Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Czy związki Z DDA mogą być „normalne”? #480648
<p style=”text-align: left;”>Hej:)</p>
Przyznam, że nie przeczytałam wszystkich odpowiedzi na ten post.Poruszylas temat, który sama chciałam rozpocząć. Nie było mnie tu z 6 lat, również jestem po terapii i nieudanych związkach.Piszesz dokładnie o tym co mi od kilku dni chodzi po głowie.W każdej relacji wchodzę w rolę dziecka, albo dopasuje się do roli, tylko aby poczuć namiastkę milosci…..Też zastanawiam się, czy jako dda jesteśmy wstanie stworzyć normalna, zdrowa relacje? Też przyciągam poranionych ludzi i te związki są toksyczne, pełne skrajnych emocji. Myślę o powrocie na terapię, albo są tu rzeczy które trzeba przepracować…Może faktycznie dochodzę do wniosku, że przez krzywdy doznane my już nigdy nie będziemy normalnie żyć. Cholernie zła perspektywa, życia w samotności.Mam nadzieję, że się mylę i są tu ludzie którzy stworzyli udane relacje. Życzę Ci takiej.Teraz jest kwestia wyboru, czy walczyć dalej…
w odpowiedzi na: Życie iluzją #203794Panamo chodzi mi o walkę o siebie. Upadanie, depresja, myśli samobójcze, kołowrotek od dobrych kilku lat.Potem terapia, i znów załamanie…. Pozdrawiam
w odpowiedzi na: Życie iluzją #203625Drożdżyk to podaje Ci rękę.Chyba mi ulżyło,że nikt nie napisał że może psychiatryk mi pomoże….
Przyklejony czy dobrze zrozumiałam…?Efekty terapii przychodzą po jej całkowitym ukończeniu, przepracowaniu całego tego bagna?.Ja przewaliłam tylko część tego gnoju….i spotkałam się ze ścianą. Odbiłam się od niej i tak sobie leżę i gnije.Miałam wrażenie że wale głową w mur i nijak nie mogę się przebić przez tą ścian i odpuściłam. Wiem,że terapia u ludzi trwa różnie: u jednych to rok, dwa, u mnie było ponad 3 latka i lipa.Każdy z Was który w tym "siedzi" wie, jak ciężka to robota, przepracowywanie tych emocji, brrrr ,……Najsmutniejsze jest to że dociera do mnie, że innej drogi nie ma, życie albo śmierć, zadręczenie samej siebie swoimi "świrkami i kompulsjami. I ostatecznie powrót do punktu wyjścia. Czy ja zaczynam znów od zera….cholera. A jak zajmie u mnie to kolejne 5 lat i nic?Wiem, że nikt z Was nie jest mi wstanie odpowiedzieć….
Niebezpiecznie słodki ludzie dookoła nie mają pojęcia o temacie, nawet jak Ktoś z poza ""branży" wysłucha to nie kuma tematu. Dupe w kroki i na miting. Musiałby to być nie uśmiech ale szczękościsk:)Bo daleko mi do śmiechuw odpowiedzi na: Po terapii… #191088Ja z terapii zrezygnowałam pół roku temu. BYła to swiadoma decyzja.Obecnie się rozglądam za odpowiednim terapeuta a to niełatwe w mojej okolicy. Wczesniejsza terapia trwała ponad 3 lata. Dziś już wiem,że nie dałam z siebie wsztystkiego i że lęk mnie blokuje. Czuję, że znowu chce iść tą drogą. CZas pokaże czy znajde odpowiednią osobe. Terapia wniosła pozytywne zmiany w moim zyciu i podejściu do siebie samej.Jest to bardzo trudna i bolesna droga, nie umiałam puścić kontroli i wywalić całego g……Wierzę,że mi się uda od nowa.
w odpowiedzi na: DDA Katowice #176590Hej MArtita myślę właśnie nad rozpoczęciem grupowej bo chcę zrobić krok do przodu…Dużo wcześniej trzeba się zgłosić żeby się załapac?Jestem z województwa śląskiego ale nie z KAtowic…także chyba nie będzie problemu….JAkieś namiary?Jestem ponad 3 lata w indywidualnej prywatnie i ostatnio dochodzę do wniosku że skoro płace składki do skorzystam z NFZ. I jakoś nie umiem ruszyć z kopyta>Mam wrażenie że gonie włsany ogon….Pozdrawiam i dziękuję za temat bo właśnie tego obecnie szukałam.
w odpowiedzi na: ból, tort i długie spacery:) #175599Patrycjo życzę Tobie przede wszystkim znalezienia siebie samej:)wewnetrznego spokoju, siły i wytrwałości w dążeniu do celu i wspaniałych ludzi wokół….;:)
w odpowiedzi na: Dlaczemu? faceci… #169533JA zyję w przekonaniu,że nic nie ejstem wstanie zaoferowac drugiej osobie i jestem emocjonalnie dzieckiem:(
w odpowiedzi na: Dda twój wróg #157945Mariusz dziękuję za ten tekst.
Jestem DDA i od dobrych kilka miesięcy nie umiem sobie poradzić z emocjami w stosunku do moich rodziców.Co prawda moja matka nie piję 19 lat ale na wybaczenie we mnie nie ma zgody.Kotłują się we mnie uczucia nienawiści, żalu i miłości.NIe znalazłam w sobie odwagi i okazji żeby poinformować ją,że od 3 lat się leczę. Gdzieś tam ona opowiadając o dzieciach swoich koleżanek słyszę jej agresję,że jakim prawo dziecko wypomina rodzicowi dzieciństwo. Im dłużej jestem w terapii tym bardziej rośnie we mnie uczucie,że pragnę się odciąć od rodziców…..COraz bardziej nie ejstem wstanie żyć obok moich oprawców….czas pokaże.Ale zgadzam się z Tobą w środowisku jakim moja mama się obraca(AA) niepijący alkoholicy nie akceptują tego,że ich dzieci się leczą.NIe chcę wkładać wszystkich do jednego wora, ale tak bywa…pozdrawiam
w odpowiedzi na: leczenie szpitalne #152430i można dobrowolnie się zgłosić?
-
AutorWpisy