Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: rodzic- butelka czy człowiek #385814
A mi się udało przebaczyć…żal mi go jako człowieka, wyszedł z dysfunkcyjnej rodziny, nie umiał sobie pomóc i nie spotkał nikogo kto by mu pomógł. Sądzę,że był nieszczęśliwy. Po wieloletniej terapii zrozumiałam że alkoholizm jest chorobą emocji, poznanie tej choroby od podstaw i przebieg pozwoliło mi spojrzeć innymi oczami na ojca. Wybaczyłam mu przed śmiercią, napisałam do niego list, że mu wybaczam, dostał go już wędrówce na tamten świat, czuję się wolna…bałam go się bardzo, jego reakcji, trzeźwości, w której był gorszy niż lekko podpity…Dziś pamiętam te dobre chwile, jak mi kupił pianino, jak jechał w pracy, zatrzymał się, a ja biegłam i dawał mi garść monet na pączki. Nie chcę wyliczać dziś ile było dobrego czy złego, ile krzywd….po co? jestem dorosła, modlę się za jego duszę, bo wiem, że raczej nikt tego nie zrobi, świadomość, że on tam znalazł spokój, daje mi poczucie spokoju.
w odpowiedzi na: Czy znacie uczucie pustki?Jak sobie radzicie? #385813Pauluse, Mi też ojciec nie mówił, że jestem ładna, mądra, za to, że nie chciał nigdy córki. Dziś odczuwam te braki, czuję głód emocjonalny, chłonę jak gąbka pochwały, zainteresowanie, ale nigdy nie mogą one zaspokoić tego braku. Od związków oczekuję wszystkiego albo nic, dlatego każdy kończy się podobnym scenariuszem, co też może skłania się do lęku przed bliskością. Latami uczyłam się kobiecości, postrzegania siebie jako atrakcyjnej kobiety. Poczucia wartości, optymizmu i jak napisała Maggie, można się tego nauczyć…Pisałam dzienniczki uczuć, z uporem maniaka: „dziś jestem zadowolona, bo ugotowałam dobrą zupę”, dziś czułam smutek, bo….
Nawet nie wiem kiedy uczucia znalazły swoje miejsce i zaczęły być adekwatne do sytuacji: uczucie spokoju, radości,poczucie bezpieczeństwa….nie jest wstanie mi nikt tego zabrać na ten czas,bo to jest moje, wypracowane latami.
Ostatnio udało mi się w dwóch ważnych dla mnie sprawach, powiedzieć”nie”. Osoby, które to usłyszały bardzo się buntowały, przeczekałam, cierpliwie, aż przyzwyczaja się do nowej sytuacji, że ja też mówię „nie”. O dziwo, szanują teraz moje granice i słowo. Powtarzam sobie „jeśli nie teraz to kiedy? zadbam o siebie?, alkohol zniszczył mi dzieciństwo, zabrał ojca, normalny dom, potem zniszczył długoletni związek, moje dziecko ma rozbity dom i pewnie w przyszłości czeka go terapia. Jestem w stanie na tym etapie pracować i walczyć o siebie i moje dziecko. Nie o mamę współuzależnioną, nie o koleżankę z niskim poczuciem, która wyżywa się na innych, ale o siebie. I to staram się robić na dziś. Bo to potrafię,a jak nie to się uczę, otaczam się ludźmi, którzy mają na mnie pozytywny wpływ, zerwałam kontakty z ludźmi, którzy ciągnęli mnie w dół.
Wiem, ze tych braków jest sporo, nie wszystkie wyleczę, ale kocham siebie z podniesioną głową, z uśmiechem na twarzy i taką się chcę budzić co rano.
Ostatnio patrzyłam jak mój brat nosił swoja córkę i mówił, że jest jego księżniczką, pomyślałam o tej chwili ulotnej, tak niewiele potrzeba, a jednak ja nie byłam księżniczką dla mojego ojca i nigdy już nie będę. Łzy stanęły mi w oczach. Głód emocjonalny. To pewnie ten brak, którego już nie wyleczę.
w odpowiedzi na: Problem z alimentami #385490Sąd przyznaje alimenty na podstawie faktów, czyli dokumentów,które przedstawiłaś Ty i tato w sądzie i ocenił sytuację Waszą, każdego z osobna. Jeśli zatem przyznał Tobie 300 alimentów, tzn., że tato według prawa ma je płacić, ma z czego i Tobie się należą. W życiu bywa różnie, mamy poczucie winy, poczucie obowiązku…Jeśli zatem nie chcesz na dany moment tych pieniędzy, trzeba szukać innego wyjścia ich zdobycia: pożyczka, praca…warto zadbać, żeby szkołę skończyć.Może warto odwiedzić OPS, dowiedzieć się jak to wygląda z funduszem alimentacyjnym, popytać…aczkolwiek nie sądzę, aby to zwalniało ojca od odpowiedzialności. Jeśli masz przyznane alimenty przez sąd, w pierwszej kolejności trzeba egzekwować je od ojca, jeśli nie płaci, zgłosić do komornika…Dorosły człowiek, który ma dzieci, rodzinę musi ponosić skutki braku odpowiedzialności, skutki alkoholizmu. wiem, że łatwo pisać, co innego czynić,tym bardziej, że jest to relacja ojciec-dziecko.
Masz prawo do wykształcenia, znalezienia godziwej pracy…
w odpowiedzi na: Czy znacie uczucie pustki?Jak sobie radzicie? #384943…a ja chyba sobie nie radzę. Lata huśtawki emocjonalnej w domu rodzinnym zostawiło piętno, które mimo terapii i pracy pozostało. Chciałabym być jak żółw – powolna…a jednak: rano wstaję za późno i robię mnóstwo rzeczy, żeby wyjść za późno i biec do pracy spóźniona…lubię natłok w pracy, kiedy coś się piętrzy, zbliżają się terminy, w domu remont, dzwonią telefony, trzeba coś załatwić w międzyczasie…ludzie są przerażeni, że robię tyle rzeczy naraz, a ja czuję adrenalinę, satysfakcję…potem ucicha, przeraźliwa pustka i cisza…i czekam, jak w dzieciństwie, znowu na jakieś bum, które rozkręci znowu tę machinę, (była cisza,ojciec trzeźwy, zły, szuka zaczepki, boję się go i czekam, co tym razem go zdenerwuje, albo kto…i bum…kłócą się, coś zrzucił, uderzył mamę,uciekamy do sąsiadów…).
Czy da się w wieku 40 lat być jak powolny żółw, skoro przez ponad 30 lat było się jak mysz, która chowała się szybko po kątach?
w odpowiedzi na: Kocham, nie wiem co robić… #382639Witaj, jest książka „Którędy do małżeństwa?”, poza tym można posłuchać Jacka Pulikowskiego na yotube, jest sporo tematów o podobnej sytuacji do Twojej właśnie…
Rozumiem Twoje rozterki, Twoją godność, poczucie bezpieczeństwa, bycie ważną.Oczekiwania trzeba mieć, masz dużo czasu przed sobą, jesteś młoda, ale wybory, które podejmujesz będą konsekwencją Twojej przyszłości, z biegiem lat wybory są inne, czasem nie ma już wyboru…
Słuchaj, szukaj, pytaj,rozmawiaj, pamiętaj, że poczucie Twojej wartości i godności jest ważne. Trzymam kciuki. Za dobre wybory.
w odpowiedzi na: Dziś czuję się ….. #382560A ja dziś czuję, że chcę mieć dobry dzień i będę go mieć, niezależnie od okoliczności i ludzi na mojej drodze 🙂 Witaj dobry, słoneczny dzionku 🙂
w odpowiedzi na: czy zerwac/ ograniczyc kontakt z rodzina #381187Witam, a może nie odcinać kontaktu, a wyznaczyć swoje granice: nie będę pożyczała czy dawała pieniędzy, bo mam takie prawo itp.itd., nie będę odpowiadała za wasze czyny, ale z chęcią spotkam się z Wami w święta, po to żeby pobyć itp., jeśli Wasza relacja jest nastawiona tylko na dawanie i to z Twojej strony to sama „wygaśnie”. Nie można uzależniać siebie od destrukcyjnej rodziny po to tylko żeby nie być samemu…to przebywanie z nimi powinno dawać też pozytywne rzeczy, też pomoc kiedy Ty jej potrzebujesz…I pytanie: czy chcesz przebywać z nimi, jak się wtedy czujesz? jeśli dalej samotna, niezrozumiana, to odpowiedź masz…sami ustalamy granice i pozwalamy je przekraczać bądź nie, innym…to zależy od tego czy my chcemy i oczekujemy.
w odpowiedzi na: Dziś czuję się ….. #381185Lukasz, warto zacząć od terapii, tam Cię poprowadzą od indywidualnej po grupową, zależy co potrzebujesz na dany moment. Trzeba znaleźć odwagę, bo w końcu to Twoje życie. Tylko Ty możesz je zmienić. Moja praca nad sobą w ośrodkach trwała ponad 5 lat, teoria i praktyka, potem szłam przez życie i bywało różnie. Nie jest tak, że praca nad sobą się kończy, to proces,do tego kontakt z rodziną dalej nieuleczoną…pracuję nad sobą ciągle, może już nie tak jak kiedyś, ale kiedy wpadam w doły, szybko z nich wyłażę, pamiętam czas kiedy tkwiłam w nich latami. Dziś patrzę na przyszłość z nutą poczucia bezpieczeństwa, znam swoje emocje,siebie. Rozmawiam ze sobą. Tłumaczę…patrzę na to co dobre i otaczam się ludźmi,którzy mają na mnie pozytywny wpływ. Nie wszystko udało się uleczyć co było destrukcyjne, ale to część mnie, więc może tak ma być.
Warto pracować nad sobą i dla siebie, o każdy dzień radości i dobrego samopoczucia,potem jest ich coraz więcej i więcej, aż pewnego dnia dostrzegasz, że przytłumiły te gorsze dni i te gorsze już nie są tak znaczące w Twoim życiu. Powodzenia.
Hej, hej, Natalia był czas kiedy nie miałam pracy, po studiach i podobne myślenie, po co to było, zmarnowany czas itp. jesteś zarejestrowana w UP, są tam różne kursy, trzeba próbować,uczestniczyć w różnych…szukaj każdej drogi, aby tylko nie siedzieć…
Na kursie ktoś dał mi ogłoszenie o pracy, ktoś powiedział, że się nadaję…na rozmowie kwalifikacyjnej okazało się, że z tego kursu przydały mi się wiadomości, które zdobyłam. Nie dostałam się, ale zostawiłam ślad, po 3 miesiącach zadzwonili,zaproponowali staż za marne grosze, na zaledwie 3 miesiące, poszłam, w trakcie stażu pani odeszła na emeryturę i ja się odstałam na jej stanowisko, lepsze niż na te, które startowałam pierwotnie. Z czasem kupiłam mieszkanie, wyprowadziłam się z domu…
Szukaj,pukaj,próbuj, znajomości ze studiów, wiedza,jeśli nie teraz to potem się przyda. Szukaj rozwiązań, dróg. Uda Ci się…nie ma innej opcji.
w odpowiedzi na: Kiedy jesteś DDA? #344353Witaj, jeśli czujesz, że jest jakiś problem warto szukać pomocy. Jest jej coraz więcej.
Normalnie, każdy z członków rodziny ma swoje role: rodzice opiekują się dziećmi, wspierają, załatwiają sprawy urzędowe,zapewniają poczucie bezpieczeństwa…dzieci chodzą do szkoły, bawią się, stosownie do wieku…
W rodzinach dysfunkcyjnych te role się mieszają. Matka opiekuje się pijanym ojcem, zamiast dziećmi, ojciec zachowuje się jak dziecko, a dzieci jak dorośli załatwiając sprawy urzędowe, sprzątając po pijanym rodzicu, wychowują też czasem młodsze rodzeństwo. Z kolei dzieci przybierają różne role, często, aby przetrwać, czasem ze wstydu,czasem żeby zwrócić uwagę na siebie (bohater rodzinny, maskotka itp.) Z terapii pamiętam taki obraz: normalna rodzina ojciec, matka i dzieci, każde ubrane w swoją koszulę,natomiast w rodzinie dysfunkcyjnej wszyscy ubrani są w jedną koszulę. Tak jak napisałaś mama sprząta po ojcu, Ty załatwiasz sprawy dorosłych, uczysz się rewelacyjne, choć masz jeszcze sprawy nieswoje na głowie. Słowem na pokaz jesteśmy „normalną” rodziną. Przecież prawie każdy chłop pije. Tryb się kręci, nieważne, że nim poruszają osoby, które wkraczają w nieswoje role, ważne, żeby się kręcił.Posprzątane po pijanym tacie, tata pijany nie śpi na dworze, dzieci dobrze się uczą, sprawy w banku załatwione, mama milcząca, godzi się na to…Słowem nic się nie dzieje. A dzieje się…dziecko mówi:”Mamo coś jest nie tak”, w rodzinie alkoholowej uczymy się „nie mówić’, potem „nie czuć”, mieszają się nam emocje, żeby przetrwać.I potem „nie słyszeć”. Poczucie wstydu (mimo,że to tata leży cuchnący), poczucie winy (mimo,że to tata pije), poczucie żalu do mamy (bo nie widzi problemu). Nie każdy alkoholik bije,poniża. Choroba przebiega różnie.Mama natomiast jest współuzależniona.Nie wiń jej. Każdy z Was musiałby dostrzec problem i się leczyć. Jeśli będzie chciał. Ty natomiast możesz zmieniać siebie, czyli mieć poczucie winy i wstydu jeśli Ty coś nabroisz…masz prawo odczuwać emocje, mieć poczucie bezpieczeństwa,dzieciństwo, czas dojrzewania…
Ja potrzebowałam kilka lat terapii, mój brat nigdy jej nie zrobił, choć uważam, że bardziej odczuł piętno ojca choroby alkoholowej, Ma żonę, kobietę dobrą, kochaną. Ja znalazłam podobnego do ojca, teraz od kilku lat jestem sama.Mam problem z zaufaniem. Terapia zaś uporządkowała moje emocje, zaakceptowałam chorobę ojca, pozbyłam się żalu do mamy. Odzyskałam kontakt z ludźmi. Nie każde dziecko potrzebuje terapii,nie każde chce..ważne czego Ty chcesz i takiej drogi szukaj. Jesteś młoda i bardzo mądra. Słuchaj głosu swego serca. Jeśli czujesz,że jest problem, to jest.
Nie wstydź się za ojca, ma mądrą zaradną córkę. Ja byłam bohaterem rodzinnym, dziś potrafię wszystko załatwić. Bycie Dda to nie tylko minusy. W większości to wrażliwi pomocni ludzie, pełni empatii. Choroba Twojego taty przesłania mu to co ważne:”nie dostrzega Twoich sukcesów, nie jest tam z Tobą”;przebycie terapii współuzależnienia pozwala spojrzeć na chorego z innej strony.
Mój ojciec umarł cuchnący,zarośnięty,było mi wstyd jak go myli, wyprosiłam rodzinę z pokoju. Przyjechali jak zwykle litować się nad nami. Mamę obmawiali,że nie dba o niego.
I dziś jak ktoś dopytuje, sugeruje:”mówię głośno: tak mój ojciec był alkoholikiem”. Co z tego? ja znalazłam drogę do siebie i czasem lepiej sobie radzę od tych dzieci z rodzin „normalnych”.
Życzę Tobie poczucia bycia we właściwym miejscu. Szukaj swojej drogi. Ona jest prawdziwa.
Edyta
-
AutorWpisy