Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: mechanizm ucieczki #83093
Aguś, dzięki za podpowiedź o tym filmie. poszukam go na necie, bo jestem teraz za granicą i nie mam dostępu do polskiej tv.
…ale mówię Wam , z tym zbieractwem to koszmar. Ja sama dopiero niedawno nauczyłam się wyrzucać rzeczy niepotrzebne, ale jak przyjeżdżam do rodziców panuje tam taki bajzel, że nawet sie nie rozpakowuję, bo i tak nie miałabym gdzie poukładać swoich rzeczy. Wszystko stoi w torbie, czasem przez dwa tygodnie.
Jeszcze kiedyś było trochę lepiej, ale teraz mama weszła ze swoimi rzeczami już do wszystkich moich szuflad 🙁 Najgorzej jest w kuchni, bo mama zbiera różne dziwności-wypalone zapałki (żeby palić nimi w piecu, w końcu to drewno), skórki od pomarańczy (przeciw molom), plastikowe kubeczki po jogurtach (na miseczki dla kota…choć kot ma swoje miski), mogłaby tak wymieniać i wymieniać. W łazience stoją kosmetyki, które przywiozła zza granicy jeszcze w PRLu…po cztery butelki tego samego szamponu, przeterminowane kosmetyki…w apteczce pełno przeterminowanych lekarstw. Gdybym tak chciała naprawdę posprzątać, musialabym przetrżasnąć cały dom…ale nie da się nic zrobić, cokolwiek się wyrzuci, jet o to awantura.
Nie da się mamy przekonać łagodnym tłumaczeniem i udowadnianiem, że te rzeczy są niepotrzebne i trzeba je wyrzucać. W sumie, żal mi jej, bo widzę, że ona bardzo przywiązuje się do rzeczy, podczas gdy ma problemy z relacjami. Myślicie, że można jakoś jej pomóc ?w odpowiedzi na: nie umiem flirtować #83087Przykład z życia wzięty a propos nieumiejętności flirtowania : zagadał mnie w sklepie sprzedawca, młody i całkiem przystojny. A ja…zamiast zachowywać się naturalnie i nawiązać miłą rozmowę, zaczęłam spuszczać oczy, rumienić się i odpowiadać półsłówkami na jego pytania. Wyszłam ze sklepu z pewną ulgą…ale po chwili przyszło mi do głowy, że w taki właśnie sposób tracę często okazję do zawiązania znajomości, a ten chłopak pewnie pomyślał sobie, że jestem jakaś dzika :unsure: No i poczułam niesmak w stosunku do siebie samej.
Inna sprawa, że mieszkam we Francji i jednak zawsze czuję jakąś barierę językową. Cały czas mam uczucie, że mój francuski nie jest jeszcze dostatecznie dobry, a już jak ktoś usłyszy, że mówie z akcentem, to mnie zbija z tropu…
Ciekawe, czy zachowałabym się bardziej naturalnie, gdyby taka sytuacja przytrafiła mi się w Polsce…w odpowiedzi na: mechanizm ucieczki #83086A propos porządku, u mnie w domu odkąd pamiętam był i jest bałagan. Pałęta się po nim mnóstwo niepotrzebynych przedmiotów i stosy ubrań, a co gorsza moja mama ma zwyczaj zbierania rzeczy, niczego nie wyrzuca, więc zalegają u nas stosy gazet, np. sprzed kilku lat, stosy kartonów. Dopiero kilka miesięcy temu udało nam się wyegzekwować wyniesienie na strych dziecięcych zabawek moich i brata (oboje mamy już po ponad 20 lat). Nawet jeśli uda się coś z domu usunąć, jedyną metodą jest wyniesienie tych rzeczy na strych, bo mama nie pozwala niczego nikomu oddać (z tych rzeczy, które są dobre do używania), a tym badziej wywalić.
Ja, po paru ładnych latach mieszkania na studiach z różnymi ludźmi teraz gdy wracam do domu cięzko znoszę ten bajzel. Obawiałam się, że będą bałaganiarą, ale całe szczęście nie doszło do tego. Jednak znam też przypadki ludzi, którzy po wyjściu z domów rodzinnych gdzie był bajzel, zostali obsesyjnymi pedantami, do tego stopnia że nie zniosą paproszka na dywanie. To bardzo utrudnia życie takiej osobie, ale i otoczeniu.
Cieszę się, że mi, tak jak Tobie, binko, udaje się zachować ten umiar-trzymam porządek i czystość, ale nie mam na tym punkcie bzika. Jest to wyważone. To właśnie dzięki temu, że mieszkałam z różnymi ludźmi i od każdej z tych osób starałam się uczyć tego, co najlepsze.
Co do tego, że kiedy ma się porządek wokół siebie, latwiej też zaprowadzić porządek w sobie-potwierdzam !w odpowiedzi na: kto jest z Wrocławia? #83070Hej,
Ja też z Wrocka, choć obecnie za granicą, ale to sytuacja tymczasowa w moim życiu.
Mój numer gg:23026046. Chętnie pogadam, a będąc w Polsce też spotkam się. Piszcie 🙂w odpowiedzi na: grupa PRZEMIANA, WROCŁAW #83049Dzięki, mam nadzieję, że uda mi się do Was dotrzeć w kwietniu. Rozumiem, że nie muszę czekać na spotkanie otwarte, tylko mogę przyjśc na każde ?
w odpowiedzi na: mechanizm ucieczki #83047Co do kompulsywnego zbieractwa-u mnie w domu występuje to zjawisko. Kiedyś to było tylko zbieranie ładnych, starych mebli, ale dziś nasz dom to graciarnia, po kilkanaście krzeseł i mebli tego samego typu, do tego wiele z nich nie nadaje się do użytku, a nie ma np. działającej pralki, miksera (mam na myśli dom moich rodziców).
w odpowiedzi na: mechanizm ucieczki #83046Aga, to właśnie jest celowe komplikowanie sobie sytuacji, żeby potem wybrnięcie z niej podbudowało Twoje poczucie wlasnej wartosci. Ja też to mam, witaj w klubie. Choć to akurat wątpliwa przyjemność 🙁
w odpowiedzi na: nie umiem flirtować #83034Adi, nie zaprzeczę, że kobieta i mężczyzna się różnią 🙂 Ale co do tych potrzeb…cóż, nie jestem specjalistą, stytystyk też nie prowadzę, ale nie byłabym taka pewna, że faceci mają większe.
Nie sądzę, żeby można było np. usprawiedliwiać zdradę tym, że facet ma większe potrzeby w TYM względzie. To, że większość facetów skorzysta z okazji, jeśli się taka nadarzy, jak sam napisałeś, wcale niekoniecznie musi wynikać z faktu, że mają większe potrzeby. Może tylko trudniej im nad tymi potrzebami zapanować ?
Ja ze swojej perspektywy widzę to tak : dla kobiet bardzo ważne jest uczucie i zaangażowanie, dlatego może łatwiej im zepchnąć sex na drugi plan (choć on jest też bardzo ważny). Ale to nie znaczy, że mają mniejszą potrzebę żeby być zaspokojoną, niż faceci.
Zaznaczam, że to moja osobista opinia. Nie chciałabym generalizować…mogę się mylić, ale wydaje mi się, że z tymi potrzebami, to nie takie proste.w odpowiedzi na: nie umiem flirtować #83021Jednym słowem, od kobiet powinno się więcej wymagać..? Lol B)
w odpowiedzi na: mechanizm ucieczki #83019Ja chyba sama często doprowadzam so trudnych sytuacji, które musze rozwiązywać, żeby sie dowartościować, że poradziłam sobie z taaaakim problemem, że mi się udało pomimo tylu przeszkód. To prawie tak jak w tym przykładzie z imprezą przed egzaminem-dzień wcześniej idzie się na bibę i upija, a rano na egzamin na kacu-kiedy się zda wszyscy patrzą z podziwem, że ta osoba dała radę pomimo kaca, podczas gdy np. inni nie mogli zdac po trzeźwemu. Ja akurat nie piję, ale mechanizm jest ten sam. Komplikowanie sobie sytuacji, żeby zostać docenioną przez otoczenie, ale jeszcze bardziej chyba przez siebie…
-
AutorWpisy