Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Toksyczni Rodzice #71990
Mój adres lucy84_84@o2.pl .
Pozrdrawiam
w odpowiedzi na: Toksyczni Rodzice #71981Witaj,
skierowania nie potrzebujesz. Musisz mieć jedynie książeczkę ubezpieczeniową. Przesyłam Tobie informację, którą zamieściłam kiedyś w dziale "zajrzyj, jeśli szukasz kontaktu".
Informacje w sprawie terapii w Poznaniu są następujące. Moja poprzedniczka napisała o paru adresach. Na ulicy Sw. Marcin (61 853 61 84) niestety nie można w obecnej chwili skorzystać z usług psychologów. Powodem było albo zamknięcie grupy bądź też był to ośrodek , w którym terapie dla DDA się nie odbywają. Ponieważ dzwoniłam w wiele miejsc, niestety nie pamiętam powodu. Na ulicy Małeckeigo można skorzystać z indywidualnych terapii ( 61 866 49 58) . Na osiedlu Piastowskim również jest taka możliwość (61 877 28 73). Osoby pracujące mają tam szanse uczęszczać na spotkania indywidualne.
Ostatnie miejsce, które sprawdziłam i na które się zdecydowałam to Pl. Kolegiacki (61 852 85 38). W tym ośrodku prowadzona jest terapia równolegle – grupowo i indywidualnie.Jeśli masz jeszcze jakieś pytanie, to proszę zamieść je na forum. Chętnie odpowiem.
Pozdrawiam,
Luckraw odpowiedzi na: Toksyczni Rodzice #71970Witaj,
ja jestem bardzo zadowolona z pracy z terapeutą w ośrodku na pl. Kolegiackim (na NFZ). Gdy ja byłam na skraju poszukałam "specjalisty". Wiele udało mi się dzięki niemu osiągnąć. Polecam.
Trzymaj się dzielnie,
Luckraw odpowiedzi na: Czas na zmiany #71912Przed chwilą wróciłam do domu po ciężkim dniu w pracy. Miałam terapię zarówno grupową, jak i indywidualną. Wczoraj intensywnie pracowałam nad rozwiązaniem jednego z kluczowych dla mnie problemów, co zaowocowało obniżonym nastrojem. Jednak jakoś sobie z tym poradziłam..choć w dniu dzisiejszym szłam na terapie z lekkim niepokojem, a i wewnętrznym smutkiem. Po raz kolejny dotykać bolących obszarów własnej duszy nie jest łatwo…
W każdym razie wróciłam po ciężkim dniu – obu terapiach, rzuciłam na ziemię torebkę, płaszczyk schowałam do szafy, obcasy poleciały w kąt mieszkania, a ja zaczęłam skakać i krzyczeć z radości! Dziś udało mi się małą – ale dla mnie wielką rzecz odkryć.
Czuję w sobie wielką radość i wesołość. Dziś zrobiłam wielki krok na przód jestem z siebie dumna.Pozdrawiam
w odpowiedzi na: Kobiety, które kochają za bardzo #71885Buniek – przesyłam Tobie moc dobrych i ciepłych myśli.
Kolejna myśl warta zacytowania:
"Wiele kobiet popełnia ów błąd: szuka mężczyzny, aby z nim zbudować związek, nie zbudowawszy najpierw takiego ze sobą. Pędzą od mężczyzny do mężczyzny, usiłując odnaleźć to, czego im samym brakuje. Poszukiwania tymczasem muszą się zacząć u źródeł, we własnym wnętrzu. Nikt i nigdy nie będzie nas kochał tak, byśmy zaznały spełnienia, dopóki nie kochamy same siebie, bo kiedy wewnętrznie puste ruszamy szukać miłości, możemy znaleźć jedynie pustkę. Nasze życie odzwierciedla to, co się kryje głęboko w nas samych: przekonanie o własnej wartości, prawo do szczęścia, to, na co w życiu zasługujemy. Kiedy się zmieniają owe przekonania, zmienia się samo życie."
Kinguś,
przykro mi, że złamałaś nogę. Niestety wypadki chodzą po ludziach:(
Jeszcze bardziej przykro mi, że masz taką mamę.
Moja mama także pije – pije od 13 lat.Przesyłam Tobie moc dobrych myśli i życzeń.
Trzymaj się dzielnie i dbaj o siebie.
Mamy nie zmienisz – zmienić możemy tylko siebie.Luckra
Edytowany przez: luckra, w: 2010/03/17 20:54
W pierwszej chwili zainteresowałam się rzeczywiście tematem nadużywania seksu. Myślałam że seks może być dla wielu DDA środkiem do osiągnięcia bliskości, oczywiście tylko pozornie…Z drugiej strony jest oczywiście przeciwny biegun – całkowitego wyzbycia się swojej seksualności.
Podobnie jak Wy uważam, że na określanie "norm" nie ma miejsca w tym temacie. Moja prowokacja miała na celu zastanowienie się – czy seks jest obecny w naszym życiu i do czego on nam służy.
Pamiętam w swoim życiu moment, w którym sięgałam do seksu po to, aby choć na chwilę zbliżyć się do drugiego człowieka, aby zarówno poczuć, jak i przestać czuć. Do dzisiejszego dnia pamiętam ogrom bólu po wszystkim … jeszcze większe poczucie smutku i osamotnienia.
Dziś już wiem, że nie tędy droga. Niestety, musiałam tego doświadczyć, aby się o tym przekonać.
w odpowiedzi na: otyłość a akceptacja siebie #71807Ja uwielbiam ruch. Czekam tylko aż zima na dobre odpuści, co będę mogła znowu zacząć biegać. Podczas wysiłku fizycznego uwalniają się endorfiny (jest to grupa hormonów odpowiedzialna za dobre samopoczucie – "hormon szczęścia"), które uwalniają się także podczas seksu, jedzenia itd.
Zaakceptować siebie nie jest łatwo. Mimo, iż nie mam problemu z nadwagą to mam wiele innych … i koniec końców mam również problem z akceptacją siebie. Może czas zrobić coś dla siebie? Na dobry początek na przykład jakiś ciekawy warsztat lub wykład – rusza PROGRESSteron , dzięki któremu zatroszczymy się trochę o naszą kobiecość 🙂
Piękno ma wiele twarzy i nie ma rozmiaru.
Pozdrawiam serdecznie,
Luckraw odpowiedzi na: Drogie Panie #71582Oczywiście że tak!
Jacku – piękne dziękujemy za miłe słowa:)Pozdrawiam
w odpowiedzi na: Jak dbać o siebie? #71564Chyba nie wiesz na co byś się porwał:) Te moje eksperymenty kuchenne pozostawiają jeszcze wiele do życzenia. Ale może kiedyś, jak się "udoskonalę" w sztuce kulinarnej, to może na jakiś zlot DDA pomyślę o upieczeniu czegoś dobrego!
Powoli odkrywam te małe przyjemności, które można sobie sprawiać. Myślę,że gotowanie może być jedną z nich. Wcześniej gotowałam tylko jak z kimś byłam. Uważałam, że dla siebie samej, nie ma sensu…Teraz cieszę się, jak tylko zrobię coś dla siebie – ugotuję, kupię – cokolwiek. W ostatnim tygodniu kupiłam jeszcze suszarkę do ubrań, serwetkę , a teraz spoglądam na moją cudną, białą o kloszu papierowym, stojącą lampę i cieszę się, że ją kupiłam.
Powoli odkrywam świat dla siebie.
Pozdrawiam serdecznie.
-
AutorWpisy