Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 87)
  • Autor
    Wpisy
  • Meliska
    Uczestnik
    Liczba postów: 98
    w odpowiedzi na: Wpisujcie maile. :) #483987

    FF, póki co mam tylko gg.

    Meliska
    Uczestnik
    Liczba postów: 98
    w odpowiedzi na: wpisujcie gg #483915

    Ku woli wyjaśnienia. Facet, który napisał „Przestrogę” przede mną jest osobą wymagającą terapii. Owszem, pisał do mnie na gg, jednak nie odniosłam wrażenia, że jest w ogóle dda. Nie mnie to oceniać ani próbować dochodzić kto jest, a kto nie. Pomyślałam, że może ciężko mu pisać o swoich doświadczeniach więc zaproponowałam zwykłą rozmowę przez telefon. Na co właśnie ten pan uroił sobie, że szukam z nim relacji erotycznej, o której nigdy nie było mowy. Na dodatek osoba ta wstawia nie swoje zdjęcia, dlatego ciężko się w ogóle zorientować z kim się rozmawia. Niestety, maila usunęłam, bo obawiałam się, że ten pan będzie chciał się kontaktować, a kontaktu sobie z nim nie życzę, gdyż jest chamski i mnie obraża. Szkoda, że jeśli już ktoś chciał przestrzegać przede mną, nie pokaże konwersacji, w której próbuję go zrozumieć i ewentualnie porozmawiać o trudnych przeżyciach. Niestety, zastanawiam się, czemu tak dużo ludzi obecnie ma urojenia… Ale to nie temat na to.

    Meliska
    Uczestnik
    Liczba postów: 98
    w odpowiedzi na: Wpisujcie maile. :) #483914

    Ku woli wyjaśnienia. Facet, który napisał „Przestrogę” przede mną jest osobą wymagającą terapii. Owszem, pisał do mnie na gg, jednak nie odniosłam wrażenia, że jest w ogóle dda. Nie mnie to oceniać ani próbować dochodzić kto jest, a kto nie. Pomyślałam, że może ciężko mu pisać o swoich doświadczeniach więc zaproponowałam zwykłą rozmowę przez telefon. Na co właśnie ten pan uroił sobie, że szukam z nim relacji erotycznej, o której nigdy nie było mowy. Na dodatek osoba ta wstawia nie swoje zdjęcia, dlatego ciężko się w ogóle zorientować z kim się rozmawia. Niestety, maila usunęłam, bo obawiałam się, że ten pan będzie chciał się kontaktować, a kontaktu sobie z nim nie życzę, gdyż jest chamski i mnie obraża. Szkoda, że jeśli już ktoś chciał przestrzegać przede mną, nie pokaże konwersacji, w której próbuję go zrozumieć i ewentualnie porozmawiać o trudnych przeżyciach. Niestety, zastanawiam się, czemu tak dużo ludzi obecnie ma urojenia… Ale to nie temat na to.

    Meliska
    Uczestnik
    Liczba postów: 98

    Witaj Katarzyno, wolałabym tutaj nie podawać miasta w którym mieszkam. Jest to jednak woj.śląskie.

    Meliska
    Uczestnik
    Liczba postów: 98

    Cześć Arturze, sama się zastanawiam co mogłabym z tym zrobić. Dziś dużo myślę o przyszłości, o tym, co mnie czeka i jako ja mam na to wpływ. Gdy byłam dzieckiem odebrano mi możliwość sprawstwa, poczucia, że coś zależy ode mnie. Dziś właśnie się tak czuję, czuję bezsilność wobec losu i jakby moje życie nie zależało ode mnie. To takie poczucie, że choćbym nie wiem jak się starała i tak się nie uda… Obecnie szukam pracy chciałabym się uniezależnić finansowo, ale to ciężkie gdy nie ma się doświadczenia w zawodzie.

    Meliska
    Uczestnik
    Liczba postów: 98
    w odpowiedzi na: W końcu umarł. #483680

    Witaj, nie byłam nigdy w takiej trudnej sytuacji, gdybym była, pewnie czułabym się podobnie. Bardzo Ci współczuję, straciłaś już teraz oboje rodziców. Przekaz społeczny czasem wymaga, żeby zajmować się rodzicami. Zastanowiłabym się jednak nad tym, jakie były Twoje intencje względem osób w tej sytuacji uczestniczących. Bo może być także chroniłaś siebie i nie zostawiłaś ojca perfidnie samego…

    Meliska
    Uczestnik
    Liczba postów: 98
    w odpowiedzi na: Miłość #483678

    Witaj. Jeśli chodzi o pojmowanie miłości, zastanawiam się nad tym często. U nie wygląda to tak, że moja rodzina przekazała mi pojęcie miłości jako czegoś idealnego, pięknego, nieskazitelnego, czegoś co dzieje się pomiędzy dwojgiem ludzi. W takim poczuciu dorastałam i takie miałam tegoż uczucia wyobrażenie, jako dobro, bezpieczeństwo zaufanie. Choć moja rodzina jest w pewnym sensie destrukcyjna, to takie wyobrażenie miłości wyniosłam z domu. Niestety, później okazało się ono bardzo bolesnym upadkiem. Bo przy tym wpojeniu takiego ideału miłości nie pozwolono mi zobaczyć, jak wygląda obecny świat. Jak zmieniły się wartości ludzi, jacy teraz są, jak się zachowują, nie ostrzeżono mnie, na co mam uważać, nie pomagano mi w wyborach. I tak właśnie spotykając się z tym uczuciem u mnie, dostałam takiego kopa, po którym musiałam się długo zbierać, skończyło się epizodem depresyjnym i lekami… Niestety, wszystko ewoluuje. Nie byłam przygotowana na to, co miało nadejść i musiałam nauczyć się na swoich błędach. Dziś trudno mi mówić o miłości, przynajmniej jeśli chodzi o moje życie. Od małego byłam odrzucona… a przynajmniej tak się czułam.

    Meliska
    Uczestnik
    Liczba postów: 98

    Witaj. Jako DDA mamy często potrzebę bycia w relacji, która wydaje się być podobna do tego, co mieliśmy w domu. To, czy ojciec pił, czy nie ile pił i jak, to już inna sprawa. Czasem, żeby wyrastać w rodzinie z dysfunkcjami, nie trzeba mieć ojca alkoholika. W moim przypadku akurat była to matka, ale i reszta rodziny również, niestety jest dysfunkcyjna. Ojciec zmarł gdy byłam dzieckiem. Rozumiem Ciebie, bo może być tak, że z uwagi na schematy jakie doświadczyłeś w domu, masz potrzebę opiekowania się kimś, kto sam ma problem. Też tak mam i powiem Ci, że to bardzo męczące, bo stajesz się ciągle za kogoś odpowiedzialny i bierzesz jego ciężar na swoje ramiona. Z drugiej strony, rozumiem też dziewczynę, bo sama  w poprzednich relacjach doświadczyłam czegoś tak okropnego, że od ostatniej minął rok i nie potrafię nikomu zaufać, a związki kojarzą się z cierpieniem i zranieniem. Kiedyś nie miałam tak, dziś mam poczucie, że ludzie bawią się uczuciami. Jak się robi blisko i poważnie to łatwiej uciec, niż dać szansę, bo szansa może prowadzić do kolejnego zranienia.

    Meliska
    Uczestnik
    Liczba postów: 98

    Witaj. Odnosząc się do Twojego wpisu, ja mam podobnie. Również mam poczucie przeczekania życia. Jeśli chodzi o obowiązki związane z pracą czy studiami, realizuje bez przeszkód i to na wysokie noty, jeśli chodzi o działanie związane z moimi pasjami, coś mnie blokuję. Być może jest to lęk albo ocena tego co robię. Pojawiają się myśli typu, że nie zrobię czegoś, bo będzie nie za dobre, niewłaściwe, niedopasowane. Cały czas staram się jakoś dopasowywać do innych w tym co robię czy tworzę, bo raczej chodzi o pasje artystyczną. Męczy mnie to już. I tak sobie czekam, na błysk natchnienia, a to czekanie zamienia się w dni, dni w miesiące, a miesiące w lata… I nie podejmuje żadnych działań w rezultacie. Z drugiej strony tak jest łatwiej, bo nie dzieje się nic złego, to takie ochraniające, można w ten sposób uniknąć przykrości, niepowodzeń i innych niemiłych sytuacji. Kiedyś przez swoją pasje byłam stalkowana. To też wyrobiło jakieś piętno, że wydaje mi się, że za każdym razem kiedy do niej powrócę, tak będzie. Czuję się jakaś rozerwana pomiędzy tym, co chciałabym robić a tym na co sobie pozwalam. Gdzieś tam wewnątrz wiem, że to małe dziecko we mnie bardzo chciałoby wrócić do tego co sprawiało mu radość… A ja mu na to nie pozwalam…

    Meliska
    Uczestnik
    Liczba postów: 98
    w odpowiedzi na: Poznań #483234

    Gdyby ktoś z Was tutaj jeszcze zajrzał i szukał kontaktu, można do mnie napisać na maila: meliska.nihilistkaa@gmail.com

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 87)