Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: jedno piwko-wielki problem #44399
Lepiej byc samą z dzieciatkiem, niz z facetem ktory oddalby Was za kilka piw. Jesli Tobie zalezy na tym zwiazku i jemu tez to gory razem bedziecie przenosic i rozwiazecie kazdy problem, ale jesli do tanga nie ma dwojga to czegokolwiek nie bedziesz robic, nic z tego nie bedzie. Milosc to szacunek, zaangazowanie we wspolne sprawy, wspolne plany, milo spedzany razem czas, ale tez i konflikty, tak wiec sprobuj powalczyc, moze wszytko bedzie ok, ale nie sprzedaj siebie i dzieciaka za zludzenia prawdziwego uczucia i uzalezniania od drugiej osoby,
w odpowiedzi na: jedno piwko-wielki problem #44397Kajka, skoro Twoj chlopak chce zostawic Ciebie i 4letnie dziecko dlatego, ze nie potrafi zrezygnowac z alkoholu to nie da sie chyba tutaj za duzo madrego napisac. Dla mnie taka postawa swiadczy o nieprawidlowych priorytetach. Wybiera picie kilku piw zamist kobiety i dziecka-to duzo mowi. A chce Wam powiedziec, ze decydujac sie na kontynuowanie zwiazku z chlowiekim, ktory stawia alkohol ponad dobre stosunki z osobami bliskimi, nieuchronnie skazujecie sie na los osoby wspoluzaleznionej, ktora przesuwa granice swojej tolerancji coraz dalej az w koncu traci kontakt z tym co jest dla niej i dla dzieci dobre, poswiecajac i podporzadkowujac jednoczesnie swoje zycie problemom alkoholowym partnera.
w odpowiedzi na: jedno piwko-wielki problem #44393No mysle, za masz problem i wydaje mi sie, ze nie jestes przewrazliwiona. Dodatkowo reakcja Twojego chlopaka nie najlepiej swiadczy o jego podejsciu do alkoholu. Ja tez jestem przeczulona i wsciakam sie na mojego meza jak raz na jakis czas jak wychodzimy napije sie 3 piwek i sporadycznie w domu jak najdziego ochota. To mozna w sumie nazwac przesada (choc oczywiscie przenigdy nie mam zamairu przyznac racji mezowi ;-)), ale obaw co do codziennego picia to juz takowa bym nie nazwala. Szkoda, ze Twoj facet tego nie widzi, ale zazwyczaj reflekcje co do swojego problemu z alkoholem przychodza za pozno lub wcale. Regularne picie moze byc zapowiedzia powaznych problemow. Uwazam, ze powinnas sie ta sprawa powaznie zajac, szczegolnie ze juz masz pewnie za soba za duzo doswiadzcen z alkoholem, zeby borykac sie z ich kolejna porcja.
w odpowiedzi na: Turnusy dla DDA #44388O Ty! Dziama!!! Jak to znasz lepszych??!!! Moje Ukochane Centrum w Krakwoie jest najlepsze 😛
w odpowiedzi na: Śmiertelna powaga #44384Hej Estera, a ja uwielbiam jak moj maz sie ze mnie smieje i zazwyczaj ja sie sama tez z siebie chichram, bo takie durne czasem robie rzeczy, ze glowa mala. Ale tez prawda jest taka, ze sa takie sytuacje, w ktorych nie wiem czemu ale zaczynam sie denerwowac i mysle sobie, ze to wazny sygnal. Ze warto sie zastanowic, dlaczego ta uwaga Cie zlosci, a inna nie. Bo to czesto sygnal, ze sami gdzies tam w srodku mamy z ta sfera wlasnie problem i ona jest nieprzepracowana. Zamiast starac sie zmieniac chlopaka i prosic, zeby sie troche ograniczal, uwazam ze powinnas czerpac z takich wydarzen wazna wiedze o sobie samej. Nie unikaj takich sytuacji, wrecz przeciwnie czerp z nich i analizuj. Bo to co nas dotyka najbardziej stanowi o jakims cierniu gdzies tam w srodku. Zachowania Twojego narzeczonego moga byc zapalnikiem do odkrycia swoich problemow i samej siebie. Co do tej konkretnej sytuacji: moze gdzeis tam boli Cie Twoja kobiecosc, albo dziecinstw nauczyli Cie pogardy dla kobiecosci i boli Cie jak Ci ja ktos zarzuca, Wg mnie to orgomy temat do rozwazan. Zycze powodzenia.
w odpowiedzi na: Radosne strony DDA #44383A najwazniejsze chyba to to, ze rozpoczynajac terapie czy prace nad soboa, odkrywajac swoje problemy, poglebiajac samoswiadomosc, stajemy sie pelniejszymi ludzmi, ludzmi ktorzy pytaja o siebie i chca znalezc odpowiedz, draza, staraja sie zrozumiec i przez to dokonuje sie niesamowity rozwoj naszych osobowosci. DDA, ktory zrozumial, ze nim jest, i ktory konsekwentnie nad soba pracuje ma ogromne szanse stac sie bardzo madrym zyciowo czlowiekiem 😉 Myslac o sobie zaczynamy myslec tez o innych i nasza madrosc rozszerza sie pokonujac wszelkie granice.
w odpowiedzi na: Radosne strony DDA #44382Potrafimy lepiej niz inni zachowywac sie w sytuacjach naglych, niebezpiecznych, mamy do perfekcji opanowane szbkie reakcje na trudne sytuacje 😉 Bylam kiedys z psem na spacerze, zaatakowany go trzy psy, pechowo byly to: rotwailer, doberman i wilczur (moj to sunia wilczurek), no i gryzly ja niemilosiernie. Podbieglam i zaczelam je bic smycza i straszyc, a wlasciciele stali i nie weidzieli co zrobic. Uratowalam mojego pieska, a tamte tylko potem lazily jak hieny naokolo. Uslyszalam od wlascicielki dobermana, ze jestem odwazna. Pomyslalam, ze oni ne sa DDA 😉 A ja tak 😉
w odpowiedzi na: Radosne strony DDA #44381Podobno bedac dzieckiem bylam bardzo radosna 😉 A potem wszytko sie zepsulo, depresje, mysli samobijcze, samookaleczenia, wszechobecny lek i wstyd, no a teraz wychodze z czerni i jak nigdy wczesniej widze jakie zycie jest kolorowe, cudowne, czasem nachodzi mnie taka dzeicieca radosc, ze potrafie cieszyc sie z powodu glupiego wietrzyka, ktrory kolysze moja spodniczka. No i mysle sobie wtedy tak, jestem radosna jak dziecko, czuje,z e to co zamarzlo jak mialam lat 4 czy 5 nagle odtajalo i teraz wybucha. Cala ta skumulowana radosc nagle ze mnie wychodzi i tryska. Mysle, ze nikt kto szedl przez zycie bez traum nie umie tak sie cieszyc i tak mocno radowac 😉 Tych chwil radosci nie zaminilabym na cale szczesliwe dzeicinstwo. Czy ktos ma tak jak ja?
Witam, wstyd i strach to domunujace uczucia u DDA, a przeciez to poczucie bezpieczenstwa, milosc i zrozumeinie takiemi powinny byc. Twoja mama nigdy tak na prawde nie byla Twoja mama i w nienaturlny sposob sprawila, zebys to Ty czula sie odpoweidzialna za nia i pelnila role jej matki. To nie jest tak jak powinno byc. Twoja wyprowadzka umozliwi przywrocenie stanu normalnosci, choc moze i tak nigdy sie nie stanie. W kazdym razie Ty nie jestes matka swojej matki, wiec nie patrz na nia jak na dziecko. To ona miala zajac sie soba i Toba, a nie zrobila ani jednego ani drugiego. Po pierwsze nie pokazala Ci jak masz w przyszlosci zadbac o siebie (bo sama o siebie nie dbala), po drugie nie pozwolila Ci byc dzieckiem, o ktore sie dba, wiec nie masz co sie nad nia litowac, bo ona pewnie nigdy nawet nad Toba nie zaplakala, nigdy sie nie zlitowala, nigdy sie o Ciebie nie martwila. Jej pijanstwo byla dla niej zbyt wazne, zeby zauwazyc Ciebie i Twoje potrzeby, dlatego rozpocznij swoje wlasne zycie, zeby nie ciagnac tej "sztafety pokolen". Masz czas, zeby duzo sie nauczyc i w przyszlosci cieszyc sie rola dobrej matki, ktora kocha siebie sama i swoje dzieci.
w odpowiedzi na: do kobiet! #44372Luckra, mysle ze masz racje, to jest niesamowice wazny temat, bo przynajmniej z mojego doswiadczenia wiem, ze inne tramy latwiej przepracowac, a te wplywajace na nasz kobiecosc strasznie trudno. To chyba swiadczy o wadze tego tematu. Co do szminkowania i obcasow, to ja kiedys znacznie czesciej wlasnie tak wygladalam, a teraz juz prawei nigdy, ale tez nigdy wczesniej nie czulam sie kobieta tak mocno jak teraz (choc i teraz czesto jest bardzo kiepsko z tym odczuwaniem kobiecosci). No, wiec ja sie absolutnie nie zgodze, ze ubiory wyzywajace, mruganie do facetow itp swiadcza o kobiecosci. Kobiecosc to cos co sie kryje wewnatrz, taka wewnetrzna sila ktora rożni nas od mezczyzn. To co na zwenatrz to za Gombrowiczem idac tylko "geby", maski, kamuflarze. Prawdziwa kobiecosc to takie delikatne źródelko, ktore przejawia sie w detalach, subtelnych gestach, zachowaniach, a nie natretne demonstrowanie swojej fizycznosci. Smiem zaryzykowac pewne, moze zbyt ogolnikowe, ale pewnie w wielu przypadkach prawdziwe stwierdzenie, ze wlasnie te kobiety, ktore ostentacyjnie demonstruja swoja tzw" kobiecosc" wlasnie z ta "kobiecoscia" maja problemy tak jak czlwiek o niskim poczuciu wlasnej wartosci popada nieraz w manie wielkosci, czy czlowiek ubogi jest nadmiernie rozrzutny.
-
AutorWpisy