Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Ciężki czas #453970
Tak, utrata boli cholernie, zasmuca nawet po latach, ale w sumie była potrzebna. Po tych kilku latach samotności nauczyłem się jednak patrzeć na świat nieco inaczej, wybaczać i nie oczekiwać. Czuję że rozumiem ten świat nieco lepiej. Boli tylko, że nie ma w tym świecie przestrzeni by się leczyć. Jeśli się załamiesz zostajesz natychmiastowo sam. Nawet ludzie z najszczerszymi intencjami i chęciami znikają. Bardzo mnie to boli, mam świadomość, że w życiu nieuchronnie czeka nas okres wielkiego bólu i że przede mną jeszcze niejeden, bo chociażby matka też kiedyś umże. W takich momentach chyba lepiej być nawet samemu niż patrzeć jak znika coś więcej. Wtedy wpadasz w studnię, z której ciężko wyjść. Kocham moją byłą dziewczynę i tyle chcę pamiętać.
w odpowiedzi na: Związek z DDA #255144Hej, z drugiej perspektywy spogląda się na cały syndrom chyba inaczej. Moim, może nieco zbyt logicznym zdaniem, musisz zadać sobie szereg pytań. Trzeba umieć w związkach z nami, DDA umieć wskakiwać w pozycję zdystansowania i mieć w pamięci, że cały system odczuwania emocji jest w nas nieco przesunięty. Wyobraź sobie, że rozmawiasz z kimś kto funkcjonuje i widzi świat w czymś co można by porównać do warunków wojennych. Brak zaufania lub bardzo szybkie tracenie takiegoż jest chyba najbardziej dominującą cechą. Żyje nam się trochę jak wilkowi wyrzuconemu z watahy. Wszędzie widzimy zagrożenia. Uzbroić należy się w ocean czułości i nauczyć się ją okazywać nawet w obliczu głęboko posuniętej postawy obronnej. Najlepiej jakby twój partner zdobył się na odwagę i dołączył do terapii która pozwoliłaby mu się zdystansować i dała tobie w ten sposób wytchnienie od tych wszystkich burz jakie niechybnie będą obecne. Zapytaj siebie samą czy ta czarna dziura jaka się w nim dawno temu zagnieździła nie przeroście Cię. To bardzo ważne, dla obu stron, bo łatwo nas zranić i pogłębić ten sran wiecznego poczucia oblężenia. Naprawdę wiele by pomogła terapia, pogłębiłaby świadomość Twojego wybranka, a wtedy, uwierz mi byłby atrakcyjny jak nikt inny. Bo większość DDA to nad wyraz bystrzy ludzie. Życzę szczęścia.
w odpowiedzi na: Nocne tęsknoty #230514Heh… Prawda cała prawda. Tylko jak smutna. Właśnie, ze świadomości tej prostej prawdy cały mój smutek wynika. Mogę przejść całe życie sam. Nie widzę w tym żadnego problemu, technicznego. Wybaczyć sobie również zdążyłem… W większości. Ale jakie jest to smutne, życie w świadomości, że jesteś sam lub bardzo łatwo możesz stać się samotnym, że cudza wolna wola, jakże słusznie poważana, może dla niektórych (dla mnie) oznaczać jedynie cierpienie. Jesteśmy w grupie ryzyka bycia pożuconym, nawet z prostej statystyki. Nie ważne jaki był powód, czy zwykła wygoda czy brak zrozumienia. Deficyty dzieciństwa otworzyły pole nadwrażliwości. Szybko czujesz się opuszczony. Ciężko stawić czoło zmęczeniu i iść dalej. Ponadto, czuję, że pozwalając sobie na pełne przeżywanie miłości odsłaniam się tam gdzie najbardziej boli. I tu już nie jest nic moim wybotem. Jedynie można mieć nadzieję, że ktoś to zauważy, zrozumie, zaakceptuje. Zabraknie jednego czynnika a zmów będę się zwijał z bólu i stawał powoli na nogi. Najwżniejszym pytaniem jest czy warto.
Dzięki za odpowiedzi. Pozdrawiam.
-
AutorWpisy