Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 8 wpisów - od 21 do 28 (z 28)
  • Autor
    Wpisy
  • Kamil86
    Uczestnik
      Liczba postów: 28

      Cóż ja Ci mogę napisać? Jestem DDA, najprawdopodobniej w swoim życiu trafiasz na ludzi podobnych do mnie niestety. A od takich ludzi trzeba uciekać jak najdalej, bo Cię wciągną w swoją grę, przemielą, przeżują jak gumę, a na koniec jak gdyby nigdy nic wyplują, w momencie, w którym najmniej się tego spodziewasz. Poznałem kilka dziewczyn w swoim życiu, byłem w 3 poważnych związkach, 5 letnim, rocznym i półrocznym. Z uwagi na to, że mamy nadal wspólnych znajomych z tymi kobietami, to wiem co u nich słychać. Żadna z tych kobiet, po związku ze mną nie potrafiła sobie ułożyć życia, oczywiście wszystkie 3 mają mężów, jedna jest nieszczęśliwa i twierdzi, że to nie to, druga ma męża alkoholika, a trzecia jest moją żoną i męczy się ze mną od 5 lat. Żadna z nich do dzisiaj się ode mnie nie potrafi uwolnić, pomimo, że nie mam z nimi kontaktu i go nie szukam, oczywiście nie mówię tu o mojej żonie, bo to inna historia, jak wspomniałem, żona męczy się ze mną od 5 lat.

      Wiesz co jest najlepsze w tym wszystkim? Że zaskakująco łatwo zdobywałem zaufanie moich przyszłych ofiar i rozkochiwałem je w sobie równie szybko, tylko że mi stabilizacja, spokój w związku się nudzi i musiałem dokładać wrażeń, żeby być szczęśliwym. A te kobiety to wszystko pokornie znosiły, w nadziei, że mnie zmienią i że mi pomogą. Niestety żadna z nich nie była w stanie mi pomóc i każda została przeze mnie odrzucona. Odnoszę takie wrażenie, że nienormalni ludzie – między innymi ja 😀 bardzo łatwo wynajdują swoje przyszłe ofiary.
      Tobie zatem polecam spotkanie z psychoterapeutą, który pomoże Ci zdiagnozować w czym tkwi sedno Twojego problemu. Jeśli sama sobie z tym nie radzisz, to czas najwyższy sięgnąć po pomoc.
      Na koniec powiem Ci jeszcze tylko tyle, że ja zostałem zdiagnozowany 4 miesiące temu mniej więcej i gdybym przez te moje poprzednie lata był świadomy tego DDA to w życiu nie wpakowałbym się w żadne poważne relacje z kobietą. Bo niestety jedyne co mogę im zaoferować to mega huśtawkę nastrojów i sporo przykrości.

      Pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie

      Kamil86
      Uczestnik
        Liczba postów: 28
        w odpowiedzi na: Powrót z odwyku #460639

        hmm Witam Cię, moim zdaniem to czy zacznie pić zależy tylko i wyłącznie od niego niestety. Mam znajomego który z 10 razy był na odwyku, swoją drogą normalny gość, ma firmę pracuje, zarabia, ale niestety jak zaczyna pić to traci kontrolę. Za każdym razem jak wracał z izby wytrzeźwień czy z odwyku, to od razu stawał pod sklepem i pił 🙂 I wiesz co się stało? pewnego dnia wrócił z kolejnego już odwyku i co? i kurcze przestał totalnie pić, zaczęło mu zależeć na sobie na rodzinie itd Rozmawiałem z nim i myślę, że przestał pić, bo ktoś z rodziny mu uświadomił, że jest im potrzebny, że jest dla nich ważny itp i dostał mega motywację do niepicia 🙂
        Jeśli chodzi o Twoje studia, to powiem Ci tyle, wiesz ile kierunków studiów zaczynałem? Zgadnij 🙂 4 kierunki z tego jeden dwa razy, a dlaczego je zawalałem? Bo nie czułem się zawsze nic nie wartym gościem i wątpiłem w siebie i rezygnowałem po zaliczeniu jednego dwóch czy trzech semestrów.
        Myślę, że jeśli będziesz chciał to kiedyś skończysz te studia, tylko to nie studia są w życiu najważniejsze moim zdaniem.
        Pozdrawiam Cię i życzę udanego sylwestra

        Kamil86
        Uczestnik
          Liczba postów: 28
          w odpowiedzi na: wpisujcie gg #460631

          Kamil 29 lat, DDA SDD

          ojciec 4 letniego Błażeja, żonaty,

          Sosnowiec

          gg 57203846

          Kamil86
          Uczestnik
            Liczba postów: 28

            ja wam mogę facebooka podać jeśli chcecie 😀

            Kamil86
            Uczestnik
              Liczba postów: 28
              w odpowiedzi na: Potrzebuje pomocy. #460592

              Czytam tą Twoją historię i czytam te odpowiedzi ludzi i strasznie się denerwuję. ŻADEN, powtarzam ŻADEN psycholog czy psychoterapeuta nie powie Ci, że masz iść czytać książkę, wyjść z pokoju, a tym bardziej zajmować się swoją mamą. Chcesz pomóc sobie i swojej rodzinie? Za każdym razem kiedy Twój ojciec będzie pijany i będzie robił awanturę to dzwoń na policję i domagaj się tego, żeby go zamknęli na izbie wytrzeźwień. Zgłoś fakt, że Twój ojciec znęca się nad Wami psychicznie. A Twoja mama jest osobą dorosłą i to na niej spoczywała odpowiedzialność za Ciebie, jeśli wiedziała że Twój ojciec jest alkoholikiem to powinna od niego odejść, nie zrobiła tego i niszczy życie Tobie i sobie, ale sobie na własne życzenie. TY WALCZ O SIEBIE I SWOJE ŻYCIE, a matce nie pomożesz, bo ona gdyby nie chciała żyć z alkoholikiem, to by od niego odeszła, albo sama zadbałaby o to żeby mu pomóc.
              POZDRAWIAM 🙂

              Kamil86
              Uczestnik
                Liczba postów: 28
                w odpowiedzi na: DDA na YouTube.com ? #460510

                Z mojego punktu widzenia, to nie jest najlepszy pomysł, to będzie wymagało od Ciebie totalnego ekshibicjonizmu, jeśli masz taką potrzebę i jesteś świadoma konsekwencji tego to możesz spróbować. Z drugiej strony ciągle twierdzę, że jedynie terapia z dobrym PSYCHOLEM może pomóc osobom z DDA SDD itd. Jest też jeszcze jedna kwestia, niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego że jest DDA. Można to zauważyć po ilości członków tego forum. Niestety ponad 80% społeczeństwa ma ten syndrom, a zdaje sobie z tego sprawę może jakiś niewielki ułamek ludzi. Osobiście przez 3 lata wypierałem to, że jestem DDA 😀
                Pozdrawiam, przemyśl to i życzę powodzenia

                Kamil86
                Uczestnik
                  Liczba postów: 28

                  Heloł KAŚKA 😀 łapaj http://www.terapia-uzaleznien.pl/ z tego co widzę to w Łodzi jest sporo takich miejsc gdzie zajmują się takimi świrami jak MY tutaj 😀 Po 1 trzeba zacząć działać, iść do psychola i pogadać, to zawsze pomaga, alkoholik nie pomoże alkoholikowi, a my nie jesteśmy sobie w stanie wzajemnie pomóc 🙂 terapia, terapia i jeszcze raz terapia 😀
                  a teraz taka oto historia z moich ostatnich dni, ale najpierw wstęp: po 1 mam żonę, po 2 mam syna prawie czteroletniego, najlepszego na świecie, po 3 nie mieszkam z żoną od 3 lat 😀 to tak tytułem wstępu 🙂
                  Ostatnio w weekend będąc u syna pokłóciłem się z żoną, nie mieszkamy razem, ale ciągle staramy się coś zrobić, żeby nasza rodzina była pełna, chodzimy do psycholi ja na terapię dda itd W tą niedzielę był mega kwas, tak mi się wydawało, bo nie umiem racjonalizować emocji, więc dla mnie to była kolejna PORAŻKA, ze spotkania z synem nic nie wyszło, bo byłem tak strasznie emocjonalnie naładowany, że bałem się, że zrobię jakąś głupotę, którą w ten sposób skrzywdzę syna. Więc standardowo w takiej sytuacji gdy czuję tą złość której nie potrafię powstrzymać i zapanować nad nią uciekłem, wyszedłem z Ich domu i wróciłem do siebie. Całą niedzielę byłem już warzywem, załamany faktem, że kolejny raz coś nam nie wyszło, że na nic ta cała nasza walka o nas itd. W dodatku, Błażejek, bo tak ma na imię nasz syn, nie zobaczył się z ojcem i pewnie było mu z tego powodu smutno itd. Te wszystkie myśli jeszcze bardziej mnie załamywały i nie potrafiłem się już niczym zająć, przewegetowałem całą niedzielę w łóżku. Myślałem, że teraz to już definitywny koniec, że moja żona tego dłużej nie zniesie i w końcu się podda, a ja, my stracimy szansę na pełną rodzinę.

                  W poniedziałek mieliśmy spotkanie z psychologiem, ustalone już wcześniej. Pojechałem na nie z założeniem, że nic się nie odezwę, nie będę mówił o moich odczuciach itd. Siądę i będę siedział i słuchał jaki to jestem zły itd. Przed drzwiami psychologa spotkałem żonę, rzuciliśmy sobie wzajemnie kilka docinek co podniosło mi ciśnienie i musiałem to jakoś opanować wychodząc za zewnątrz. Wróciłem, usiadłem, z założeniem, że nic się nie odzywam, niech mówi co chce, ja nie będę się bronił.

                  I co się stało? Psycholog, coach w sumie zadała standardowe pytanie, jak minęły ostatnie 2 tygodnie. Moja żona opowiedziała co i jak, po czym ja miałem opowiedzieć swoją wersję. W sumie niewiele się te nasze wersje różniły, różnica dotyczyła tylko naszych odczuć w tamtej chwili. Poczułem jakieś takie ciepło od tej mojej żony, wygadałem się psycholog ze wszystkiego co mi leży na wątrobie, ale bez chamstwa i uszczypliowości. Zrozumiałem, że to jednak nie był koniec świata w tą niedzielę i że nasza walka o NAS nadal trwa. Ze spotkania z psychologiem wyszliśmy już razem, za rękę uśmiechnięci i w poczuciu że oboje bardzo się kochamy 😀

                  I żyli długo i szczęśliwie… OBY 😀

                  Kamil86
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 28

                    Witam wszystkich 🙂

                    Chciałem się z Wami podzielić swoimi doświadczeniami. Może, komuś pomogę tym wpisem 🙂

                    Oczywiście jestem DDA, SDD, ABW, TDI czy jak to sobie kto nazywa 🙂 Zostałem zdiagnozowany 3 lata temu, ale oczywiście zbagatelizowałem sprawę. Jak już mi się całkiem zaczęło sypać moje życie to zacząłem szukać pomocy. Poszedłem do psychoterapeuty, człowieka któremu ufam, którego znam od 3 lat, to właśnie on zdiagnozował u mnie DDA 3 lata temu. Powiedziałem, że już nie daję rady, nie potrafię tak dłużej żyć sam ze sobą. No i zaczyna terapię 🙂

                    Moje objawy DDA? Brak wiary w siebie, poczucie beznadziei, ranienie osób dla których jestem ważny, pełen wachlarz huśtawek emocjonalnych itd. Zacząłem czytać o DDA i się załamałem, jak to? Dlaczego moi starzy spieprzyli mi życie? Poczucie beznadziei wzrosło do tego doszły pretensje do rodziców, „nienawiść” za to co „mi zrobili” itd. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że teraz sam mam rodzinę, kochającą mnie żonę i wspaniałego niespełna 4 letniego syna i wiem, że jestem dla nich takim samym skurwysynkiem jakim byli dla mnie moi rodzice. Teraz jak już jestem świadomy swojego DDA staram się nad sobą panować, uważać na swoje zachowanie, na słowa itd, mam nadzieję, że nie zrobię mojemu dziecku tak wielkiego rozpierdzielu w głowie jaki został zrobiony mi. Poczucie wartości w skali od 1-10? -2 na zachętę 🙂 ale jestem pełen optymizmu i mam wielką nadzieję, że uda mi się to wszystko zmienić i wyprostować to moje życie i życie mojej rodziny. Dlatego LUUUUDZIE, bez terapii się nie wyleczycie, głowa do góry i szukać terapii 🙂
                    Pozdrawiam

                  Przeglądasz 8 wpisów - od 21 do 28 (z 28)