Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 10 wpisów - od 131 do 140 (z 161)
  • Autor
    Wpisy
  • Oliwia75
    Uczestnik
      Liczba postów: 163

      Asiu napisałam do Ciebie, tu na forum dwa dni temu, ale komp mi się zawiesił i wszystko skasowało się 🙁 . Nie napisze już tego samego niestety. A było chyba dość pozytywne. Dziś tak się nie czuję. Przykro mi jak czytam Twoje słowa, bo wiem jak to boli. Czy trwałych i pozytywnych relacji można się nauczyć? Na pewno można coś zmienić, zastanowić się co mówimy innym ludziom, jaki przekaz niewerbalny wysyłamy. Myślę, że takie rzeczy sa do zrobienia- o to byłaby jakaś konstruktywna namiastka.

      Poczucie czy jestem gorsza czy lepsza od innych jest przykre i bardzo obciażające, ale nie jesteś wstanie określić czy tak jest faktycznie. Czy da rady to zmierzyć? Kto jest w czymś lepszy a kto w czymś innym? Czy samo porównywanie sie z innymi jest dobrym kryterium. Przecież każdy nas jedyny i unikatowy dysponujący indywidualnym zestawem cech i zasobu sił wewnętrznych. Może różnimy się tylko tym, ze niektórzy wierzą, ze z małych rzeczy mogą zrobić duże i niewiele potrzebują aby coś zrobić. Może łatwiej wierzą we własne umiejętności.Nie wiem. Sama ostatnio nie mam sił i determinacji aby brnąć do przodu mimo poczucia, ze to nie wyjdzie. Bo znowu niestety się przekonałam, że sama otwartość i zabieganie o kontakt nie wystarczy. Nie wiem na czym polega utrzymanie trwałych relacji, które zaczynają się dobrze,jest otwartość z dwóch stron, sa to potencjalnie wartościowe osoby. A jednak w moim przypadku one znikają, usuwają się i zapominają. A ja czuję się opuszczona i rozczarowana, nawet nie nimi, ale losem, sytuacja. I znowu, i znowu. Lepiej więcej nie próbować, bo coraz mocniej boli……

      Wiem, te maski przed światem, zakładane zależnie od sytuacji i też uważam, że odsłanianie wiąże się z ryzykiem. Dlatego warto przyjrzeć sie komu się odsłaniamy. Ja mam z tym straszny problem, nawet przed tymi których lubię i ufam.

      Coś pozytywnego- jednak trzeba próbować, ale zmieniające schematy zachowania i myślowe…..

       

      Oliwia75
      Uczestnik
        Liczba postów: 163

        I co chcesz mi przez to co napisałaś powiedzieć Ewela?

        Oliwia75
        Uczestnik
          Liczba postów: 163

          Wracam do tematu po roku i 7 miesiącach. 🙂

          Jestem już po terapii grupowej a teraz jestem w terapii indywidualnej. Nie wiem czy będzie to czytał ktoś, kto już udzielał się w moim wątku, miło by było. Mam potrzebę kontynuacji tematu ODRZUCENIA bo znowu ostatnio nasilił się u mnie i czuję, że nie jestem wstanie kontynuować terapii oraz zrobić kroku w kierunku przełamania się i mówienia innym potencjalnym znajomym o tym co najbardziej mnie boli i z czym mam problem. Wydaje mi się to niemożliwe. Bo jeżeli powiem fajnym znajomym, z którymi nie mam głębokiego kontaktu, ale jednak jest on pozytywny, o problemach natury psychiatrycznej, czyli o swoich zaburzeniach zachowania i o tym, że nie radzę sobie z trudnymi emocjami na tyle bardzo, że wchodzę w autodestrukcję, która daje mi ulgę. Ulga która, głupio to zabrzmi, daje mi możliwość dalszego funkcjonowania. Jednak zachowania autodestrukcyjne nie są akceptowalne społecznie, na pewno mniej niż nawet alkoholizm. O tym się nie mówi i nikt nie chce o tym słyszeć. Mieć takich problematycznych znajomych…..Tak, to mój ciemny kawałek a po za tym żyję całkiem normalnie i nikt by się nie domyślił. A nawet powiedziałby, że to pomyłka. Zadbana kobieta w dobrej sytuacji, pozornie funkcjonująca dobrze i na pierwszy rzut oka spokojna, radosna, sympatyczna, otwarta na kontakt.Nawet osoby depresyjne i w schizofrenii są w społeczeństwie stygmatyzowane. Ludzie boją się.

          Czasami mam wrażenie, ze żyję jak za szybą i jestem po drugiej stronie lustra z tymi niby „normalnymi” ludźmi. Wiem, każdy coś ma i jest to dla niego trudne, trudno nawet użyć jakiejś skali aby ocenić wagę i ciężar problemu. Każdy z nas odczuwa swoje emocje i problemy równie silnie. Jenak ja się czuje bardziej wybrakowana, nie taka, niepasująca i skrywająca swój ciemny kawałek.

          Zdaję sobie sprawę, że to co mnie najbardziej boli, to czym sobie najbardziej nie radzę jest ukryte, nie mogę się z tym podzielić z nikim z otoczenia i dlatego tez nie mogę uzyskać wsparcia. Zostaję z tym sama. Nie widzę wyjścia z tej sytuacji. Terapeuta uważa , ze powinnam się tym z kimś podzielić. Ja tak nie uważam. I zostaję sama z tym. Relacje nierozwijane powoli odpływają. Jest bariera, blokada, poczucie bycia innym, gorszym, wybrakowanym. A potem świadomość, że nie mam prawa sięgać po wszelkie dobra, nawet po relacje, bo czy ktoś nie zasługuje na kogoś lepszego? Owszem, można wywalić to co się ma trudnego w sobie, ale co potem? Patrzeć jak ludzie reagują. Jak po prostu nie będą mieli dla mnie czasu (bo praca lub choroba) a ja zacznę się doszukiwać faktu, ze zaczęli mnie omijać. Nie poradzę sobie z emocjami poczucia odrzucenia. Czy warto ryzykować? Jak myślicie?

           

           

          Oliwia75
          Uczestnik
            Liczba postów: 163

            Vea 🙂

            Przykro mi, że „spaliłam” Twój plan wklejenie mniej ?drastycznych? fragmentów posta po odnalezieniu Cię na forum DDa. Ale przecież zawsze możesz dodać coś nowego…. 🙂

            Być sobą powiadasz…. nawet próbuję. Nie od razu mi to wychodzi, jednak ostatnio zdarzyło się coś takiego przy jednej z koleżanek, ale musiałam trochę z nią i w różnych sytuacjach poprzebywać. W krótkim kontakcie jako „pasażer w autobusie” z zamiarem nie kontynuowania znajomości nie można czegoś takiego doświadczyć.

            Brak swobody- wiąże się, wiadomo, ze sztywnością postawy, sądów, lękiem, niedowartościowaniem, brakiem wolności wewnętrznej itd. itd. Tak to temat, który wywołuje u mnie „przegrzanie myśli”… więc najczęściej wolę nie myśleć, lub myśleć później (syndrom Scarlett O?Hara…. 🙂 )

            Uściski… 🙂

            Oliwia

            Oliwia75
            Uczestnik
              Liczba postów: 163

              A przy okazji witam Wszystkich DDa i nie tylko, po ponad roku mojej niebytności na forum 🙂

              Ukończyłam dwuletnią terapię grupową!!!

              Ogłaszam to , bo sam fakt, że ukończyłam (w moim przypadku) jest wyczynem. 🙂

              Oliwia75
              Uczestnik
                Liczba postów: 163

                Witaj Aniu! 🙂 Autoro wątku 🙂

                Postanowiłam odnaleść Twój wątek na forum, bo zainteresowałaś mnie tym co mi wkleiłaś w maila. Jesteś intrygującą osobą i szkoda, że się „ukrywasz” za swoim bogatym wnętrzem. Gdyby odpowiednie osoby mogły Cię poznać, na pewno doceniłyby osobę, którą jesteś. Może trochę otrwartości? W realu. Wiem, wiem….. jestesmy typami ludzi, którym łatwiej wyraża się na papierze, mamy wtedy większą łatwość myślenia niepodszytą trudnymi emocjami i niepewnością….  Jeszcze nie zebrałam się za odpisywanie, zrobię to pewnie po wtorku…. 🙂

                Miłego dnia 🙂

                 

                 

                Oliwia75
                Uczestnik
                  Liczba postów: 163

                  Robimy sobie krzywdę, bo nie możemy sobie poradzić z trudnymi emocjami w nas. Robimy też to, żeby się ukarać, bo kiedyś „ktoś” nas za bardzo karał, gdy czujemy się źle, mamy jakieś poczucie winy lub nawet domagalismy się czegoś o co baliśmy się prosić, wtedy się karamy……Robimy sobie ulgę karając się, ale niestety to tylko na chwilę i to wogóle nie rozwiązuje żadnego problemu……

                  Aż płakać się chce….dobrze by było płakać zamiast się krzywdzić…

                  Oliwia75
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 163
                    w odpowiedzi na: wywiad z DDA #379726

                    Też mogę spróbować wziąć udział 🙂

                    oliwka73@gmail.com

                    Pozdrawiam

                    Oliwia75
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 163
                      w odpowiedzi na: DDA czyli ja #367751

                      „A mnie ch.j strzela bo o mojej gehennie nie pamięta nikt ? a wszyscy zapewniają o swojej miłości ?”

                      Przyłączę się do tej wypowiedzi, bo też tak mam. Też czuję złość!!!

                      Ostatnio tłuczą mi się po głowie takie słowa: „przecież nic się nie stało…”. No właśnie, to co zgotowali nam nasi rodzice to takie nic…. jak dla nich, NIC się nie stało. Nasze przeżycia i to co czujemy są nieważne. A tak wogóle to powinniśmy dawno o wszystkim zapomnieć – tego by chcieli. Tylko jak naprawić to wszystko zepsute w nas? Terapia to za mało…..jak dla mnie

                       

                      Oliwia75
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 163

                        Witam Cię!

                        Też jestem DDA i chodzę od ponad roku na terapię i muszę Ci powiedzieć, że jesteś typowym DDA i dodatkowo DDD. Ale to nie tragedia. Powinnaś udać się na terapię, są takie finansowane przez NFZ. Zobaczysz odżyjesz. A Twoja matka jest osobą współuzależnioną, też powinna iść na terapię już nie mówiąc, że Twój ojciec powinien się leczyć. Współczuję Ci bardzo, bo ja sama też przeżyłam piekło w swoim domu. Ale wyrwałam się z niego i od tego czasu jest tylko lepiej, choć ciągnę za sobą piętno rozwalonej osobowości. Ale udało mi się stworzyć normalną swoją rodzinę i zrobię wszystko aby moje dzieci nie przeżywały tego co ja. Nie dziwne, że masz teraz problemy z samoakceptacją, czujesz wstyd i złość. Ja też tak mam. Tak mają DDA. Poszukaj terapii, najlepiej grupowej,to da Ci siłę i inne spojrzenie na siebie i swoje życie.

                        Pozdrawiam Cię serdecznie

                        Oliwia

                         

                         

                         

                         

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 131 do 140 (z 161)