Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 319)
  • Autor
    Wpisy
  • malenka
    Uczestnik
      Liczba postów: 382
      w odpowiedzi na: Dziś czuję się… #112816

      głupia, beznadziejna, nie pasująca do tego świata, czego dotknę to spieprze. Nie umiem właczyć opiekującego rodzica, ciagle wrzeszcze na siebie i krytyk rządzi. Jakie to trudne w sytuacjach kiedy nie ogarniam rzeczywistoścci. Ciagłe poczucie winy i lęk przed własną nieudolnościa…kosmos

      malenka
      Uczestnik
        Liczba postów: 382
        w odpowiedzi na: Czy rodzice wiedza? #109216

        A mając szacunek do samej siebie, ciężko mi znaleźć szacunek do kogoś kto latami mnie zabijał….

        malenka
        Uczestnik
          Liczba postów: 382
          w odpowiedzi na: Czy rodzice wiedza? #109215

          NIe wiem LOL ja odczuwam morderczą złość…. Nie ma we mnie szacunku dla oprawcy, bo on dla mnie nie ma szacunku. A jesli chodzi o manipulacje to poddawana bylam nim całe życie i ciągle wpadam w jej pułapke. Jak staram się działać z szacunkiem do samej siebie to jestem atakowana przez matke alkoholiczke. Innym razem mam wrażenie że przeginam ze swoim zdrowieniem, bo wszędzie się czegoś doczukuje.Mądre co napisałaś, ale ja też wciąż się uczę i z jednych lekcji jak na razie dostaje ciagle jedynke.
          Piszesz, że może rozumiesz, szcześciara z Ciebie, bo ja wielokrotnie mam wrażenie, że juz nic nie wiem.

          malenka
          Uczestnik
            Liczba postów: 382
            w odpowiedzi na: Czy rodzice wiedza? #109210

            Zniszczyli mnie i nazywam rzeczy po imieniu.Gdyby nie zniszczyli mnie nie byłoby mnie na terapii.Siłę do walki zawdzięczam tylko i wyłacznie sobie samej. Ja przez wiele lat wzbraniałam się przed terapią….Do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć, albo dosięgnąć dna.Wtedy zostają dwa wyjścia albo śmierć albo walka.Wybrałam to drugie.

            malenka
            Uczestnik
              Liczba postów: 382
              w odpowiedzi na: Czy rodzice wiedza? #109179

              Ja nie miałam odwagi powiedzieć,że chodzę na terapię.Udaję w domu, że wszystko jest wporządku-mistrzostwo świata.Niezła ze mnie aktoreczka.To pipeprzony lęk hamuje mnie przed wykrzyczeniem,tego co czuję.Jakiekolwiek próby wcześniejsze krążenia wokół tematu spotykają się z agresją i robieniem z siebie ofiary u alkoholiczki, która nie piję od wielu lat. Morduję sama siebie udając….Boję się konsekwencji i że zawali się wszystko dookoła.Z hukiem sypie się cały mój świat.To ,że ktoś przestaje pić nie znaczy ZE JEST ZDROWY, ZE JUZ JEST OKEY.Zbieram w sobie siły na stanie w całkowitej prawdzie…kONSEKWENCJA PICIA I ZNISZCENIA MI ZYCIA NIECH BĘDZIE BRAK WYBACZENIA Z MOJEJ STRONY I WYKRZYCZENIE TEGO CO MI ZROBIONO!!!!!!!A JESLI ISTNIEJE PIEKLO TO MNIECH TRAFIA TAM GDZIE ICH MIEJSCE.

              malenka
              Uczestnik
                Liczba postów: 382
                w odpowiedzi na: Dziś czuję się… #107182

                złamana….na miliony kawałków,zaczęłam płakać i nie wiem kiedy skończe….

                malenka
                Uczestnik
                  Liczba postów: 382
                  w odpowiedzi na: Dziś czuję się… #104124

                  Smutna, rozżalona,rozgoryczona, samotna…..

                  malenka
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 382
                    w odpowiedzi na: Psychologia a sny #103318

                    Zgadzam się z Tobą Lol. Najlepiej sny interpretować ze swoim terapeutą.Ja od dłuższego czasu mam sny przedziwne. Zapisuję je i "przerabiam" na sesji. Widzę z czym sobie nie radzę i jak moja psychika odreaguje pewne rzeczy w snach.

                    malenka
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 382

                      To pytanie zadaje sobie w momentach kiedy bywa tak ciężko że nie ma siły na nic….ból rozrywa na kawałki. Wtedy mam ochotę rzucić to wszystko w diabli i przestać przewalać to gówno, które zalega we mnie. Ale coraz bardziej widzę, że mimo cierpienia to wszystko ma sens,w tej całej ciemności zaczynam dostrzegać światło.Długggaaa i trudna droga ale WARTO.:)Chocby dla tego…ze czasem wstaje rano i jestem szczęśliwa, uśmiecham się do siebie z miłością, mogę płakać ze wzruszenia i się tego nie wstydzić, powiedzieć głośno,że coś mi się nie podoba, bo mam do tego prawo.Jako dziecko nie miałam prawa do wyrażania niczego…..Dla mnie choćby to sprawia, że idę dalej…powodzenia

                      malenka
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 382
                        w odpowiedzi na: bez tytułu #100114

                        I tak wracając do emocji….Ja złością przykrywam pozostałe uczucia. Mała też usżłyszałam, że przeskakuje z tematu na temat.I czułam się na sesji zdradzona nawet przez własnego terapeute kiedy słyszę to czego nie chce słyszeć.Bandziorek z tą gębą to chyba zostanie moje motto życiowe::P

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 319)