Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Wszechobecne poczucie odrzucenia #488061
Hej Oliwia,
Doskonale Cię rozumiem. Ja też nie mam już siły na nic. Tylko resztkami sił fizycznych i psychicznych ćwiczę jeszcze jogę kundalini. Ale to jest ju mój maks. Więcej nie dam rady.
Tak, też tak mam, że wszyscy mają jakieś plany, budują się, jeżdżą w góry, a ja od kilku już lat jestem martwy. Chodzący trup. Też mi się wydaje że mam 30-40 lat więcej, niż mam.
Moje życie skończyło się kilka lat temu. Teraz to jest już wegetacja. Trup. Ciemność. Niekończąca się depresja. Niekończące się lęki, paniki, przerażenie. Jedynie joga kundalini jest mi to wstanie rozerwać. Ale to trzeba ćwiczyć, samo nic nie spada z nieba.
Mnie też rozrywa od środka, a joga kundalini jeszcze bardziej to momentami potęguje.
w odpowiedzi na: Joga kundalini a PTSD #488058Z jogą kundalini mimo wszystko trzeba bardzo uważać. Ja ćwiczę sam w domu. Ale przy ciężkich traumach można doprowadzić się jogą kundalini do granic wytrzymałości ludzkiej. Może być bardzo dużo emocji, traum, depresji. Mimo wszystko to nie zabawa. Aby nie popełnić samobójstwa, mówię poważnie.
w odpowiedzi na: Joga kundalini a PTSD #488036Ćwiczenia jogi kundalini z zamkniętymi oczami dają olbrzymią głębię, której nie da się znaleźć w świecie fizycznym i w umyśle.
Jest to taka olbrzymia głębia i jakieś takie olbrzymie wewnętrze źródło, że nie da się tego opisać.
Ten stan uspokaja w olbrzymi spokój. Szukałem go chyba całe moje życie. Szukałem wszędzie, a znalazłem w sobie.
Olbrzymi spokój. Nawet gdyby on miał trwać 1-2 godziny po ćwiczeniach, to warto. To jakby wrócić do swojego prawdziwego domu, to jakby wrócić do swojego źródła.
Nie da się tego zanelźć poza sobą. Tylko w sobie. Nigdzie indziej.
w odpowiedzi na: Joga kundalini a PTSD #488035Dzisiaj rano już nie wytrzymywałem tych emocji, które pojawiały się w ogromnej ilości podczas ćwiczenia jogi kundalini z otwartymi oczami.
I chyba po 2 tygodniach, dzisiaj znowu ćwiczyłem z zamkniętymi oczami. I wstąpiła w mnie jakaś przeogromna siła, może to do jutra ustąpi. Ale po ćwiczeniach z zamkniętymi oczami stałem się jak robot, a przestałem być człowiekiem.
Owszem, w ten sposób lepiej sobie radzę w życiu, ale to jest jakieś sztuczne ta ogromna siła, jakieś nienaturalne. Nie ludzkie.
Bez ćwiczeń jogi kundalini lub z jej ćwiczeniami z otwartymi oczami nie jestem już w stanie wytrzymać i poradzić sobie w życiu. Tyle wtedy wychodzi ze mnie nieśmiałości, strachu, wstydu.
Więc zamykam oczy, ale wtedy tak jakoś skrajnie pompuję się nienaturalną dla mnie energią, że przestaję być sobą, a staję się jakimś cyborgiem. To chyba nie jest dobre, ale dzięki temu cyborgowi jestem w stanie pójść do pracy i stawić czoła trudnościom.
Ale dopiero gdy jestem człowiekiem, mogę czuć życie, ale z ogromnej paniki nie jestem wstanie puścić kontroli i ZAUFAĆ życiu, bez względu na to co ono mi przynosi.
Więc kolejnego dnia z tego niewytrzymywania swoich emocji i tego, co mi życie niesie, staję się cyborgiem. Wówczas sobie radzę, ale to nie jest życie.
Ehh…
w odpowiedzi na: Wszechobecne poczucie odrzucenia #488034Oliwia,
I piszę tutaj, ale nie musicie mi nic pomagać, ani mnie wspierać. Macie mnóstwo swoich problemów, bym Was jeszcze obarczał swoimi.
Piszę tu tylko, aby świat wiedział, co się ze mną dzieje. To mi w zupełności wystarczy.
Zresztą, i tak wiem, że nikt nie jest mi w stanie pomóc.
w odpowiedzi na: Wszechobecne poczucie odrzucenia #488033Hej,
Ja dzisiaj byłem na warsztatach z grupą pracowników z mojej firmy i pozwoliłem sobie chyba pierwszy raz od dawna na smutek, na odsunięcie się od grupy pracowników, na odrzucenie mnie przez grupę pracowników. Kompletnie nie miałem już dziś sił, aby się do kogoś odezwać i naprawiać zepsute relacje. Byłem odsunięty przez grupę i trwałem w tym. Zostałem w tym odsunięciu i nic już nie robiłem na siłę (w sensie: by coś naprawiać).
Coś się psuje, coś się chyba kończy. Kiedyś jeszcze walczyłem z tym, że się kończy. Teraz depresja powoduje, że nie walczę. Kończy się, to się kończy.
Nie wiem co dalej.
w odpowiedzi na: Joga kundalini a PTSD #488028Mirka,
I napisałaś bardzo ważne rzeczy,że próba przechodzenia na siłę przez swoje traumy kończy się retraumatyzacją i przygnębieniem.
Tak, teraz widzę to też po sobie, mimo olbrzymiego czasem stresu, kontynuowałem dużą ilość ćwiczeń jogi kundalini i doprowadzałem siebie do tych 2 powyższych stanów. Jednak trzeba wszystko robić w jakimś chociaż minimalnym szacunku do siebie. A nie na siłę.
I bardzo mądre było to, co napisałaś wcześniej, że w ostatecznym kontakcie z traumą, gdy chyba zagrożenie dla ukladu nerwowego jest już zbyt duże, mózg gadzi chroni przed retraumatyzacją.
w odpowiedzi na: Joga kundalini a PTSD #488027Tak, to jest praca na lata, w zasadzie do końca życia.
w odpowiedzi na: Joga kundalini a PTSD #488020Hej Kurianna,
Bardzo dziękuję Ci za odpowiedź. I pozostałym osobom również.
Chodziłem regularnie 7 lat na terapię i z niej zrezygnowałem.
Ćwiczę sam i też wolę ascetycznie, bez żadnej muzyki, w domowym zaciszu, bez mantr, zamków i medytacji. Same dynamiczne krije.
A ćwiczę dlatego, że czuję 24 godziny na dobę strach i przerażenie, i tak mam już od blisko 50 lat, więc żeby do końca już nie zwariować i nie oszaleć, a nie chcę też brać lekow psychotropowych, to właśnie ćwiczę jogę kundalini.
Joga kundalini wciągnęła mnie bez reszty. Ale po długim okresie regularnych ćwiczeń, oprócz efektu fizycznego, zaczęły pojawiać się własne te „dodatkowe” aspekty, o których napisałem powyżej.
P.S.
Przytylenia czy modlitwa w Kościele nic nie da, jeśli człowiek jest skrajnie przerażony 24 godz na dobę od blisko 50 lat.
w odpowiedzi na: Joga kundalini a PTSD #488013Pamietam też, że od początku moich ćwiczeń jogi kundalini czułem, żebym ćwiczył z otwartymi oczami. Mimo że wszyscy zalecali raczej ćwiczenie z oczami zamkniętymi.
Ćwiczenie z zamkniętymi oczami, przy moim silnym PTSD, silnej nerwicy i depresji doprowadziło mnie do zbyt dużej depresji i zbyt dużej ucieczki od świata fizycznego, odklejenia od rzeczywistości.
Dlatego po długim czasie zaczynam znowu ćwiczyć z otwartymi oczami, tak jak to czułem intuicyjnie od początku.
Bo przy silnej tendencji do ucieczki od świata fizycznego, chyba lepiej jest wlasnie nie uciekać od świata fizycznego i ćwiczyć właśnie z otwartymi oczami. Owszem, wtedy nie ma tej gigantycznej głębi jogi kundalini, ale i tak jest dosyć mocno.
A ostatnio na stronie Niebieskiej Linii natknąłem się na artykuł o jodze dla osób po doświadczeniach traumy. Tu też piszą, że przy takich obciążeniach lepiej ćwiczyć jogę z otwartymi oczami, aby nie dochodziło do RETRAUMATYZACJI:
-
AutorWpisy