Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Nie mam pojęcia co robić. #101620
Witaj,
Poruszyła mnie Twoja wypowiedź. To dobrze, że dostrzegasz problem w Twoim domu. To nie tylko problem Twojego ojca, ale całej rodziny – postawy, które opisujesz, wskazują na to, ze zarówno Twoja mama, jak i Ty z siostrą, jesteście osobami współuzależnionymi.
Jeśli chcesz pomóc sobie (a aby rozwiązać jakikowiek problem, powienineś zacząc wlaśnie od tego), poszukaj w swoim mieście lub w okolicy meetingów DDA lub terapii. Czasem takie terapie sa prowadzone w ośrodkach leczenia uzależnień i, o ile wiem można z nich skorzystać bezpłatnie.
Osobiście, mogę Ci powiedzieć, że meetingi wiele dają. Nikt nie rozwiąże tam za Ciebie problemu, ale kontakt z ludźmi o podobnych kłopotach, którzy podjęli wysiłek zmiany tej sytuacji, bardzo podbudowuje. Poza tym dzięki temu można wyrwać się z dysfunkcyjnego środowiska, dostrzec negatywne zjawiska w swoim domu rodzinnym, których wcześniej się nie widziało.
Radziłabym Ci zacząć właśnie od uczestnictwa w spotkaniach/terapii. Potem rozwiązania zaczną nasuwać się same, jeśli będziesz nad sobą pracował. Wiem coś o tym z własnego doswiadczenia.
Zyczę Ci wytrwania i dużo sił 🙂w odpowiedzi na: Dylemat moralny #100585Jest też niebieska linia dla ofiar przemocy psychicznej i fizycznej w domu. Nie znam numeru, ale z łatwością można znaleźć go na internecie. Można zadzwonić tam anonimowo i zgłosić problem lub uzyskać poradę specjalisty…
w odpowiedzi na: Seksualnosc DDA #97679Hej, Przeczytałam Wasze posty i pomyślałam, że może będziecie mogły mi pomóc. Chodzi mi o taką książkę…Kobiety, które kochają za bardzo – tytuł taki albo podobny. Tylko właśnie nie pamiętam nazwiska autorki. Może któraś z Was kojarzy ?
A tak poza tym, a propos sexu/bliskości i problemu DDA, czy może być tak, że DDA oddzielają jedno od drugiego? Bo własnie jakiś czas temu poznałam osobę, która jest DDA (przy czym ta osoba nigdy nie poddawała się żadnej terapii) i ma wielki problem z bliskością i z okazywaniem uczuć. I ku własnemu zdumieniu odkryłam, że możliwy jest sex bez emocjonalnego zaangażowania, a przynajmniej tak to wygląda kiedy go obserwuję…mówiąc bardziej konkretnie-wspólne noce, a na co dzień traktowanie mnie obojętnie albo wręcz formalnie, czyli tak jakby za zaangażowaniem cielesnym nie szło zaangażowanie emocjonalne. Mi osobiście nie wydaje się to normalne…co myślicie ?
Będę wdzięczna za każdy komentarz. Wybaczcie, że piszę tak enigmatycznie, ale trudno mi o tym pisać…w odpowiedzi na: długi weekend majowy #89547Cześć wszystkim,
Widzę, że niektórzy mają "problem", co zrobić z majowym weekendem…ja akurat spędzam ten czas we Francji, a tu jest wolny tylko 1 maja, więc mój problem sam się rozwiązał, bo jutro muszę normalnie iść na zajęcia…ale wiecie co ? Od jakiegoś czasu chyba przestałam akceptować swoje własne upodobania. Lubię ludzi, ale nie jestem duszą towarzystwa, jestem raczej nieśmiała. Z resztą, po części wynika to z lęku przed ludźmi. Pragnę ich, a jednocześnie się ich boję. Dlatego w wolny dzień czasem zamykam się w domu, z książką i kawą. Potrafię tak spędzić cały dzień, nawet nie wychodząc na dwór, nawet jeśli jest piękna pogoda. Kiedyś nie miałam o to do siebie pretensji, uznałam, że "taka po prostu jestem". Ale od jakiegoś czasu czuję się z tym źle, czuję się jak odludek i dziwaczka. Mam wrażenie, że wszyscy, którzy mnie otaczają są bardzo kontaktowi i caly czas tylko brylują w gronie znajomych, podczas gdy dla mnie problemem jest. np. podejście i nawiązanie rozmowy z obcą osobą albo spędzenie większej ilości czasu z osobą, której nie znam bliżej.
Dzisiaj np. spędzam cały dzień w domu. Za oknem piękne słońce. Czuję się źle. Jakby fakt, ze siedzę dziś sama w domu był dowodem, że poniosłam jakąs życiową porażkę. Wyczekuję jakiegokolwiek telefonu albo wiadomości, żeby zyskać poczucie, że jednak nie jestem sama, że ktoś o mnie pamięta, i że nie jestem porażką jeśli chodzi o relacje międzyludzkie.
Rozum podpowiada mi, że moje uczucia są nieracjonalne, ale to uczucia. Po prostu są i nie potrafię ich przezwyciężyć.
Sorki za ten bezład. W sumie, to co napisałam, chyba nie jest do końca na temat…w odpowiedzi na: Związki, uwaga ratunku pomocy. #83288P.S. Nie chodzi mi o to, żeby wyskakiwać do drugiej osoby z pretensjami, ale nie można też dać sobą pogrywać (co mi się niestety bardzo często zdarza). Potem druga strona może dojśc do błędnego wniosku, że dajesz przyzwolenie na takie ignorowanie Twojej osoby.
w odpowiedzi na: Związki, uwaga ratunku pomocy. #83287Nie wiem, jak daleko zabrnęła Wasza znajomość, ale jeśli pojawiło się zaangażowanie albo były jakieś deklaracje, uważam , że masz prawo do wyjaśnienia o co chodzi. Przecież nie może być tak, ze poznajesz kogoś i nagle ta osoba zapada się pod ziemię bez słowa. Nawet w innego rodzaju relacji, np. przyjaźni byłoby to dziwne.
To jest przejaw szacunku do drugiego człowieka-wyjaśnić takie sprawy.w odpowiedzi na: Dużo starsi faceci mojego życia #83286Dziewczyny, mam podobnie. Bardzo pociągają mnie starsi faceci. Minimum o kilkanaście lat starsi. Jeśli chodzi o rówieśników, mam podobne odczucia jak Wy. Chyba bałabym się wejść w taki związek, bałabym się, że będe musiała się facetem opiekować jak dzieckiem…tak jak któraś z Was napisała.
Z kolei przy starszych mężczyznach, bardziej dojrzałych czuję się jak dziewczynka i kobieta jednocześnie…i to mnie podnieca. Wiem, ze to dziwne, ale tak jest. Czuję się przy nich bardziej bezpieczna. I chyba lubię czuć taką lekką dominację…mocną rękę. Znowu chore, ale może wiąze się to z tym, ze mój tata zawsze był bardzo bierny i słaby. W domu nie widzialam, jaki powinien być mężczyzna i tak to się kończy…
Niestety, moje doświadczenia ze starszymi facetami jak do tej pory są ciężkie. Hmmm…starci faceci, mocno po 30 albo jeszcze starsi, tacy którzy do tej pory się nie ożenili-to może być pułapka. Niestety, ja tego doświadczyłam, że niejednokrotnie tacy mężczyźni wcale nie są bardziej dojrzali od tych, w moim wieku 🙁w odpowiedzi na: mechanizm ucieczki #83109Pepa, trafiłaś w samo sedno z tym bohaterstwem-jakbym czytała o mojej mamie.
Ilono, mam vtak samo z tym napięciem, lepiej mi się pracuje z wysokim poziomem adrenaliny, dlatego sama czasem komplikuje sobie sytuację,m żeby wyjście z niej wymagało więcej wysiłku.
Pisałam o tym też jakoś wcześniej. A ze sprzątaniem podobnie-u mnie w domu zajmuje się tym głównie tata (gotowaniem z resztą też), mnie nie nauczono niczego jeśli chodzi o prace domowe/gotowanie. Tego pierwszego poduczyłam się najpierw na studiach, bo tam gdzie mieszkalam były dyżury. Deugiego sama się uczę od jakiegoś czasu.w odpowiedzi na: mechanizm ucieczki #83101Pepa, dzięki, jest wiele prawdy w tym co mówisz. Rzeczywiście, trudno mi się zdystansować do tego, jak żyją moi rodzice,a już zwłaszcza jak bywam u nich i jestem zmuszana do dostosowania się do tych chorych reguł. Jestem jeszcze na wczesnym etapie pracy nad sobą.
Obok zbieractwa u mnie w domu jest jeszcze ten problem, ze nie mamy wielu sprzętów AGD, np. pralki (rzeczy pierze się ręcznie), miksera (rodzice pożyczają od sąsiadki), przez dłuższy czas nie było też normalnego żelazka, tylko stare i popsute, ledwie prasowało…nie ma deski do prasowania, więc prasuje się na stole…
To się nazywa dziadostwo 🙁 W efekcie u mnie wykształciła się umiejętność obycia się bez takich "cudów techniki", jeśli jest taka potrzeba. Niby ma to swoje plusy, ale z drugiej storny, to że mi nie przeszkadza, że przez dłuższy czas nie mam np. dostępu do pralki albo że lodówka jest popsuta i trzeba kombinować, sprawia, że często w takich sprawach nie upominam się o swoje, wychodząc z założenia, że "jakoś sobie poradzę.." W końcu w domu tez radziliśmy sobie bez pralki i miksera 🙁w odpowiedzi na: dzienniczek uczuć #83096Ja przez lata pisałam pamiętnik. To dobry sposób na wniknięcie wgląb siebie, ale też na dostrzeżenia swoich błędów po latach.
Teraz nie piszę od dłuższego czasu. Miałam tak trudne doświadczenia, że zatracilam zdolność oddawania ich słowami. Ale myślę o tym, żeby do tego wrócić. Też polecam pisanie wszystkim. -
AutorWpisy