      Kacha18 jak ja Ciebie rozumiem 🙂

      bufka
      Uczestnik
        Liczba postów: 92
        w odpowiedzi na: Sala samobójców #98785

        widziałam tylko spoty i mi wystarczyło. nie chcę tego oglądać – boję się

        bufka
        Uczestnik
          Liczba postów: 92
          w odpowiedzi na: zauroczenie #95434

          eldda zapisz:
          bufka zapisz:
          [quotebufka zapisz:

          ona jest w nim zakochana, a on robi ją w konia… dzięki za takiego faceta.
          a co Ty zyskałaś, tak naprawdę w tej relacji?
          myślę, że dobrze, że wtedy rozum Cię przywołał. myślisz, że Ciebie by nie zdradzał?”
          Co ja zyskałam? Przyjemność, kilka prezentów, dużo uwagi, a przede wszystkim wgląd w siebie i w manipulacje facetów. Ta sytuacja wywołała na wierzch moje dysfunkcje, które mogłam zobaczyć, przeanalizować i uzdrowić. A teraz jeszcze dzięki tej relacji doceniłam wartość uczuć.
          Co on zyskał? Trochę czasu w moim towarzystwie 🙂
          W każdym razie wtedy nie zdawałam sobie do końca sprawy jaki on jest i co to za układ ma być. Dlatego myślę, że dobrze zrobiłam bo mogłam ucierpieć. Teraz mam tą świadomość jaki jest i co to za układ, nie mam takich oczekiwań jak kiedyś, więc może by nie było żadnej traumy tylko miła zabawa. Ale jest po ptakach. Pozytywne za to jest to, że wszystko przede mną :). Kwestia tylko ile czasu będzie mnie to jeszcze trzymać.
          Nie jestem zazdrosna o relację z tą babką bo ona nie ma z nim takiego związku jaki ja chcę mieć ale jestem wkurzona, że nie jest ze mną, że rozdaje karty i ustawił się jak chciał:)”

          nie kwestia jak długo będzie Cię to trzymać, tylko jakie wnioski z tego wyciągniesz. masz rację, że potrzeba pracy nad sobą. jeśli będziesz tak rozpaczliwie łaknęła miłości, akceptacji ludzi, to znajdą się tacy, którzy to wykorzystają. Najważniejsze żebyś Ty siebie pokochała, szanowała, akceptowała. och z mojej perspektywy, to on Ciebie wykorzystał, tak jak chciał i odprawił jak mu się znudziło, nie miałaś nic do gadania, bo to on rozdawał karty, nie był stratny. nie dostałas tego, co chciałaś: prawdziwego uczucia w zamian za Twoje uczucie.

          bufka
          Uczestnik
            Liczba postów: 92
            w odpowiedzi na: Dziś czuję się… #95431

            Malakh zapisz:
            „Zaraz chyba zasnę albo zemdleję. Rano byłam tak zadowolona obrotem spraw, że normalnie aż frunęłam nad podłogą. A teraz jest mi słabo, oczy mi się same zamykają, a jeszcze tyle mam do zrobienia. Ta niemoc mnie załamuje.”

            to może chociaż krótka przerwa, co?

            bufka
            Uczestnik
              Liczba postów: 92
              w odpowiedzi na: Dziś czuję się… #95430

              eldda zapisz:
              „Smutno mi :(”

              :*

              bufka
              Uczestnik
                Liczba postów: 92
                w odpowiedzi na: zauroczenie #95429

                eldda zapisz:
                bufka zapisz:

                a co ona tam takiego ma? faceta, któremu nie może ufać, niepewność… może się łudzić się, że nie jest sama, no bo jakiś koleś pałęta jej się po domu, ale w gruncie rzeczy jest sama, nie ma w nim żadnego oparcia. wątpie, by ktoś czuł się w takiej sytuacji komfortowo, może godzi się dla świętego spokoju, wybiera w swoim rozumieniu mniejsze zło… nie wiem, ale wątpię, żeby jej to nie przeszkadzało.
                on stratny w tej waszej relacji tez na pewno nie był.
                ze wszystkiego płynie jakaś nauka. ważne, żeby uczuć się na błędach.
                a dokładnie o jakim uczuciu piszesz?”
                Ma faceta, w którym jest zakochana, a że ma go głównie na seks to już inna sprawa.
                Za mną czy był stratny, hmmm…. nic nie zyskał, nawet fizycznie, w przeciwieństwie do mnie 🙂
                Chodzi mi o uczucie zakochania, uznałam, że jest mniej ważne niż inne sprawy więc zrezygnowałam z niego, poszłam za głosem rozumu a nie serca. Teraz bym może poszła za głosem serca ale jest za późno. Buuuu:unsure:”

                ona jest w nim zakochana, a on robi ją w konia… dzięki za takiego faceta.
                a co Ty zyskałaś, tak naprawdę w tej relacji?
                myślę, że dobrze, że wtedy rozum Cię przywołał. myślisz, że Ciebie by nie zdradzał?

                bufka
                Uczestnik
                  Liczba postów: 92

                  Dzidziuś się poryczał, bo go całe życie olewasz, ignorujesz jego potrzeby, traktujesz jak byłby zupełnie nieważny. Wszystkiego mu żałujesz. Jak byłby ważny, to bez żalu kupiłabyś stanik za dwie stówy, bo wiesz, że dla kochanego dzieciaka warto. A że masz go za nic, to dajesz mu byle co, albo nic. Stale go karzesz, dyscyplinujesz…Jedziesz po nim na maksa, mówisz mu że jest zerem, że jest do dupy, chcesz go zatłuc etc.
                  Chcesz go uciszyć, a on nie chce być cicho. Krzyczy i płacze, bo mu źle. I bardzo dobrze, że protestuje, bo to nie fair.
                  Pamiętaj, że to DZIECKO TO TY!!!! I teraz działasz wbrew samej sobie. Nie dziwię się, że boisz się, że ludzie Cię opuszczą, skoro Ty sama już siebie opuściłaś. Nawet pisząc o samej sobie używasz 3 osoby, jak byś się w ogóle z sobą nie identyfikowała. To co robisz to gwałt na samej sobie.

                  bufka
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 92
                    w odpowiedzi na: zauroczenie #95424

                    eldda zapisz:
                    bufka zapisz:

                    Współczuję Ci, to bardzo upokarzające doświadczenie. ja po rozstaniu z tym moim lovelasem 5 lat żyłam tylko wspomnieniami o nim, wszystko mi się z nim kojarzyło, nadal byłam zakochana., też mi się śnił. już mi przeszło, jakoś samo. ale przez te 5 lat marzyłam, żeby to myślenie o nim wyłączyć – nie umiałam :/”
                    Znalazłam się w sytuacji, którą odebrałam jako upokarzającą – bycie na drugim planie, miejsce w szeregu. Widzę jednak, że nie wszystkim to przeszkadza, tamta kobieta się z tym godzi i coś ma, ja zostałam sama.Tak naprawdę mnie nie wykorzystał, nie zdążył, ja skorzystałam. I dodatkowo tak dużo się nauczyłam dzięki tej historii, nawet ten dół ma sens bo doceniłam uczucie. W ogóle wtedy nie doceniłam uczucia samego w sobie.
                    Tylko co teraz… żal i smutek. Ale muszę się zająć robotą, która przyszła w zamian…
                    B)”

                    a co ona tam takiego ma? faceta, któremu nie może ufać, niepewność… może się łudzić się, że nie jest sama, no bo jakiś koleś pałęta jej się po domu, ale w gruncie rzeczy jest sama, nie ma w nim żadnego oparcia. wątpie, by ktoś czuł się w takiej sytuacji komfortowo, może godzi się dla świętego spokoju, wybiera w swoim rozumieniu mniejsze zło… nie wiem, ale wątpię, żeby jej to nie przeszkadzało.
                    on stratny w tej waszej relacji tez na pewno nie był.
                    ze wszystkiego płynie jakaś nauka. ważne, żeby uczuć się na błędach.
                    a dokładnie o jakim uczuciu piszesz?

                    bufka
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 92
                      w odpowiedzi na: zauroczenie #95423

                      Malakh zapisz:
                      „Bufka, tak mi przykro! :* U mnie było podobnie, tylko że bez alkoholu. I w ogóle babcię ogarnęła jakaś chora fascynacja mną, jestem jakimś jej symbolem kultu. Ostatnio jakby mniej, bo nie odwzajemniam jej "uczuć". To dopiero fatalne zauroczenie! :blink: :woohoo: :whistle:”

                      Dzięki! :*
                      Ach, te babcie… a w ogóle te rodzinki :/

                      bufka
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 92
                        w odpowiedzi na: zauroczenie #95417

                        Malakh zapisz:
                        bufka zapisz:
                        „Wrócić, wrócić koniecznie. Ja się właśnie w tym grzebię na terapii. Jest bardzo trudno, ale musiałam się za to wziąć, bo ten problem rzutuje na mnóstwo sfer mojego życia. Widzę, że jak tego nie ogarnę, to nadal ciężko będzie mi normalnie funkcjonować.”
                        Ja mam większy problem z babcią. Czasem myślę, że dziadek wolał umrzeć, niż się z nią dłużej męczyć. Umarł po długiej chorobie, ale jak mnie dopadnie skrajna złość na babcię, to tak właśnie myślę. Terapeutka miała oczy jak spodki, jak jej o tym powiedziałam. A ojciec? On mi chyba aż tak nie zalazł za skórę, jak babcia, to ona jest mistrzynią manipulacji, prawie mi rozwaliła rodzinę, jak byłam mała. :S Zresztą cała moja rodzina jest tak popier…, że mówię o wszystkich na raz. :P”

                        Malakh, tez czuję złośc do babci :angry: Tyle, że moja umarła kilka lat temu i – zabrzmi to brutalnie – uważam, że to najlepsze co zrobiła w życiu. była prymitywną babą, alkoholiczkę, intrygantką, znacznie przyczyniła się do rozbicia małżeństwa moich rodziców: obgadywała moją mamę (swoją córkę) do mojego taty, wymyślała niestworzone historie, żeby ich skłócić. Ojcu mówiła np. że moja mama sie dla niego nie nadaje, że powinien poszukać sobie innej kobiety. Starała się jak mogła skrócić mnie i moją siostrę – mówiła jej, że rodzice jej nie kochają, że kochają tylko mnie i podobne bzdury. Mi np. mówiła, że mama mnie nie kocha, że ma inne dziecko gdzies tam… no dla 5 letniego dziecka to było cięzkie do zniesienia. Babcia przepiła cały swój majątek, stale miała problemy z prawem i nie tylko takie. Mama była maksymalnie wkręcona w to jej picie, cale życie traktowała swoją matkę jak dziecko, opiekowała się nią, paradoksalnie tworząc jej komfortowe warunki do picia, babcia nie ponosiła praktycznie żadnych konsekwencji swojego chlania, bo moja mama zawsze ją wyratowała. moja mama stala miała wobec niej wyrzuty sumienie, że jest córką, więc musi matce pomagać…. w efekcie dorobiła się choroby psychicznej :/ dla babci nawet 70 cio letniej ważniejsi byli faceci, niż rodzina, dzieci, wnuczki. a przed facetami na pierwszym miejscu była WÓDA! potrafiła o sródnocy przyjeżdząc pijana i dobijać sie z krzykiem do naszego mieszkania. okropnie było mi wstyd przed sąsiadami. całe życie nie mogłam zrozumieć czemu moja mama nie kopnie jej w dupie, nie zacznie żyć swoim życiem… wyobrażasz sobie, że moja mama twierdziła, że to czego sie boi najbardziej, to śmierć babci??? k… mać, a ja sie o to modliłam. byliśmy wszyscy tak nią sponiewierani, upodleni, żyliśmy tylko jej chlaniem i ratowaniem jej z problemów…
                        nie jestem w stanie wybaczyć mojej babci, nie jestem gotowa jeszcze. nie jeżdżę na cmentarz, nie lubię gdy ktoś ją wspomina. :angry:
                        Widzę, że to temat na terapię, a nie brałam go w ogóle pod uwagę… DZIĘKI CI MALAKH :*

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 89)