Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: wykształcony bogaty alkoholik #31432
Mi sie Droga Izuniu wydaje ze nie zostalo Ci zarzucone, ze sie wywyższasz, niepotrzebnie odebralas to jako swoisty atak. Poprzedniczka chciala po prostu powiedziec, ze ta choroba, to dranstwo dotyka roznych ludzi, bez wzgledu na wiek, plec i pochodzenie spoleczne, chociaz wiadomo, ze mezczyzn czesciej. Z reszta z tego co mi sie wydaje, to, chociaz moze sie to nie tyczyc twego przypadku, czesto dzieci alkoholikow, potrafia osiagnac wielki sukces ale i potem popasc w chorobe alkoholowa. Moze Twoj Tata tez jest DDA? Moze to za daleko idace, ale?
W kazdym razie, nie daj sie, nie pozwalaj by to mialo wplyw na twoje zycie, i postaraj sie nie miec problemow w szkole i nie umawiaj sie z chlopakami z zawodowek, mysle ze masz wieksze ambiscje.
A i chcialam dodac, ze alkoholizm to nie choroba demokratyczna, raczje historyczna, szczegolnie z XIX wieku 🙂 no i czasow PRLu, to jedna z pozostalosci, tych sielankowych czasow.
Pozdzdrawiam
Kameliaw odpowiedzi na: Wkurzacie mnie!!! #26644Masz racje, niektorym potrzeba wiecej czasu.
Ludzie tylko czasem biora sobie do serca czyjes doswiadczenia, czesto popelniaja podobne bledy, nawet jak poda im sie gotowe rozwiazanie na tacy.
A poirytowalam sie tylko w tamtym momencie, no i zasme jak na forum bywam. Uwierz, że w ciagu dnia miewam ciekawsze zajecia.
Pozdrawiam serdecznie!
Kameliaw odpowiedzi na: Wkurzacie mnie!!! #26641… Aż mi się w głowie zakręciło.
To co akurat wyrwałas z mojego posta Droga Julietto, nie było tym co miałam na myśli piszac tę właśnie wyżej umieszczona myśl. Moge sie mylić, może tak każdy ma, ale mnie raczej nie odbiera się jako biednej, delikatnej dziewczyneczki, ktora nie umie sobie poradzić. A wiele osob tu gra takie nieporadne stworzenia, podczas gdy sa w stanie zrobić bardzo wiele. I szczerze w to wierze.
Z poł roku temu umieściłam za to kilka innych wypowiedzi ktore były wlasnie ewidentnym zaleniem sie i plakaniem nad swoim marnym losem i takie tam bla bla bla. Ale szybko doszlam do wniosku ze to zadne rozwiazanie. To mogłabyś mi zarzucić, owszem.
Irytuje mnie zwłaszcza, że niektore osoby traktuja to miejsce jako, nie wiem jak to ujac by dosadnie odzwierciedlało moje odczucia. W kazdym razie zdaza się, że co drugi nowy post napisany został przez ta sama osobe i dotyczy tego samego. Kilkoro ludzi da jej wlasciwe rady a ta znow to samo, i od nowa. Bledne kolo.
Ta tak jak bieganie w kolko po bieżni. I nie bede cytowała. W dodatku te wlasnie szukajace pomocy osoby nawet nie odpowiedaja pozniej innym, tak jakby wcale nie szukały rozwiazania ale chcialy tylko plakac i plakac i szukac potwierdzenia i usprawiedliwienia dla takiego stylu zycia.Yeti napisał, że ludzie z tzw. "normalnych" domow bardziej marudza i musze przyznac, że coś w tym jest 🙂
I tak, DDA swietnie graja i nie mowia o swoich problemach. Ale do czasu, gdy znadzie sie osoba, ktorej moga o tym powiedziec, podyskutowac, mowia o tym bardzo czesto.
Czesto jestem "twarda" i byc może za bardzo wymagam od innych tego samego. Chociaz nie stosuje me tody, krzykow i kar. I uwazam ze nie mam prawa "beczec" jesli nie podjelam krokow by dana sytuacje zmienic.
Pozdrawiam wszyskich! :))
Kamelia
w odpowiedzi na: Co czujecie do swych rodziców-alkoholików? #25897Witaj Neseserka,
Moim zdaniem nie powinnas siebie obwiniac, ze nie pomogłas ojcu. To było jego życie, zapewne zachowywałby sie jak twoja Mama teraz. Nie chciałby pomocy. Niestety nie znam odpowiedzi na Twoje pytanie, gdybym je znała sama bym pomogła, ale do mojego ojca nic nie dociera. Wyslucha, zignoruje a pozniej wytknie… Tym ludziom nie da sie pomoc, jesli oni sami nie beda chcieli tej pomocy. Dbaj o siebie o swojego chlopaka i staraj sie ulozyc sobie zycie. Pielegnuj to co wazne dla Ciebie, nie mozesz swojego zycia zmarnowac na zycie za kogos. Ciagle mi tak tlumacza pewne osoby i wiem jak bardzo jest to trudne. Chcialabym żeby sie nam udalo.
Pozdrawiam,
Kameliaw odpowiedzi na: mam do Was pytanie… #25789… ach, jakbym znała odpowiedz na zadane przez Ciebie pytanie byłoby o wiele latwiej. Ja watpię czy to w ogole możliwe bez pomocy psychologa. Moze jednak sprobuj? W miastach sa rozne ośrodki pomocy społecznej. Być moze okaze się, że masz potrzebę wygadania się. Ja sama wlasnie oczekuję na powrot do osrodka mojej dawnej terapeutki…
Ale wiesz co pomaga? Posiadanie celu w zyciu. Jak masz do czego dazyc jest troche latwiej. Ostatnio usiłuje moje zle emocje wyładowac uprawiajac dużo sportu. Wiem, że moja odpowiedz nie bedzie satysfakcjinujaca. Ale w pojedynkę po prostu trudniej.Pozdrawiam,
Kameliaw odpowiedzi na: Co czujecie do swych rodziców-alkoholików? #25587Ola… uważam, że wielu z nas mogłoby sie utożsamic z Toba a swoje odczucia z twoimi. Jak byłam młodsza żyłam podobnie. Mama wracała z pracy i pytala za każdym razem czy on jest i czy pijany. W koncu ja stracilam cierpliwosc i powiedzialam, by nie pytala. Jak mial prace to tez pil, ale przynajmniej nie było takich problemow z pieniedzmi . A teraz, miesza mi sie… bo z jednej strony taka zla jestem na niego, że teraz udaje swietnego ojca, ale z drugiej strony t mi go szkoda, bo on chce sie czuc potrzebny w domu. Ale pic, pije, dalej, nie tak czesto bo nie ma na to gotowki, ale jednak.
Kiedys też w zlosci zyczylam mu śmierci, ale jak prawie sie udusil bo zaksztusil, to bardzo sie wystraszylam.
I najgorsza jest ta bezsilnosc, dobrze tylko, że my sami możemy decydowac o swoim zyciu. Zgadza sie! Jest trudniej, trzeba ciezko pracowac na to co sie pozniej ma, ale ja kiedy nie mam zlych dni, ciesze sie, że jestem tym kim jestem. Mloda, zadbana, inteligentna kobieta, przed ktora wiele drzwi stoi otworem i musze tylko troche sobie pomoc, by znalezc szczescie.
Pozdrawiam i obiecuje, bedzie czas gdy stanie sie lepiej.
Dbajcie o sobie!Kamelia
w odpowiedzi na: Czuje sie jak potracone przez samochód zwierze. #25498…
Jeśli uda mi się ksiażkę dostac w bibliotece to prawdopodobnie ja sobie wypozycze. Chociaz dwa misiace wakacji to strasznie malo czasu by zrobic to co niestety musze. Nauka.
A dzis nie biegalam, za to uczylam sie jezdzic samochodem. Niestety po ostatnim joggingu ledwo sie ruszam, takie straszne zakwasy mam. Jak mi przejdzie to znow zakladam dres i … 🙂
Mam hustawki nastrojow, smieje sie a po chwili po policzkach splywaja mi strumienie lez, ale … szkoda mi czasu, ktory moglabym przeznaczyc na wiele innych pozytecznych rzeczy zamiast plakania.
Szkoda tylko, że polskie prawo jest takie a nie inne bo pozwalabym mojego Ex o zwrot kosztow za telefon. 😛
Sciskam i ja Owieczko 🙂Kamelia
w odpowiedzi na: Czuje sie jak potracone przez samochód zwierze. #25453Droga Owco i Czaro, chcialam napisac, że wczoraj bylo zle. On mial okazje sie odezwac, ale tego nie zrobil. Dzis czuje sie lepiej, po kilku rozmowach ze znajomymi. Mam pewne plany na najblizszy rok, a bedac z kims czasem, uczucia i wspolne marzenia zmieniaja nasze wlasne, indywidualne pragnienia.A wiec przetrzymałam tę noc. Bog dał siły. Dzis sie nawet usmiecham.
Jesli on rzeczywiscie chcial ode mnie czegos czego nie bylam w stanie mu dac, i wyliczał co by mogł dostac z innego ¼rodła, kiedys, to nie był w stosunku do mnie uczciwy.
Zachowuje w tym wszystkim twarz i to mi daje kolejne siły. Dlatego, że nie prosiłam, nie błagałam o uczucia, ktorych nigdy nie dostane.
Mysle też, że "godnosc" jako slowo nie wyszlo z mody, po prostu niektore slowa w pewnych kregach zostaja zapomniane i zastapione innymi trywialnymi okresleniami.
A ja chyba troche staroswiecka jestem.Kamelia
w odpowiedzi na: Czuje sie jak potracone przez samochód zwierze. #25396Dziekuje 🙂
To naprawde dodaje otuchy, kiedy ktoś wierzy… Wzruszylam sie tak, że popłakałam ale już jest lepiej. Działam. W poniedziałek pobiegłam do klubu potanczyc, po kilku godzinach chcialam isc do domu ale kolega mnie namowil abym została. Wrociłam do domu dopiero o 9 rano, spalam jakies 3 godziny, przetrwalam caly dzien ale w nocy (pomimo, że logicznie rzecz biorac powinnam szybko zasnac) nie chcialam isc spac. O 1:12 wyszlam z domu i biegalam po osiedlu przez 20 minut. Nie wiem skad mialam siły. Ale nie chciałam isc spac, kilka dni temu wczesnie zasypialam ale teraz uplywa co raz wiecej czasu a on nadal sie nie odzywa, nawet nie dał mi szansy bym mogła powiedziec, że akceptuję jego decyzje i i życze mu tego wszystkiego i więcej czego nie umiałam mu dac. Jutro jest 29, ostatnia szansa. 29 to nasz dzien, kazdego miesiaca dostawalam symbolicznie roze. Mysle, że jesli jutro on nie wykona kroku w moja strone to moja nadzieja, chociaz malenka, to jutro całkiem umrze. Nie ma po co cały czas wyczekiwac cudu. Pragne go ale nie musi sie zdarzyc. Umiem życ samodzielnie, chociaz chce stabilności i poczucia bezpieczenstwa, to jednak potrafie byc sama.
Ale czuję, że żyje! Tak strasznie mnie nogi bola od tego biegania :)! Ale dzis zebralam sie umylam lodowke i posprzatalam cała łazienkę bardzo dokładnie :). Jeszcze zostało powycierac kurze, i poumywac drzwi … 🙂 Fajna zabawa. Za kilka dni z Krakowa wyjezdzam na dwa miesiace, bede daleko, bede miała czas by sie zdystansowac.Kamelia
w odpowiedzi na: Co czujecie do swych rodziców-alkoholików? #25377W miniony weekend bylam w domu, niespodziewanie, nie planowalam wyjazdu. Stalo sie cos i potrzebowalam uciec, a jedynym miejscem byl dom. Ojciec przywital mnie…………… Ledwo na nogach stal, wszedł do kuchni gdzie siedzialam z mama i kiwal sie raz w jedna, raz w druga strone. Nic nie powiedzial, potem zabral sie do jedzenia tego wszytskiego co mu w rece wpadlo. Nastepnego dnia wstalam o 8 rano, ledwo otworzylam oczy i zaczelam plakac, nie poplakiwac, ale tak intensywnie plakac, trwalo to co najmniej poltorej godziny… Ojciec wstal zaraz po mnie, z przerazeniem na mnie patrzyl. Zapytal co sie stalo, a ja wmowilam mu ze to przez niego, chociaz powod byl inny, a on dodal do tego swoje trzy grosze. I wiecej nie pil jak bylam w domu. Wyrzucilam z siebie pewne rzeczy, powiedzialam mu co czuje. Ale pewnie to nic nie da na dluzsza mete. Chcialabym go wyslac na leczenie ale nie wiem jak mu przemowic do rozsadku. Chce by kiedys tego wszystkiego nie bylo. Od paru dni nie mysle logicznie, zyje w leku i niekonczacym sie oczekiwaniu, pewnie nie zdarzy sie cud, ktorego wyczekuje…
-
AutorWpisy