Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Wszechobecne poczucie odrzucenia #488244
Cerber,
Ja też się boję, całą dobę, od blisko 50 lat, dlatego Cię rozumiem
Jakubek,
Ta ciemność jest najgorsza, ale to w niej jest rozwiązanie. W niej tkwi nasza utracona siła. Tylko ona mnie już w życiu uspokaja.
Oliwia,
Lubię Cię czytać jak zawsze i wspieram. Odnośnie ciemności, to też czuję, że na tą chwilę ona jest dla mnie za silna, że nie dam z nią rady. A żyć dalej w strachu, depresji, nienawiści i pogardzie nie mam siły. Więc zaglądam w te ciemne zakamarki mojej osoby, mojej duszy. Błądzę co chwilę. Ehhh
Trzymajcie się Wszyscy.
w odpowiedzi na: Wszechobecne poczucie odrzucenia #488214Hej Oliwia,
To, ze ćwiczę, to wcale nie oznacza, ze jest dobrze. Jest ciezko, ba! – jest wręcz tragicznie.
Ale dzięki ćwiczeniom jest lepiej.
Widzę, że mi pomagają wszelkie ćwiczenia z zamkniętymi oczami. Wtedy świat fizyczny znika, wyłącza się więc trochę umysł, który pasjonuje się światem fizycznym ( w sensie – silnie przeżywa świat fizyczny), a pojawia się głębia. Olbrzymia głębia, która ciągnie jak narkotyk.
Może zwariuję przez ćwiczenia jogi kundalini, a może nie. Może odpłynę z tego świata i odlecę? Postradam zmysły? Ale to wciąga. To jest jak tlen. Jak się raz spróbuje, drugi, trzeci, gdy zacznie się coś dziać głębokiego, to człowiek chce jeszcze, jeszcze i jeszcze.
Strasznie silne te ćwiczenia jogi kundalini. Bardzo silne energie się w niej pojawiają. Trauma też się w niej pojawia, wychodzi na wierzch, łapie się z nią coraz większy kontakt.
Więc jak sama widzisz, ze mną też jest kicha. Ale ćwiczę dalej. Uzależniłem się od jogi kundalini. I jest ona całkowicie za darmo, ćwiczy się w zaciszu domowym. Daje oddech, daje wytchnienie, daje relaks.
Ale grunt, to ćwiczyć ją z zamkniętymi oczami.
w odpowiedzi na: Joga kundalini a PTSD #488206Test
w odpowiedzi na: Wszechobecne poczucie odrzucenia #488186Hej Oliwia,
To ćwicz jogę kundalini. Mi ona, jako jedyna, pomaga ogromnie.
Założyłem nowy wątek na tym forum: joga kundalini a ptsd.
Głównie też z myślą o Tobie, że może Cię zainspiruję.
Mi żadne rozmyślania nie pomagają, bo to jest nadal tkwienie w umyśle.
Dlatego ćwiczę te dynamiczne ćwiczenia fizyczne jogi kundalini; one wręcz wyrywają mnie z głowy i człowiek wraca do ciała.
Tylko ruch fizyczny, jakikolwiek, wyrwie Cię z Twojej głowy. Nic innego poza Twoim ciałem, moim zdaniem nie pomoże.
A ciało, to też i dieta, lżejsza, minimum połowa dziennej diety to warzywa. Delikatniejsze jedzenie też wyrywa z głowy, z umysłu.
Twój umysł i Twoje myśli, to nie Ty.
Twoje ciało to też nie Ty.
Ale droga do siebie prowadzi przez ciało, nie przez głowę/umysł.
Moim zdaniem nie znajdzie się innej metody na tak silne traumy, jak łagodny, ale dlugotrwający ruch fizyczny.
Inaczej, przykro mi, nie jestem w stanie Ci pomóc.
P.S. jogę kundalini, w przeciwieństwie do hatha jogi, ćwiczy bardzo dużo osób w wieku 50+ czy 60+, również w Polsce.
Przypadek?
Nie sądzę.
Trzymaj się ciepło.
w odpowiedzi na: Joga kundalini a PTSD #488094I zgadzam się z tym, że w ciele zgromadzona jest trauma.
Więc bycie w umyśle, jak przeważnie mają DDA, nie jest w stanie uzdrowić traumy.
Więc moim zdaniem żadne „rozmyślania” nic nie dadzą.
Trzeba wrócić najpierw do kontaktu z ciałem. A to dla DDA może być okrutnie przerażające.
A wejść można moim zdaniem tylko przez ruch fizyczny. I chyba najlepiej taki z zamkniętymi oczami.
Wówczas dopiero wychodzi się z umysłu I zaczyna czuć ciało.
Ale to dopiero pierwszy krok.
Krokiem drugim, kontynuując ćwiczenia fizyczne z zamkniętymi oczami i kontynuując odzyskane połączenie z ciałem, jest wejść w traumy, które podczas takich ćwiczeń z czasem zaczną się pojawiać.
Krokiem trzecim jest nie uciec o takich traum z powrotem w umysł, jak to mają DDA, tylko nadal postać w kontakcie z ciałem, nadal ćwiczyć, nadal czuć traumę. Wejść w ten ogromny ból, gniew, nienawiść, agresję, i przy tym wszystkim nie napiąć się fizycznie, tylko właśnie odwrotnie – rozluźnić swoje ciało.
Im większa traumą, tym… Bardziej trzeba rozluźnić ciało.
Wiem, to jest ogromny szok dla DDA, ale takie wejście w traumę w rozluźnieniu rozpoczyna proces uzdrowienia.
To właśnie wszystko oferują zestawy ćwiczeń fizycznych jogi kundalini. Czyli tzw. krije.
w odpowiedzi na: Joga kundalini a PTSD #488093Czy joga kundalini może pomóc w traumach?
Moim zdaniem tak.
Ale joga kundalini doprowadza do RETRAUMATYZACJI.
I czuję wewnętrznie, że trzeba wejść w tą retraumatyzację.
Bo ja już nie chcę dłużej uciekać.
Blisko 50 lat uciekam.
Czas spotkać się z moją traumą.
Bo życie bez spotkania się z traumą to nie życie. To trup.
Wejście w traumę jest bardzo bolesne, ale też i bardzo uspokaja.
Człowiek po wejściu w traumę dostaje takiego szoku, że wszystko się wtedy wycisza.
Wycisza absolutnie.
Jest błoga, przebłaga cisza.
Tak silnie działa joga kundalini.
I jest to jedyna technika/rzecz, która przy tak olbrzymim poziomie traumy, wręcz niewyobrażalnym, działa.
Ale to bardzo silna technika.
Powoduje wejście w traumę.
Powoduje retraumatyzację.
Ale gdy człowiek już ma przekroczony pewien poziom desperacji, wejście w traumę okazuje się zbawienne.
w odpowiedzi na: Joga kundalini a PTSD #488084Wklejam film, który też mówi o sekciarstwie i ściemie jogi kundalini, czyli o czymś, co sam czułem od dawna.
I ja też czuję, że tak jak w tym filmie mówi Kasia, z jogi kundalini biorę tylko krije, a resztę intuicyjnie odrzucam. Łącznie z tzw. starożytnością jogi kundalini.
Ale tak jak mówi autorka filmu, ja też to przeogromnie czuję, a ćwiczę już jogę kundalini dosyć długo, że krije naprawdę działają (krije, czyli po prostu zestawy głównie dynamicznych ćwiczeń fizycznych).
w odpowiedzi na: Joga kundalini a PTSD #488082Joga kundalini a sekciarstwo
Chciałem jeszcze tylko podpowiedzieć Wam, że jak ktoś styka się z jogą kundalini, to wygląda ona na jedną wielką sektę.
Ja na początku miałem takie same wrażenie i mam je do dziś.
Dlatego ja z jogi kundalini od początku intuicyjnie wziąłem tylko zestawy dynamicznych ćwiczeń fizycznych (krije), a odrzuciłem przede wszystkim:
- turbany,
- białe ubiory,
- niezrozumiałe dla mnie mantry śpiewane w obcym dla mnie języku,
- intonowanie jakiś tamtejszych „pism świętych”,
- stosowanie zamków do „przesyłania” energii w górę kręgosłupa.
Po prostu zamykam oczy i ćwiczę ćwiczenia fizyczne, a na ich końcu, zgodnie z instrukcją, na chwilę zatrzymuję oddech na wdechu.
I tyle to działa.
I tyle mi wystarczy z jogi kundalini.
Tak, joga kundalini jako całość to sekciarstwo.
Natomiast ćwiczenie krij jest dla mnie zbawienne, dla osoby DDA, ze skrajnie silną nerwicą lękową i olbrzymią depresją.
Naprawdę warto, mimo kryzysów.
w odpowiedzi na: Joga kundalini a PTSD #488081Wczoraj Wam trochę napisałem o jodze kundalini, po czym dopadł mnie duży kryzys.
A dzisiaj jeszcze większy.
I wpadł mi „w ręce” film Łukasza, który praktykuje i uczy jogi kundalini.
Z tego, co opowiada Łukasz, jest on DDA i opowiada, że dzięki jodze kundalini dźwignął się w życiu.
Ja też mam straszne kryzysy, ale jak już poćwiczę, to zmiana na plus jest kolosalna, mimo całej beznadziei mojego życia.
w odpowiedzi na: Joga kundalini a PTSD #488077Kriya for Elevation
Po polsku:
-
AutorWpisy