Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Jak żyć z kimś chorym na dda? #48583
W sumie to masz rację. To nie robi mi różnicy czy zacznę chodzić do psychologa w tym czasie co mąż czy później a dla niego to może być ważne.
Zastosuję się do twojej rady i dziękuję 🙂w odpowiedzi na: Jak żyć z kimś chorym na dda? #48568Tylko, że nie będziemy mieli takiej szansy bo nie ma w naszym mieście żadnego psychologa rodzinnego :unsure: mąż będzie musiał tak czy siak iść sam na indywidualną terapię a ja pójdę sama indywidualnie żeby porozmawiać o swoich problemach. Myślę, że na pewno obojgu nam jest potrzebna opieka psychologa ale nie koniecznie ta opieka musi być taka sama w stosunku do męża jak i do mnie. Połówki lepiej się czują gdy usłyszą z ust specjalisty, co robią dobrze, co źle a nawet to, ze pomoc psychologa nie jest im potrzebna wtedy uspokoi się sumienie.
A czy ta terapia na którą chodzisz z mężem poprawiła relacje w waszym związku?w odpowiedzi na: Jak odzyskac DDA partnera #48567Joel a próbowałeś na przykład takich starych sposobów jak serenada pod oknem albo list miłosny? 😉 serenada nie jest dobrym rozwiązaniem gdy nie umie się śpiewać ale list miłosny może napisać każdy. Skoro nie chce cię widywac i nie odbiera telefonów to nic jej nie przekażesz a list przeczyta choćby z ciekawości. Myślę, ze każdy lubi otrzymywać miłe listy. Im bardziej ją taki list zaskoczy, wzruszy, im więcej razy się przy nim uśmiechnie tym większe szanse, że odbierze telefon :side:
Jeśli umiesz pisać wiersze możesz napisac wiersz o niej.
Jest jeszcze taki sprytny sposób (podobno powszechnie stosowany w japonii). Pojawianie się, niby przypadkiem tam gdzie ukochana. Nie może być to zbyt nachalne żeby nie czuła się osaczona ale zazwyczaj to przybliża do siebie dwoje ludzi – ja tak zdobyłam mojego męża. 😛
Takie moja rady 🙂
Aha i jeszcze coś… wydaje mi się, że nie ważne czy dziewczyna jest dda czy nie, jeśli kogoś kochasz to walczysz wszelkimi sposobami. Szukasz złotego środka na dda a może to błąd? Przeciez w miłości i na wojnie wszystkie chwyty są dozwolone :silly:w odpowiedzi na: Długa weekendowa historia… #48518Doris pytałam i powiedział, ze będzie lepiej jeśli pójdzie sam. Cieszę się jak głupia, że chce tam iść i bez wahania o tym powiedział. Ta cała weekendowa sytuacja chyba się przyczyniła do upewnienia go w tym, żeby tam iść.
Joel44 to będzie cięzki ożech do zgryzienia bo do teściowej nic nie dociera. Już od dwuch lat tłumaczymy jej, że nie zamieszkamy u niej w domu i jakoś nie zrozumiała. Wiesz jak ciężko jest wkółko przez to przechodzić, mnie jak mnie ale gożej z mężem bo on strasznie to przeżywa.
stuart jakoś trzeba dawać sobie radę. Ja staram się patrzeć pozytywnie na to co los przyniesie a z problemom stawiać czoła najlepiej jak potrafię. Są ludzie z jeszcze większymi problemami i też jakoś sobie radzą.
🙂
A mnie humor sie polepszył :silly: i dopisuje :pinch:w odpowiedzi na: Długa weekendowa historia… #48508Czyli wyszło to na dobre waszemu związkowi i mojemu też wyjdzie (czuję to).
Boję się, że gdy będziemy mieli własne mieszkanie to ciężko będzie wytłumaczyć teściowej, że nie będzie mogła z nami zamieszkać. A sytuacja na pewno zaistnieje i będzie trudna.
Dzisiaj mąż idzie na swój pierwszy miting. Jest pierwszy wtorek miesiąca więc to miting otwarty. Czy mogę tam pójść z mężem czy lepiej jeśli sam pójdzie?w odpowiedzi na: Długa weekendowa historia… #48504tofik cieszę się, ze mogłam komuś troszeczkę poprawić nastrój 🙂 nie chodzi o to by się nie pojawiała wogóle a o to by nie przychodziła w takim stanie o ile nie chce zmienić swojej sytuacji. A odwiedzać jej nie będę bo poczułam się paskudnie w koncu mimo wszystko jedną noc u nas spędziła, cały dzień jej słuchałam, pić dałam, jeść dałam a na koniec jaka wdzięczność mnie spotkała? A potem jeszcze w samochodzie chciała pieniądze mężowi wcisnąć na "pożądne śniadanie" którego jak widać u mnie nie dostała… to była przykra insynuacja a jednocześnie dziecinna.
Doris, to właśnie jest chyba najważniejsze z tego wszystkiego.Od dawna wiedziałam, ze każda sytuacja w życiu człowieka (obojętne czy dobra czy zła) kształtuje go oraz pozwala szerzej spojżeć na pewne sprawy. To doświadczenie dało mi do myślenia i będę wyrozumialsza dla męża, wiem już na przykład czemu się wścieka gdy zaczynam płakać, bo jemu całe życie mama nad głową płakała. Wniosków pewnie jeszcze więcej wyciągnę gdy tylko głębiej zastanowie się nad tym i przeanalizuję 🙂 Ja przecież kocham męża i chcę mu pomóc…w odpowiedzi na: Długa weekendowa historia… #48499"wciski szpilnąć" to hasełko pochodzi z bajki "Tygrys i przyjaciele" i jakoś tak się przyplątało 😉 😛
w odpowiedzi na: Zwiazki z DDA #48282jesli pytasz o to czy wiem, kiedy kłamie to owszem. Mój mąż zawsze ma ten sam wyraz tważy i błysk w oku gdy mnie okłamuje a przyłapany na kłamstwie (za każdym razem musze mu udowadniać bo nie wystarczy że powiem "widzę, że kłamiesz") za każdym razem najpierw się delikatnie uśmiecha jakby wszystko chciał obrócić w żart a potem prubuje "wykręcić kota ogonem" albo wymyślając czemu musialł skłamać (bo na przykład w jego przekonaniu, gdyby powiedział prawdę to zareagowałabym tak albo inaczej, albo pomyślałabym to albo tamto i tak naprawdę to jakby on zna mnie najlepiej i wie jak się zachowam, co oczywiście jest bez sensu). Nie wiem czy to właśnie chciałeś usłyszeć i czy o to ci chodziło, ja dopiero zaczynam czytać o dda i nie wiem jeszcze nic na temat masek i póz jakie przyjmują jednak jeśli chodzi o kłamanie to ja myślę, ze on wpierając mi coś chce tak naprawdę pokazać coś sobie, jakby dowartościować się? Gdy udaję, ze wierzę to jest szczęśliwy jak dziecko i od razu ma dobry humor ale przecież nie można budować szcvzęścia na kłamstwie…
w odpowiedzi na: lęk przed małżeństwem #48273Ja bym radziła powiedzieć mu to spokojnie i szczerze, pewnie będzie trochę zszokowany i może nawet się zdenerwuje ale z drugiej strony ważne żebyś dobrze się czuła z mężczyzną z którym masz spędzić resztę życia bo to poważna decyzja. Lepiej poczekać aż będziesz miała pewność a rzeczywiście przerwa może się do tego przyczynić.
Ja też uważam, że powinnaś zrobić to co dyktuje ci serce.w odpowiedzi na: Zwiazki z DDA #48272ja też widze, gdy mąż kłamie ale nie bagatelizowałam tego nigdy a to i tak nie pomaga bo nawet złapany na kłamstwie kilkakrotnie kłamie dalej… czasem bez powodu, co boli bo wiem, że gdy będzie trudna sytuacja albo będzie miał problem to na pewno mi o tym nie powie albo będzie kłamał.
Z kłamstwem jest jak z nałogiem i jak już się zacznie kłamać to ciężko przestać i odzwyczaić się… -
AutorWpisy