Jestem całkiem nowa i dopiero rozeznaje swój syndrom. Czytam Was i jakbym czytała o sobie. Ciągle czekam na to, że się coś wydarzy-coś złego na świecie,zagrożenie wojny. Żyję tym, nakręcam się, przekonuję innych o swoich racjach jednocześnie wnoszę niepokój. Dużo czytam w tym temacie i czekam na kolejne newsy. Jak nie ma nic niepokojącego, to jestem „rozczarowana”,bo przecież coś miało nastąpić. Chodzę i nie mam pomysłu na siebie. Jak mam energię to rzucam się w wir porządków, chcę pełnej kontroli nad domem, gdy ktoś to burzy gotuję się we mnie. Mam fazy uciekania w świat książek i filmów, to mnie pochłania zapominam o wszystkim i wszystkich.