Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 10 wpisów - od 31 do 40 (z 275)
  • Autor
    Wpisy
  • luckra
    Uczestnik
      Liczba postów: 299
      w odpowiedzi na: Przestrzeń wokół nas #71087

      Rzeczywiście w naszych domach nie było dbałości o porządek. Pamiętam, gdy byłam małym dzieckiem, to bałam się, jak tylko coś wylałam, bo przyjdzie mama i mnie skrzyczy – wszędzie musiało być idealnie czysto.A przecież w domu, w którym są dzieci, zawsze jest coś wlepione w dywan, pokruszone etc. Potem w wieku dojrzewania dom stopniowo zaczął niszczeć. Im bardziej mama zatapiała się w alkoholizm, tym bardziej dom przestawał przedstawiać "dom" ( zarówno z sensie relacji w nim panujących, jak i zewnętrznego porządku).
      Zastanawiam się na ile my wynieśliśmy z domu brak dbałości o porządek. (Choć są domy, w którym rodzic współuzależniony utrzymuje dom w nieskazitelnej czystości – lecz nie wynika to z prawdziwej dbałości, a właśnie z patologicznej sytuacji domowej). Niestety, nie zastanawiałam się dotąd, żeby miejsce w którym mieszkam uczynić piękniejszym. Myślałam, że "wystarczy", aby było czysto i na tym kończyła się dla mnie owa dbałość. Gdy myślę o tym wszystkim, to najgorsze jest dla mnie to, że takie drobnostki nie są oczywiste, a dla mnie są "odkryciem". Uświadamiam sobie nagle, że mogę zadbać o te wszystkie drobnostki, które przyczynią się do tego, że będzie mi się żyło trochę milej. Fizyczne otoczenie, w którym żyjemy, przecież jest również bardzo ważne. Wiem, że wymalowanie ścian, dla kobiet wcale nie jest łatwym zajęciem, lecz przecież nie muszą być one idealnie wymalowane. Jeśli wymalujemy je tak, jak potrafimy i przyłożymy się do wykonywanej pracy, top na pewno będzie pięknie. Satysfakcja i radość w wykonanej pracy wynagrodzi nam ten trud. A może warto zaprosić do pracy współlokatorów bądź poprosić przyjaciół. W domu wystarczająco musieliśmy się naoglądać "szarzyzny". Teraz jest już inaczej. Sami kształtujemy miejsce, w którym żyjemy. Wszystkiego można się nauczyć.
      Będąc w temacie przyziemnych spraw, to zauważyłam również, że moje oko cieszy widok suszonej "zieleniny"w kuchni. Moja mama nigdy nie dbała o takie drobnostki. A ja wczoraj zawiesiłam sobie natkę pietruszki, która sobie teraz "wesoło" wisi w mojej małej kuchence. I …cieszę się z tego.

      luckra
      Uczestnik
        Liczba postów: 299

        Ja również ukończyłam terapię grupową. Dzięki niej zaczęłam żyć. Wiele sił dał mi kontakt z ludźmi, których tam poznałam. Z częścią z nich nadal utrzymuję kontakt W trudniejszych okresach czasu mobilizacją do przyjścia na grupę byli właśnie oni. Gdy nie znajdywałam w sobie sił, to dawałam znać o swojej chwilowej niechęci pójścia na grupę, a wtedy to zawsze dostawałam telefon bądź sms przekonujący mnie do uczestnictwa w zajęciach:-) Tak więc jeśli sama w sobie nie mogłam znaleźć sił, to siłą byli dla mnie inni ludzie. Wiele dała mi właśnie taka forma terapii. Myślę, że to doskonały sposób, aby przełamać lęk przed ludźmi. Jednak, tak jak w przypadku innych terapii i do tej, trzeba być przekonanym, aby móc z niej skorzystać – w każdym razie chęć "spróbowania" musi być silna.
        Moje pytanie do Ciebie jest następujące – uczestniczysz już w tej terapii dość długo. Jakie jest zdanie Twojego psychologa? Nie informuje Cię o on o tym np. że widzi, że nie pracujesz, bądź też informuje Ciebie o znacznych postępach, których udało Ci się dokonać? Oczywiście, każda zmiana wymaga czasu, lecz piszesz o co najmniej dwu letnim okresie uczestnictwa w terapii.
        Myślę, że ja w pierwszej kolejności zapytała bym o zdanie swojego "specjalisty". Być może ta osoba, nie jest w stanie już więcej Tobie pomagać ( z różnych przyczyn) i musisz szukać innej formy terapii bądź też innego terapeuty.
        Myślę, że świetnie że się nad tym zastanawiasz. Każdy "dół" jest "okazją" do zmiany.

        Pozdrawiam
        Luckra

        luckra
        Uczestnik
          Liczba postów: 299
          w odpowiedzi na: P O Z N A Ń !!! #70553

          Cześć,

          informacje w sprawie terapii w Poznaniu są następujące. Moja poprzedniczka napisała o paru adresach. Na ulicy Sw. Marcin (61 853 61 84) niestety nie można w obecnej chwili skorzystać z usług psychologów. Powodem było albo zamknięcie grupy bądź też był to ośrodek , w którym terapie dla DDA się nie odbywają. Ponieważ dzwoniłam w wiele miejsc, niestety nie pamiętam powodu. Na ulicy Małeckeigo można skorzystać z indywidualnych terapii ( 61 866 49 58) . Na osiedlu Piastowskim również jest taka możliwość (61 877 28 73). Osoby pracujące mają tam szanse uczęszczać na spotkania indywidualne.
          Ostatnie miejsce, które sprawdziłam i na które się zdecydowałam to Pl. Kolegiacki (61 852 85 38). Uwaga! Wkrótce przewiduje się zamknięcie grupy terapii grupowej poniedziałkowej, więc trzeba spieszyć się z decyzją. W tym ośrodku prowadzona jest terapia równolegle – grupowo i indywidualnie. Po spotkaniu z panem psychologiem uznałam tę formę za szansę rzetelnej pracy nad sobą.

          Mam nadzieję, że ktoś skorzysta z tych informacji:-)
          Pozdrawiam

          luckra
          Uczestnik
            Liczba postów: 299
            w odpowiedzi na: połączenie #70519

            Parę dni temu napisała Czasem…a teraz Twoja wypowiedź Gonzo. Miło się czyta Wasze wypowiedzi . Wracamy:) Ale już inni – czas płynie nieubłaganie – a my się zmieniamy.
            Tobie i Nam wszystkim – sił do dalszej pracy nad sobą.
            Wszystkiego dobrego,
            Luckra

            luckra
            Uczestnik
              Liczba postów: 299
              w odpowiedzi na: Witam po latach :))) #70444

              CZESC!!!

              Ale miła niespodzianka! Myślałam o Tobie, kilkanaście dni temu, jak sama wróciłam na forum po dłuższej przerwie:-)

              Gratuluję maluszka i cieszę się, że u Ciebie wszystko pomyślnie się potoczyło.
              Pozdrawiam serdecznie!

              luckra
              Uczestnik
                Liczba postów: 299

                Ja również słyszałam o tej metodzie i dobre zdania na jej temat skłoniły mnie to literatury hellingerowskiej. Niestety nie uczestniczyłam jeszcze w ustawieniu, lecz mój brat uczestniczył. Podziela Twoje zdanie. Działy się tam rzeczy, powiedziałabym transcendentalne, lecz co najważniejsze – działa. Mój brat radzi sobie świetnie.

                luckra
                Uczestnik
                  Liczba postów: 299

                  Rozumiem Ciebie doskonale. Wiem, jak boli, gdy cała godzina staje przeciw Tobie. Przeżyłam to gdy po raz pierwszy założyłam sprawę mamie o leczenie. Potem, gdy zeznawałam w sądzie, jak toczyła się sprawa rozwodowa. Pamiętam, jak zła była moja babcia, gdy po raz kolejny udałam się na spotkanie z naszym kuratorem rodzinnym.
                  To wszystko jednak zrobiłam dla dobra swojej mamy, która od 12 lat nie miała tygodnia trzeźwości. Niestety, moja mama pije dalej. Ja zrobiłam co mogłam i na tym zakończyłam sprawę z jej leczeniem. Zajęłam się natomiast sobą. Siebie zmienić mogę – innych ludzi nie jestem w stanie. Nikt nie jest.
                  Spójrz, jak wiele w Twoim liście jest mowy o Twojej rodzinie. A gdzie w tym jesteś Ty? Gdzie jest miejsce na Twoje życie? Na Twój spokój? Co z tego, że nie mieszkasz w domu. Wszystkimi swoimi myślami i całym sercem nadal tam jesteś. Nie mówię, żeby nie kochać. Kocha się rodziców za to, że nimi po prostu są. Można kochać, ale iść swoją drogą.
                  Pisałaś, że masz silne poczucie wartości rodzinnych. Spójrz jednak, że sama "instytucja" rodziny to za mało. Pojęcie nie może być puste, musi podać szereg własności je charakteryzujących. Niestety, w domach alkoholowych model rodziny jest wypaczony, a i świat wartości jest nie taki, jaki być powinien. Najtrudniejsze jest to, że nie ma w tym przypadku kompromisu – albo walczymy o siebie – albo pozostajemy w układach rodzinnych.

                  Pozdrawiam ciepło,
                  wielu sił Ci życzę w walce o siebie samą.
                  Luckra

                  luckra
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 299

                    Dziś – zadzwoniłam do kilku poradni, chcą znaleźć odpowiednie miejsce do dalszej terapii. Jest jeszcze parę rzeczy, z którymi koniecznie muszę popracować. Umówiłam się na spotkanie. Bardzo mnie to cieszy:-)

                    No i byłam na kolejnych lekcjach tańca…świetnie się wybawiłam. Już półmetek kursu mam za sobą, a umiejętności coraz większe.

                    Pozdrawiam ciepło.
                    A co Wy zrobiliście dzisiaj dla siebie???

                    luckra
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 299

                      Jestem poruszana Twoją wypowiedzią. Niestety to typowe w Naszych rodzinach, że role dzieci i rodziców się zamieniają. Z Twoich słów wnioskuję, że w Waszym domu matką nie jest Twoja matka – a Ty nią jesteś. Opiekowałaś się (i nadal opiekujesz się) rodzeństwem i robisz prawie wszystkie te aktywności, którymi powinien zająć się rodzic.
                      Kolejną sprawą jest to, że Twoje rodzeństwo jest już dorosłe i nie potrzebuje opieki. Sama to świetnie widzisz. Myślę, że najwyższy czas już z tym skończyć. Jeśli będziesz matkować swojemu bratu, to on nigdy nie będzie miał okazji wydorośleć, to samo się odnosi do pozostałego rodzeństwa. Ponieważ są już pełnoletni, to mogą iść już w świat i nabywać doświadczeń, a nie przebywać "pod kloszem". Poza tym wydaje mi się, że taka opieka nie ma sensu..jeśli by chcieli podjąć jakieś decyzje, które ani Ty, ani Twoja mama nie będzie aprobować, to i tak je podejmą z tej racji, że mają już do tego prawo.
                      Wiesz, co do zachowania Twojej mamy…pamiętam taki moment na terapii, jak przerabialiśmy rodzica współuzależnionego. Zdecydowana większość nie mogła "zaakceptować" (choć to złe słowo) rodzica niepijącego, niż pijącego. Może się to wydawać na pozór dziwne, lecz po zgłębieniu tematu ujawnia się drugie dno. Rodzic taki jest zawsze niezadowolony, w ciągłej nerwicy…
                      Martwisz się, że Twoja mama Cię osądzi, jeśli postawisz granice. Wiesz, myślę że jeśli ich nie postawisz, to ciągle będziesz trwać w tych chorych układach. Z Twoich słów wnioskuję, że doskonale zdajesz sobie sprawę z wszystkich tych spraw, które w Waszym domu są nie tak. Co więcej, widzisz jakie konsekwencje wynikają z takiego układu…Dla mnie to walka z wiatrakami. Nikt nie potrzebuje już Twojej pomocy. Cudnie, że byłaś przy swoim rodzeństwie wcześniej. Jednak to nie Ty powinnaś była się nimi opiekować. Zrobiłaś wiele – wiele poświęciłaś, aby dać im dzieciństwo. Teraz – z podniesioną głową – możesz iść dalej zajmując się TYLKO swoim życiem. Nie liczyłabym na to, że matka będzie Ci wsparciem. Ona całe życie zrzucała odpowiedzialność, więc teraz wątpię, aby zaczęła ją pochwalać.
                      Nie martw się i idź śmiało przed siebie.
                      Zrobiłaś, co mogłaś.
                      Teraz nastał Twój czas.

                      Zyczę wielu sił i dalszych, owocnych przemyśleń.
                      Pozdrawiam serdecznie,
                      Luckra

                      PS. Super że napisałaś:-)

                      luckra
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 299
                        w odpowiedzi na: samotność #70265

                        Samotność..jakże nam bliska. Pamiętam, jak się jej bałam. Nadal nie jest tak, że ona mnie nie dotyczy. Czasem, gdy dnie są nie tak jasne dla mnie, ten lęk powraca. Uświadamiam wtedy sobie, że lęk ten narodził się wówczas, gdy byłam dzieckiem, zdanym tylko na siebie, kiedy to nie miałam gdzie szukać pomocy. Tak było kiedyś. Dziś jest inaczej. Jestem dorosła i już nie jestem bezbronna. Mam przyjaciół, którym mogę się zwierzyć. Są w moim otoczeniu inne osoby, z którymi mogę podzielić się cierpieniem i będzie to "na miejscu". Gdy lęki mnie dopadają, to staram się sobie uzmysłowić, że diametralnie zmieniła się moja sytuacja. Teraz mogę szukać pomocy, co więcej – mam gdzie.

                        Wam i sobie – wielu sił.
                        Niech i te najciemniejsze dni rozjaśni promień nadziei na lepsze jutro.
                        Pozdrawiam

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 31 do 40 (z 275)