Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Pomóżcie uratować małżeństwo z DDA #58690
Witaj, czytając opis Twojej żony zobaczyłam swoją podobiznę, choć trochę inaczej. Jeżeli łączyła Was kiedykolwiek prawdziwa miłość, to warto walczyć o to małżeństwo nawet przed sądem, bo ona nigdy nie ustaje(nawet jeśli są chwile, w których mrok całkowicie ją zasłania). Stąd moje pytanie, czemu napisałeś:"Jeśli wyśle ten pozew, nie będe miał wyjscia – będe musiał sie poddac."
W sądzie są tylko ludzie, ubrani nieco inaczej niż wszyscy. Poza tym, w sądzie nie znajdziesz sprawiedliwości, ale proces rozważania za i przeciw kontynuacji (w tym przypadku) małżeństwa W SWIETLE nagich bezdusznych przepisów. Jeśli przekonasz człowieka – sędziego – do swoich racji, wyrok będzie zgodny z Twoją wolą. Czasem spotkanie się w sądzie uświadamia małżonkom to, czego nie chcieli widzieć wcześniej. Np. możesz zasugerować, że chcesz wspólnej terapii, nim podejmiesz decyzję o definitywnym rozstaniu. Poza tym, w każdej chwili można pogodzić się.Wracając do nakłaniania Twojej żony na terapię, przypomniała mi się moja sytuacja z moją siostrą, która jest lekarzem. Pomimo swego zawodu, nie docierały do niej moje prośby o nieporuszanie tego tematu, ponieważ jestem świadoma mego stanu psychicznego i o tym czy i gdzie pójdę, zdecyduję w czasie wyznaczonym przeze mnie. Jej nachalność i brak zaufania do moich słów wywołała u mnie efekt, że zaczęłam unikać jej obecności, tracić do niej zaufanie. Przecież nie tego chciała.
Co do zmiany człowieka, to należy zacząć od siebie i na sobie się skupić. Zmiana nas samych wywołuje inne zachowania i narzuca z automatu zmianę relacji w małżeństwie. A za tym idzie konieczność zmian przez współmałżonka, który chcąc nie chcąc sam zmienia się, najczęściej nieświadomie i w miarę bezboleśnie. Tak stało się w moim małżeństwie, gdy przestałam zabiegać o „zmianę” małżonka, kładąc jednocześnie nacisk na przemianę własnej osobowości.
Sam fakt bycia z rodziny z dysfunkcją nie jest jedyną przyczyną zapaści w Waszym związku. Wina złej sytuacji leży zawsze po obu stronach. Może są jeszcze inne dodatkowe przyczyny-u mnie to był stres w pracy mojej i męża, problemy przy budowie domu i jego finansowaniu, ciągłe „uczestniczenie” w naszym rodzinnym życiu rodziców/krewnych żony i męża, którzy „rozwiązywali” za nas nasze małżeńsko-rodzinne problemy. Krótko podsumowując, pozwalaliśmy sobie nieświadomie, aby nie być odpowiedzialnymi. A Wy macie jeszcze małe dziecko, którego opieka pochłania ogromnie wiele czasu, wysiłku i wywołuje zwykłe ludzkie zmęczenie oraz dodatkowy stres.
Zyczę Tobie serdecznie ułożenia się w waszym małżeństwie, bo Ty, Twoja żona i Wasze dziecko JESTESCIE TEGO WARCI 🙂 . -
AutorWpisy