Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 44)
  • Autor
    Wpisy
  • marta0006
    Uczestnik
    Liczba postów: 56

    Dzięki wszystkim za wypowiedzi! @Suzy masz dużo racji- ja tak nadmiernie starałam się w tych relacjach, że ludzie mogli się czuć przytłoczeni, możliwe że byłam zbyt intensywna, co mogło niektórych odstraszyć. Mogłam również znajdywać te przyjaźnie wśród osób z dużymi problemami- na mojej pierwszej terapii jedną z obserwacji terapeutek był fakt, że mocno empatyzuje ze skrzywdzonymi… to mi dało wiele do myślenia, ponieważ wszystkie późniejsze próby przyjaźni były z osobami z problemami, często DDA  ( nie będące w terapii lub dopiero zaczynające) lub osoby uzależnione. Nigdy nie zawarłam znajomości trwałej na płaszczyźnie pozytywnej sytuacji- zawsze to była albo impreza albo grupa wsparcia. Teraz wiem, że to mogło przyczynić się do nie udanych relacji. Najprawdopodobniej zdrową trwałą relację mogę odnaleźć w sytuacjach dość typowych dla „normalnych ludzi” jak np. jakieś kółka zainteresowań bądź podczas jakieś podróży. Nie złapę wtedy „przyjaciół” na moją przeszłość jak to miało miejsce do tej pory. Nikt się nade mną nie zlituję tylko pozna mnie z tej pozytywnej strony jako człowieka który jest teraz- a nie kiedyś. Prawdę mówiąc chyba już na tyle przerobiłam swoją przeszłość że wolałabym już nigdy o niej nie mówić a na pewno nie chwalić się na lewo i prawo. Do dziś mój partner nie wie wszystkiego o mnie z tamtych strasznych lat, kiedy upadałam na same dno.

    Reasumując – terapia we mnie wciąż trwa, jak jak pisałam wyżej wiele już przepracowałam ( równieź udało mi się zapanować nad atakami paniki i lękami- już ich praktycznie nie mam! 🙂 ) ale są jeszcze rzeczy których muszę się nauczyć. Chociażby nowe relacje. Obecnie mam dwóch przyjaciół ( są to mężczyźni) z którymi mam dobry kontakt i mogę na nich liczyć jednak nie mogę się im tak wyżalić jak kobiecie. Chwilowo relację damską-damską zastępuje mi moja teściowa ( to jest niesamowite, że spotkałam taką osobę na mojej drodze!) z którą jestem dość blisko. Pomimo to, czasem dopada mnie ogromny smutek, że nie ma obok mnie przyjaciółki której mogłabym pochwalić się, że jestem w podróży wysyłając zdjęcia albo coś kupiłam sobie fajnego. Brakuje mi w takich subtelnych momentach właśnie takiej osoby… Z teściową niestety nie stworzę takiej relacji. Jednak własna przyjaciółka to przyjaciółka. Po prostu mam czasem potrzebę taką mieć…

    marta0006
    Uczestnik
    Liczba postów: 56

    Cześć Ananas 🙂

    Pisz śmiało : marta0006@gmail.com

    marta0006
    Uczestnik
    Liczba postów: 56

    Dodam że relacje z moimi przyjaciółmi też się pogorszyły bo zadziałałam impulsywnie ( chociaz wydaje mi się że miałam powód bo zostałam któryś raz z kolei wystawiona)

    marta0006
    Uczestnik
    Liczba postów: 56

    Pawenet: pisz śmiało: marta0006@gmail.com

    marta0006
    Uczestnik
    Liczba postów: 56
    w odpowiedzi na: Nasze sukcesy :) #462949

    Ptys899 świetnie,że chcesz nauczyć się grać na tym fantastycznym instrumencie jakim jest perkusja 🙂 Sama gram od 5 lat(niestety z dużymi przerwami), jestem 100 % samoukiem, różnie mi wychodzi ale powiem Ci,że kiedy zaczynałam w moim rodzinnym mieście też nikt we mnie nie wierzył!!! Chłopaki z sali prób wogóle mnie w tym nie wspierali i nie wierzyli,że taka gówniara jak ja ( w salce większość z min 10 letnim stażem grania) może zacząć grać!! Ba nawet sobie kupiłam perkusję i wstawiłam ją do salki ku zdziwieniu wszystkich 🙂 było dużo wrogów wokół mnie którzy mnie surowo oceniali ale było kilku życzliwych osób którzy uważali,że zajebiście że to robię i że mam potencjał !! ( dodam,że w moim mieście nie było żadnej perkusistki!!! ). Dziś jestem na etapie już bardziej zaawansowanym ale jeszcze mój brak dyscypliny często rozleniwia mnie i za każdym razem sobie obiecuję ,że poprawie swoje warunki bytowe po to,żeby mnie było stać na ćwiczenia conajmniej dwa razy w tygodniu. Trzymam a Ciebie kciuki Ptyś 🙂 ps. miałeś już kiesyś doczynienia z perkusją?? w jakim mieście stacjonujesz? 🙂

    marta0006
    Uczestnik
    Liczba postów: 56
    w odpowiedzi na: Nasze sukcesy :) #462948

    Super!!!! Bardzo podziwiam odwagi,że zmieniasz swoje życie pomimo tego bagażu przeszłości!! Myślę,że mało kto jest na tyle gotowy by tak zmieniać siebie i trwać przy tym, nie poddając się! Zasługujesz na duży medal uśmiechu DDA 🙂 Osobiście tacy jak Ty sprawiają,że w moim sercu jest jeszcze nadzieja,że i ja mogę stać się tym kim chce- to znaczy sobą! I cieszyć się z tego !! Narazie jestem na etapie wiecznych rozterek i złych myśli, można powiedzieć,że jeszcze jestem swoim własnym wzięźniem emocjonalnym :-/ chciałabym móc ukruszyć tą klatkę która mnie uwiera bo chciałabym  tak bardzo zacząć żyć tak jak marze!!! Realizować się w tym co kocham, nie odkładać tego „szczęścia” które gdzieś mam głęboko zakopane,  na bok. Bardzo jestem ciekawa Twojej historii jak mierzyłeś się ze swoimi emocjami na początku, jak reagowałeś na tych którzy Ci źle życzyli i jak udało Ci się dostać na szczyt swojego szczęścia!! Pozwolę sobie skorzystać z kontaktu do Ciebie bo Twoja  historia bardzo mnie zaciekawiła 🙂 Pozdrawiam 🙂

    marta0006
    Uczestnik
    Liczba postów: 56

    Czesc Wszystkim,dawno nie pisałam. Czytam te wpisy i jestem poruszona… emocjonalnie jestem jak Wy! Może nie mam dzieci, mam faceta, mamy psa,wynajmujemy mieszkanie, mamy pracę, wydaje się być ok. Mimo iż mam upragniony święty spokój ( pół roku temu mieszkałam z rodzicami- trwałam tam w patologii) to wciąż nie jest dobrze. Poszłam na 3-cią terapię, jakiś postęp jest jednak… bardzo dużo zostało złych schematów. Jestem wciąż osobą impulsywną i ciągle potrzebuje akceptacji i zwracam na siebie uwagę. Mam też skłonnosci do depresji i łatwo rezygnuję z dobrych dla mnie rzeczy. Wydaje mi się na dzień dzisiejszy że pomimo tego co przeszłam i tych 3 lat naprawiania siebie… teraz się cofam :-/ czesto jestem nie zadowolona, nie portafię od kilku miesięcy podjąć decyzji o zmianie pracy ( nie zarabiam rewelacyjnie) wpieprzam się w sytuacje które mi nie odpowiadają… przeraża mnie życie, rachunki, czynsze, kredyty…. uwielbiam swoją pracę ale wypalam się ( brak mi motywacji). Boje się podjąç jakiejkolwiek decyzji, pozostawiam innym decydowanie za mnie :-/ sytuacja w domu rodzinnym wciąż na mnie się odbija ( włóczę się po sądach, jestem wiecznym słuchaczem załamanej matki)…. na dodatek moj facet jest alkoholikiem mimo ze od ponad pol roku nie pije, jest w terapii i NAPRAWDE sie stara… to ja go podejrzewam o picie… zyje w kłamstwie bo mama nie do końca wie, że.wróciłam do Maćka ale w sumie… jej to nie obchodzi, bo jej życie jest ważne i jej problemy. Nawet nie wie jak cierpie, tylu rzeczy by nie zrozumiała….  kolejną rzeczą którą psuję w swoim życiu są moje przyjaźnie… pod wpływem impulsów ranię tych ludzi. A potem zostaje sama 🙁 mam jakies ogromne wymagania wobec najbliższych i oczekuję za dużo. A wszystko dlatego że nie mam pełnej akceptacji na siebie…. tak.bardzo chce być zauważana!!! I lubiana… ( zawsze miałam problemy z przyjaźniamy bo szybko się kończyły a ja za bardzo się angażowałam). Nie ogarniam tego życia… :-/ na dodatek obawiam sie ze przedadzam z alkoholem… pije ostatnio duzo za jednym razem apotem mam mega moralniaka…boje się ze jestem na dobrej drodze do alkoholizmu… a moj facet coraz mniej ma na to akceptacji….co ja ze sobą robię?? :'(

    marta0006
    Uczestnik
    Liczba postów: 56

    KimBycChce.. mam podobny problem. Nie mam żadnej przyjaciółki mimo,że próbowałam „znajdować” przyjaźnie i kiedy miałam wrażenie,że jesteśmy przyjaciółkami te kobiety nagle odchodziły.. czułam strasznie odrzucenie ze strony kobiet 🙁 nie potrafie sobie tego poukładać…. tak bardzo marzę o przyjaźni jakiej piszesz ale boję się nawiązywać kolejne przyjaźnie… niestety boję się odrzucenia. I najlepsze jest to,że „przyjaźnie” damskie wychodziły mi tylko na odległość. Bez obecności fizycznej 🙁

    marta0006
    Uczestnik
    Liczba postów: 56
    w odpowiedzi na: rozstanie z dda cd. #461121

    Miki chciałam tutaj dodać kila swoich słów..  otóż dziś sama zerwałam ze swoim byłym  partnerem alkoholikiem, wróciliśmy do siebie po jego pobycie na odwyku, obiecywał mi najróżniejsze rzeczy czułam,że się zmienił… w realu nic się nie zmienił (mimo,że nie pił i faktycznie starał się) jego myślenie było takie same, kiedy wyjechałam zapił: dla mnie było jasne: uzależnił się ode mnie. Męczyło mnie to długo, kiedy wrócił moja psychika podupadała, pojawiły się problemy on ich nie rozwiązywał. Dziś w napływie kolejnej depresji powiedziałam mu wszystko co myślę o naszym ” związku” o tym,ze przestało mi zależeć,że znowu wpadłam w wir współuzależnienia…. Traktowałam go przez ostatni miesiąc dość podle, krytykowałam, byłam nieznośna. To też mi dało do rozumienia,ze go raniłam, wykorzystałam do swoich potrzeb. Że na dzień dzisiejszy nie potrafię być w związku stworzyć normalnych zdrowych relacji. I koniecznie jest ratowanie siebie przed sobą samym. Przed własnymi chorymi schematami. Trzeba się ich pozbyć w życiu bo one pogarszają nasze życie, przez nie podejmujemy decyzje nie z własnej woli ale z litości, z chęci zaspokojenia jak najszybciej własnych potrzeb. Tak nie można. Ludzie się ranią a DDA wcale takie święte nie jest bo potrafi również nieźle skrzywdzic drugą osobę(często nie świadomie). Trzeba o siebie walczyć. Trzeba sobie zaufać!!!!!! Ja zaufałam sobie-i wygrałam. Wygrałam wolną JA, która będzie teraz nad sobą pracować na niestety kolejnej terapii..Powodzenia Ci życzę! Gdybyś miała ochotę popisać to wal śmiało : marta0006@gmail.com

    marta0006
    Uczestnik
    Liczba postów: 56
    w odpowiedzi na: Młodzi na meetingach #461064

    Aktototaki… nie można być Siłą Wyższą, ponieważ ta siła z założenia ma być wyższa od nas, czyli jakaś duchowość, bądź bóg, bądź los, bądź kosmos, coś co jest poza nami, co dzieje się poza naszymi możliwościami, coś co poniekąd czasem kieruję naszym życiem (przecież nie mamy wpływu na wszystko co dzieję się w naszym życiu, prawda?)

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 44)