Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: jestem DDA. Jak być dobrą mamą dla swojego dzidziusia? Ważne #475461
Przepraszam za literówki i zlepki z słów ale pisałam to pod wpływem emocji i miałam gdzieś ortografie 😀
w odpowiedzi na: jestem DDA. Jak być dobrą mamą dla swojego dzidziusia? Ważne #475460A jeśli chodzi o mój stosunek do maluszka to nie jest tu problem tzw zimny chów i moja oziembłość, jestem bardzo emocjonalna i kocham ją nad życie i spędzam z nią czas jak tylko moge najlepiej. bawie sie, opowiadam, łaskocze…czasami po prostu musze jednoczesnie myc naczynia, opiekowac sie nią i martwic 100 rzeczami jednoczesnie i robie sie poddenerwowana. kocham ją nad życie i nawet czasem jestem nadopiekuńcza i bym zadziobała ;p kogos kto na nią krzyknie mimo że samej mi się zdarzy a wtedy mam do siebie ogromne pretensje. jestem do przesady perfekcjonistką i każde potknięcie traktuje jak wielką swoją porażke . po prostu zauwazylam u siebie odkąd się urodziła jedną ceche co do której nie miałam pojęcia ze ją mam bo nigdy tego nie odczułam. Mała miała 3 miesiące strasznie bolesne kolki i potrafila sie drzeć( nie płakać) drzeć z okropnego bólu 5 h dziennie non stop. potem zaczeło się ząbkowanie i tez są czasem ataki takiego płaczu na szczęście o wiele krótsze , problemem jest to ze gdy wszystkie sposoby noszenie spiewanie itp nie pomagały ukojić jej płaczu ( a doskonale wiem ze to nie jest jej wina ani złośliwość tylko bół) to trace nad sobą kontrole i czuje do niej agresje,wściekłość. To że całe życie musialam się kontrolować w jakiś dziwny sposób odbija się na tym że gdy ona traci te kontrole ja wpadam w goraczkę. Wściekam sie na nią, na siebie.rzadne logiczne argumenty wtedy do mnie nie trafiają. zdarza mi sie powiedziec cos niecenzuralnego do niej,do siebie…nienawidze sie za to i bardzo dlugo nie iumialam sobie z tym poradzic bo oczywiscie rodzice to chuj nie pomoc tylko pouczanie a kazda moja wątpliwość którą z trudem z siebie wydusze jest przez nich traktowana jakbym sobie coś wymyślała. dodatkowo przez pierwsze miesiące mieliśmy z partnerem mega kryzys więc na dobrą sprawe byłam zdzidziusiem zdana tylko na siebie a to moja pierworodna więc było mega ciężko i miałam ogromne załamania. teraz jest juz o wiele lepiej i odziwo gdy przychodza takie akcje potrafie juz w wiekszosci te swoją panikę opanować, i dziwne bo nie pomagało tu dręczenie się że ją krzywdzę,ze powinnam być spokojna. powodowało to jeszcze wieksze poczucie odosobnienie i niezrozumienia. działa jak szlaban czerwony hasło : działaj tak jakbyś ty była tą kruszynką, jakbyś ty chciała żeby twoi rodzice Cie traktowali.
Ciężko mi się o tym piszę i mam nadzieje że mnie nie zlinczujecie za te moje wynurzenia z dna duszy. 😮
Nie chodzilam na rzadna terapie,sama interesowalam sie troche dda i wogole psychologią a dodatkowo mam dużą empatie i umiem wysłuchać każdego i mu doradzić. najtrudniej jest z samą sobą. poza tym ja już ludziom nie ufam, takim których znam. myslalam o spotkaniach dda ale w mojej okolicy nie ma tego pozatym jest mała a kasy się nam nie przelewa. pomyślałam że zaczne od wyrzycenia z siebie tego o czym wie moze ze 3 osoby na tej ziemi 🙂 dzekuje za wysłuchanie
w odpowiedzi na: jestem DDA. Jak być dobrą mamą dla swojego dzidziusia? Ważne #475459Jak DDA identyfikuje się od niedawna. Miałam w dziecińststwie problemy z tatą który nadużywał alkoholu a potem znęcał się nad nami psychicznie wypominając wszystko co według niego zrobiliśmy nie tak i nie pozwalając się bronić. Każda najmniejsza próba oponowania i odpowiadania na jego oskarżenia powodowała że wpadał we wściekłość i męczył oskarżeniami jeszcze dłużej. Godziny słuchania z pokoju obok jak sam do siebie gdy juz kładliśmy się spać wyzywał nas od pierdolonych gówniarzy którzy nie szanują ojca bo smią mu cokolwiek powiedzieć. Nie dość że tylko ja z mojego rodzeństwa (2 mlodszych braci) stawałam do konfrontacji gdyż nie mogłam znieść fałszywych oskarżeń i przeinaczania prawdy a już wogóle to przy****dalania się do mamy o wyimaginowaną zdrade, gdy to ona całe życie nas wszystkich utrzymywała a on siedział w domu. Wszystko brałam na siebie, kłóciłam się,wakczyłam, następnego dnia starałam się uświadomić co do nas mówił… oczywiście on niby nigdy nie pamiętał i to ON był obrażony że ktoś śmie mu uwage zwracać. Najgorsza możliwa kombinacja cech człowieka- uparty, dumny, stawiający się ponad reszte członków rodziny i wykorzystujący to odbijając sobie własne niepowodzenia i życiowe porażki na niby najważniejszych osobach w jego życiu, a dodatkowo Katotalib który potrafił własnej córce powiedzieć że się kurwiła gdy dowiedział się że w wieku 19 lat straciła dziewictwo z swoim chłopakiem. Może to dla innych nie jest takie straszne, w końcu nas nie bił, ale to co przeżyłam i moja matka to jest istne piekło na ziemi. człowiek który potrafił cię zwyzywać bo nie chciałaś iść do kościoła w niedziele,a miał paroletni okres gdzie po każdej mszy siedział po pare godzin do wieczora pod sklepem i chlał. i to nie był według niego problem.człowiek który nie potrafi się zachować w jakimkolwiek towarzystwie bo zachowuje się jak świeta krowa której nie daj Boże nie przyznaj we wszystkim co mówi na każdy temat a już wogóle na polityke i religie to Cię zwyzywa nawet w twoim własnym domu.
Mieszkam z dala od domu rodzinnego. I Bogu dzięki za to gdyż nie miałabym ani odrobiny swojego życia jeśli tylko nie przystawałoby w 100% w schemat jaki on sobie wymyślił. Mimo wsyztko to mój ojciec i go kocham,wspominam też jak się nami opiekował gdy byliśmy mniejsi i bylo wesoło. niestety w rodzinnym domu nadal trwa gra pozorów w którym dla swiętego spokoju uczestniczy też matka,która potrafiła bronić ojca gdy ten przyjezdżając do mnie w odwiedziny nie wytrzymał,napił się i zaczął bijatyke z moim facetem a byłam wtedy w ciąży. On nie czuł się potem winny nic a nic i w dupie mial to ze sie przez niego żle poczułam. a potem moja mama strofowała mojego faceta że w moim i jego własnym domu ! bił się z moim ojcem bo według niej to byla jego wina!!!
Zboczyłam trochę z tematu. Tak miałam lipe w dzieciństwie. Mieszkam teraz osobno, jestem soba mimo wszystko, ale nie w kontaktach z mama i tatą. Oni nigdy nie chcieli mnie takiej jaka byłam, zawsze starałam sie dla nich najlepsze oceny, super zachowanie, brak problemów wychowawczych do momentu w którym miałam chłopaka i zaczełam w końcu walczyć o to co ja chce. Niestety zauważyłam wtedy że gdy zwierzałam się im z problemów w związku manipulowali tak żebym jeszcze bardziej się kłóciła tak jakby nie mogli zniesć że kogoś mam i nie słucham ich w 100%. nawet gdy mnie odwiedzają czuje taki wewnetrzny przymus zeby podpasowywać się pod ich styl życia bo dobrze ich znam i wiem czeg by chcieli a pozatym oni mną manipulują. Nie mam może idealnie i mam teraz trochę probemów i te nerwy z dzieciństwa czasem wychodzą na partnera czy dzidziusia aale jestem bardzo empatyczna i staram sie nad tym pracować i poprawiać to wszystko. Niestety gdy wspominam te dzieje lub mam bezposredni kontakt z rodzicami nie moge ani byc szczera i sie im zwierzac, i czuje tylko ból i poczucie skrzywdzenia. Wiele razy starałam się mówić co czuje a że jestem bardzo wrażliwa i wybucham gdy widze niesprawiedliwosc i falsz i to mówie, to robili ze mnie oboj (mama i tata) kogos wybuchowego i grali w swoja gre że niby nic sie nie stało i to ja wydziwiam i sobie wymyślam lub jesstem przewrazliwiona. ile razy w wieku nastu lat krzyczalam im w twarz co mnie boli i plakalam a oni robi wielkie oczy i bagatelizowali to albo mowili ze sie zachowuje jak wariatka
-
AutorWpisy