Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: niepewność siebie i frustracja #58569
😉 Walter, ja to mysle sobie tak, ze jesli ciagle poddajemy sie terapii, autoterapii i takim tam i w koncu stajemy w slepym zaulku, z ktorego nijak wyjsc to warto wyjsc poza ta droge terapii i poszukac troszke innej drogi dotarcia do siebie 😉 Jedni szukaja jej w duchowosci, Bogu inni w jodze, tai-chi, wsluchiwaniu sie w siebie. Polecam poszukanie siebie w inny sposob 😉
w odpowiedzi na: niepewność siebie i frustracja #58531Walter,rada na zniecierpliwienie jest przyswojenie sobie, ze wszytko idzie w takim tempie w jakim musi. widocznie tyle czasu Ci potrzeba. A zaradzic temu moze jak czlowiek sie mocno w siebie wslucha.Moze moja rada wyda sie z zupelnie nie tej beczki, ale warto zapisac sie na jakies "naweidzone" zajecia typu jog, tai-chi. Bardzo dobrze, na pewnym etapie, ucza nas jak sie skoncentrowac na sobie samym, wyciszaja i….poprawiaja zdrowie fizyczne-co nie jest bez znaczenia 😉
W kazdym razie takie wyciszenie pozwala nam inaczej spojrzec na swoje mozliwosci i uslyszac to czego nie potrailismy uslyszec wczesniej.
w odpowiedzi na: niepewność siebie i frustracja #58529Jesli chodzi o poczucie wlasnej wartosci to zazwyczaj wynika ono z zupelnie nieobiektywnych powodow. Proponuje przylozyc sie tutaj porzadnie do pracy.
A Twoj problem wydaje mi sie tez problemem nadmiernej oceny samego siebie. Moze wynikajacej z tego, ze w dziecinstwie ciaglebyles oceniany i krytykowany. W takiej sytuacji mozna nauczyc sie "nie istniec", jak najbardziej "nie byc". Obecnie stajac przed roznymi okolicznosciami, moze wstydzisz sie zrobic z siebie "durnia", "niedojde" itp. Wydaje Ci sie, ze ludzie ciagle na Ciebie patrza, oceniaja i ta ocena zazwyczaj w twoich oczach jest negatywna. POsrednio wiaze sie to z samoocena, ale tez z takim patrzeniem na sebie oczami "niezadowolonego" rodzica. I jak tak na siebie patrzysz to juz sam na samym poczatku stwierdzasz, ze lepiej nic nie zrobic niz zrobic cos tak, zeby zasluzyc na krytyke.
Banka, no to jak zniknela i sie pojawi. Kwestia czasu.
A ja napisze wprost. Ja Cie nie lubie. Od poczatku jak sie pojawilas nie przepadalam za Toba, a teraz to po prostu Cie nie lubie.
Uwazam, ze przedmowcy bardzo celnie ujeli wszytko to co sama chcialabym napisac. Jak przyjdzie Ci czas na refleksje, to sobie te wypowiedzi porzadnie przeczytaj.
Madzia666,;-) mnie tez wkurza jak ktos wymazuje posty. Szczegolnie jak chlapnie cos niegrzecznego, obrazliwego, albo na lapu capu, a potem struga durnia, ze niby nic nie bylo.
Aaaa dyskusje, no coz, mysle ze wynikaja z tego,z e ja wcale nie mam szlachetnych intencji cytujac Gandi. Po prostu chce jej dopiec jak juz jej troche przejdzie. No, trudno, tak juz mam nie lubie jak ktos jezdzi po mnie i po innych.
w odpowiedzi na: Kryjecie się przed ludzmi ze swoim dda? #58478Nie, nie kryje sie. Ale tez nie glosze wszem i wobec. Jesli wchodze z kims w glebsza relacje to jesli pojawia sie temat to mowie o nim otwarcie, ale tez nie skupiam sie na tym na tyle, zeby kazda rozmowe kierowac w ta strone. Wydaje mi sie, ze tak zupelnie normalnie, jesli jest temat to o nim rozmawiam, nie unikam ale tez nie zarzucam tym tematem ludzi, ktorych w ogole to nie interesuje.
w odpowiedzi na: do wszystkich.. #58476Doris, ale widzisz, wg mnie taki przypadek jest dosc ciekawy, bo ja z kolei az takiego czegos nie znam. Moj tata miasl straszne wahania nastrojow, co ja potem tez przejelam, ale rzadzilo sie to zupelnie innymi prawami, stad Gandi jest dla mnie jakas ciekawostka. Z drugiej zas srtony, zauwazam, ze wzbudza we mnie chec zlosliwosci i nakreca mnie na siebie, co zasadniczo rzecz biorac nie zdaza mi sie, bo jesli kogos nie lubie, nie cenie, to po prosttu ignoruje. Ale ona jest tak denerwujaca, ze az mam ochote jej powiedziec co o niej mysle. I zauwazylam, ze tutaj na forum dzialam dokladnie na odwrot niz w rzeczywistosci. W tzw realu, wale prosto z mostu wszytko, jestem do bolu szczera, ale wlasnie mowie to ludziom mi bliskim, tym ktorych lubie i oni znajac mnie, znajac moje intencje, nigdy nie maja mi tegi za zle. Natomiast wlasnie jak kogos nie lubie, to nie mowie, jak ktos mnie denerwuje na prawde to nie mowie, zacisne usta i nic nie powiem,. Tutaj na forum, okazalo sie,z e jest dokaldnie na odwrot, to dla mnie ciekawe odkrycie.
Allladyna, wiesz ja znowu o tym piesku 😉 Kurcze, mimo wielu trudnych momentow, ktore przyezylam, nadal strasznie wzruszaja mnie takie rzeczy jak smierc pieska-szczegolnie,z e samam mam suncie, ktora uwielbiam. Szereg strasznych, nieprzespanych nocy nie zabil we mnie tej wrazliwosci. I nawet jak Gandi po raz pierwszy o piesku napisala to zrobilo mi sie smutno, ale….cos chyba nosem czulam,z e to jakies przedstawienie bedzie. Tak, ze eksperyment sie nie powiodl 😉
w odpowiedzi na: do wszystkich.. #58448Kurcze, masz racje, ze warto ignorowac takie posty, ale ja np. jakos nie do konca potrafie. Gandi dziala na mnie w tych swoich wypowiedziach jak dynamit.
Odkad pamietam nie czytalam jej postow za bardzo bo po prostu uwazalam, ze nei wiele mi daja i nie wyciagam z nich nic wartosciowego dla mnie. A…teraz, odkad pojawil sie temat akiejs jej zlosci to zaczelam czytac, bo nie moge uwierzyc, ze mozna sie tak samemu podlic. Szczerze z takich zachowaniem wczesniej sie nie spotkalam, ale jest ono kwintesencja tego czego nei lubie w ludziach: falszu, zlosci, nienawisci, niezrownowazenia, sztucznej uprzejmosci i slodyczy, ktora mnie odraza i takiej zlosci, ktora lamie wszelkie granice i nie szanuje niczego. Wiele z tych cech u ludzi widzialam, ale szczerze-nigdy w jednej osobie. To dla mnie jakis fenomen i ciekawe z drugiej strony zjawisko do zastanowienia sie nad nim i nad soba, nad moimi reakcjami, bo jakos strasznie mnie to prowokuje.
Nooo, ale sluchajcie np. zastanawialam sie nad tym po co tworzyc tyle tematow podobnej tresci, przeciez nawet w szalem powoduje jakas logika i… sluchajcie nagle przyszlo mi do glowy,z e to wszytko to sprytny zabieg. Szkoda, ze nei moge tego napisac wprost do Gandi, bo i tak nie wziela by z tego nic dla siebie, tylko by sie zloscila. Nooo, pomyslalam, ze takie skrajnosci na pewno sprawiaja, ze czlwoiek potem sie zle czuje z tym co mowil, co robil. No i jak to zakryc-najlepiej pisac mnostwo tematow, zeby te posty zniknely z pierwszych stron i zeby nikt juz ich nie czytal. Moze o to chodzi. To moja radosna tworczosc, bo takie zachowanie jest dla mnie calkiem dziwne, ale moje wytlumacznie wydaje mi sie jedynym, ktore mi do tej sytuacji pasuje.
Kurcze, ale w zyciu nie jest tak latwo, za to co sie powiedzialo ponosi sie konsekwencje. Tutaj na forum nie jestesmy patologiczna rodzina, ktora sie na wzajem wyzywa, bije, upokaza, a potem nadal kocha i po wszystkich splywa to jak po kaczce. Tuaj staramy sie, ja to tak rozumiem, stworzyc jakas normalna, bezpieczna przestrzen, w ktorej nie ma lamania granic. Pamietac trzeba, ze jak jedna osoba je zlemie to za tym idzie lawina. I ciezko ja zatrzymac. Ja np. obecnie nie jestem na etapie checi zapanowania nad ta lawina.
-
AutorWpisy