Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Dzień Matki, Dzień Ojca #54625
ale ja sie nudze 🙂 moze zostane trollem 👿
w odpowiedzi na: Dzień Matki, Dzień Ojca #54622„Człowiek nawet dorosły ma obowiązek być wdzięczny za to, że rodzice go wykarmili, łożyli na edukację. Na miłość trzeba zasłużyć zachowaniem, dobrymi stopniami, osiągami.”
Brawo … tylko ze czlowiek to nie pies ktorego mozna kupic, katowac dajac miske zarcia i ktory do konca nawet konajac pod kopniakami bedzie sie patrzyl we wlasciciela jak w obrazek.
A brawo dla Twoich rodzicow ze zrobili dobra robote i wyprali Ci calkiem mozg 😛nudzaca sie Carola
w odpowiedzi na: Dzień Matki, Dzień Ojca #54612Affka zapisz:
„Carola zapisz:
„ps Affka, nie wyobrazasz sobie chyba ze bede wdzieczna swojemu oprawcy za to ze mnie splodzil a nie wywiazal sie ze swojego obowiazku zapewnienia mi normalnego dziecinstwa. Jakby mnie nie splodzil to moge Cie zapewnic ze wszystko by mi wisialo :P<br><br>Edytowany przez: Carola, w: 2008/05/11 11:16″
Czyli wolałabyś nie żyć???”nie splodzil – nie nazywa sie "nie zyc" tylko nie istniec… a to jest duza roznica, bo nie zyc to jest zakonczyc zycie, a nie istniec to znaczy ze nigdy sie nie zylo, czyli zadnego dylematu, zadnej mysli, zadnego dziecka.
w odpowiedzi na: Tak trudno mi nie wiedzieć… #54610A ja napisze cos jeszcze apropo naszego wewnetrznego dziecka i mojego doroslego … ja nie jestem matka mojego dziecka. Dziecko i dorosly sa rownoprawnymi partnerami w mojej osobowosci i kazde z nich ma swoje prawa ale takze swoje obowiazki. Nie zrzucam calej odpowiedzialnosci i pracy na doroslego, dziecko musi sie tez nauczyc odpowiedzialnosci (tak jak kazde dziecko na etapie swojego wieku i rozwoju) i musi pracowac tez nad soba…. oczywiscie przy pomocy doroslego i z jego aprobata ale nie zgadzam sie na glaskanie po glowce jezeli nie ma powodu do glaskania.
Dlaczego tak pisze, bo wydaje mi sie ze wszystko ma swoj czas.. tak dziecinstwo jak i wiek dorosly. Czas mojego dzinstwa juz minal i niestety czy stety moje dziecko musi sie z tym pogodzic i przyjac to do wiadomosci. Nie bede na sile wyciagac go z mojej podswiadomosci tylko dlatego ze jest dzieckiem ktore musze pokochac, ja go wyciagam zeby zrozumiec przeszlosc, zeby pogodzic sie z niektorymi faktami i przypieczetowac to pieczecia spokoju na zakonczenie. Jezeli dojde do tego, to moje dziecko bedzie przeszlosica, przeszloscia ktora kazdy czlowiek potrzebuje… smak poziomek u babci, miekkosc futra psa sasiada, zapach slonego morza i wiele wieie innych wspomniej z dziecinstwa… a ja bede dorosla.
w odpowiedzi na: Tak trudno mi nie wiedzieć… #54601Nie moglam sie zebrac, ale ten post mnie natchnal apropo mojego wewnetrznego bolu i leku wyniesionego z dziecinstwa. Jak juz pare razy pisalam bylam bardzo spokojnym dzieckiem, niby bylam ale mnie nie bylo.. zylam w swoim swiecie, bo to dawalo mi obrone przed bolem, rozczarowaniem i ogromnym strachem jaki w sobie nosilam.
Ten strach byl tak ogromny ze paralizowal moje zmysly i moja cala osobowosc, a ze jako dziecko nie moglam z tym nic zrobic wiec zastygalam w skorupie nieczucia emocjonalnego. I to jest wlasnie to co przeszkadza mi do tej pory a o co sie yucca pytalas tz w jaki sposob to moje dziecko miesza sie w moje dorosle zycie.
Otorz moje dziecko od kiedy przekonalo sie ze ma jednak inne wyjscie niz bycie w srodku zdarzenia, bo co mialo kiedys zrobic, gdzie isc, gdzie sie schowac jak nie bylo takiej mozliwosci bo bylo dzieckiem a teraz taka mozliwosc jest bo jest "doroslym dzieckiem" i moze to zrobic… no to zaczelo uciekac. Uciekalo przed podniesionym glosem, przed hukiem spadajacych garnkow, przed bezwiednie trzasnietymi drzwiami, przed zapachem gazu a nawet przed lina na jachcie ktora ulozyla sie w tak dobrze mu znana forme.
Przez dluzszy czas pozwalalam sobie na to, obserwowalam w jakich momentach to sie dzieje, tlumaczylam sobie i cwiczylam "pozytywne odbieranie" tych bodzcow ktore to powodowaly…. niestety to nic nie dawalo, bylo silniejsze od mysli, jak juz gdzies pisalam to byl odruch ktorego nie dalo sie opanowac a w ktorym potrafilam narazic sie na niebezpieczenstwo i w ktorym potrafilam zniszczyc wszystko co bylo dla mnie wazne.Dlatego kategorycznie nie godze sie na takie hocki-klocki ktore moj dzieciak wyprawia, nie pozwalam uciekac ani rozpierdzelac mojego zycia. Nie godze sie na to zeby to co bylo w dalszym ciagu pieprzylo mi zycie, niszczac przy okazji zycie i osobowosc moich bliskich ktorych bardzo kocham i po czesci za ktorych jestem odpowiedzialna….. i jak wzgledem dzieci nie mialam tego problemu, tak wzgledem partnera czy innych ludzi, a tez siebie bylo to bardzo ciezkie.
I dlatego tez napisalam z ze zmuszam dziecko do obserwacji innych dzieci w relacjach z doroslymi, bo mialam juz dosyc.. ono musi wiedziec jakie sa zasady i do jakiego momentu moze mna kierowac, bo niestety ja nie wiem jak byc dzieckiem i nie moge dac wzoru, a ono musi sie tego nauczyc pomimo wszystko, bo mam swiadomosc ze moze zawalic mi wszystko co zbudowalam do tej pory.w odpowiedzi na: Dzień Matki, Dzień Ojca #54593Dawno temu nie bylo dnia ojca, to takiego dylematu nie mialam 🙂 ale nawet jakby obowiazywal, to i tak nic by to nie zmienilo, ja z nim nie gadalam to i zyczen ode mnie by nie uslyszal.
Moja mama to inna bajka i bardzo pielegnuje dzien matki B)Co do dnia dziecka to sa rozne szkoly, moja mam uwaza ze Jej dzieckiem bede zawsze obojetnie czy jestem juz "stara dupa" czy nie, tak ze co roku jest albo dobre ciacho z buziakiem, albo pachnace mydelko, albo jakas bluzeczka czy cus w tym rodzaju.
Moi "tesciowie" pamietaja o wnukach i chociaz wnuki sa juz dorosle, to beda dziecmi i beda korzystac z przywileju prezentowego dopuki nie bedzie w rodzinie prawnukow 🙂ps Affka, nie wyobrazasz sobie chyba ze bede wdzieczna swojemu oprawcy za to ze mnie splodzil a nie wywiazal sie ze swojego obowiazku zapewnienia mi normalnego dziecinstwa. Jakby mnie nie splodzil to moge Cie zapewnic ze wszystko by mi wisialo 😛
Edytowany przez: Carola, w: 2008/05/11 11:16
w odpowiedzi na: Tak trudno mi nie wiedzieć… #54586yucca, cierpliwosci B) ale jest weekend i ciagle ktos sie po chalupie kreci, to na spacer chce, to zjesc, to napic, to …. i czlowiek spokojnie nie moze sie skoncentrowac :laugh:
-
AutorWpisy