Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 7 wpisów - od 1 do 7 (z 7)
  • Autor
    Wpisy
  • marigolana
    Uczestnik
      Liczba postów: 9

      Nikt nie mówił, że będzie łatwo 😉

      Dziękuję bardzo i też pozdrawiam

      marigolana
      Uczestnik
        Liczba postów: 9

        Ja też nie będę z siebie robić idiotki i trzy razy planować i odwoływać ślub. Poza tym do tego dochodzą nasze wartości, jesli dojdzie do ślubu to można się z planowaniem dzieci wstrzymać ale odwoływania czy przekładania ślubu mam po dziurki w nosie. Wiem że dla większości w dzisiejszych czasach slub to tylko papierek ale dla nas to coś ważnego.

        marigolana
        Uczestnik
          Liczba postów: 9

          Dołączyłam do Was praktycznie jak już zaczęłam się pozbywać tych wybuchów, wiedziałam że radzę sobie z tym mimo to nie chciałam z góry zakładać że o już jestem fajna to przestaje nad sobą pracować. Było wiele sytuacji, kiedy miałam okazję wykazać się i przed Nim i przed samą sobą, że dobrze mi idzie. Ale…

          Wczoraj leżałam pod kołdrą z katarem, chyba jakiś alergiczny bo przeważnie o tej porze roku go mam. Jakieś 2 metry ode mnie siedział mój facet (przed kompem). Powiedział żebym poszła do lekarza, na co mu odpowiedziałam, że to tylko katar, nie będę przecież z samym katarem do lekarza szła. Nagle nie wiadomo skąd zaczął na mnie wrzeszczeć, przeklinać, krzyczeć, że on już był chory i nie zamierza drugi raz chorować no i że mam „wypierda**ć do drugiego pokoju”. Ja w szoku zaczełam już wstawać z łóżka ze łzami w oczach chcąc wyjść z pokoju, a on jeszcze dodawał że wkur*ia go moja postawa wobec zdrowia, że udaję twardzielkę. Potem włączył jakąś strzelankę na kompie, w którą miał raz zagrać bo go kolega poprosił („wiem że miałem nie grać ale mnie wkur**łaś), a ja w tym czasie płakałam w drugim pokoju.

          marigolana
          Uczestnik
            Liczba postów: 9

            No wiadomo, dla dzieci bym chciała jak najlepiej. Teraz tak do mnie dotarło, że nawet jak jest dobrze to narzeczony i tak tego nie docenia, bo żyje przeszłością. Wtedy ja się poddaje, bo po co mam się starać skoro i tak nie jest to docenione. A prawda jest taka, że we wszystkich innych relacjach nie mam takiego problemu. Nawet ojciec alkoholik nie pije i bardzo stara się być dobrym człowiekiem, mam z nim dużo lepszy kontakt.

            marigolana
            Uczestnik
              Liczba postów: 9

              Ostatnio powiedział, że obawia się też konsekwencji prawnych, np. „jak rozwód będzie z mojej winy to będę musiał sporo płacić i wgl” – to jego słowa.  Z góry zakłada rozwód. Jak miał wątpliwości, to czemu się oświadczał… Sam wczoraj przyznał, że do końca nie wie czemu tak ma i idzie jutro do psychologa by pomógł zrozumieć czemu tak trudno jest mu podjąć jakąkolwiek decyzję (ślub to poważna sprawa, w innych też zawsze miał problem z podjęciem decyzji).

              Teraz czemu chcę tego ślubu: tu chodzi o wartości wyniesione z domu rodzinnego, o to, że mam to powszechne marzenie założenia rodziny, posiadania dzieci  + oczywiście te powody, które wymieniła Feniks.

              marigolana
              Uczestnik
                Liczba postów: 9

                Dziękuję za opinię. Masz bardzo dużo racji, ale skoro miał obawy to czemu nie powiedzial np miesiąc wcześniej tylko czekał do ostatniej chwili tak jak za pierwszym razem stawiajac mnie w tak trudnej sytuacji? Jeśli nie był pewny od dłuższego czasu, nie musiał kłamać że jest zdecydowany na 100%.

                marigolana
                Uczestnik
                  Liczba postów: 9

                  Tak, właśnie na 100%  w moim przypadku to wina tego że też bylam bita przez ojca.

                Przeglądasz 7 wpisów - od 1 do 7 (z 7)