Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Nic nowego, czyli moje życie z ukochaną…… #89227
Ale zauważcie, że od małego jesteśmy uczeni iluzji, karmieni fałszywymi wizjami. Wszystkie bajki z okresu dzieciństwa z Kopciuszkiem na czele, później wszystkie durne seriale w stylu mjakmdłości, gdzie siła miłości jest tak wielka, że przezwycięży każde zło. Trzeba mieć naprawdę genialny instynkt, albo kilka razy dostać porządnego kopa, żeby samodzielnie odkryć, że to wszystko to brednie.
O, a ja podziwiam Cię, że postawiłaś mu ultimatum i się nie łamiesz. Mi silnej woli wystarczyło na 2 tygodnie. A dobiło mnie, jak na terapii zaczęłam go usprawiedliwiać, że on wcale nie jest hazardzistą, że on po prostu miał trudne dzieciństwo. Wstyd mi przed samą sobą :/
Wiola, nie gniewaj się, ale Twoje odpowiedzi są często na poziomie Bravo Girl. Każdy, kto tu pisze, chce normalnie żyć. Gdyby panaceum na wszystkie kłopoty było pozytywne myślenie, psychologowie i psychiatrzy nie mieliby co robić, a to forum by nie istniało.
Chodziło mi o to, że moje zrezygnowanie w tej jest silniejsze od chęci doświadczania przyjemnych stanów. Mogę sobie wmawiać, że jest ładnie za oknem, ptaszki śpiewają, kwiatki pięknie kwitną. Ale przyjemność, jaką odczuję, będzie taka, jak z jedzenia cukierka przez papierek. Tak w tej chwili czuję.
Ale kto wie, może do sierpnia moja kondycja poprawi się na tyle, że pojadę sobie do tej Hiszpanii i wrócę zadowolona 🙂Ale dyskusja się zrobiła! Bardzo pięknie wszystkim dziękuję za zainteresowanie moim problemem 🙂
Mój bezpośredni przełożony jest spoko gość i myślę, że by zrozumiał. Ale koledzy z pracy niekoniecznie. Więc może po prostu powiem, że mam problemy zdrowotne i dlatego spadła moja jakość? W końcu jest coś takiego, jak tajemnica lekarska i chyba nie musi wiedzieć, co mi jest. Muszę to obgadać z terapeutką. 🙂binka zapisz:
„ale ciagLe jest dla mnie za trudna tak dokonca do pojecia.. aja niechce byc takim katolikiem z watpliwosciami!trzeba działać, zająć czymś myśli, znaleźć sobie jakieś zajęcie, hobby. gotowane, jazda na rowerze, gra w szachy, malarstwo, sadzenie kwiatków, czytanie książek, jakieś taneczne wygłupy w samotności, itd… zobaczysz sama, jak to cholernie pomaga na takie zamartwianie się.
”
A co zrobić, jeśli to też już nie pomaga? Jeśli robienie tego, co zawsze sprawiało Ci radość, męczy? Idziesz tańczyć, bo to kochasz, a po 15 minutach masz już dość. I nawet czekolada przestała smakować. Ja tak mam i nie wiem, jak sobie z tym poradzić. A z bogami nie rozmawiam, bo w nich nie wierzę.
No właśnie chcę zapytać terapeutkę, tylko że sesję mam dopiero za 2 tygodnie, bo przez te majowe święta przepada mi jedno spotkanie, a to pytanie pojawiło mi się wczoraj wieczorem.
Zauważyłam, że w internecie jest wiele porad dotyczących autodiagnozy, terapii, itp., nie ma natomiast nic na temat kwestii prawnej, lub jest to dobrze schowane. Nie chcę dostać nagany za złe wykonywanie obowiązków tylko dlatego, że jestem chora, a leczenie trwa trochę dłużej, niż tydzień!
W żadnym wypadku nie chcę płakać szefowi w rękaw. Nie chcę się też wdawać w szczegóły, bo wiem, jak ludzie w większości postrzegają tego typu problemy. Raczej chcę go poprosić, żeby na jakiś czas nie powierzał mi żadnych odpowiedzialnych zadań, bo jest bardzo duża szansa, że je pozawalam. No a taka prośba wymaga rozsądnego uzasadnienia. Tylko czy ma to sens? Czy lepiej zacisnąć zęby i czekać na skutki terapii z nadzieją, że nic się do tego czasu wydarzy.
Wypoczynek… To chyba ktoś by musiał stać nade mną 24/7 i pilnować, żebym nie uciekała do swojego świata.
Zle, źle, źle! 🙁
Nic to, idę poudawać, że pracuję.
Edytowany przez: Malakh, w: 2011/04/28 11:25
w odpowiedzi na: jak pokochać siebie? #89088A DD potrafi to dostrzec i prawidłowo rozpoznać? Nie pomylić miłości z litością, pożądaniem, chęcią wykorzystania? Czy w ogóle DD wie, czym jest miłość?
w odpowiedzi na: przerwałam terapię #89072A terapia indywidualna? Nie znam się na tym za bardzo, bo dopiero zaczynam, ale u mnie terapeutka zgodziła się na terapię indywidualną. Ale może dlatego, że zaniepokoiła ją moja depresja…
w odpowiedzi na: starsza druga połówka ;) #89068Samoocena wzrośnie, o ile DD partner da się "naprawić". W przeciwnym wypadku skutek może być wręcz odwrotny – poczucie beznadziejności, bo się nie umiało pomóc, więc jest się do niczego i nic, tylko się powiesić/rzucić z mostu. 3 związki temu zdarzyło mi się tak myśleć…
w odpowiedzi na: nie, bo nikt mi nie bedzie rzadzil #89026Wiem. Ale nauka proszenia to nie jest wcale taka łatwa rzecz. Ale się staram 🙂
-
AutorWpisy