Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Wybaczyc sobie? #22903
i dziękuję za pomysł ze Stanczykiem
nigdy bym na to nie wpadł 😆
no złote myśli normalnie 🙂w odpowiedzi na: Wybaczyc sobie? #22902:laugh:
„czy jest jakis sposob zeby przebic sie przez ta skorupe(…)bo wyrzuca sobie wciaz, ze nie bylam wystarczajaco dobra,wyrozumiala, itd la mojego ex”Właściciel tej skorupy musi CHCIEÆ, żeby ktoś się do niego przebił
Witam wszystkich w Nowym Roku :blink:
Po traumatycznym sylwestrze chodzę trochę bokiem
ale jeszcze trzymam się w pionie :laugh:
Chciałbym podzielić się z Wami swoim "genialnym" pomysłemświęta spędziłem w rodzinnym mieście
zawsze spotykam się tam ze stara ekipa
i tak pierwszego dnia świat wieczorem
rozpoczęła się nasiadowka u kumpla (tego co dziewczynkom
cukierki dawał za zdejmowanie majtek 😆 )
w trakcie zaczałem rozmowę z pewna koleżanka
od słowa do słowa rozmowa zeszła na temat pijacego ojca
powiedziała,że ostatnio kiedy ja pobił
matka poprosiła ja ,żeby nic z tym nie robiła( obdukcja etc.)
we mnie rzecz jasna się zagotowało
w przypływie szału zaczałem gadać,
że chciałbym mu nawrzucać, że takich ludzi to się powinno…itd
Ona mi na to, że może mi podać nr tel. do swojego ojca
i że jeśli chcę to mogę się wyżyć bo ojciec z nimi już nie mieszka
no to grubas niewiele myślac numer wystukał
tatuś odebrał i usłyszał trochę słodkości z ust moich
chyba byłem bardzo przekonujacy
ponieważ tatuś był dosyć mocno przytkany
i co chwila pytał "ale w jakiej sprawie pan dzwoni"…
nie muszę chyba pisać jak przyjemne to było dla mnie
ach, trochę wrzacej krwi przelało się przeze mnie wtedy 😡
wiem ,że to było głupie, pozbawione sensu i świadczyło o tym,jak niedojrzały jestem
…ale było takie przyjemne :rolleyes:
poza tym mam pozdrowienia od mamy tej koleżanki
a ja taki łasy na pochwały jestem :laugh:no tak.
a teraz moj pomysł, chyba już wiadomo jaki?
rzucam wszystko i zakładam mała firmę
przyjmujaca zlecenia na pogrożki telefoniczne
po¼niej kiedy firma zacznie lepiej prosperować
rozszerzę usługi o zastraszanie i kiedy będzie mnie stać
na to,żeby personel zatrudnić
zacznę masowe wywozki do lasu i zastraszanie delikwentow
i w koncu eksterminacja przypadkow beznadziejnych…w odpowiedzi na: problem DDA a religia #18719Hmmm…
D. z zainteresowaniem czytałem (i mam nadzieję dalej czytać) Twoje wypowiedzi, zarowno te Dr’a Jekyll’a jak i Mr’a Hyde’a :laugh:
„- Za każdym razem, kiedy patrzycie na cokolwiek, starajcie się
widzieć tylko to, co jest, i nic innego. ”
Kiedy podpisywałeś się jako ksiadz nie widziałem Ciebie, tylko kościoł, księży , ktorych znam lub tylko o nich słyszałem, postaci literackie, pana w czarnym wdzianku z ambony gadajacego etc.
Natomiast Twoje wypowiedzi jako Darius smakowały już inaczej.Jakieś świeższe były. Mowię tu oczywiście tylko w swoim imieniu i podkreślam, że nie chodzi mi o to, że wypowiedzi księdza były "nieświeże" :laugh: :laugh: :laugh:
pozdrawiam
grubasw odpowiedzi na: problem DDA a religia #18600gunia napisała:
” nie zalam sie zupelnie?
przepraszam? Sorry Gunia”
Guniu,
po pierwsze nie masz za co przepraszać(bo zrozumiałem,że to do mnie?)
a druga rzecz – zdecydowanie nie mam ochoty się załamywać :laugh:
moje "stosunki z Bogiem" sa dosyć skomplikowane i tylko o to mi chodziło
jeszcze nie roztrzygnałem czy to On mnie stworzył
czy ja Jego :laugh:
właściwie nie jestem pewien czy to jest istotneAlbo jeszcze inaczej:
oddam głos panu, ktory był tu już "reklamowany":
„Jasność– Nie szukajcie Boga – rzekł Mistrz. – Po prostu patrzcie, a
wszystko się wam objawi.
– Ale jak mamy patrzeć?
– Za każdym razem, kiedy patrzycie na cokolwiek, starajcie się
widzieć tylko to, co jest, i nic innego.
Uczniowie byli wyra¼nie zdezorientowani, więc Mistrz wyłożył to
prościej:
– Na przykład, kiedy spogladacie na księżyc, starajcie się widzieć
jedynie księżyc i nic ponadto.
– A coż innego oprocz księżyca można widzieć, kiedy się na niego
patrzy?
– Człowiek głodny mogłby zobaczyć krag sera.
Zakochany – twarz ukochanej osoby.
A. De Mello”
pozdrawiam
grubas na skraju załamania nerwowego 😛w odpowiedzi na: problem DDA a religia #18541apropos religii i gniewu
kiedy miałem 10 lat zmarł moj brat w tragicznych okolicznościach
winiłem za to ojca i Boga.
Brat leżał w szpitalu kilka dni na oddziale intensywnej terapii.
Te kilka dni trwały dla mnie wieki
w każdej sekundzie prosiłem Go o to,
żeby zabrał mi ręce i nogi byle moj brat przeżył.
Brat odszedł i ja chyba też z nim wtedy umarłem.
Kilka miesięcy po¼niej
rownież w tragicznych okolicznościach
zmarła moja siostra.Minęło wiele lat zanim wszedłem do kościoła
Minęło jeszcze więcej nim zdałem sobie sprawę
ze swojego gniewu
Ciężko jest obejść te "dziecięce emocje"
i w strasznych bolach wydostaja się ze mnie
ale teraz już wierzę,
że czas może sprawić,
że nawet na ranach
zakwitna
piękne kwiatyEdytowany przez: grubas_koniokrad, w: 19.12.2005 09:23
Przypomina mi się "wspaniały " moment z czasow, kiedy byłem za mały,żeby moj ojciec się mnie bał.
Przychodził codziennie do domu napruty i robił burdel, lał matkę etc.
Ja zawsze ladowałem gdzieś na podłodze, kiedy probowałem odciagnać tego debila od Niej.
Pewnego dnia odwiedził nasz chory dom jego kolega z czasow studenckich.
Siedzieliśmy wszyscy w pokoju, tzn. ja w parterze gdzieś pod stołem "zderzałem" resoraki, a "dorośli" zderzali na gorze jakieś słowa.
Moj głupi ojciec oczywiście za dużo wypił. Wiadomo, suszy , jak się za dużo gada.
I przy swoim dawno nie widzianym znajomym wystartował z łapami do mojej matki.
Krzyk , hałas, szamotanina i nagle widzę jak moj ojciec zatacza łuk w powietrzu, uderza w ścianę i zsuwa się po niej nieprzytomny. Coś pięknego.
W nocy usnać nie mogłem z podniecenia, wyobrażałem sobie jak moj "bohater" zabiera matkę i mnie do siebie i zaczynamy nowe życie.
Następnego dnia jednak bohatera już nie było.A ojciec już nie był nieprzytomny.Moj ojciec takie skłonności miewał.
Temat ojca mnie jakoś przerasta i przytłacza,
mimo,że obecnie patrzac na niego robi mi się go szkoda.
Jest taka łajza, że w głowie się nie mieści.
Całe życie spędził w knajpach.
Mnie też ciagał po rożnych takich od dziecka.
Pewnie dlatego po¼niej sam szedłem podobnymi ścieżkami.
Jestem przerażony śmiertelnie kiedy odkrywam w sobie jakieś "jego cechy"
Jest między nami duże fizyczne podobienstwo i obawiam się,że psychicznie
też podobna konstrukcję mamy.
Z radościa witam w sobie wszelkie odmienności.
Skłonności samobojczych u mnie brak, staram się wysłuchać każdego człowieka i w miarę możliwości go zrozumieć, moj stary nigdy nie słuchał nikogo oprocz siebie..Zastanawiam się co się stało z tym całym gniewem i nienawiścia, ktora czułem.
Przecież nie wydostała się nigdy ze mnie.
"Stary nied¼wied¼ mocno śpi". -
AutorWpisy