Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Czy jestem DDA? #488441
Ja powiem Ci co ja zapamiętałem z mojej terapi.
jako dda bądź zaburzenie osobowości widzisz i odbierasz świat w sposób zniekształcony- inaczej niż jest on w rzeczywistości bądź reakcje są za niskie lub przesadzone.
na terapi pierwszym etapem jest samoświadomość i tu widzę już jest początek.
co to znaczy że jestem dda ?
a dalej razem z terapeutą albo grupą uczysz się świata i jak go odbierać w sposób adekwatny a nie zniekształcony.
niestety my dda rodziny się z pewnym brakiem edukacji emocjonalnej której musi my się nauczyć
w dużym skrócie. Szczerze polecam.
js dziś nie żyje before i after.
żyje tu i teraz i ciszę się życiem a nie zastanawiam dlaczego …
w odpowiedzi na: Dziewczyna nie chce podjac sie terapii. #488431Dokładnie. Ludzie zaczynają terapię gdy dopiero coś się znacznego zaczyna wydarzy w związku z zaburzeniem.
Np rozwód, utrata pracy, załamanie , depresja.
Nie da się namówić bo tak jak piszesz – “to nic takiego” “poradzę sobie sama”.
Ale możesz czytać książki jak dda – spokój wewnętrzny , toksyczni rodzice – Susan forward. Pokazać przykład ze da się pracowac.
i gdy tytanic zacznie tonąć, sprowadzić nowy statek z terapeutą 🙂
pozdrawiam i powodzenia
w odpowiedzi na: Związek z DDA #488362Hi,
Związek z DDA/DDD zawsze będzie trudny i raczej ludzie którzy są DDA/DDD bądź z innego powodu problematyczni wiążą się z podobnymi ludźmi. Im dalej w las tym więcej problemów się objawia, a to dopiero początek. Mówisz, że on nawet nie wie że jest DDA czyli czeka go jeszcze ogromna droga do przebrnięcia jeśli chcę być godnym ojcem i partnerem, a nie kimś toksycznym z problemami.
Rozumiem, że chcesz mu pomóc ale musisz postawić sobie wyraźne granice. Nie możesz być jego terapeutą bo zatracisz siebie. Partner musi być partnerem, nie ojcem/matka czy terapeutą.
Trzeba też myśleć o dziecku i o sobie.
Jeśli na ten moment nie jest w stanie być partnerem to powinnaś oczekiwać od niego, aby podjął wszelkie próby, aby stać się partnerem np. przez psychoterapie czy grupy wsparcia DDA.. Jeśli nie podejmie tych prób to ratowanie go i praca terapeutyczna spadnie na Ciebie, a na to nie powinnaś pozwolić.
Także moim zdaniem powinnaś dać mu wyraźny przekaz :
Słuchaj, jestem mamą, mam dziecko i już młodsza nie będę.
Oczekuje od Ciebie iż podejmiesz próby rozwiązania swoich problemów z przeszłości z kimś bo ja nie jestem w stanie ich za Ciebie rozwiązać, ale mogę być przy Tobie.Daj znać jak podejmujesz decyzje ? Idziemy razem dalej czy osobno ?
Ja na początku związałem się z kimś podobnym z DDA i na początku było cudownie, ale potem przestałem być partnerem, a zacząłem być wybawicielem. Gdy się zmęczyłem i nie widziałem u partnerki woli walki tylko apatię – odszedłem. Znalazłem sobie wspaniała dziewczynę bez problemów i do dziś jest moją żoną.
Pozdrawiam,
w odpowiedzi na: Mąż, tata, zięć DDA #488307Hi Sylwek
U mnie ojciec pił, matka nie piła – wszyscy współuzależnieni, mam żonę i dzieci czyli podobnie 😉
Chodziłem na terapię indywidualną, razem z Panią S. odkrywaliśmy mnie, jak się zachowuje się w trudnych sytuacjach, co mi przeszkadza w codziennym życiu, jakie mam mniemanie o sobie, jak odbierają mnie inni aż w końcu większość moich problemów ze sobą się rozwiązała i wtedy zamiast ciągle myśleć, dumać i zastanawiać się ( tutaj właśnie chyba syndrom DDA – żyje zawsze przeszłością albo przyszłością ) w końcu mogłem skupić się na rodzinie, znajomych i karierze.
Pamiętam, że książka Zachowaj spokój emocjonalny, DDA – mi mocno wtedy rozjaśniła pewne sprawy.
To forum i świadomość tego, że nie jestem sam – że jest więcej osób DDA też była pomocna.
Pamiętam moment przełomowy na terapii gdy w końcu zrozumiałem, że wcale nie jest ani inny ani wyjątkowy tylko – cytuje „moje dzieciństwo zostało zaburzone i moja tożsamość rozwinęła się inaczej niż u dzieci w normalnych rodzinach”.
Dla mnie świadomość tego, że wszystkie moje problemy ze sobą czyli
- wiecznie zamartwianie się i analizowanie co by było gdyby
- bardzo ciężkie znoszenie wszelkiej krytyki na mój temat
- ogromne chuśtawki nastroju – super extra a za chwile micro deprecha
- obniżona empatia
- Przesadne dbanie o kariere/$$
- etc
że to wszystko nie jest to kim jestem ale to kim się stałem ze względu na traumatyczne dzieciństwo.
Przez wiele lat moja tożsamość została zaburzona i moje odbieranie świata zniekształcone i też niestety wiele czasu zajmuje spojrzenie na siebie i otaczający świat w prawdzie.
Tak naprawdę to musiałem zburzyć swój obraz siebie i mechanizmy obronne oraz zbudować go na nowo.
Jak sprawdzić czy jest ok ?
Jeśli umiesz w pracy zająć się pracą a jak wracasz do domu to z zaangażowaniem bawisz się dziećmi i ich słuchasz to jest spoko.
Ale jeśli traktujesz zabawę z dziećmi jako obowiązek i zmuszasz się do tego to musisz jakoś odkryć czemu zabawa z dziećmi nie sprawia Ci przyjemności. ( terapeuta )
Jeśli przejmujesz się życiem żony, wiesz jakie ma problemy i probujesz jej jakoś pomóc albo wesprzeć bo czujesz że tego potrzebuje to jest super.
Ale jeśli Twoje własne problemy Cie przerastają i nie masz czasu z zaangażowaniem słuchać żony tylko myślisz jak rozwiązać swoje problemy to potrzebujesz pomocy ( terapeuta ).
Jeśli masz przyjaciół którzy lubią Cie takiego jakim jesteś a nie udajesz żeby Cie lubili – to super.
Tak naprawdę ludzie z normalnych rodzin nie pijących nie mają tych wewnętrznych problemów.
I jak każda osoba z DDA/DDD w końcu poczuje się:
- kochana
- pewna siebie czyli świadoma kim jest i będzie z tego dumna
- nowymi oczami spojrzy na siebie w wprawdzie
- i pokocha siebie całym sercem
To może będzie mogła żyć jak inni czego sobie i Wam życzę.
I życzę Wam jeszcze abyście nikomu nie dali z powrotem sobie tego odebrać.
Na świecie i w waszym otoczeniu jak i w moim napewno jest pełno toksycznych ludzi, którzy próbują odebrać wam wasze szczęścia. Nie pozwólcie na to.
Jeśli przy kimś czujesz się gorszy, czujesz że nie jesteś „wystarczający”, że cokolwiek nie zrobisz zawsze jest to za mało. To masz do czynienia z osoba toksyczną i najlepiej ogranicz te kontakty albo naucz się stawiać granicę. Nawet jeśli to Twój ojciec.
Pozdrawiam i powodzenia
w odpowiedzi na: PO ROZSTANIU – Kontynuacja mojej historii #488278Hi Karolina,
Rozumiem, że jest Ci ciężko i mocno to przeżyłaś. To, że piszesz nam o tym tutaj to bardzo ważny krok i znaczy, że nie chcesz być z tym wszystkim sama. Myślę, że każdy z nas przeżył kiedyś coś takiego i musiał się pozbierać. To wydaję mi się normalne.
Pewnie jak zajmiesz głowę czym innym, sportem, pasją czy pracą to łatwiej będzie wrócić do normalności. Życzliwi ludzie i zwyczajna rozmowa też potrafi sprawić cuda. Pamiętaj, że sporo przez życie przeszłaś i mniej dla siebie wyrozumiałość – daj sobie czas. Czas leczy wszystkie rany.
Ja akurat jestem facetem, ale tyle mogę powiedzieć, że jeśli to miało nie wyjść to może lepiej teraz niż później. Czasem ludzie się rozchodzą dużo później, co rodzi znacznie większe problemy i rani więcej osób dookoła także nie jest tak źle.
To jest forum DDA/DDD, jeśli czujesz się skrzywdzona swoim dzieciństwem i czujesz, że odbija się to echem na Twoich teraźniejszych decyzjach to może warto pogadać o tym z terapeutą. Mi to pomaga.
w odpowiedzi na: Czuję że się cofam #488162Hi lily
bardzo dużo by pisać.
może chcesz pogadać jakoś online ?
w odpowiedzi na: Pytanie o zmianę życia z krótkim opisem mojego życia. #488152Hi Pyrek
GRATULACJE za odwagę żeby to napisać.
Jestem w podobnym wieku z rodziną i po DDA.
Ja byłem pracoholikiem i w ten sposób uciekałem od zajmowania się rodziną bo się tego bałem bądź uważałem że mi nie idzie.
Po terapii zaryzykowałem zmianę i myślę że się udało. Spędzamy sporo czasu razem. Nie pracuje tyle – forsy jest trochę mniej ale rodzina jest od tego ważniejsza.
właśnie wcześniej się bałem że jak już nie będzie tyle $$ to już nic nie będę miał a jednak teraz czuję się bogatszy i zadowolony.
pozdrawiam i powodzenia
Witaj Allesya
To świetnie że nie boisz się o tym mówić, to już krok do przodu. Też byłem w takiej sytuacji jak Ty – czułem się zbędny i nikomu niepotrzebny- wiele lat temu.
Chciałbym abyś wiedziała że to nie jest Twoja wina. Myślisz tak ze względu na cierpienie którego doświadczyłaś i środowisko w którym się wychowywałaś.
Gdy kwiat rośnie na półśnie jak wszystkie to jest piękny bo ma dużo słońca a jak musi rosnąć na dnie skał to ani słońca nie ma ani wody – to jak ma urosnąć ? Zrobi tyle ile mu się uda żeby przetrwać. Tak jak mi i jak sądzę Tobie.
wiesz co mi pomogło ? Porządni ludzie zaczynając od mojej terapeutki. Zmiana środowiska na takie gdzie mogę się rozwijać. Świadomość że nie dane mi było urosnąć i że trzeba dać sobie dużo czasu żeby nadrobić dzieciństwo które się straciło.
Gdzies w alternatywnym świecie istnieje Alesya, która miała normalnego kochającego ojca. Która jest szczęśliwa, pewna siebie i zdobywa swoje cele oraz realizuje marzenia.
Ta Alesya jest też w Tobie. Ona tam siedzi i czeka aż w końcu dasz jej urosnąć. Aż ją odblokujesz.
jak możesz ją uwolnić ?
Przezyj jeszcze raz swoje dzieciństwo oczami dorosłych. Oceń co było dobre a co złe. Jakiego zachowania oczekuje się od ojca a jakie jest niewybaczalne. co powinno być a czego brakło
Taki zabieg nazywa psychoterapia i w swoje dzieciństwo zagląda się z terapeutą
Odmieniło to moje życia i mam nadzieję że Twoje też odmieni
trxymam za Ciebie kciuki
w odpowiedzi na: Motywacja życia w obecnej rzeczywistości #488121Ja nad tym nie myślę. Chce wychować dzieci, zarobić coś w pracy, spotkać się ze znajomymi i wyjechać czasem na wakacje.
Jaki jest sens życia ? Kochać i być kochanym – czerpać z życia przyjemność. Chyba po to o no jest.
w odpowiedzi na: Samotny w małżeństwie. #488120hi Simon,
Super że piszesz o tym. Masz rację że wątek się powtarza – kryzys po 7-8 latach małżeństwa.
ja zadam pytanie czy coś się wydarzyło po 7 latach czy zawsze było coś nie i to coś wydarzyło się dużo wcześniej ? DDA ?
z moich obserwacji wynika ze DDA po 7 latach związku już nie ma siły walczyć i udawać że z nim jest wszystko w porządku i poddaje się.
Co trzeba zrobić żeby dotrzeć do sedna problemu ?
poziomy świadomości dda – sam wymyśliłem
1. nie wiem ze nie wiem
wiem że nie wiem
Wiem że wiem
niewiem ze wiem
musicie dojść do sedna problemów sami albo na terapi.
czuje się smutna i wypalona, nie mam już siły walczyć.
Czym jesteś wypalona ? Co Cię tak zmęczyło ?
sama nie wiem – codziennie się zmuszałam żeby kochać męża a w końcu nie mam siły.
dlaczego musiałaś się zmuszać do miłości do męża ? Przecież chyba wyszłaś za niego bo Ci odpowiadał ?
tak, ale później się coś popsuło.
popsuło się czy od początku było coś nie tak ?
sama nie wiem …
a słuchaj, ja jestem psychologiem i z doświadczenia wiem że wiele problemów wywodzi się z dzieciństwa.. czy miałaś dobre dzieciństwo? Chcesz mi o tym opowiedzieć ?
dialog zmyśliłem ale ostatnie zdanie właśnie wypowiedział moja psycholog i od tego czasu zaczęła się moja terapia.
dziś jest naprawdę super. Razem z żoną wychowujemy dzieci i nie jest idealnie zawsze ale przyjemnie i komfortowo.
pozdrawiam i powodzenia
-
AutorWpisy