Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 92)
  • Autor
    Wpisy
  • mademoiselle
    Uczestnik
      Liczba postów: 105
      w odpowiedzi na: mechanizm ucieczki #83016

      Z drugiej strony przyszlo mi teraz do głowy, że ta sytuacja może być efektem wczorajszych przeżyć na wieczornym meetingu…Może ta dzisiejsza niemoc wynika z wysiłku związanego z opowiedzeniem wczoraj grupie szczegółów z własnego życia, a ja powinnam być dla siebie bardziej wyrozumiała i dać sobie ten czas na samotne dochodzenie do siebie ?
      :huh:

      mademoiselle
      Uczestnik
        Liczba postów: 105
        w odpowiedzi na: nie umiem flirtować #83014

        Proszę bardzo, już ripostuję 🙂
        A propos tego, co napisałeś o wizerunku kobiety idealnej, którą nosisz w sobie…myślę, że to do pewnego stopnia naturalne-każdy ma jakiś ideał, tak jak każdy z nas ma marzenia. Problem pojawia się, gdy w konfrontacji z rzeczwistością próbujemy naginać fakty do tego ideału. Mam dobrych przyjaciół, którzy studiują psychologię…ostatnio mieli właśnie egzamin z rozwojowej i dowiedziałam sie od nich, że właściwy dla dzieci i młodzieży jest BRAK ELASTYCZNOSCI, brak umiejętności zaakceptowania świata takim jaki jest. Kolejny etap to uczenie się tej elastyczności pod wpływem doświadczeń.
        I teraz przejdę do sedna 🙂 Ja oczywiście też przez lata nosiłam w sobie marzenie o moim idealnym mężczyźnie. Dopóki nie zakochałam się w kimś, kto miał wady 😉 Wtedy dopiero zrozumiałam, na czym polega miłość-trzeba też umieć przyjąć slabości drugiej osoby. Nie chodzi o to, żeby nie pomagać tej drugiej osobie w przezwycieżaniu słabości…ale mam na myśli to, że kiedy spotykamy kogoś, nie powinniśmy naginać tej osoby do naszej wizji kobiety/mężczyzny. Kiedy z tego zrezygnujemy, zaczyna działać odwrotny mechanizm-to ta osoba staje się dla nas wzorem, kwintesencją męskości/kobiecości. Na tym polega jej wyjątkowość. Każdy, kto tego doświadczył, wie jakie to piękne i jak bardzo może to czasem zmienić spojrzenie na świat 🙂
        Niestety raz sama byłam w sytuacji, w której druga osoba próbowała mnie zmieniać, tak aby moje zachowanie i postawa było zgodne z tym, co wg niego było istotą kobiecości. To niezwykle bolesne doświadczenie-efektem jest poczucie braku akceptacji ze strony partnera i spadek poczucia własnej wartości.
        Ja obecnie mam świadomość, że spotkanie mojego ideału w realnym świecie jest mało prawdopodobne. Myślę, że należy otworzyć się na ludzi, a jeśli dojdzie do iskrzenia, przyjąć tę drugą osobę jak dar, nawet pomimo jej słabości, i być darem dla niej/ dla niego.

        To na razie tyle ripostowania z mojej strony. Proszę o wyrozumiałość, jeśli moja wypowiedź jest trochę zawiła. Mam dziś słabszy dzień 🙁 ale dzięki temu jestem tu z Wami…

        mademoiselle
        Uczestnik
          Liczba postów: 105
          w odpowiedzi na: Jak pomóc bratu ? #83013

          Rodzice robią to potajemnie, tj. wykorzystują moment, kiedy brata np. nie ma w domu, albo gdy jeszcze śpi.
          Z drugiej strony czasem myślę, że może on sam zdaje już sobie sprawę, że sam nie zapanuje nad nawykiem grania i cicho przystaje na ten pomysł rodziców, bo nie musi wtedy podejmować żadnego wysiłku-nie ma klawiatury, więc po prostu nie może grać…
          Wiem, że to chore. Ale większość relacji u mnie w domu opiera się na sile 🙁

          mademoiselle
          Uczestnik
            Liczba postów: 105
            w odpowiedzi na: nie umiem flirtować #83007

            Chciałam jeszcze dodać, że każdy kto jest realistą zdaje sobie chyba sprawę, że w dlugoletnich związkach, np. małżeństwach z długim stażem może dojśc do incydentalnej zdrady, wynikającej z faktu, że w takim związku chyba trudno przez tyle lat utrzymać tak samo wysoki poziom namiętności i wzajemnego pożądania między partnerami.
            Mam nadzieję, że dobrze mnie zrozumiecie-nie chodzi mi o to, że zdrada w takich związkach jest zjawiskiem normalnym. W żadnym wypadku. Ale jesteśmy ludźmi. Przecież nawet, jeśli się z kimś zwiążemy, po iluś latach możemy odkryć, że mimo to podobają nam się też inni mężczyźni/kobiety, i pociągają nas. Może dojść do momentu, kiedy będzie trudno nad tym zapanować-bądźmy realistami. Stąd pytanie, które słyszałam kulkukrotnie w dyskusjach na ten temat-jeśli dojdzie do takiej incydentalnej zdrady, czy w ogóle mówić o tym partnerowi ? Jakie znaczenie może mieć jedna noc dla np. kilkunastoletniego związku, opartego na miłości/przyjaźni..?
            Z drugiej strony, miłość i przyjaźń raczej zdradę wykluczają…hmmm…skomplikowane to…prosze o pomoc, bo gubię się już w tych rozważaniach :whistle:

            mademoiselle
            Uczestnik
              Liczba postów: 105
              w odpowiedzi na: nie umiem flirtować #83004

              Dasmanthala, mam podobne odczucia jak Ty. Też łatwiej mi zaufać kobietom. I też czasem włącza mi się taki schemat myślenia-że mężczyźni to dranie, pragną tylko sexu…co najwyżej, a nawet jeśli się wiążą, po jakimś czasie (czasem nawet długim), porzucają kobiety…i to jeszcze z dziećmi. Mam zakodowany wizerunek mężczyzny, który ucieka…przed odpowiedzialnością, który zachowuje się jak mały chłopiec skupiony na sobie, który rani. Dlaczego ? Przypuszczam, że wynika to z moich doświadczeń w dzieciństwie-przeżyłam okres porzucenia przez własnego ojca. Raz na dłuższy czas. Potem jeszcze wiele razy na krócej. Kiedy patrzę teraz na swoje życie, widzę, że pociągają mnie mężczyźni o mentalności podobnej do niego. Przez to, że dwa razy z takimi się związałam, jestem w tej chwili emocjonalnie wypalona. Jednak robię wiele, aby ten stan był przejściowy.
              Zgadzam się też z Tobą, że nie powinno się pielęgnować takich schematów, bo tak jak piszesz, nie można postrzegać świata w czarno-białych barwach. Ludzie stają przed trudnymi dylematami. Zdradzić może zarówno kobieta, jak i mężczyzna. To podpowidada mi rozum. I staram się słuchać głosu tego właśnie rozsądku i rozumu, a nie umysłu, czy serca, które w tej chwili jest zranione.
              Odpowiadając na Twoje pytanie : czy wybaczyłabym zdradę ? Jeśli kochałabym, a druga osoba żałowałaby tego, co zrobiła, tak, wybaczyłabym. Myślę, że umiejętność wybaczenia jest bardzo potrzeba do zbudowania trwałego związku. W końcu jesteśmy ludźmi, każdy z nas popełnia błędy. Nie mówię, że toleruję zdradę, ale w związkach opartych na prawdziwej więzi, jednorazowa zdrada będąca incydentem, może być wybaczalna. Warunkiem jest skrucha z drugiej strony i chęć naprawy tego, co zostało przez zdradę nadwyrężone…bo jeśli jedna ze stron zdradza, ale nie żałuje i nie widzi w tym niczego złego, albo zdrady są notoryczne, raczej nie ma o czym mówić…

              mademoiselle
              Uczestnik
                Liczba postów: 105
                w odpowiedzi na: Jak pomóc bratu ? #83002

                Aktualnie brat nie siedzi przy komputerze, bo rodzice wyjeżdżając do pracy zabierają klawiaturę, żeby nie mógł szaleć przy grach…to jedyny sposób na jaki wpadli. Więc e-book odpada…
                Paradoksalna sytuacja 🙁

                mademoiselle
                Uczestnik
                  Liczba postów: 105
                  w odpowiedzi na: nie umiem flirtować #82984

                  Widzę, że ciekawie się rozwinął mój wątek 😛
                  Wiecie, Dziewczyny (bo chyba same dziewczyny tu zostały…), ja po swoich doświadczeniach i na podstawie obserwacji otoczenia z kolei często nie mogę sie oprzeć wrażeniu, że faceci to dranie, że większość z nich tak naprawdę marzy o poligamii i nie potrafi być wierną, albo myśli tylko o jednym i działa tak, że kolejne dziewczyny (w skrajnych przypadkach nawet żony), idą w odtsawkę, kiedy im się znudzą…albo nie daj Boże trochę przytyją (np. po urodzeniu dziecka). Naprawdę, znam wiele przypadków porzuconych kobiet (niejednokrotnie z dziećmi) i gdybym teraz chciała generalizować, śmiało mogłabym napisać, że faceci to s…syny…
                  Ale nie robię tego, bo zdrowy rozsądek podpowiada mi, że nawet jeśli znam kilkanaście takich przykładów, nie można wszystkich tak oceniać. Poza tym ja osobiście wierzę, że spotkam faceta, który będzie umiał pokochać i być wiernym, bo wiem, że tacy też są..hehe…To tak a propos wypowiedzi kellermana. Nie twierdzę, że wszystkie kobiety to cnótki, ale uważam, że jego stwierdzenia są bardzo niesprawiedliwe.
                  Ostatecznie…domy publiczne powstały dla facetów, a nie dla kobiet, prawda ? Więc można się zastanawiać, kto ma większą potrzebę tego typu "zabaw"? Oki…kończę, bo zacznę jechać po facetach :whistle:
                  Bardzo spodobało mi się to, co napisali Panowie o dziewczynach, które nie flirtują. Po raz pierwszy słyszę, że to może być przez mężczyzn postrzegane pozytywnie 🙂

                  P.S. Co do wchodzenia w relacje z osobą zajętą, uważam, że osoba która to robi, jest współodpowiedzialna za zdradę. Jest to dla mnie logiczne. Dlaczego całą odpowiedzialnośc miałaby ponosić tylko jedna strona ? Do tego potrzeba przecież dwojga, prawda ? Równie dobrze możnaby powiedzieć, że nie ma nic złego w nawiązywaniu romansu z mężatkami/żonatymi facetami…ale chyba nikt się nie pokusi o takie stwierdzenie.

                  mademoiselle
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 105
                    w odpowiedzi na: nie umiem flirtować #82914

                    Właśnie-problem z ustaleniem granic. Ja mam też problem z odczytaniem intencji osoby, która próbuje flirtować ze mną. Nigdy nie wiem, czy to tylko luźny flirt, czy wstęp do czegoś poważniejszego, dlatego często wolę się wycofać, żeby wlaśnie nie odczytać źle tych intencji i nie komplikować sytuacji.
                    Mój problem polega też na tym, że lgnę do ludzi, którzy okażą mi choć trochę życzliwości. A flirt to w pewnym sensie właśnie to, a przynajmniej jest to pochlebiające. Czasem, kiedy ktoś się mną zainteresuje, a ja zaczynam dość szybko wiążąć z nim nie wiadomo jakie nadzieję, boję się sama siebie. Za to na zewnątrz gram zdystansowaną, żeby go nie przestraszyć. W efekcie często odstrasza go właśnie ten dystans i zamyka się blędne koło, a rozdźwięk między tym, co na zewnątrz, a co w środku, pogłębia się 🙁

                    mademoiselle
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 105

                      Pepa…moja mama zachowuje się podobnie do Twojej :sick:

                      mademoiselle
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 105

                        Kellerman, jestem w trochę podobnej sytuacji, jak Ty-też zraniona taką miłością…tylko w moim przypadku to on byl DDA i on podjął ostateczną decyzję o odejściu. Ja wcześniej myślałam o tym wielokrotnie, ale nie zrobiłam tego, bo wolałam tkwić w tym związku (w którym nie czułam się szcześliwa ani wolna), niż być sama.
                        Teraz jednak boli…bardzo-choć minęło juz parę ładnych miesięcy.
                        Nie chcę Ci niczego radzić. Chcialam tylko napisać, że rozumiem Cię. Myślę, że niczego nie da się zrobić na siłe, a zwłaszcza zmusić kogoś do miłości. Myślę też, że jeśli rzeczywiście jest między Wami coś ważnego, znajdziecie do siebie drogę. Nie piszę tego po to, żeby dawać Ci nadzieję, która może być złudna. Ale życie pisze różne scenariusze.
                        Ja też mam wciąz myśli, żeby jechać do niego, prosić, a jeśli trzeba będzie, błagać o rozmowę. Jednak powstrzymuję sie od tego. Myślę, że to mogloby tylko zaszkodzić. Może potrzebna jest mu wolnośc, czas. Jeśli przepracuje siebie, może kiedyś sam się odezwie. Ja zawsze z nim porozmawiam i spotkam się. Natomiast, jeśli się nie odezwie-cóż mogę zrobić ?
                        Wiesz, miłość to trudna sprawa. Ale żeby kochać kogoś, trzeba najpierw pokochać siebie, nauczyć się być samemu ze sobą…ja po ostatnim doświadczeniu wzięłam się za siebie-zaczęłam chodzić na spotkania, do terapeuty, zaczęlam uczyć się rzeczy, których nie umiałam. Staram się być coraz lepsza. Rozstanie i tęsknota bolą każdego dnia…cholernie bolą…Ale…co mogę zrobić ?
                        Jesli chodzisz na meetongi DDA, wiesz, jaką zaczynają się modlitwą : Panie, pomóż nam zmienić to, co możemy zmienić, pogodzić się z tym, czego nie możemy zmienić…i naucz nas odróżniać jedno od drugiego.

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 92)