Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 36)
  • Autor
    Wpisy
  • natalia21
    Uczestnik
      Liczba postów: 41

      czytam Wasze posty i tak jakbym czytała własne… ja się boję, boję się odrzucenia, boję się miłości a przede wszystkim boję się mężczyzn i życia z nimi <z nim> bo jaki jest sens w tym wszystkim?? albo Cię zostawia samą i skrzywdzoną albo Cię oszukuje.

      no proszę Was dla mnie ostatnio nie ma sensu się starać..

      jestem po 8 miesięcznym koszmarze, byłam szczęśliwa i często przez niego płakałam.( i gdzie było to szczęście? bo trochę sama siebie nie rozumiem ) zostawiłam go i dalej się z nim spotykam choć jest z inną, to jest dopiero popaprane albo ja.

      Nie doceniam siebie jako człowieka i kobiety i w takiej sytuacji związek z kimś nie ma sensu, bo choć to on krzywdził to ja do dzisiaj uważam że byłam niewystarczająca i dlatego traktował mnie nie tak jak powinien.

      nigdy nie będę dla kogoś wystarczająca tak jak nie byłam w domu, czego nie zrobisz to i tak ktoś wytknie Ci błędy

      nic nie ma sensu a bardzo pragnę go znaleźć… 🙁

      natalia21
      Uczestnik
        Liczba postów: 41

        dj86..
        dobra rada i nie po raz pierwszy ja slysze,ale gdy jest od osoby ktorej nie znasz, bardziej przemawia do rozumu:) dzieki, teraz pozastaje mi tylko zebrac sily na rozmowe i miec odwage to wszystko zakonczyc, bo jesli tego nie zrobie wykoncze siebie.. dzieki:) pozdrawiam

        natalia21
        Uczestnik
          Liczba postów: 41

          TerazJa zapisz:
          „Dobra to ja napiszę z perspektywy tego chłopaka:
          nie wiem czego chcę, często nie wiem po co z Tobą jestem, nie wiem co mogę mieć dobrego z kontaktów z Tobą (z innymi też), jestem zagubiony i liczę, że problemy się same rozwiążą…

          Teraz ja – czytam Twoje posty i tak się zastanawiam…spotykam się z chlopakiem który jest dda tak jak ja. spotykamy sie moze to za duzo powiedziane,,sama na sam to widzialam sie z nim 4 razy na prawie 5 miesiecy. a co tydzien sa imprezy, zawsze w towarzystwie. i zawsze juz jest po alkoholu(no ale jest mlody).mamy tez niesamowity kontakt,potrafimy ze soba PISAC calymi godzinami.to jest tak piekielnie pogmatwane! nie potrafi mi powiedziec ze chce sie ze mna zobaczyc tylko wymysla te glupie spotkania ze znajomymi! z jednej strony potrafi mi powiedziec o swojej rodzinie i takie tam, a z drugiej nie zbliza sie do mnie. to jest tak ze w jednej chwili mowil "chodz do mnie" a w drugiej "idz sobie nie chce Cie tutaj" nie umiem opisac tego wszytkiego, troche to chaotyczne. ja mam gorszy czas ostatnio, troche sie pogubilam, sama mam nasrane w tej glowie, nie moge sie pogodzic z tym wszystkim co sie dzialo w dziecinstwie i jeszcze on..mam ochote postapic jak zawsze, czyli uciec,ale juz wiem ze to nie sposob. boje sie brnac w to wszystko ale wiem tez ze to swietny czlowiek i jest mi przy nim dobrze. nie wiem co robic i nie umiem z nim porozmawic na nasz temat ( wlasciwie "nas" nie ma,bo zwiazek to to nie jest), mam wrazenie ze zwyczajnie sie ode mnie odwroci. juz nie wiem …nie wiem po co to wogole napisalam :/

          natalia21
          Uczestnik
            Liczba postów: 41
            w odpowiedzi na: Święta #59513

            mi się kojarzą z awanturami i piajactwem. ale mam nadzieje że tegoroczne święta bedą inne. (choć od 2 tygodni pijany) próbuję wierzyć że w tym roku będzie inaczej..

            natalia21
            Uczestnik
              Liczba postów: 41
              w odpowiedzi na: ucieczka #59508

              malenka.. cieszę się że odważyłas się pójść. i tak sobie pomyślam ze ja może jednak też się odważę?? chce sprobować,strasznie się boje wejść gdzieś, do jakiegoś ośrodka i spytać o pomoc…. ale pójdę ,tyle że dopiero po świętach bo niestety już jestem w swoim rodzinnym mieście. ale pójdę, na pewno..mam nadzieję że nic się nie zmieni do 27 grudnia 🙂 pozdr

              natalia21
              Uczestnik
                Liczba postów: 41
                w odpowiedzi na: ucieczka #59417

                wiesz nie wiem co Ci moge poradzić sama przeciez mam to samo. jak bylam za granicą też padalam na twarz,robiłam czasem po 12-14 godzin dziennie i mysl o kasie wcale nie dawala mi wiekszej motywacji. fakt tez wychodzilam i sie bawilam, musialam inaczej bym zwariowala i tak podziwiam moja mame ze ze mna tyle wytrzymala 🙂 jak wrocilam do Polski posiadzialam tydzien, zaczal sie rok akademicki i od razu znalazlam prace- gdzybym tego nie zrobila byloby ze mna gorzej. a tak mam cos do zrobienia, musze ruszyc ten tylek i cos zrobic. ale zycie nie polega na tym ze albo sie uczysz albo jestes w pracy- to nie jest zycie.

                natalia21
                Uczestnik
                  Liczba postów: 41
                  w odpowiedzi na: ucieczka #59412

                  Ostatnio rozmawiałam z siostra,a właściwie do niej napisałam, jakoś łatwiej jest mi przelewać moje myśli i uczucia na papier. Myśle że trochę boję się powiedzieć na głos nawet do niej,o tym co we mnie tkwi. Mówiła że muszę się skupić na dniu dzisiejszym a nie na tym co było albo co będzie, bo za bardzo sobie wkręcam.Ostatnio coraz bardziej męczy mnie temat ojca, cały czas powraca myśl jak zniszczył mi życie….właściwie nie tylko on to cała rodzina i nie moje życie tylko psyche. Kiedyś miałąm jakiś cel, siedzenie w domu nie powodowało u mnie lawiny histerii. Ale jak wyjdę chcę wracać do domu i do nikogo się nie odzywać. I tak w kółko nie wiem w którą stronę mam iść. I chyba tak naprawdę czekam aż ktoś weźmie mnie za rękę i zaprowadzi na terapię….
                  Maleńka a powiedz jak czułaś się za granicą?? Tak samo czy lepiej?? Jak ja byłam, fakt tylko 3 miesiące, wariowałam jeszcze bardziej. A teraz jak wróciłam znowu myśle o wyjeździe. Ale to pokręcone 
                  Widzisz łatwo jest mi powiedzieć zbierz w sobie odwagę i idź na terapię. Tylko niech nam ktoś powie jak mamy znaleźć tę siłę? wcześniej sprawdzałam jakieś poradnie, ceny i takie tam natomiast teraz nawet nie chce wchodzić na te strony i zobaczyć adres…. bezsens

                  natalia21
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 41
                    w odpowiedzi na: ucieczka #59371

                    a można być aspołecznym i zarazem obracać się wśród ludzi?? w każdym razie ja chodzę na uczelnie, do pracy uśmiecham się i jest "super". w środku krzyczę i próbuje zwrócić uwagę na siebie, tylko dlaczego nikt tego krzyku nie słyszy? ja żyje w swoim świecie, bo boje się naszego. wiecie co boje się tego bólu i cierpienia które czego na zewnątrz. udawanie jest proste choć czasem wyczerpujące. siedzę w swoich 4 ścianach to u siebie w akademiku, to w szkole to na przystanku. ja znajduje swoje ściany w każdym miejscu i zwyczajnie się odcinam od ludzi. odzywam się wtedy kiedy muszę. matko jak ja bym chciała to zmienić. wiecie co chciałabym dostać na gwiazdkę? Odwagę. chce iść na terapię. chce zburzyć w końcu te ściany i wy też powinnyście

                    natalia21
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 41

                      wiesz Babsy ja mam podobnie. tylko dzięki Bogu ostatnio wiedzie mi sie dobrze. można nawet powiedzć że jestem zadowolona, pomijająć niektore rzeczy, bo przecież wiadomo że wszystko nie będzie ok. ale gdy miałam taki okres w życiu, gdy wszystko się waliło czułam się tak jak Ty. do dziś myślę że jak bym jednak skończyła ze sobą to ludzie raczej by szybko o mnie zapomnieli, biorąc pod uwagę że ostatnio dostałam dużego kopa od moich dwóch "przyjaciółek". ostatnio usłyszałam stwierdzenie że może źle dobieram sobie przyjaciół, może to i racja. nie wiem i już ni chce wiedzieć zaczęłam to zlewać. co Cie nie zniszczy to Cię wzmocni 🙂 ja wybieram się na terapię tak przynajmniej od roku. ostatnio miałam argument że nie mam pieniędzy na to, bo chciałabym na początek zacząc indywidualnie itd, no to teraz mam i co? powiedziałam sobie pojdę od nowego roku i mogę się założyć że znajdę kolejny argument i tak bez końca.
                      powiem Ci tak, biorąc pod uwagę to co czujesz – nie czekaj tylko idź na terapię, nawet dzisiaj przejdź się do jakiegoś ośrodka. jeśli nie chcesz tego zrobić dla siebie, w tej chwili , to pomyśl o przyszłości (jeśli potrafisz o niej myśleć, bo ja kiedyś nie umiałam a może zwyczajnie się bałam) o swojej przyszłej rodzinie. a może zwyczajnie pomyśl o SOBIE, jak chcesz żeby twoje życie wyglądało za 10 lat? chcesz być w takim samym stanie lub w gorszym? czy chcesz cieszyć się z życia pomimo trudności jakie szykuje nam los? może czytałaś już ze 100 razy o tym żebyś poszła na terapię. ale przemyśl to, bądź egoistką i myśl o sobie, nawet jeśli przychodzi Ci to z trudem..

                      natalia21
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 41

                        hhehe od małego lubiłam huśtawki :)))) a tak poważnie piesek podrósł i kopnął pana w tyłek.choć na zewnątrz duży i dorosły w środku mały i wystraszony, chowający się przed niebezpieczeństwem,-to jest moje zakończenie 🙂 mam nadzieje że druga część zdania zmieni się w przeciągi kilku lat bo inaczej piesek weźmie nóż i będzie pieskiem leżącym w piachu

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 36)