Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 319)
  • Autor
    Wpisy
  • malenka
    Uczestnik
      Liczba postów: 382
      w odpowiedzi na: Dziś czuję się… #151646

      jak idiotka, półgłówek, ktoś kogo się nie słucha, ignoruje, lekceważy,niezrozumiana, do niczego,walczę z wiatrakami….

      malenka
      Uczestnik
        Liczba postów: 382
        w odpowiedzi na: milczenie #143161

        Mi też się nie chce do nikogo odzywać.Więc się nie odzywam, milczę.NAwet będąc w pracy odzywam się tylko wtedy gdy muszę.Przyszedł ten stan nagle, znienacka, od kilku dni….ogólna apatia i zniechęcenie do życia.Znajoma mi dziś powiedziała,że mam wypisane na twarzy "życiowstręt".Odpowiadam, że nic na to nie poradzę, ale nie umiem tego ukryć!!To jest zamknięcie się w soim bólu….. i co dalej jak nie mam sił aby walczyć. dupa zbita

        malenka
        Uczestnik
          Liczba postów: 382
          w odpowiedzi na: uczucia nienazwane #139574

          Pamiętam jak zaczynałam terapię i dostałam od terapeutki ksero z nazwami uczuć. Jakie było moje zdziwienie,że jest ich aż tyle.Większość z nich nie kojarzyła mi się kompletnie. Zaczęłam prowadzić dzienniczek uczuć i próbować odnaleźć w sobie uczucia z listy. Magia zupełnie kosmicznie trudne. Minęło 3 lata i ciągle mam tę listę, ale już nie zaglądam do niej tak często.Z biegiem czasu widzę,że w moim dzienniku znajduje się coraz więcej uczuć,których kiedyś nie umiałam nazwać.NIe jest super i nie zawsze wiem co czuję ale widzę, że ten sposób działa. Polecam….
          Bliskie mi to co piszesz o autodestrukcji, zdarzją mi się dni kiedy robię wszystko żeby zniszczyć samą siebie.Wtedy próbuje znaleźć tego przyczynę oddychająć, spacerująć i zaglądając w siebie.Wciąż we mnie mnóstwo nienawiści do pewnych moich zachowań i samej siebie.Ciągle odkrywam coś nowego w sobie, czego nie lubię i nie umiem zaakceptować.Z czasem w parze z uświadomieniem przyjdzie czas na akceptacje.Powodzenia:)

          malenka
          Uczestnik
            Liczba postów: 382
            w odpowiedzi na: zemsta na rodzicach #118797

            No niewiele mniej mam latek bo 30 a nadal mieszkam z rodzicami.Też mam odczucie,że za terapeutyzowanie wzięłam się stosunkowo póżno, bo w wieku 27 lat.Trwa to od tamtek pory.Nie poukładalam w sobie uczuć związanych z moimi rodzicami.W pewnym stopniu czuję,że ich nienawidze i jednocześnie kocham.Kiedy dopuszczam do sieie nienawiść i mściciela mam ochotę ich pozabijać.A innego dnia czuję, że ich kocham.Wiem,że mnie skrzywdzili a nadal nie wiem co dalej z tą sytuacją.Moja terapeutka mówi,że z iegiem dalszej terapii dojdzie może i współczucie a kiedyś wybaczenie.Ale nie wiem jak będzie, bo na razie jestem w ciemnym lesie.

            malenka
            Uczestnik
              Liczba postów: 382

              Wiesz dawno temu też myslałam o hinozie i w ten sposób chciałam poznać co we mnie siedzi.Myślę, że to nie jest dobra metoda na zajęcie się syndromem DDA. Mogłoby Cie to emocjonalnie zabić-taka terapia wstrząsowa. Poszukaj w Warszawie terapii dla DDA, grupy DDA. Terapia daje możliwość przerobienia krzywd i przeżycia emocji stopniowo. To jak obieranie cebuli, powoli odkrywasz pewne rzeczy. Powodzenia

              malenka
              Uczestnik
                Liczba postów: 382
                w odpowiedzi na: zemsta na rodzicach #118739

                Wojtek szczerze podziwiam za podjęcie takiej decyzji. We mnie nienawiść do matki kipi w moim ciele(piła-zniszczyła mnie nie tylko w dzieciństwie ale i gnoiła gdy przestała pić, miałam wtedy naście lat).Chodzę na terapię i uświadamiam sobie złość i nienawiść jaką żywię do obu rodziców ale nie umiem jej wyrazić.Czasem choć trochę dochodzą do mnie uczucia, to coś kopnę albo odbijam sobie na innych.Ja nadal mieszkam z moimi krzywdzicielami, choć myślę że od pażdziernika to się zmieni.W głębi marzę o tym jak urywam relacje i żyję swoim życiem. Niestety nie mam w sobie siły, żeby to urzeczywistnić.Udaję że wszystko gra bo się boję że będe sama i nie dam sobie rady finansowo.Od skrajności do skrajności…..Mam nadzieję że też uda mi się odciąć.Tak naprawdę boję się swojej złości i tego co czuję.

                malenka
                Uczestnik
                  Liczba postów: 382

                  Może to chwilowe z tą pustką i minie.Ja czuję się znacznie lepiej po wczorajszej terapii.Sawanno pisałaś też ,że jak wychodzą z Ciebie emocje to masz wrażenie że zemdlekjesz.Ja mam zawroty głowy jak są zbyt silne. A co do akceptacji też mam z tym problem, bo chciałabym aby już wyjść na prostą a niewiadomo jak dłuuuugo u mnie to będzie jeszcze trwało. Ja już się nie zwierzam znajomym, bo widzę że nie rozumieją co się ze mną dzieje.I to pogłebia później moje przekonanie że jestem zupełnie inna niż wszyscy.

                  malenka
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 382

                    Sawano 2 lata to wcale nie długi okres.Myślę, że nie ma sensu dołowac się długością terapii.Sama zapędzałam się w pułapke myślenia-że już 3 lata się terapeutyzuje i że dawno powinno już być ze mną dobrze.To kwestia indywidualna i lepiej nie porównywać się z innymi.Choć mamy zbliżone historie to u każdego z nas dochodzenie do emocji trwa inną długość czasu.Ja ciągle wmawiam sobie że mam 30 lat i dalej nie mam pojęcia co zrobić ze swoim życiem, czego chcę od siebie i co mogłabym robić.Wciąż nie umiem odpowiedzieć na pytanie w czym jestem dobra?Jaki zawód wykonywać. Jestem na etapie pustki i czasem czuję się wyprana z wszystkich emocji, nie ma nic….nie ma mnie.Próbowałam zagłuszyć ten stan wysiłkiem fizycznym, nagminnym czytaniem, tylko żeby udać że coś robię, nie lubię tego stanu.Mam ogromny problem,żeby zostać z pustką, z nicością…Pomyślałam sobie na "głowę"co mogę dla siebie zrobić w tym momencie.Powinnam dać sobie miłość, opieke a do tej części siebie nie mogę dotrzeć.Rozumowo wiem, ale emocjonalnie nie jestem wstanie wzbudzić w sobie miłości, kochania mnie wtym momencie taką jaką jestem.Usuwam krytyka na bok całymi siłami:ten ciągły krzyk,że jestem bezużyteczna i te cholerne POWINNAM COS ROBIC.Niech szlak trafi powinnam.Tkwie w pustce cierpliwie czekając co się z tego "urodzi"
                    Nic złego się z Tobą nie dzieje życzę cierpliwości, spokoju

                    malenka
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 382
                      w odpowiedzi na: ważne dla mnie #117859

                      To co dziewczyny pakujemy sie?:)Przyglądając sie moim przełozonym, u których manipulacja jest na porządku dziennym ogarnia mnie nismak.Zero pokory, byle po trupach i tacy ludzie mają pod sobąsetki innych.Franczeska to niestety bolesna prawda o dzisiejszym świecie: liczysz się kiedy masz pełny portfel i stanowisko, nie ma mowy o wartościach.Wartością stało się MIEC I Rządzić….

                      malenka
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 382
                        w odpowiedzi na: ważne dla mnie #117720

                        Ojjjj Aguś straszne co przezyliście….Silna jesteś:) Możemy zmieniać siebie ale rzeczywistość zostaje porąbana. Postanowiłam,że dopóki nie skończe terapii nie wyjade!!!!!!!!!!!!!!Ale to może trwać jeszcze latami a funkcjonować trzeba.I nie umiem znaleźć złotego środka, bo ten kraj jest popieprzony.Nie mówiąc o popieprzonych rządzących a nawet czasem przełożonych którzy mają w dupie swoich pracowników i traktują ich jak gówno.Bądź asertywnym a Cie wykopią. Boże widzisz i nie grzmisz. Powiem Ci że gdybym już miała poukładane wszystko w sobie nie wahałabym się przed wyjazdem.Ale ja mam trochę g….to przerzucenia.Pozdrawiam:) i

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 319)