Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Pozegnalam Matke… #40138
Kilka lat temu moja mama chciała się zabić przez mojega ojca paranoika ;-(
ktory potrafi tylko zmuszać i zastraszać żeby inni robili to co chce albo śpi…Dlaczego ofiara tak łatwo/chetnie? oddaje swoje życie dla kata?
Skad to się wykształciło, po co?Wtedy bardzo się bałem, zawsze przedtem uwazałem, ze nie jest tak żle, że inni maja wieksze problemy, a tutaj był namacalny, przed oczami, że będę całkiem sam i na dodatek z nim…
Jak namowić mamę do terapii, żebym nie musiał jej opłakiwać…
jak uwolnić się od kata…
jak przestać się bezradnie uśmiechać kiedy inni sr.ja mi na głowę…
jak przestać bać się ludzi że odkryja "prawdę"
ile można im powiedzieć a co lepiej zatrzymać dla siebie…
jak zajac się własnym zyciem a nie cudzym…
jak pozwolić bratu z podstawowki normalnie się rozwijać a nie kształcić w "rozwiazywaniu problemow dorosłych"mam przed soba malutka nadzieję na lepsze jutro bez niego, nie moge jednak zostawić mamy a ona nie chce się zmieniać.
jak ja przekonać że ja nie mogę jej zawsze bronic i ze ona może to sama robić…?Cześć
To bardzo dobrze że szukasz pomocy.
Pytasz się czy musi być tak jak jest i czy tos sę dziedziczy. W pewnym sensie dziedziczymy oprocz genow i majatku metody "rozwiazywania problemow" i "radzenia sobie".
Może teraz uważasz że masz na wszystko bardzo mały wpływ, ale powoli naczysz się co jest Twoja a co cudza decyzja.
Ja sam nigdy pijany nie byłem, więc może nie mam uprawnien do wypowiadania się, nie wierzę jednak że alkohol komukolwiek rozwiazał jakikolwiek problem nutury zyciowej, pracy i uczuć (no oprocz tych co ten alkohol sprzedaja 😉
Skoro alkohol działa tak że odcina/hamuje "wyższe" ośrodki mozgu, ktore reguluja i głownie hamuja nasze popędy i żadze to z tego wynika ze problem jest w tych ośrodkach. A te osrodki mozna "naprawić" wiedza, pokora i treningiem w normalnym świecie. Mocno w to wierzę 😉 Na sobie sprawdziłemże to przynajmniej trochę działa 🙂
Mam nadzieję że nie zanudziłem na amen 😉
a i jeszcze ważne zdanie:
Bierz z ¯ycia i Ludzi to co dobre!
Pozdrowienia, zapraszam do zgladnięcia do działu "literatura"
Gonzo, samoswiadomy od 2 lat…i ciagle chcę więcej.
w odpowiedzi na: Być tak blisko… #40047Uciec – ale dokad?
Wybrałem sobie (wybrałem to wielkie słowo, lepiej 'wybrało się samo’) "ściezkę kariery zawodowej" typowa dla DDA
Duzo pasji, emocji i ideałow…Przekrętow i deptania ludzkiej duszy .. nawet nieświadomie i lekkka ręka, na ktore za łatwo się godzę, z lęku o byt…Byłem kiedyś u człowieka ktory miał mi "zapewnić wizję rozwoju zawodowego", to było po ogromnej kłotni moich rodzicow. Myśałem że znalazłem… Teraz już wiem że chciałem się uzależnić…
I na sam, samiutenki koniec spotkania z tym człowiekiem
zdażyło sie tam coś co spowodowało że przez trzy lata żyłem tylko tym, a wręcz nie zyłem. Nie mogłem nikomu się wygadać, nikomu nie ufałem a kazda sytuacja kojażyła mi się z tamta. miałem do siebie wielki żal ze nic nie zrobiłem, ale wtedy byłem spraliżowany strachem…Teraz wiem już ze nazywa się to PTSD, zdarzyło mnie sie to chociaż wcześniej bywały takie sytuacje. Może zrobiło się dlatego że wierzyłem że już będzie inaczej…
Boję się teraz uwierzyc komukolwiek. Moj obecny szef nie jest ideałem, w sumie wyzyskuje bez litości. Nie umiem z nim rozmawiać i czasami probuję przemycić coś w połsłowkach… W sumie jak już nauczyłem się trochę o DDA to też zauważam że ma on coś nie tak z systemem wartości, manipulant, narcyz..
Nie chcę być czyjaś zabawka ktora można wyrzucić a potem otrzepać z piachu i wrzucić do pralki… Zbyt ciężko pracuję aby tak mnie traktowano…
Uciec – trzebaby mieć dokad.
Ile można się jeszcze rozczarowywać…
pewnie za dużo wymagam i chce ze by było czarne albo białe.
I dostaje wtedy czarne…Ale jest długi weekend. Trochę odsapnę… poczytam… pozyje…
:ohmy:
w odpowiedzi na: Być tak blisko… #39994Chyba zrozumiałem że wolę ogladać i opisywać życie niż przeżywać je samodzielnie … Ot dehumanizacja – intelektualizacja…
Ten serial o ktorym wspominałem ukazuje rozmaite zwykłe szare sytuacje tylko bohaterki/bohaterowie sa piękni i ponętni. I chyba dlatego wodzę za nimi oczami… Ale tamtejsze uczucia sa piekne, sa… Innych chyba nie znam, moze kiedys poznam. Skad mam znać?
Za każdym razem jak poczuję się ciut lepiej dostaję łup w łep. Od siebie, bo nikogo dookoła nie ma…
Wiem dlaczego nie ma. W koncu nigdy nie mogłem nikogo zaprosić. Dla mnie – niewiedzialnego dziecka z misja rodzinnego bohatera nie mozna posprzatac pokoju… A dla gości ojca mozna. Te wszystkie sprzety w domu nie sa do mojego uzytku, bo jestem na dodatek "wrogiem tego domu". Za to podopieczni ojca sa wspaniali, ja nie dorastam im do pięt…
Jak długo jeszcze…
Na szczeście mam swoje życie i parę nog zeby uciec i parę rak zeby na siebie zarobić.:y32b4:
w odpowiedzi na: Być tak blisko… #39987W ktorejś z przeczytanej ksiazek znalazłem że aby nauczyć się jak zdrowo wchodzić w relacje i nie bać się panicznie odrzucenia dobrz jest zaplanować sobie"eksperyment behawioralny" – takie małe odrzucenie w bezpiecznym miejscu i obserwować reakcje ludzi niezbyt z nami zwiazanych. :ohmy: Potem narazamy się na coraz wieksze dawki "braku pełnej akceptacji" i zauwazamy ze niewiele się zmieniło (czyt. nadal żyjemy, ziemia kręci się w ta sama stronę). To tak jak arachnofobię można leczyć pokazujac obrazki pajakow i pluszaki z 8-ma nogami :blink: a potem wizyta w insektarium 😉 lub sklepie zoo :blink:
Człowiek ktorego wszyscy lubia to tak jak uczen bez dwujki. Dopiero jak się zniesie pewien stopien nieakceptacji/odrzucenia to można zaczać walczyć o to czego bardzo sie pragnie.
Coś o tym wiem 😉Poza tym [size=4][color=#FF0000]bardzo bardzo bardzo[/color][/size] polecam ksiażkę: 😆 "Terapia poznawcza zaburzen osobowości" A.T. Beck, A. Freeman, D.D. Davis oraz "Oblicza lęku" Fritz Riemann i
"Przemoc : uraz psychiczny i powrot do rownowagi ": Judith Lewis HermanOstatnio ogladam sobie serial, taki romantyczny, o życiu, trochę bajkowy ale niezbyt odległy od rzeczywistości. Płaczę przy każdym ciekawszym ujęciu.
Pozdrawiam wszystkich pracusiow i tych ktorzy jeszcze nie czuja sie na tyle odwazni aby stawic czolo "odrzuceniu" i cała resztę też . B)
w odpowiedzi na: Nie umiem odpocząć #39946Cześć.
Znam sprawę przemęczenia myślę że dobrze.
Ta gonitwa myśli raz w jedna a potem w druga stronę (neurastenia) sa strasznie uciażliwe. Poza tym na "zjazdowej" fazie pracocholizmu wydajność spada i nie ma efektow przedłuzonego przesiadywania w robocie…Ja ciagle probuję się ogarnac, wyjaśnić sobie czym praca jest dla mnie i co ma mi zapewnić. Pomagałem sobie tez troszkę antydepresyjnie – wyciagiem zdziurawca -Perhip -ten jest tanszy 😉 Wyczytałem że jest to nawet tak skuteczne jak Prozac
Takie pigułki nie załatwiaja sprawy ale jest łatwiej się pozbierać z ich pomoca. Mam też swoje hobby gdzie prawie kompletnie zapominam o tym czym się martwie i czuję napływ dobrej energii.Zyczę radości także poza praca.
w odpowiedzi na: Być tak blisko… #39904Przytulanie kojażyło mi się z tym że to ja mam dawać oparcie, nawet kiedy miałem 11 lat i nie byłem silniejszy od napastliwego ojca.I każde przytulenie jest takie cięzkie, bo to jak orka na szczerym polu, syzyfowa praca…
Chciałbym żyć wśrod zrownoważonych i pokornych wobec świata ludzi.
Pokora to nie bezwolność, ale świadomość i umiejętność oceny co mogę zmienić a czego nie…Nie chce już zeby ktokolwiek brał odpowiedzialnośc za moje życie wieksza niż ja. Nie obcy ludzie sa do "zbawiania" mnie ale ja sam, może z czyjas niewielka pomoca.
A ja bym chciał tak że ktoś jest obok i się usmiechnie jak ja się spojżę, albo opowie co smutnego się stało dzisiaj. I żeby nie było lepszy-gorszy, wazniejszy-mniej ważny, tylko ja i ta osoba i swiat ,niekoniecznie taki szary …
Najlepsze co mozna dać to wolność… chyba 😉
Sam sie dziwie ze pisze takie rzeczy, kiedys chciałem tylko przeżyć albo przejsc na druga stronę…
w odpowiedzi na: Ukarać siebie czyli powrót samobójczej idei #39887Daniel!
Wiesz, myśle że wiele razy czułem się tak jak Ty.
Wielokrotnie robiłem wiele rzeczy tylko po to aby ukoić lęk przed bezrobociem, bezdomnościa i głodem, chociaz rodzice maja spory domek i oboje pracuja.
Zapewne sytuacja w domu wiele razy sprawiła że nie mogłeś pokazać w szkole czy pracy na co cię stać mimo wielkich staran.
Myślac o tym co piszesz…
¦mierć dotknie każdego z nas ale we własciwiym czasie. Zanim to nastapi chciałbym "wyżyć życie". Myslałem że mnie nic nie czeka i wyobrazałem sobie bardzo złe scenariusze. Myslłem o spaniu na dworcu i tym podobnych rzeczach. Mimo że zmieniło się niewiele na zewnatrz to moj srodek się zmienił bardzo. A i moja mama zaczyna zauważać ta lepsza stronę życia.Trzymam za Ciebie kciuki, żebyś wytrzymał ta dzisiejsza noc. Nie wiem czy u Ciebie teraz pada, ale mnie pomagaja samotne spacery wieczorem kiedy mogę sobie na spokojnie pomysleć.
Gonzow odpowiedzi na: dziele sie!!!! bierzcie #39410Edytowany przez: gonzo, w: 2010/10/02 00:57
-
AutorWpisy