Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: zahamowanie w postępach #174304
ha,
ja kiedyś też nie poszlam na obiad do chlopaka i czekalam w aucie.
Teraz z perspektywy czasu jest mi wstyd… Oczywiscie związek sie rozpadł. Chlopak doszedł do wniosku, ze nie ma sensu, bo on tyle robi a ja ciagle niezadowolona.Trzeba nad soba pracowac, myslec o sobie i o drugiej osobie także.
Czasami warto zjesc wspolnie obiad, w szczegolnosci, ze jest to "szczesliwa rodzina". Moze bedzie kiedys i twoja…w odpowiedzi na: Praca …i problemy #169503aj jajaj!!!
Napisalam taka ladna odpowiedz i "niepoprawny kod antyspamowy". Ale mnie to zirytowalo 😛Zalezy jakie masz stanowisko i na ile mozesz sobie pozwolic w pracy.
Jesli takie wymienianie sie jest dozwolone, wszyscy moga – mozna to mozna.Do szefowej bym nie biegla o ile jestes sumienna, pracowita, obowiazkowa i nie masz sobie nic do zarzucenia. Pojscie do szefowej oznacza, ze dasz jej do zrozumienia "tak sie boje nie byc zle oceniona" a wtedy juz zostawiasz jej mozliwosc pociagania za sznureczki i bycia kukielka, ktora tanczy jak jej zagraja.
Ja bym poczekala. W razie komentarza szefowej "zdziwiona" odpowiedziala "myslalam, ze takie panuja niepisane zasady w firmie, moze sie mylilam, przepraszam, wiecej sie nie powtorzy. Jesli bede musiala pilnie wyjsc przyjde pytac o zgode".
Odnosnie pracy.
Ja zawsze staralam sie byc bardzo sumienna i obowiazkowa, za bardzo. Za bardzo lojalna. Jak ktos zarzucilby mi, ze "zle pracuje" to juz 4 noce spania mialam z glowy. Zajet myslami, jak mogli mnie tak zle ocenic, jak pokazac im, ze jestem fajna, by mnie docenili … 🙂 i tego typu bzdury chodzily mi ciagle po glowie. Kiedys kolega z pracy skomentowal, ze przychodze pozniej do biura, na 9:30, ojej… wtedy to czulam sie niczym kryminalistka. Jakbym mogla to zrobilabym wszystko by dostac oder najlepszego (frajera (?)..) pracownika roku. Na szczescie przeszlo mi to 🙂A obgadywanie: obgaduja zawsze czy chcemy, czy nie. Im bardziej chcemy by nie obgadywali, tym bardziej obgaduja. Im bardziej sie przejmujemy, tym bardziej mozna pociagac za sznureczki – jak w tym przypadku "pol godziny". Wiadomo w pracy licz kogos musi byc, by ukryc wlasne niedociagniecia i kompleksy. Pytanie czy chcemy by nas za wszelka cene lubiano, czy chcemy byc "wzorowym uczniem" i czy damy sie linczowac…
polecam ksiazke "grzeczne dziewczynki nie awansuja" lekka a otwiera oczy na wiele spraw.
zycze powodzenia w nieprzejmowaniu sie 🙂
ha, raczej przyzwyczaic sie do braku stresu i nie szukac "guza" 🙂
sport – przerobione, uprawiam
przyjaciele – spotykam sie
przyjemnosci – sprawiane
jedzenie – zdroweA organizm choruje 🙂
Juz nawet w weekendy nie pracuje i wszystko na nic.
Organizm ma stresa z braku stresa 🙂pozdrawiam!
w odpowiedzi na: dda a kariera zawodowa #103075ja bym nie przywiązywala zbyt wiele wagi do znikniecia dolow i problemow z chwila wyjazdu za granice. Byc moze wpadniesz poczatkowo w wir pracy, nauki itp, ale wszystko wroci po pewnym czasie i to ze zdwojona sila. Sama przeszlam ten etap i spadlam d.. na beton…bolalo jeszcze bardziej.
Dlatego nie radzilabym szukac na zewnatrz rozwiazan, a raczej w sobie i tylko w sobie.Przeszlam przez etapy pracoholizmu, przez zaniedbania siebie ucieczki przed soba, ale to i tak wraca w chwilach zmeczenia, w chwilach zwatpienia. Zaagranica tylko ten smutek zal odosobnienie poglebia.
Swiatlo trzeba znalezc w sobie, tylko w sobie. Terapia nie jest zlotym srodkiem na wszystko. Chodzilam do psychologa, jedynie co mi mowila to "wyluzuj, odpocznij, zwroc sie ku sobie". Bardzo mi pomogla.
Ostatnio zaczelam wierzyc w prawo przyciagania. Może to glupie, naciaganie ludzi ale teoria bardzo mi sie podoba. Kieruje swoje mysli ku dobremu, wierze ze wszystko sie pouklada optymistycznie niz raczej, ze "jakies fatum nade mna ciazy". I zauwazylam, ze im bardziej mysle optymistycznie o przyszlosci tym bardziej optymistycznie sie uklada. (natomiast o wydarzeniach niemilych nie mysle wcale, odrzucam to). I jakos mi pomaga 🙂 Dalej nie wglebialam sie w te prawo.
Dlatego z tym "fatum" bym raczej wyluzowala. Jesli otworzysz siebie, oczy szeroko, bedziesz bardziej obserwowac wszystko wokolo, to wowczas i to fatum minie.
Ja zauwazylam u siebie, ze jak sie "ciskam" w zyciu, to tylko bardziej wale glowa w mur a jak zajmuje sie soba, dbam o siebie, lubie siebie, to wszystko sie uklada.
Dlatego nie zagranica nie kariera ale wlasnie TY jestes najwazniejszy i osoba ktora dokonac potrafi wiele.
A dlaczego 12 kroków to żart i skąd taka nienawisc i wyśmiewanie sie z wiary i Boga?
Tak tylko z ciekawosci pytam.Może rzeczywiście lepiej "strzel sobie w łeb", skoro uważasz tego typu metody za do kitu. Albo poszukaj w wikipedii lepszych porad na miarę 21-wieku. Mozna też poprosić o pomoc sławnego obecnie Polskiego polityka 😉 może ma także nowocześniejsze rozwiazanie. Jesli sadzicie ze jestesmy tacy zacofani.
A tak na serio i bez złosliwosci…
Ja nie chodzę do Kościoła, nie byłam tam całe wieki, dla scislosci. Uciekam od wszystkiego co Koscielne. A 12 kroków uważam za piękne oraz pomocne. Po porstu ich teraz nie rozumiesz. Ja też nie rozumiałam. Też się także oburzyłam o tego Boga.
Ale ten Bog nie musi byc Bogiem ktorego ucza ksieza, to nie jest religia, to jest duchowosc. Nie mylmy religii z duchowoscia. Ten Bóg to energia, energia do której możesz sie zwrocic w chwilach slabosci, w ciezkich chwilach. Nie musi to byc Bog, dla mnie to sila wyzsza, mozesz nazwac ja "przypadkiem", szczesliwym trafem, jakkolwiek chcesz. Ja nazywam przeznaczeniem.
Jak już znajdziesz te sile, ktora de fakto jest w Tobie w twojej glebi to ona pomoze Ci, bedzie Cie prowadzic.
A tak typowo juz nie-mistycznie. Czyli jak ja zaczynałam. Zastanów się, dlaczego dowiedziales sie o DDA, dlaczego przeczytales te ksiazke i wszedles na forum? Co Cie do tego popchnelo? Sumienie, przypadek? Samo to cos, co pchnelo cie w kierunku szukania informacji jest tą siła, siła wyższa. Juz samo to, ze chcesz sobie pomoc cos znaczy.pozdrawiam i życze powodzenia
kiedys bałam się utraty pieniedzy, jak musiałam wydac jakikolwiek grosz, to robilam sie chora. Teraz już tego nie mam, predzej boje sie gdzie dalej pojde, gdzie bede mogla zarobic wiecej.
Ale fakt kariera ma u mnie decydujacy wplyw na moje zyce intymne.. Ostatnio swtierdzialm, ze chyba jednak sprzedam wszystkie meble, wszystko i wyjade gdzies dalej na projekt na kilka lat. Partnera to wyraznie zabolalo. Potem probowalam jakos zalagodzic sytuacje, ale przykre wrazenie zostalo.
Mysle, ze to ani depresja, ani przemeczenie. Ja sie chyba nie chce anazowac az tak bardzo. Tak mi sie wydaje, bo jak to pisze mam ucisk w gardle, wiec cos w tym musi byc.. :sick:
w odpowiedzi na: Jak zostac prymusem z toksycznego domu? #83102kellerman27 zapisz:
„ja nigdy nie miałem problemów z nauką, ale im byłem starszy tym miałem gorsze oceny… w podstawówce zawsze pasek i 5.0 lub więcej ale im dalej tym gorzej. teraz studiuję ale wcale się nie uczę, jadę na samych ściągach non stop… myślę że wynika to z tego że z czasem rozwijały się we mnie cechy dda i im byłem starszy tym bardziej cierpiałem… jako dziecko, fakt było strasznie, ale podchodziłem do tego w ten sposób, że dzisiaj jest strasznie, ale jutro będzie lepiej… a teraz już tak nie umiem…”Na pewno jutro bedzie lepiej, bo wciele w zycie wnioski z dnia dzisiejszego :)….
Dobre oceny i same piątki nie sa gwarancja sukcesow. Ja bylam 3,5-kowa na studiach a jednak wybilam sie najbardziej z calej grupy. Nie ma reguły.
Jedyce co ważne jest to odciac sie od rodzicow. Ja jestem tu, jestem oddzielna osoba, jednostka. A oni sa oddzielna jednkstka. Ich opinie nie sa krolewskie, ale jedynie subiektywne. To sa de facto male zestresowane czlowieczki, ktore nie radza sobie ze swoim zyciem zupelnie. Zyjemy dla siebie a nie dla rodzicow, by ich uszczesliwic. W ogole nie zyjemy bo kogokolwiek uszczesliwic, no moze poza samym soba :D… Ta osobe powinnismy uszczesliwiac az nadto 😉
I sadze nie ma co sie ogladac za przeszloscia, "moglam to i tamto". Przeszlosci nie ma! Jest terazniejszosc i przyszlosc. I od nas zalezy, jak ja uksztaltujemy. Czy postwimy granice, czy bedziemy wylewac gorzkie zale.
Ja tez wielu rzeczy zaluje, za wiele jestem wsciekla, ale to sa emocje nad ktorymi musze pracowac, a obowiazki i dazenia sa inna rownolegla sprawa, ktora sie zajmuje 🙂
Akceptuje rzeczy, ktorych zmienic nie moge, zmieniam te, ktore zmienic moge a przede wszystkim odrozniam jedne od drugich…
w odpowiedzi na: Jak zostac prymusem z toksycznego domu? #82875pepa zapisz:
„Tak, to prawda, i własnie o to mi chodzi, skad czerpie się tę siłe, ktora mowi, ze jesteście w stanie sie nauczyc i być dobrymi uczniami?”Ja np. podstawowce musialam sie supe uczyc, bo mialam inaczej w domu jazdy, na studia poszlam, nie bylam prymuska, mialam oceny wzgledne, jak kazy student imprezowalam wiecej niz sie uczylam…
Skad czerpie sile? Moja sila jest, ze chce byc niezalezna, chce miec pieniadze, bo pieniadze daja sile (choc pozorna), daja wladze, daja mozliwosci. A glowna droga zdobycia pieniedzy to ksztalcenie sie. I to jest moja motywacja. I tak mam 26 lat, od 4 lat nie mieszkam z rodzicami, jestem w pelni niezalezna. Ucze sie, bo chce miec perspektywy, chce kierowac a nie bym mna kierowali. Chce móc wybierac, chce miec mozliwosci. I powoli pojawia sie ich coraz wiecej…
Tak samo jak mam problemy, to nigdy nie uciekalam w maraz w siedzenie i patrzenie w sufit, zawsze zaciskalam zęby i parlam do przodu, uczylam sie, koncetrowalam na temacie, na celu jakim jest niezalezosc, jakim sa pieniadze. Teraz powoli zaczynam odcinac kuponiki… Myśle, ze jest warto było 🙂
w odpowiedzi na: spieprzyć SYLWESTRA #80050aga00 zapisz:
„Ja podejmę temat z drugiej strony, tzn. fajnie spędziłam ten wieczór. 🙂 Byłam na imprezie z bratem i jego dziewczyną, a tak poza tym to poszłam sama, czyli bez osoby towarzyszącej. I jestem w szoku, totalnie wyluzowałam, dobrze się bawiłam, nie miałam potrzeby kontrolowania siebie. Zastanawiam się czy to zmiana na lepsze:dry: Zawsze czułam się spięta na takich wyjściach, tym bardziej, że prócz paru zaledwie osób nikogo nie znałam. A tu odmiana! Ale co ważniejsze, zdarzyło się coś na co nigdy do tej pory bym sobie nie pozwoliła. Może to głupio zabrzmi, ale całowałam się z takim chłopakiem, z którym się bawiłam, to tak w przypływie słabości czy nie wiem czego. Mam 25 lat i nigdy z nikim nie byłam, a całowałam się ostatnio 6 lat temu. Jestem zdezorientowana i zdziwiona, bo nie wiem co się ze mną dzieje. Czy to zmiana na lepsze, czy po prostu wyniknęło to z ogromnego poczucia samotności. Wymieniliśmy się numerami, ale ja nie jestem pewna czy jestem gotowa na coś więcej, czy to ten chłopak. Poza tym z rozmowy wyszło, ze on też jest DDA. Boże, nie wyobrażałam sobie, ile jest skrzywdzonych tak jak ja ludzi. Samo to, że on jest DDA mnie odstrasza. Ale nie dlatego, że nie szanuję nas DDA. Tylko chodzi mi o to, że taki powiedzmy sobie szczerze związek jest trudniejszy od takiego zwykłego, on jest strasznie wrażliwy- cecha DDA, noi raczej traktuje siebie z pozycji ofiary życiowej, zdążyłam wyłapać. Ale miło było przez chwilę. Zyczę Wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku i dzięki za przeczytanie moich wynaturzeń”No i fajnie, gratuluje udanego Sylwestra, tylko nie warto myśleć o tym zbyt namiętnie i długo 🙂
Co do imprez plenerowych to są one fajne. Ja byłam na nich 2 razy i to były dwa najlepsze Sylwestre. Warto pojsc na 2-3h, dluzej to się nuży. A tego stania się nie czuje. Dobre koncerty, dobra zabawa. Mi się w tym roku podobało i to bardzo
wszystko zależy od Ciebie czy jesteś "reformowalna", czy też nie 🙂
Samemu trzeba zadecydować czy chce się coś w życiu zmienić czy powielać schematy z dzieciństwa i przekazywać dalej.
Ja sądze, ze każdy jest "reformowalny", tylko musi w to uwierzyć. Tu też nie ma co się licytować, kto miał gorzej, bo nie ma dwóch identycznych ludzi a i nasze postrzeganie, czy tez odbiór rzeczywistości jest inny.
-
AutorWpisy