Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: jednak sie nie udalo #61171
hej agus, wiem ze sie pytalas moj numer gg ale potem sie nie odezwalas 🙁 pozdrawiam serdecznie 🙂
w odpowiedzi na: moj zwiazek #57010nic nie czujesz? nigdy do nikogo nic nie czulas? nigdy cie to nie zastanawialo, czemu nie czujesz? znajdz przyczyne w sobie, tego czemu nie potrafisz odczuwac emocji, czemu sie na nie wszystkie zamknelas, a wtedy odkryjesz swoja milosc. czy z tym z kim teraz jestes czy z innym. dda boi sie czuc, bo tak zostali nauczeni w domu, ze czuc i okazywanie uczuc czesto sie zle konczylo, konczylo zranieniem ze strony bliskiej osoby… i rodzice alkoholicy, ucza blednej definicji milosci, ktora sie potem strasznie odbija na calym zyciu dda.
Bede Tomek dla ciebie okrutna. Jesli dobrze zrozumialam z calego twojego tematu. To ty jestes dda ona nie, tak? No wiec powiem ci z punktu widzenia osoby ktora nie jest dda a miala ta przyjemnosc bycia z dda, rowniez w zwiazku narzeczenskim. Jest to strasznie trudne. PRzykre doswiadczenie. zazdrosc rowniez moze zniszczyc zwiazek, co u ciebie sie stalo. zazdorsc oznacza brak zaufania do drugiej osoby, a malzenstwo musi opierac sie na zaufaniu bo inaczej szlag trafi. Mysle, ze ta twoja dziewczyna bardzo cie kocha, bo probowala az 3 razy mimo tego ze najwidoczniej cierpi z toba. Ale chyba rozumie, ze tak byc nie moze. Ze poki masz ta zazdrosc to nei moze byc z toba, bo z tego nic dobrego ne wyniknie. Co ja ci radze? Wez sie za siebie, terapia. Moze uda ci sie rozwiazac ten problem, i wtedy moze uda ci sie byc z nia jeszcze na nowych warunkach, w ktorych ona tez bedzie szczesliwa. Zal mi ciebie, bo mi ogolnie zal wszystkich dda, ktorzy z powodu swoich rodzicow maja problemy w zwiazku. Ale niestety stoje po stronie tej twojej narzeczonej, poniewaz sama zostalam strasznie zraniona przez dda. I popieram jej decyzje. Nie musi miec zwiazku na cale zycie z facetem ktory jej po prostu nie ufa. Wszystko jedno jak bardoz bolesne jest odejscie od tego faceta (bo moge sobie cos dac uciac, ze jej tez jest ciezko). Ale powiem ze bolesne dla mnie jest czytanie, ze jakis facet dda teskni za swoja eks narzeczona. Moj ma mnie tak w dupie, ze nawet tego nie odczuwa.
to co mysle o moich niedoszlych tesciowych… coz teraz gdy juz sie rozstalam,ale mialam jeszcze okazac zobaczyc, jak oni reaguja na rozstanie, widze czym dla nich bylam. smieciem, nic nie warta postacia w ich zyciu, czyms co latwo mozna zastapic inna. w sumie po prostu niczym. a wrecz czyms zawadzajacym. to jest ta bardzo dobra strona tego, ze nie wyjde za niego. nie bede miala takiej rodziny. jest to bardzo dobra rzecz.
w odpowiedzi na: Gardzę alkoholikami! #56396Oj tak. Pojechalam po alkoholikach, bo szczerze nimi gardze. Bo wybrali droge zyciowa, ktora zrujnowala nie tylko im zycie ale tez innym, lacznie ze mna ktora niechcacy zachciala pokochac dziecko alkoholika. To nie tylko choroba, ze zal tych ludzi. Mi zal ludzi chorych na nowowtwory (i to nie pluca bo tutaj tez sobie sami winni) bo ci ludzie tego cierpienia nie wybierali. Ale ci ktorzy sa alkoholikami wybrali ta droge. Najgorsza z mozliwych i nie mam dla nich litosci. GARDZE NIMI bo sa najgorszymi tchorzami mieczakami i niezdolnymi do zycia zalosnymi ludzmi. Podziwiam tych ktorzy wyzdrowieli,ale cala reszte uwazam za marne smieci! Bo oni wszystkich naokolo, a szczegolnie bliskich tez traktuja jak smieci. ktore mozna np wyrzucic przez okno.
I takie pieprzenie ze dopadla ich choroba. Dopasc moze reumatyzm, katar. ALKOHOLIZM SIE WYBIERA! Wybiera sei droge ucieczki od problemow! Ze oni duzo przeszli? HA HA HA To chyba cale spoleczenstwo powinno zostac alkoholikiem, bo kazdy cos przeszedl i cierpial. Wiec ja tez powinnam moze siegnac do flaszki bo duzo teraz przechodze. Ale ja wybieram inna droge! I dlatego GARDZE Alkoholikami bo to ich wybor!
Edytowany przez: cerebri, w: 2008/08/02 09:55
w odpowiedzi na: Gardzę alkoholikami! #56392I wykastrowane zanim cos splodza co potem unieszczesliwia
Tereso, to nie tylko apropo ciebie, tylko cche napisac ogolnie co zauwazylam,a w twoj post tylko mnie zmotywowal. (zaznaczam ze to jest ogolnie, nie o konkretnych osobach i wypowiedziach)
Czemu wy tak duzo czytacie miedzy slowami, rzeczy ktorych nie ma? Czemu wy od razu doszukujecie sie tego najgorszego? ze ta druga osoba miala zle intencje. czemu od razu obrazacie sie jak male dzieci. ze ja wam pokaze, przestane sie odzywac i zobaczycie. czemu nie mowicie prosto i otwarcie jak to wszystko odbieracie? tylko od razu wielkie urazenie i nie ma proby zrozumienia siebie nawzajem. czemu na tym forum czesto jest tyle zlosci i obrazy? czasami naprawde nie rozumiem tych wszystkich zwad, tej krytyki ktora sie pojawia. czasem nawet atakow.
moze mam dzis taki humor, ze jestem juz zmeczona tymi problemami jakie niesie ze soba dda. ah. czemu wasi rodzice musieli pic. czemu mojego eksa ojciec musial pic.
w odpowiedzi na: Milosc czy litosc? #56322dzieki za szczera odpowiedz. dala mi troche do myslenia
w odpowiedzi na: Milosc czy litosc? #56265A Andrew, co sie takiego musialo stac, zebys w koncu zaakceptowal to ze jestes dda, ze masz z racji tego problemy? co sprawilo? bo twoja zona twierdzi ze od 8 lat z tym walczy, ale dopiero niedawno zaakceptowales i sam zaczales z tym walczyc. co to bylo? co pomoglo zrozumiec?
i czemu byl taki opor w zaakceptowaniu tego . ujrzeniu jaki wplyw maja rodzice na to kim sie jest? czemu taki opor, i nie moznosc zaakceptowania tego? co jest w tym takiego strasznego, ze sie zobaczy ze rodzice nie byli dobrymi rodzicami, tylko kiepskimi. co???
oczywiscie pytam apropo mojego eksa, ktory sie nie widzi powiazania miedzy tym ze jest dda, a naszymi problemami, i tym ze ma takie leki.
Edytowany przez: cerebri, w: 2008/07/23 10:01
w odpowiedzi na: Właśnie że nie będę jej pomagała, mam ją w nosie #56260Agus. nikt cie nie tepi za to ze poswiecilas sie mezczyznie swojego zycia. a napewno juz nie ja, bo sama to samo wyprawiam. jedynie, dla mnie bylo szokiem, gdy przeczytalam ze pomagalas swojemu tesciowi. jak ja mysle o tych 2 co mialo zostac moimi tesciami, to mam mordercze mysli, napewno nie pozytywne i z checia niesienia pomocy. i nie wiem, czy bym byla zdolna opiekowac sie czy zajmowac sie kimkolwiek z tej pary rodzicielskiej. choc chyba bym zostala zmuszona ze wzgledu na moj zawod i milosc do mojego eksa. ale napewno nie ze wzgledu na wspolczucie do tych dwoch durniow. a ty opiekowalas sie. zastanawia mnie to. najpierw wyzwal cie od kurew, a potem ty sie poswiecilas…nie wiem. moze faktycznie jest cos takiego jak milosierdzie, a ja tego nie znam. szczegolnie w stosunku do znienawidzonych do mnie osob. bo ogolnie chyba tez zaliczam sie do osob poswiecajacych sie dla innych. mialam kilka wolontariatow. ale jesli bede musiala kiedykolwiek tej 2 ludzi pomagac, to to minimum. zwyczajnie zapewnie dobra opieke lekarska i szpitalna, i tutaj przypilnuje sprawy. nic wiecej!
-
AutorWpisy