Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Zycie z Zona DDA #463144
Witaj Mikakom,
Wiesz dziekuje ci za twoj list bo jest dla mnie kublem zimowej wody . Mam nadzieje ,ze bedzie skutecznych impulsem do mojego obudzenia sie. Jestem zona z DDA i mamy dwoch malych synow. Dzisiaj uswiadomilam sobie, ze to wielki trud zyc ze mna. Do tematu chetnie powroce jesli chcialabys poznac co dzieje sie po ,, drugiej,, stronie.
pozdrawiam
Witaj Kamisia205
Mam na imię Aga i mam 39 lat. Mieszkam w Norwegii , pod kołem podbiegunowym i nie znalazłam jeszcze nikogo z podobnymi doświadczeniami i zmaganiami , z kim mogłabym swobodnie pogadać. A być może dopiero mam gotowość aby zacząć poszukiwać kontaktu . Oczywiście najlepszy byłby kontakt bezpośredni ale jeśli masz ochotę na pogaduchy to z mojej strony jestem otwarta 🙂 pozdrawiam ciepłow odpowiedzi na: furtka do autentyczności #134664Joosefinko bardzo cenne było to co napisałać!
Trzymamy więc kurs na zdrowienie przez furtkę autentyczności;)w odpowiedzi na: furtka do autentyczności #134655A co do przeklinania , mam nadzieję że jak ujdzie ze mnie ta cała złość i frustracja , kumulowana i skrywana latami to znajdę inne , dyplomatyczne środki wyrazu;)
w odpowiedzi na: furtka do autentyczności #134651Fajnie to ujęłaś YokoOno. Podoba mi sie. Kupuję;)
w odpowiedzi na: Dziś czuję się… #134072Skąd ja to znam:unsure: Twije odczucia są mi bardzo znajome.
Ja również czekam na sygnał , gest od mojej ,,mamusi,, jak mała dziewczynka.
Mam nadzieję że nadejdzie dzień kiedy przestanę czekać.:)Mam nadzieję ,że dam i daję moim dzieciom więcej niz sama otrzymałam.:)
I zasługuję na to wszystko tylko dla tego że istnieją , bez zasługiwania…….:)w odpowiedzi na: furtka do autentyczności #133814Lilik powiem uczciwie , nie wiem jak zrzucić tą maskę , te maski.
Mam wrażenie, że przyjmowane przeze mnie maski , grane role chroniły mnie jak tarcza
aby nie docierać zbyt głęboko i nie odsłaniać poranione wnętrze . Grana rola odwracała więc uwagę od bolesnych tematów i obszarów . Grana przeze mnie rola wymagała jednak nieustannej kontroli , aby coś sie nie wymsknęło , nie wydało że w domu mam gnój , że czuję się nikim ,że jestem słaba i nieporadna , że odczuwam silny i nieuzasadniony niepokój że żle wypadnę , że nie zasługuję na uwagę……itd
Ta ciągła kontrola wyczerpywała , grane role działały według sztywnych schematów , nie pozwalając na swobodę i spontanicznosć zachowań. Tarcza zmieniała się w twardą skorupę, która pokrywała coraz większą powierzchnię , nie pozwalając dotrzeć do wnętrza nawet mnie samej,…………..aż straciłam kontakt z samą sobą………..to kim właściwie jestem ,bo pogubiłam się w granych przeze mnie rolach , przyjmowanych maskach………Przyszedł moment ,że osiągnęłam dno dna i wodorosty.
Nie mam już siły grać i udawać , nie chce mi się. Maski nie są mi już potrzebne bo nie mam ochoty udawać kogoś innego.Nie wszyscy muszą mnie lubić i akceptować.
Zwalniam się z zabiegania i przypodobywania się.
Powoli akceptuję fakt ,że jestem jaka jestem , z bagażem przykrych doświadczeń ,dzięki którym jestem uważniejsza , uwrażliwiona , wdzięczna ……….Na ścianie mam rozrysowany trójkąt dramatyczny , ratownik . ofiara . oprawca . Gdy czuję dyskomfort w relacji , zadaję sobie pytanie > kim teraz jestem .Powoli , juz sama świadomośc że wchodzę w daną rolę zatrzymuje mnie i wybudza…Zaraz to nie moje , nie kupuję tego …to minie pasuje..
Mam głód uwagi więc szukam za wszelką cennę kontaktu z innymi , wchodząc często w rolę ratownika , nie proszona, kosztem siebie , aby lepiej się poczuć ,ze jestem coś warta bo pomagam.
Rozpoczęłam swój odwyk. Nie dzwonię , nie wybiegam, nie zabiegam…..
Gdy pojawia się mój głód , zatrzymuję się na parę minut i zadaję sobie pytanie> dlaczego chę to zrobić , jaka jest prawdziwa motywacja tych działań :dry:Mam nadzieję że to jest to furtka do autentyczności
🙂w odpowiedzi na: furtka do autentyczności #133226Dobre pytanie YokoOno.
Do tej pory kłamanie było dla mnie niewinnym ubarwianiem , ochronnym przekształcaniem / zniekształcaniem rzeczywistości aby była łatwiejsza do przyjęcia dla mnie i dla otoczenia. Latwiejsze było wymyślanie różnych pretekstów-ważnych spraw aby unikać spotkań towarzyskich niż powiedzenie wprost że odczuwan silny , niezrozumiały i paniczny lęk w kontaktach z innymi , który utrudniał mi normalne , swobodne wysławianie się , dostęp do informacji w mojej głowie .Silne poczucie kontroli , które usztywnia całe moje ciało nie pozwalając na spontaniczne i swobodne zachowania. Jak to wytłumaczyć ludziom ,skoro ja sama tego nie potrafiłam zrozumieć co się właściwie ze mną dzieje?
Co nie zmienia faktu że było/jest to poprostu kłamstwo:unsure:
Często sama się gubiłam co jest prawdą a co nią nie jest:blink:
Bo przecież kłamstwo wielokrotnie powtarzane staje się prawdą??????A jakie są wasze doświadczenia z wyrażaniem złości i agresji przez przeklinanie , lawinę ciężkich przekleństw????
w odpowiedzi na: furtka do autentyczności #132498Po napisaniu na forum swoich ,,wymiocin,, zaliczyłam 2 dniowy ,,zgon,, to tak jakbym była na mega kacu:sick: Czuję się wymięta. Choć przyznam że po raz pierwszy doświadczam ,że pozwalam sobie na publiczne nazywanie rzeczy po imieniu bez ubarwiania i kontroli nad cedzonym każdym słowem. Zaskoczyło mnie również że jest oddżwięk na to co piszę i że nie jestem osamotniona w tych wydawać by się mogło dziwacznych i chorych doznaniach. Dobrze jest czuć wsparcie i zrozumienie .Piękne dzięki za wszyskie wpisy:)
A co do DDA postrzeganej jako rodzaj choroby , byłoby łatwiej rozpoznanie, diagnoza i odpowiedni lek lub niepotrzebne ,problematyczne usunąć operacyjnie;) Tylko to rodzaj leczenia biernego ,nie wymagający od nas wielkiego zaangażowania a przede wszystkim zmian we własnej głowie w sposobie postrzegania , reagowania………..
Byłoby zapewne łatwiej………..Dla mnie to choroba duszy……w odpowiedzi na: furtka do autentyczności #132497Po napisaniu na forum swoich ,,wymiocin,, zaliczyłam 2 dniowy ,,zgon,, to tak jakbym była na mega kacu:sick: Czuję się wymięta. Choć przyznam że po raz pierwszy doświadczam ,że pozwalam sobie na publiczne nazywanie rzeczy po imieniu bez ubarwiania i kontroli nad cedzonym każdym słowem. Zaskoczyło mnie również że jest oddżwięk na to co piszę i że nie jestem osamotniona w tych wydawać by się mogło dziwacznych i chorych doznaniach. Dobrze jest czuć wsparcie i zrozumienie .Piękne dzięki za wszyskie wpisy:)
A co do DDA postrzeganej jako rodzaj choroby , byłoby łatwiej rozpoznanie, diagnoza i odpowiedni lek lub niepotrzebne ,problematyczne usunąć operacyjnie;) Tylko to rodzaj leczenia biernego ,nie wymagający od nas wielkiego zaangażowania a przede wszystkim zmian we własnej głowie w sposobie postrzegania , reagowania………..
Byłoby zapewne łatwiej………..Dla mnie to choroba duszy…… -
AutorWpisy