Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Wszechobecne poczucie odrzucenia #488832
U mnie depresja daje znać o sobie z zdwojoną siłą, mam momenty że nie daje rady i czuję się z tym sam, choć teraz mogę o tym powiedzieć siostrze to jednak na końcu jestem sam i sam muszę się utrzymać
w odpowiedzi na: Wpisujcie maile. :) #488805Witam, potrzebuję rozmowy, kontaktu, chętnie okolice między Poznaniem a Zieloną Górą. email: rudy062026@wp.pl
w odpowiedzi na: Wszechobecne poczucie odrzucenia #488315Oliwio przesyłam ci najcieplejsze pozdrowienia, nie jesteś sama w dniach udręki.
Ja też szukam ciepła i oparcia
w odpowiedzi na: Wszechobecne poczucie odrzucenia #488242Cześć, jestem w lęku bo stawiłem czoła mojemu lękowi (choć to górnolotnie brzmi) …zmieniam pracę co jest dla mnie przerażające dosłownie. Bo naście lat pracuję tutaj a wcześniej kiedy to zrobiłem doznałem załamania i zamknąłem się w domu. Dziś nie może do tego dojść bo żyje sam , mam 40lat i to taki wiek że nikogo już nie obchodzisz zwłaszcza jeśli jesteś sam. Nie mogę liczyć jakby co na nic. A w obecnej pracy jest coraz gorzej, płace stoją w miejscu, pogarda kierowników, dyrektorów do zwykłego pracownika jest wręcz namacalna. Boli mnie to bo starałem się dobrze pracować i kiedyś dobrze mi się tu pracowało, myślałem że znalazłem swoje miejsce na ziemi.
W końcu odważyłem się ale momentami (i to niestety częstymi ) mam wrażenie że źle robię, nie zasługuję, nie poradzę sobie i wtedy lęk jest tak duży że mam wrażenie zaraz serce mi się zatrzyma i umrę. I też wtedy przestaję widzieć jakiekolwiek inne rozwiązania, chyba tylko po za ostatecznym. A innym razem widzę że w tym miejscu nic dobrego mnie nie czeka , z dnia na dzień poczucie bezsensu ,rozgoryczenie i frustracja będzie się powiększać.
Staram się z kimś codziennie porozmawiać, ale ludzie kiedy powtarzasz ciągle to samo odsuwają się. Gdzie i tak mam trudnośći w relacjach.
Po prostu boję się.
w odpowiedzi na: Wszechobecne poczucie odrzucenia #488233Oliwio…. chciałbym jakoś pomóc, pocieszyć choć sam ostatnio jestem w lęku (może później to opiszę). Ale nie potrafię, pisze tutaj i czytam to co ty napiszesz bo czuję że jesteś mi bliska bo w jakimś stopniu rozumiem twój ból. Mój jest podobny (ale pewnie nie taki sam) i chciałbym żeby ktoś był przy mnie kiedy go czuję, żebym nie został z nim sam tak jak zawsze, z tym lękiem który nie pozwala zająć się czymś przyjemnym albo konstruktywnym a czasem i spać nie pozwala.
Marży mi się nie być sam kiedy czuję ten lęk, jakby „podzielić” go , nie zrzucać go ale żeby ktoś przychylny,kto akceptuje mnie w moim lęku , strachu był obok i nie mówił „nie ma czego się bać” bo to tak jakby mówił : to źle że boisz się.
Więc może w pokrętny, dziwny sposób ale jakoś odrobinę mi lepiej że gdzieś tam jesteś
P.s I sam nie raz chciałbym „odpłynąć” i nie wracać.
w odpowiedzi na: Wszechobecne poczucie odrzucenia #488187Kiedy przychodzą takie dni że nic nie ma sensu, na nic siły , nie widać wyjścia z ciemniej studni, cokolwiek zaczynasz nic z tego nie wychodzi i wtedy chce się tylko zwinąć w kłębek i zniknąć. Znam
Jakie wyjście? Fakt ruch zauważam że pomaga ale najtrudniej zrobić pierwszy ruch a czasem jest on nie możliwy. Ja w najgorszym czasie ostatniego półtorej roku zacząłem remont, sam wszystko robiłem , szukałem jak to zrobić, próbowałem , przychodziły dni że jakoś ratowało mnie to, ale i dni kiedy nie pomagało i nie byłem w stanie zrobić czego kolwiek.
Myślę Oliwio że choć w części rozumiem co czujesz sam mam takie dni , ostatnio chyba dopada mnie bezsilność, bezradność w tym jak i dokąd zmierza moje życie, czuję się jak sternik przy kole sterowym które nie działa i nie mam wpływu na to w którym kierunku płynę.
w odpowiedzi na: Wszechobecne poczucie odrzucenia #488169„uważnianie” siebie …. Pozwolenie sobie na słabości? Na to że nie jesteśmy idealni i to nie powód żeby nas krytykować wyśmiewać, odrzucać nas… Jak to sięgnąć?! ? Ja tego nie wiem, chciałbym jeszcze wiedzieć jak uwierzyć w siebie , a jednocześnie nie przeceniać siebie. Poznać się jaki naprawdę jestem?
Bo jedno to coś przeczytać, coś wysłuchać, coś wiedzieć A czym innym jest czuć.
Jak mimo porażek próbować jeszcze raz? Kiedy braknie sił.
Jak działać kiedy czujesz się jak mrówka wobec słonia.
w odpowiedzi na: Wszechobecne poczucie odrzucenia #488039Jak ja rozumiem ten „głód”
w odpowiedzi na: Wszechobecne poczucie odrzucenia #487985Cześć Oliwio.
Nie raz zaskakujesz mnie tym co napisałaś bo tak podobne i znane mi. Zdarzało się (chyba nadal się zdarza) że przerywam czytanie bo jest zbyt znajome. Tak jak w którymś „mam wrażenie że wszyscy się ze mną męczą” , ja mam wrażenie że jestem „nie mile widziany” że jestem nie tyle intruzem a nie proszonym gościem który „przyszedł nażreć się za darmo” i wszyscy o tym wiedzą. Choć nie raz dostawałem znaki wprost że jestem mile widziany ale ja im nie wierzę. Nie potrafię uwierzyć a chcę! Ale jak w to uwierzyć skoro sam siebie nie akceptuję, „kochać siebie” do tego podchodzę właściwie tak jak ty. Więc cofam się i najpierw staram dowiedzieć czego ja chcę, co mnie boli , ale nie „słyszę” tego natomiast bardzo dobrze”słyszę” pretensje,krzyk, wyszydzanie , powinieneś to a to , nie powinieneś tego czuć ile ty masz lat? Dlaczego masz nie umiesz zdobyć, sięgnąć po to a tamto bo powinieneś!
To męczy i wywołuje lęk i tylko wywołuje niemożność wykonania jakiego kolwiek ruchu a to wywołuje to co napisałem powyżej. I koło obłędu zamyka się. Próbuję z niego wyjść i nawet są pewne efekty ale one kosztowały mnie olbrzymi wysiłek i trwały latami nawet już bym powiedział że dziesiątki lat. Miałem marzenie że kiedyś całkowicie mi to minie i będę „zdrowy” na umyślne. Ale to nie realne bo zawsze z czymś będziemy się zmagać, czasem to ucichnie ale przyjdzie kryzys i to wróci ale czy z zdwojoną siłą? Może nie … I co sądzę dużą rolą w tym procesie (choć nie lubię tego słowa) odgrywa otoczenie, bo jeśli oni nie jest choćby neutralne to jeszcze bardziej dobija, zwłaszcza kiedy jest się w złym stanie.
Więc Oliwio w pewnym sensie rozumiem cię . Mnie kiedy było mi źle najbardziej dołowało to kiedy ktoś mówił „będzie dobrze” albo dawał rady „zrób tak i tak, a ja czułem się jeszcze gorzej bo tak nie potrafiłem. I kolejny „dowód” że że mną coś nie tak , beznadziejny przypadek itp. . Trochę ponure zakończenie ale może powiem jaką strategię ja przyjąłem . Otóż robić to na co mam siłę, a na co nie nie robić tego , nie mówię tu o rzeczach fizycznych czy konkretnych czynnościach np. domowych ale o pracy w głowie lub przy relacjach. Efekty? W 99,99% przypadków nie udawało się ale ten 0,01% popychał mnie ku światłu . Tak to widzę z perspektywy czasu, bo w tamtym czasie nie widziałem postępów.
Trzymaj się Oliwio.
w odpowiedzi na: Wszechobecne poczucie odrzucenia #487893Cześć Oliwio, u mnie… trudno mi to nazwać że jest źle? nie nazwałbym bym tego tak , dobrze? nie . Dzień toczy mi się za dniem jeden podobny do drugiego chyba to mnie najbardziej dołuje bo tkwię w tym samym miejscu i nie mogę znaleźć wyjścia. Jednego dnia skojarzyło mi się to z tunelem gdzie są drzwi jak przez nie przejdziesz nie ma już powrotu a drugich nie widać, przez jakiś czas jest okej ale im dłużej tam tkwisz tym większe lekcje ogarnia. Bo siły szukać dalej nie mam ale tkwić w tym miejscu też nie chcę. Skąd brać siły?
Wtedy też skupiam się na sobie lub i można by to nazwać zamykam się w własnej głowie i nie widzę tego co jest dookoła, ludzi dookoła.Twoje stwierdzenie „martwię się o Ciebie,” z jednej strony trochę lęku to wywołało takie „wezwanie do tablicy” a z drugiej miłe uczucie którego do końca nie umiem nazwać … bo ktoś zainteresował się moim losem ? Nie umiem dokończyć myśli , mam pustkę
Ocean … Wiele lat moim marzeniem było budzenie się rano i widok morza za oknem , mam wrażenie że kiedy jestem nad morzem (a rzadko to bywa) jego widok mnie uspokaja , czy to ta przestrzeń czy szum, nie wiem . Więc mogę to zrozumieć. -
AutorWpisy