zrobilam jeszcze jeden krok,2 miesiace temu powiedzialam przyjaciolce,o tym wszystkim,przezyla szok ale pomaga mi wspiera,a ja poczulam sie w jakis sposob wolna,wolna i dumna z siebie,ze w koncu odwazylam sie komus zaufac,to cudowne uczucie,bo nie ufam chyba nawet samej sobie,wiem tez ze po wyprowadzce problem nie zniknie,ale to pozwoli mi zyc,cieszyc sie z prostych,zwyklych rzeczy.Po prostu sie dusze,bo alkoholizm mojego ojca,to takze rownoczesnie moje dziecinstwo i wspomnienia na reszte zycia
rowniez pozdrawiam