Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 804)
  • Autor
    Wpisy
  • JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 814
    w odpowiedzi na: Milczenie #485859

    2. Czy umiem powiedzieć prawdę na pytania o życie zawodowe, osobiste, rekreacyjne, pasje (to są takie najczęstsze).

    Myślę, że ten punkt sprawia najwięcej kłopotów DDA. W końcu tajemnica, ukrywanie domowej dysfunkcji, fałszywe twarze i tłumaczenie przed otoczeniem różnych niedających ukryć się „wpadek”, to był nasz chleb powszedni. Kłamstwo i poczucie niedopasowania przenikały nasze życie.

    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 814
    w odpowiedzi na: Pierwszy krok #485853

    Dlaczego dopiero teraz pomyślałem, że moje marudzenie, to cecha przejęta od ojca. Narzekał, użalał się nad sobą, krytykował innych i negował wszelką moją aktywność, która mu nie pasowała – podcinał skrzydła. Matka też miała i ma z nim skaranie boskie. Chciał, aby wszyscy przyklaskiwali jego ciasnej, mało skomplikowanej i niezbyt ekscytującej, wizji świata. Był człowiekiem o wąskich horyzontach. Wyznawcą prostych, by nie rzec prostackich, prawd. Matka była przy nim jak niesforny dziki ptak. Próbował i ją i nas – dzieci, zamknąć w klatce. Wcale nie złotej. I chyba jakoś mu się udało.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 tydzień, 2 dni temu przez JakubekJakubek.
    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 814
    w odpowiedzi na: Milczenie #485851

    Byłbym ostrożny z łączeniem dwóch kwestii:

    • zamiłowania do milczenia,
    • unikania wchodzenia w relacje z ludźmi.

    Bycie „milczkiem” może być wrodzoną cechą charakteru. Po prostu nie lubimy trwonić słów na rozmowy typu small talk czy omawianie tego, co omówienia nie wymaga. Chyba trzeba sobie zadać w duszy pytanie, czy chcę więcej rozmawiać z ludźmi (lecz np. boje się), czy raczej tyle rozmów ile mam mi wystarcza. Przy czy nie należy od razu utożsamiać rozmów z wchodzeniem w relacje. Większość rozmów między ludźmi nie odbywa się w ramach relacji. Choć w prawie każdej relacji są obecne rozmowy. Jeśli wystarczają mi te rozmowy, które mam z otaczającymi ludźmi, to po co zmieniać taki stan zadowolenia i stawać się na siłę gwiazdą wieczoru, wodzirejem czy liderem. Chyba, że ambicja pcha nas wyżej w hierarchii społecznej, do czego potrzebujemy wsparcia ze strony innych ludzi – wtedy możemy z premedytacją popracować nad rozwojem technik interpersonalnych, sposobem wysławiania się, autoprezentacją, itp.

    Natomiast ta druga kwestia może już wynikać z naszych dysfunkcji. Unikanie zbliżania się do ludzi, lęk przed szczerym i otwartym kontaktem, ucieczka w samotność i izolację… To mogą być dysfunkcyjne skrypty działania, autodestrukcyjne kody i mechanizmy. Warto je rozpoznać. Też może pomóc pytanie, czy czuję się dobrze i bezpiecznie z tymi ludźmi, którzy mnie otaczają. Może mi to wystarcza? A może nie czuję się dobrze z tymi ludźmi albo z moją samotnością i chcę czegoś/kogoś innego?

     

     

    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 814

    Dla przełamania warto zacząć od mityngów DDA na skype lub innym komunikatorze. Potem może mityngi SLAA w podobnej formie. Może z czasem zdecydujesz się na wyprawę do Gdyni, gdzie zdaje się, też są mityngi DDA. Terapeutę, to już pewnie znajdziesz u siebie.

    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 814
    w odpowiedzi na: DDA UK #485823

    A sprawdzałaś mityngi ACA UK?

    https://www.adultchildrenofalcoholics.co.uk/meetings/

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 tygodni, 3 dni temu przez JakubekJakubek.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 tygodni, 3 dni temu przez JakubekJakubek.
    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 814
    w odpowiedzi na: Milczenie #485817

    https://www.empik.com/sekretne-zycie-introwertykow-granneman-jennifer,p1246956296,ksiazka-p

    Ta książka bardzo mi pomogła zrozumieć moją introwertyczną naturę. Wcześniej, usiłowałem pozbyć się wielu moich introwertycznych „przypadłości”. Wydawało mi się, że to jakaś ułomność, która różni i oddziela mnie od innych ludzi. Dziś daję sobie prawo do bycia takim, jakim mi wygodnie i miło. Wychodzeniu ze strefy komfortu mówię: tak! Ale mówię: nie! gwałceniu własnej natury, temperamentu, wrodzonych cech charakteru. Polubiłem siebie bardziej.

    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 814
    w odpowiedzi na: Milczenie #485814

    To zależy, od tego, czy Ci z tym dobrze. Jak się czujesz z tym milczeniem? Czy duszą Cię w środku jakieś niewypowiedziane słowa, a nie masz przed kim ich wypowiedzieć?

    Ja lubię milczenie. Mogę milczeć idąc w towarzystwie przez las, park, czy miasto. Dookoła wiele ciekawego się dzieje, a gadanie rozprasza. Czasem jednak lubię przegadane spacery z dobrym rozmówcą – wtedy nawet w środku lasu wytwarza się atmosfera kawiarniana. Ale niektórzy mają potrzebę ciągłego nawijania.

    Czasem jednak, kiedy trafię na odpowiedniego słuchacza, potrafię zatracić się w gadaniu na „głęboki” (moim zdaniem) temat.

    Dziś usłyszałem od dziewczyny, ze w ogóle nie rozmawiamy. A ja wcale nie mam takiego poczucia. Wiem, że omijamy pewne drażliwe tematy. Jednak rozmawiamy sporo. Kilka „pogłębionych” rozmów tygodniowo, to całkiem dużo moim zdaniem. Reszta to zwykła wymiana informacji (zarówno tych o znaczeniu praktycznym, jak i emocjonalnym, uczuciowym) – czego nie uważam za „rozmowy.

    Jestem introwertykiem.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 tygodni, 4 dni temu przez JakubekJakubek.
    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 814
    w odpowiedzi na: DDA w sieci #485803

    Ciekawy cytat z powyższego artykułu:

    “Kłamstwo u DDA nie pełni typowej roli kłamstwa, czyli wprowadzania kogoś w błąd, ale ochrony siebie i innych przed jakimkolwiek cierpieniem, nawet najmniejszym”

    (Ryś i Wyrostkiewicz 2018).

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 tygodni temu przez JakubekJakubek.
    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 814

    Ten rodzaj przytłaczającej „nadziei”, to chyba ciągłe oczekiwanie, że wydarzy się „coś” dobrego. Życie staje się frustrujące, bo skupiamy się na niepewnej i nieokreślonej przyszłości. Ogarnia nas lęk, że ona rozminie się z naszymi oczekiwaniami. Nie będzie dobra. Nie będzie szczęśliwa.

    Tymczasem, chodzi o to, żeby pogodzić się z chwilą obecną, z teraźniejszością, dostrzec wszystkie aspekty „tu i teraz” (w kazdym dniu jest przecież też wiele powodów do wdzięczności).

    Ciekawa jest ta historia z wyznaczaniem daty samobójstwa (do czego nie namawiam). Może widząc kres swego życia, człowiek wreszcie zaczyna doceniać znaczenie tych chwil, które mu pozostały, zaczyna traktować je z uwagą, wyzbywa się ograniczających lęków o przyszłość, żyje pełniej i prawdziwiej. I dzieją się cuda.

    Mądry człowiek wie, że jego życie i tak ma kres.

    Myślę, że trzeba pogłębiać swój kontakt z chwilą obecną. Z czasem ta przygnębiająca nadzieja (oczekiwanie) na „lepszą” przyszłość, zmieni się w spokojną pewnośc, że po prostu „będzie dobrze”.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 tygodni temu przez JakubekJakubek.
    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 814

    Nie warto się zrażać. Psychiatrzy dziś zamieniają sie w wypisywaczy recept. Wstuka taki w klawiaturę laptopa objawy podane przez pacjenta i wyskakuje mu diagnoza oraz sposób leczenia. Wizyta trwa przeciętnie 15-20 minut i prywatnie kosztuje od 200 zł w górę. Kolejna wizyta za 3-6 miesięcy. Trochę pokpiwam, ale nie ma co liczyć u nich na pogłębione wysłuchanie i wejście w istotę problemu. W naprawdę poważnych stanach psychicznych należy wręcz sięgać po tabletki, które stabilizują. Jednak, aby stwierdzić, co naprawdę jest źródłem naszego problememu potrzebna jest pogłębiona terapia, w którymś z nurtów terapeutycznych.

    Ludzie mylą wizytę u psychiatry z psychoterapią. A to dwie zupełnie różne drogi rozwiązywania problemów psychicznych.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 tygodni, 3 dni temu przez JakubekJakubek.
Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 804)