Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: dda a kariera zawodowa #102973
Hehe u egzorcysty…no przestańcie :laugh: mało poważne wg mnie ale w sumie wszystkiego ma się prawo spróbować, nawet LSD.
Z tym pechem, to raczej jest tak, że albo się w niego uwierzy albo nie. Jak się uwierzy, to sie samemu generuje problem.
Jeśli chodzi o terapię, to mam z nią spory bagaż i mam wrażenie, że skupianie się tylko na niej nic mi już nie da (w moim przypadku, bo mam już tyle listów do… i od…za sobą, tyle scenek przerobionych i nie chce już wracać do przeszłości, jeśli już to kiedyś przerobie trening behawioralny albo coś takiego typowo na rozwój własny bez mieszania w to alkoholizmu i rodziców, dzieciństwa).
Tak, mam sporo pracy nad sobą ale myślę, że ilu jest ludzi dda tyle recept na nich. Nie zawsze terapia jest jedynie słusznym wyjściem.w odpowiedzi na: dda a kariera zawodowa #102967dzieki za odp. raczej przychylę się do tego, co mase napisała:) jakoś wydaje mi się, że sama terapia to własnie kolejna ucieczka. Może jako pomocnik przy okazji to się przyda.
w odpowiedzi na: Terapia indywidualna #92469Witam Was:)
Ja też zaczynam rozglądać się za terapią indywidualną. Jestem na terapii grupowej i myślałem, że to będzie ok ale niestety mam wrażenie, że nie pomaga mi taka forma, jest gorzej niż przed nią bądź bez zmian. Mam coraz mniejsze zaufanie do osoby prowadzącej terapię, która jak dla mnie ma wiele uprzedzeń i karci na starcie niektóre zachowania, które wg mnie są raczej naturalną reakcją na daną sytuację więc nie o wszystkim mogę mówić otwarcie (co to za terapia w tym momencie?) i mam wrażenie, że w większości zdań się nie rozumiemy. Mam nadzieję, że trafię na bardziej wyrozumiałego terapeutę. Możliwe, że po prostu taka forma indywidualna jest lepsza dla mnie.
Pozdrawiam
ps.mityngi czasem więcej pomogą:)w odpowiedzi na: DDA są bardziej ludzccy ale ci uświadomieni !! #56210mam podobne przemyślenia jak użytkownik matryca (nie chodzi tu owątek z Agus)
najtrudniejsza rzecz to właśnie to otwarcie, dla mnie to często chwila gdzie czuję się jakbym rezygnacją z dotychczasowych przekonań zdradzał siebie ale wiem, ze część z nich jest/była mało zdrowa i że to, co ja subiektywnie widziałem, wcale nie musiało tak wyglądać na zewnątrz. Może to ten system obronny działa, cholera wie. W każdym razie nie raz czułem, że po takim wyluzowaniu ktoś, kto wydawał mi się działać z wrogich pobudek, nagle stał się po prostu człowiekiem, zamiast oddzielać się zacząłem szukać podobieństw. Właściwie często się łapię na tym, że kurczowo próbuję przeforsować swoje. A właściwie po co? co ma nade mną taką władzę, żeby mi kazać coś? Uwalnianie od przymusowego myślenia jest najpiękniejszym uczuciem dla mnie.
Ale to jest często bardzo trudne, bo łatwo wpaść w poczucie winy, że 'za dużo ryzykuję i mogę paść ofiarą czyichś manipulacji’.w odpowiedzi na: DDA są bardziej ludzccy! #56208ok, to mogło byc tak odebrane, przepraszam jeśli tak wyszło, ale nie obraził nikt mojego ego i wiem, że Agus to nie DDA.
chodziło mi o to, że nie trzeba być DDA, żeby tu trafić.
Zycie z alkoholikiem jest w sumie podobne jak z np.DDA z uwagi na to samo uzależnione wzorce, które trzeba leczyć. Z uwagi na te podobieństwa bardzo łatwo (a może już automatycznie?) można stać się współuzależnionym. I dlatego mityng jest fajną opcją oprócz terapii. Mnie mityngi pozwoliły zobaczyć jak sam stałem się współuzależniony z samej obserwacji grupy. I za każdym razem zaskakuje mnie to tak samo mocno.
pozdrawiam i powodzenia na terapii:)w odpowiedzi na: DDA są bardziej ludzccy! #56204Agus, także proponuję tobie mityng, kilka spotkań i ZASADY NA MITYNGU.
Kobiety mają lepiej rozwiniętą intuicję, to fakt, ale nie znaczy to o jakiejś przewadze. Znam pełno kobiet, które kierują się intuicją i ciągle wpadają w kłopoty.
Miej świetną intuicję i jako nieleczone DDA odważnie posługuj się nią i efekt będzie taki:
http://i.frazpc.pl/graf/icons_board/icon41.gif
http://i.frazpc.pl/graf/icons_board/1zhelp.gif
http://i.frazpc.pl/graf/icons_board/chomik.gifnie bardzo rozumiem jakiego rodzaju poniżeniem jest wizyta u psychiatry w momencie traumatycznego dołka?;) najpierw jest psychiatra, który kieruje do konkretnego psychologa. Ja żałuję, że nie wpadłem na to, żeby się udać do takiego człowieka jakieś 10 lat temu…dziś byłbym zupełnie wyluzowanym kolesiem (i nie chodzi o leki ale o terapię i uświadomienie)
Edytowany przez: zaqwas, w: 2008/07/19 14:12
nawet nie potrafię sobie wyobrazić takich korelacji, serio! u mnie nigdy aż takich ekstremów nie było więc podziwiam cię za nerwy i w miarę uporządkowanie spraw wokół siebie. Z drugiej strony u mnie jest podobne naładowanie chorą emocją tyle, że zakryte pod pozorem normy…nigdy nie było bijatyk i wyzwisk a mnie posądza się o robienie dziury w całym.
Ja ostatnio nie bardzo rozumiem na jakich zasadach ludzie potrafią żyć, mój kumpel potrafi odezwać się do matki 'sp****j kur*o’ a córka sąsiadów zdaje kurs na celnika podczas gdy jej mąż , kierowca tira, jest ścigany za malwersacje…ludzie z jednej strony mają konkretne problemy finansowe ale potrafią iść do drogiej restauracji i to jest wg nich norma.
Chyba żyłem na innym świecie.w odpowiedzi na: Cała prawda o DDA #56133janusz, dwa posty i kwintesencja całości:) dlaczego się mówi, że syndrom DDA przejawia wielu 'normalnych’ ludzi? dlatego, że statystycznie 40% rodzin polskich to rodziny alkoholowe, gdy doliczyć do tego jeszcze dysfunkcyjne (bo model uzależnionego myślenia zawsze jest ten sam nawet bez alkoholu) to wynik jest imponująco duży, niestety. Ci 'normalni’ jednak potrafią przejść wobec problemów do porządku dziennego obojętnie czy im coś wyjdzie czy nie, natomiast my od razu wpadamy w panikę i tego musimy się oduczać. Oduczać marazmu i 'trwania w swojej roli’.
Co do zaprzestania walki mam pewne ale.Walki w pewnym sensie się nie uniknie z tym, że walka ta nie będzie ani ofensywna ani defensywna, bo taka jest destruktywna.Nasza walka jest konstruktywna i polega na akceptacji własnej bezsilności, oduczaniu się starych wzorców właśnie w momencie gdy czujemy, że zbliża się instynkt 'walki o przetrwanie’ – wtedy chodzi o to, żeby to rozbrajać a nie zaogniać. Gdy zaogniamy, to tak naprawdę chcemy zmienić otoczenie, gdy rozbrajamy, to tak na prawdę skupiamy się na sobie a o to chodzi. Wtedy otwierają się furtki i stres ustępuje i jakoś wszystko nabiera harmonii i zrozumienia kolei rzeczy. Myślę, że walka w takiej formie, o której pisze Janusz wpędzałaby nas tylko w objęcia…..DDA. Paradoks postawy obronnej;)w odpowiedzi na: jestem super a inni są beznadziejni…. podobno… #56132Jedną z cech uzależnionego myślenia jest uwaga na to co myślą o mnie inni, ocenianie innych i ustalanie swojego samopoczucia od innych – może to terapeuta stara się przekazać? nie wiem, w każdym razie poczucie szczególności i w pewien sposób 'wyższości’ nad innymi to jedna z cech osób, które w przyszłości mają skłonności do zapadania w depresje, tak gdzies wyczytałem i w jakimś sensie u mnie się to potwierdziło ale teraz wiem przynajmniej że stoi za tym DDA a nie jakaś choroba psychiczna;P Poza tym w takich przypadkach niekontrolowanej złości i autoagresji możliwe, że oprócz dda jest też nerwica i to zaawansowana i ją oddzielnie należy leczyć a dopiero po takiej terapii zająć się terapią dda lub równocześnie. Najlepiej skontaktujcie się lub zapytajcie terapeutów o pomoc, o dane na temat takich terapii (leczenie nerwic) lub rejestrujcie się u psychiatry który zrobi wywiad i ew.da skierowanie. Dobry psychiatra potrafi od strony klinicznej nakierować pacjenta na odpowiednie terapie i to bez żadnych leków! Możliwe, że po tym wszystkim relacja z tym samym terapeutą będzie już na innym poziomie. Najpierw psychiatra a potem psycholog, to moim zdaniem odpowiednia kolejność.
pozdrawiam i proszę nie tnijcie się! to jest portal samopomocy a nie samoprzemocy B)w odpowiedzi na: Czy macie słonności do alkoholu? #56131haha mnie kiedyś rozbiła kumpela, która wręcz się krzywiła, że ja nie lubię papierosów (nie tyle nikotyny co samej czynności palenia i wdychania dymu). Trawką tez nie umialem się upalić a miałem wiele okazji. W ogóle nie kumam upalenia.
Podobnie z alkoholem, nie przepadam i b.rzadko piję ale pamiętam jak na imprezach mialem poczucie 'mocnej głowy’ więc teraz na terapii wiem, że to jeden z wielu mitów na temat kontrolowania picia. Ostatnio postanowiłem definitywnie odstawić łącznie z piwem. Tak ot, skoro jako DDA jestem w grupie wysokiego ryzyka a poza tym jedno piwo na miesiąc lub dwa miałem to równie dobrze mogę bez tego żyć.
natomiast w cukierkach Panda czy Kukułka lub cieście smakuje mi bardzo takie połącznie i nie mam nic przeciwko. -
AutorWpisy