Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 100)
  • Autor
    Wpisy
  • Delta
    Uczestnik
    Liczba postów: 100

    „Idę w stronę słońca” praca z myślami jest świetna, jest jeszcze jedna książka o pracy z myślami Byron Katie „kochaj co masz” ale na mnie to nie działało kiedy miałam napady paniki czy fobie. Różnica polegała na tym że działało świetnie na jakieś zwykłe nerwy czy zmartwienia – większość dało się rozbroić ale przy paraliżującym lęku czy fobii to nie działało. Moje ciało samo wpadało w takie dygotanie i panikę. Mam to od bicia przez wiele lat byłam bita, zastraszana i układ nerwowy tak to wdrukował w ciało że ono samo reagowało pomimo że umysłowo tłumaczyłam sobie i zadawałam pytania.

    Delta
    Uczestnik
    Liczba postów: 100

    Chłopiec Papuśny
    czy pijesz kawę albo herbatę lub jakieś napoje kofeiną ? Lęki wzmagają się po kofeinie i osoby z silną nerwicą nie mogą tego pić, producenci tych napojów ukrywają prawdę że niby kawa jest taka fajna , tak ale dla osób w 100% zdrowych i stabilnych psychicznie.
    Jeśli nie piszesz nic z kofeiną sprawdź ile zjadasz cukru ( można ok. 2 łyżeczki) a osoby nerwowe najlepiej aby wcale go nie spożywały, nawet rodzynek.
    Odstawienie kofeiny i cukru zmniejszy lęki ok.20-30%.
    Są dwie metody które przynoszą efekty w lękach. Pierwsza to EFT ( coś podobne do akupunktury) linki http://www.dobrametoda.com/EFT/EFT_PL.pdf , terapeutka EFT http://www.eft.net.pl/ a druga samoleczenie B.S.M (szczególnie pozycja nr 1, to leczenie czymś na zasadzie zamknięcia obwodu elektrycznego własnego ciała, nie ma tu znaczenia nastawienie psychiczne i nie jest to związane z żadnymi wierzeniami a z fizyką) linki http://www.samoleczeniebsm.pl/ , https://www.facebook.com/samoleczenie.metoda.bsm/. Obie te metody odrzuca Kościół Katolicki więc jak jesteś mocno wierzący pozostaje ci różaniec który działa w sytuacjach lęku bo powtarzanie zdrowasiek działa uspakajająco na mózg podobnie jak mantry. Dla katolików więc pozostaje – post i różaniec. linki http://ewadabrowska.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2, Można też modlić się do Jezusa , oglądałam kilka filmików o tym jak Jezus uzdrowił kogoś ale żadna z tych osób nie miała silnej nerwicy lękowej zwykle byli uzależnieni, należeli do grup przestępczych i się nawrócili ale to nie znaczy że mieli lęki, bo lęki to rodzaj choroby układu nerwowo- psychicznego. Jeden nawrócony został uzdrowiony przez Jezusa ale wpierw jakiś znajomy go leczył nakładaniem rąk na głowę (czyli BSM, lub ten ktoś miał zdolności bioterapeutyczne) czyli najpierw jakiś człowiek mu to zabrał a potem Jezus zadziałał że jego ścieżki życiowe się naprostowały.
    Sam post jest też bardzo dobry na nerwicę dla wszystkich. Ponoć post Dąbrowskiej pomaga na nerwicę ale jest on bardzo restrykcyjny i dla osób które nie mają jakiś problemów zdrowotnych poza nerwicą wystarczy odstawienie kofeiny i cukru, zastąpienie pieczywa na razowe , dużo warzyw i trochę owoców oraz bogate w magnez , migdały i orzechy , można suplementować witaminę D która też poprawia samopoczucie.

    Terapia psychologiczna czasem pomaga w lękach ale z moich doświadczeń zwykle łagodzi jakieś lęki z dzieciństwa które powstały z nieświadomości np. ktoś się boi „dziada z worem” bo był straszony i terapia pomoże mu to sobie uświadomić i takie tam. Jednak silne lęki powstają w skutek bycia przerażanym w dzieciństwie i zostawianym z tym samemu sobie , to się tak wryło w układ nerwowym że spowodowało ubytki i osłabienie układu i terapia nie leczy lęków w 100% nawet jak sobie dużo uświadomi. Takie lęki są tożsame z tym na co cierpią żołnierze powracający z misji – Zespół Stresu Pourazowego z tym że tu mamy do czynienia z ZSP po toksycznym dzieciństwie bo dla dziecka takie dzieciństwo jest na równi z przeżyciami wojennymi.

    Proste triki które stosuję w sytuacjach lękowych: ustawiam sobie palec na wysokości nasady nosa , tak pomiędzy brwiami w odległości ok. 10 cm i patrzę na czubek palca , to jakoś wpływa na mózg, inny trik przy silnych stanach lękowych biorę do ust plasterek cytryny – jest też jakiś reset dla układu nerwowego, kiedy nie mam cytryny mocno ściskam coś ostrego lub wbijam sobie paznokcie w rękę wtedy układ nerwowy skupia się na tym i przerywa pętlę lęku, ( ludzie którzy się tną robią to właśnie dlatego że przerywa im pętlę napięcia i lęku ) jednak cytryna lub papryczka daje podobny efekt, podejrzewam jednak że „cięcie się” ma dodatkowy walor zwracania na siebie uwagi, dlatego jest takie popularne wśród młodzieży.
    z łagodniejszych trików – w sytuacji nerwowej skup wzrok na plamach barwnych np. wyszukuj jadąc autobusem wszystko co jest żółte za oknem, lub skup się na jakimś określonym dźwięku np. buczeniu lodówki, silnika itp. to też pomaga oderwać się od pętli myśli lękowych.

    Wszystko co sobie przypomniałam i czego można nauczyć się i zrobić samemu, jeśli sobie przypomnę coś jeszcze dopiszę. Powiem tylko że osoby z takim układem nerwowym najlepiej gdy odpuszczą sobie ambicje „bycia kimś” i osiągania „nie wiadomo czego” lepiej żyć tym co jest, dniem dzisiejszym, skupiać się na przyrodzie , dużo spacerować i cieszyć się z promyków słońca, porannej rosy, śpiewu ptaków i mieć „całkowicie wywalone na sukcesy i zaszczyty ludzkie” , najlepiej usunąć konto na Facebooku lub zostawić sobie tylko pozytywnych znajomych.

    Delta
    Uczestnik
    Liczba postów: 100
    w odpowiedzi na: Awanturujący rodzice #464953

    Monos5
    ale jak by ci pomógł były mąż skoro on ci nie pomagał tylko cię wykorzystywał ? chyba było by odwrotnie zamiast pomóc, wpędził by cię w jeszcze większe tarapaty. Piszesz też że jesteś samotna jak palec a wcześniej nie byłaś ? z mężem który cię wykorzystywał i pijaną rodziną ? niby co dla nich znaczyłaś, czy oni na prawdę się tobą interesowali ?
    W domach alkoholowych jest dużo kłamstwa na temat miłości, życia, samotności. Uzależnieni kłamią że niby nas kochają, okłamują nas że bez nich sobie nie poradzimy że bez nich będziemy samotni i skazani na porażkę, a robią to bo chcą mieć kogoś kto się nimi zajmie, posprząta , może uda się wysępić trochę grosza na picie albo zwyczajnie z kimś takim będziemy mogli udawać szczęśliwą rodzinkę przed sąsiadami aby się nie wydało. Niestety prawda jest zupełnie inna. DDA często są wykorzystywane bo nie mają dobrego rozeznania co jest prawdą a co kłamstwem bo całe życie byli okłamywani i już nie wiedzą jak wygląda życie w prawdzie i spokoju. Często mylą potem ataki agresji ze strony partnerów z dowodami miłości, nie potrafią rozpoznać że je się oszukuje bo sami całe życie też siebie oszukiwali co swojej rodziny i swojego znaczenia w tej rodzinie. W rodzinach alkoholowych od pokoleń brakuje prawdy , miłości i uczciwości tam nikt nikogo nie kocha ani nie mówi prawdy.

    Delta
    Uczestnik
    Liczba postów: 100

    Zauważyłam że wielu alkoholików ma jakieś dziwne przekonanie że „im się należy” np. szacunek, pieniądze itd… jednocześnie sami nie potrafią dać tego innym czego sami by chcieli. Ktoś wymaga aby był szanowany a sam nikogo nie szanuje i przekracza granice np. swoich dzieci a potem obraza majestatu Jaśnie Pana/Pani.

    Delta
    Uczestnik
    Liczba postów: 100
    w odpowiedzi na: Awanturujący rodzice #464898

    :))) co za sytuacja , jak z czeskiej komedii ale tobie pewnie nie było wesoło. Współczuję. Typowe zagrywki ludzi nieprzytomnych, psycholog ma rację najlepiej się wyprowadzić jeśli to tylko możliwe bo oni się nie zmienią , będą kombinować abyś stała się taka sama a szkoda życia. Zajmuj się sobą i odpuść sobie całkowicie zbawianie czy uświadamianie ich bo tylko czas stracisz a oni, ani nie zmądrzeją, ani nie okażą żadnej wdzięczności.
    Acha i nie musisz się wstydzić za nich, nie bierz tego wstydu na siebie. Zauważyłam że w rodzinach często występuje taki wzorzec że jest osoba „bezwstydna” młodsi by nazwali „obciachowa” oraz pozostałe osoby które muszą stale się za nią wstydzić a bezwstydny przy tym bawi się w najlepsze. Zabawa się kończy jak zostanie postawiony w sytuacjach w których sam będzie musiał odpowiedzieć za swoje zachowanie.

    Delta
    Uczestnik
    Liczba postów: 100

    no cóż, jak mówi klasyk „z głupimi się nie dyskutuje” a twoja matka jest po prostu głupia. Powiem dobitnie jest toksycznie głupią osobą i bardzo dobrze zrobiłeś że się od kogoś takiego wyprowadziłeś. Ona nigdy nic nie zrozumie bo jej mózg zwyczajnie tego nie ogarnia, co prawda jest sprytna i na swój sposób cwana ale to nie oznacza że ma nawet jakieś zalążki mądrości. Od głupich trzeba trzymać się jak najdalej bo przebywanie w ich towarzystwie jest bardzo szkodliwe, rujnują oni naszą psychikę, zabierają energię do życia i w dodatku próbują wmówić że to nie oni a my jesteśmy głupi.
    Twoja matka celowo wywołuje w tobie bardzo dużo gniewu , ona się tym gniewem ładuje a ty ciebie on zabija, na dłuższą metę doprowadziło by to do choroby psychicznej. Syn Alberta Einsteina też padł ofiarą takiej matki która nazywała go „Tete” choć był to bardzo inteligentny student, robiła z niego kogoś kim on nie był , skończyło się to dla chłopaka chorobą psychiczną. Tak działa toksyczna głupota, takie osoby nie potrafią dostrzec w bliskich osobach ludzi , tylko to co same chcą, to bardzo niszczące bo wywołuje w człowieku gniew na przemian z poczuciem winy , przy jednoczesnej potrzebie bycia kochanym i akceptowanym długo tak nie da się pociągnąć i pozostać przy zmysłach.
    Wyprowadzka – świetna decyzja, nie daj sobie wmówić że to ucieczka, bo ten kto nie żył z toksyczną głupota pod jednym dachem nie ma zielonego pojęcia o czym mówi, ja żyłam więc mam.
    Życzę powodzenia i uspokojenia aby gniew i żal szybko przemienił się w akceptację i spokój.

    Delta
    Uczestnik
    Liczba postów: 100
    w odpowiedzi na: Długa historia #464766

    dda18
    ja bym na pierwszym miejscu postawiła na opuszczenie tego domu, czy możesz zamieszkać u chłopaka , albo u którejś z sióstr jeśli nie piją oczywiście, możesz oferować im jakieś usługi za to np. sprzątanie , gotowanie lub opiekę nad dzieckiem zanim sama nie znajdziesz sobie pracy. Spróbuj też popytać w pomocy społecznej , może uda się załatwić prace lub jakiś lokal zastępczy. Z mojego doświadczenia najgorsze jest tkwienie w patologii. Potem terapia abyś nauczyła się żyć i aby ludzie cię nie wykorzystywali, niestety DDA musza się uczyć żyć od początku bo ludzie potem ich wykorzystują ponieważ świat tak jest urządzony że dobrze traktowani są ci którzy mają wysoką samoocenę i kochają siebie a terapia może ci w tym pomóc.

    Delta
    Uczestnik
    Liczba postów: 100
    w odpowiedzi na: Znowu atak #464728

    tak jak pisze Fog , mogło się nazbierać, osoby DDA czasami mają taki mechanizm tłumienia negatywnych emocji bez ich wyrażania kiedy w ich domu rządził alkoholik była tzw. „morda w kubeł” i dziecko nauczyło wszystko dusić w sobie (emocje, potrzeby psychiczne a nawet fizyczne!). Rzutuje to na dorosłe życie np. moja koleżanka musiała całe życie nosić za małe rajtuzy które jej spadały w dorosłym życiu stale kupowała rajtuzy, ktoś inny nigdy nie mógł powiedzieć co mu się nie podoba dziś prawie wcale nic nie mówi i choruje na tarczycę, ktoś inny musiał być grzeczny i miły teraz nie potrafi się złościć ale co jakiś czas dostaje wybuchów agresji bez powodu, ktoś inny nigdy nie był uspakajany miał sobie radzić i nie zawracać rodzicom głowy teraz cierpi na napady lękowe.

    Delta
    Uczestnik
    Liczba postów: 100
    w odpowiedzi na: Zamknięty rozdział #464727

    meaggi bardzo zaciekawiło mnie to zaburzenie pomiędzy „kobiecość” , „męskość” coś w tym musi być i na pewno popracuję w tym temacie.
    Co do twojej mamy, kiedyś czytałam że jak ktoś mówi o swoim dzieciństwie tylko pozytywnie wtedy dla psychoterapeutów oznacza że trzeba tam drążyć, może być silne wyparcie lub ukrywanie czegoś.

    Dzięki za inspirację 🙂 Pozdrawiam

    Delta
    Uczestnik
    Liczba postów: 100
    w odpowiedzi na: Zamknięty rozdział #464719

    maeggi fajne to ujęłaś „symbioza” nawet bym nie wpadła że tak można nazwać ten układ, alkoholizm ojca zaczął matce przeszkadzać dopiero wtedy jak był już stary i zaczynał mieć problemy zdrowotne. Wcześniej nawet powtarzała że „co to za facet co nie zapali ani nie wypije” no i ojciec spełniał te jej standardy :)))) tylko nie wpadła że z tego potem nie łatwo wyjść tak na pstryknięcie palca.
    Ciekawe skąd w twojej matce taka bierność, lęk że sama sobie nie poradzi a może postawa religijna, lęk przed odrzuceniem ze strony reszty rodziny a może ona go kocha bezwarunkowo ?

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 100)