Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 830)
  • Autor
    Wpisy
  • Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840
    w odpowiedzi na: Pytanie do wszystkich #485964

    @dda93 A ten terapeuta, z jakiego powodu pojawił się w Twoim życiu, jeśli można wiedzieć?

    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840

    Bardzo raniące te słowa męża. Jeśli nie są rzucane nieprzemyślanie i niekontrolowanie, w gwałtownym porywie emocjonalnym, lecz w sposób wyrachowany, to świadczą o chęci sprawienia bólu. Sprawia to wrażenie totalnego braku empatii. Chyba że to rodzaj zemsty męża na Tobie za jakieś zranienia z Twojej strony.

    Ogólnie, mam wrażenie, że przydałaby Ci się okresowa zmiana środowiska. Może jakiś turnus terapeutyczny czy samorozwojowy. Tak, żeby wyrwać się na parę tygodni z domu rodzinnego.

    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840
    w odpowiedzi na: Pytanie do wszystkich #485952

    Myślę, że generalnie są dwie drogi dla DDA do rozpoczęcia pracy nad sobą:

    • być może mamy wokół siebie życzliwe, bliskie i szczere osoby, od których dowiadujemy się, jak z zewnątrz wygląda nasze życie, jakie nasze „problemy” osobowościowe od razu rzucają się w oczy i w jaki sposób ranimy innych. Wtedy, jeśli ufamy tym ludziom, zależy nam na nich i mamy w sobie trochę samokontroli, możemy uznać to za motywację do zastanowienia się nad sobą i wejścia w jakiś nurt czy proces „zdrowieniowy”.
    • natomiast, jeśli jesteśmy samotni, pozbawieni takiego zdrowego ludzkiego wsparcia lub za mało refleksyjni, wtedy zazwyczaj musimy przeżyć jakiś rodzaj załamania życiowego, totalny zjazd naszej kondycji „egzystencjalnej”, dogłębne i przerażające rozczarowanie sobą i światem, w programach 12 krokowych nazywa się ten moment „sięgnięciem dna”. To moment, w którym stwierdzamy, że nie chcemy i nie możemy już tak dalej żyć, jak do tej pory. Wtedy może zrodzić się w nas zdrowe pragnienie zmiany życia.

    Nie każdy na forum, tak naprawdę staje twarzą w twarz ze swoim syndromem DDA. Niektórzy wpadają tylko po szybką odpowiedź na aktualnie dręczący ich problem. To jeszcze nie rozpoczyna jakieś wielkiej pracy nad sobą. Jak pisze mój poprzednik (truskawek), niektórzy nic więcej z tym nie robią. Myślę jednak, że dorastanie w dysfunkcyjnej rodzinie „zawsze” skutkuje negatywnymi konsekwencjami w życiu dorosłym (o ile się tego bagażu nie przepracuje). To nie musi być od razu zestaw cech przypisywanych syndromowi DDA, ale jakiś dysfunkcyjny „osad” zawsze na psychice zostanie.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 miesiąc temu przez Jakubek.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 miesiąc temu przez Jakubek.
    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840

    A co z przetłumaczonym na polski żółtym zeszytem, który już od lat jest pomocą na mityngach i warsztatach DDA? Czy chodzi o tę samą, czy inną publikację?

    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840

    Chodzi mi o to, żeby kontaktu z toksycznymi ludźmi nie przedłużać ponad konieczną miarę. Asertywność, umiejętność chronienia własnych granic, to bardzo przydatne umiejętności. Potrzebujemy jednak zdrowych więzi z ludźmi.  Lepiej poszukiwać i otaczać się ludźmi życzliwymi, pomocnymi, troskliwymi i cierpliwymi, wobec których nie będziemy obawiać się okazania szczerości i słabości. Tylko tacy ludzie będą rzeczywistym wsparciem i pomogą nam zyskać zadowolenie z życia.

    Osoby DDA często nadmiernie przywiązują się do ludzi, którzy nie wspierają ich rozwoju.

    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840

    „Wadliwość jest przekleństwem bo dla tych którzy sobie radzą jest ładowaniem swojego poczucia wartości kosztem innych.”

    Nie wiem, czy dobrze rozumiem.

    Jednak nabijanie swojego poczucia wartości kosztem innych ludzi (kosztem ich „wadliwości”), to poważna ułomność życiowa i objaw toksyczności w relacjach. Tacy ludzi tylko pozornie radzą sobie z życiem.  Niektórzy tylko czyhają na cudze błędy i wady, żeby poczuć się lepiej. Jeśli takich ludzi spotykasz Oliwio i co gorsza, to Twoimi „wadami” (cokolwiek za te „wady” uważają) oni dokarmiają swoje ego, to chyba lepiej poszukać sobie innego środowiska, a czasem nawet zdrowiej jest posiedzieć w samotności. Trzymajmy się z dala od takich.

     

     

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 miesiąc, 3 tygodni temu przez Jakubek.
    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840
    w odpowiedzi na: Milczenie #485859

    2. Czy umiem powiedzieć prawdę na pytania o życie zawodowe, osobiste, rekreacyjne, pasje (to są takie najczęstsze).

    Myślę, że ten punkt sprawia najwięcej kłopotów DDA. W końcu tajemnica, ukrywanie domowej dysfunkcji, fałszywe twarze i tłumaczenie przed otoczeniem różnych niedających ukryć się „wpadek”, to był nasz chleb powszedni. Kłamstwo i poczucie niedopasowania przenikały nasze życie.

    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840
    w odpowiedzi na: Pierwszy krok #485853

    Dlaczego dopiero teraz pomyślałem, że moje marudzenie, to cecha przejęta od ojca. Narzekał, użalał się nad sobą, krytykował innych i negował wszelką moją aktywność, która mu nie pasowała – podcinał skrzydła. Matka też miała i ma z nim skaranie boskie. Chciał, aby wszyscy przyklaskiwali jego ciasnej, mało skomplikowanej i niezbyt ekscytującej, wizji świata. Był człowiekiem o wąskich horyzontach. Wyznawcą prostych, by nie rzec prostackich, prawd. Matka była przy nim jak niesforny dziki ptak. Próbował i ją i nas – dzieci, zamknąć w klatce. Wcale nie złotej. I chyba jakoś mu się udało.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 miesięcy temu przez Jakubek.
    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840
    w odpowiedzi na: Milczenie #485851

    Byłbym ostrożny z łączeniem dwóch kwestii:

    • zamiłowania do milczenia,
    • unikania wchodzenia w relacje z ludźmi.

    Bycie „milczkiem” może być wrodzoną cechą charakteru. Po prostu nie lubimy trwonić słów na rozmowy typu small talk czy omawianie tego, co omówienia nie wymaga. Chyba trzeba sobie zadać w duszy pytanie, czy chcę więcej rozmawiać z ludźmi (lecz np. boje się), czy raczej tyle rozmów ile mam mi wystarcza. Przy czy nie należy od razu utożsamiać rozmów z wchodzeniem w relacje. Większość rozmów między ludźmi nie odbywa się w ramach relacji. Choć w prawie każdej relacji są obecne rozmowy. Jeśli wystarczają mi te rozmowy, które mam z otaczającymi ludźmi, to po co zmieniać taki stan zadowolenia i stawać się na siłę gwiazdą wieczoru, wodzirejem czy liderem. Chyba, że ambicja pcha nas wyżej w hierarchii społecznej, do czego potrzebujemy wsparcia ze strony innych ludzi – wtedy możemy z premedytacją popracować nad rozwojem technik interpersonalnych, sposobem wysławiania się, autoprezentacją, itp.

    Natomiast ta druga kwestia może już wynikać z naszych dysfunkcji. Unikanie zbliżania się do ludzi, lęk przed szczerym i otwartym kontaktem, ucieczka w samotność i izolację… To mogą być dysfunkcyjne skrypty działania, autodestrukcyjne kody i mechanizmy. Warto je rozpoznać. Też może pomóc pytanie, czy czuję się dobrze i bezpiecznie z tymi ludźmi, którzy mnie otaczają. Może mi to wystarcza? A może nie czuję się dobrze z tymi ludźmi albo z moją samotnością i chcę czegoś/kogoś innego?

     

     

    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840

    Dla przełamania warto zacząć od mityngów DDA na skype lub innym komunikatorze. Potem może mityngi SLAA w podobnej formie. Może z czasem zdecydujesz się na wyprawę do Gdyni, gdzie zdaje się, też są mityngi DDA. Terapeutę, to już pewnie znajdziesz u siebie.

Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 830)