Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Żyć czy nie żyć?? #50383
chyba troche odbieglismy od tematu co??
TOMKU na pewno masz jakiegos bohatera chocby z dziecinstwa. moze zabrzmi to banalnie ale pomysl czy ten bohater by sie poddal?? odpowiedz jest jasna bo zaden bohater sie nie poddaje tylko walczy do konca. jak ja myslalam o zabiciu sie (nigdy nawet nie sprobowalam bo brakowalo mi odwagi, a moze i dobrze) zawsze na sam koniec probowalam z tego calego smutku i zalosci wykrzesac troche zlosci i agresji i to o dziwo ona mobilizowala mnie do dalszych dzialan. mowilam sobie "kur** nie mozesz byc mieczakiem , co prawda bywa przeje**** , ale czy to moja wina i czy to ja jestem osoba ktora powinna ze soba skonczyc? co moge zrobic zeby bylo lepiej?"
i ta agresja byla moim ostatnia deska ratunku, pewnie ze tylko na jakis czas , ale to zawsze cos skad wiesz co stanie sie na nastepny dzien , moze akurat ten jeden dzien zycia dluzej przyniesie ci cos co zmieni cie na zawsze.
mnie tez zycie przeraza i mam go dosc ale stosuje pewna zasada , ktora daje jakies efekty poprostu nie mysl co bedzie za 10 lat , nawet za rok czy za miesiac pomysl o tym ze jutro wstaniesz i co masz do zrobienia, pozniej wstan i to zrob a kladz sie do lozka z poczuciem spelnionej misji , i stosuj to tak dlugo az przestaniesz myslec o tym jak sobie poradzisz w zyciu. to takie sposoby babcine ze tak powiem ale na poczatek dobre i to powinienes napewno pojsc do psychologa lub psychiatry, bo wyraznie jest ci potrzebna pomoc kogos wykwalifikowanego.
pozdrawiam i wierze w ciebie ze rozsadek wygraw odpowiedzi na: COŚ DOBREGO ;) #50382fajnie ze potraficie cieszyc sie z malych rzeczy, ktore was przytrafiaja. wiadomo ze cieszymy sie w danym momencie z czegos co jest mile co nam sie udalo, ja tez czasami zapominam sie i smieje sie cala soba z zartow moich znajomych , tyle ze chyba ten caly smutek i zlosc ktora jest we mnie przewaza i pod koniec dnia podchodze do tego i rzeczywiscie bylo smiesznie ale co z tego nie ma co rozpamietywac , jutro tez jest dzien i znow musze stawic czola zyciu.
czasem zastanawiam sie czy powinnam tu wogole pisac , wiekszosc z was jest po terapii lub w trakcie i macie juz troche inne spojrzenie na wszystko a ja ciagle tylko marudze, ale chyba tylko tutaj moge bo w normalnym zyciu nie moge sobie na to pozwolic i musze to ukrywac.w odpowiedzi na: zaburzenia osobowosci #50381moze i rzeczywiscie tak jest ze chcemy u siebie cos znalezc bo cos w nas nie gra zwlaszcza ze ja jestem hipohondryczka:blush:
czytalam o bpd na stronie bpd.szybkanauka.net i jest to chyba tam dosc fajnie opisane tzn duzo informacji jest zawartych. oczywiscie nie wmawiam sobie czy nie twierdze na 100% ze to mam pojde do terapeuty i zobacze co on mi powie.
kokolino problemy z koncentracja czasem mam ale co bardziej tam do mnie pasowalo to to idealizacja i dewualizacja osob , nieposkromione emocje , duzo agresji, nieprzemyslane decyzje, hustawki nastroju.w odpowiedzi na: każda histria ma inny początek – inny wątek – inny #50309no dobre pytanie z tym wybaczeniem. tez zawsze mowilam ze nigdy nie wybacze ale
"mówiłeś – 'nigdy’ – lecz się oszukałeś
choć się zarzekałeś, wiemy, że kłamałeś
dziś słowo dawałeś, jutro je łamałeś
w całej tej bajce prawdę ukrywałeś
nigdy nie mów nigdy, bo nie wiesz co cię spotka"
wydaje mi sie ze potrzebujesz czasu. mi osobiscie pomogl wyjazd z kraju oderwanie sie od ojca pozniej poznalam calkiem przypadkiem historie jego dziecinstwa i zrozumialam ze jego kiedys ktos skrzywdzil tak jak on mnie. czy to jest usprawiedliwienie?? nie oczywiscie ze nie, ale pomoglo mi to zrozumiec , moze nawet wybaczyc. nie chce pisac ze mu WYBACZYLAM bo to wielkie slowo nie wiem jak bedzie jak go zobacze, pewnie mam mu za zle to kim jestem, ale musisz pamietac ze nienawisc niszczy tez ciebie. ja nie chcialam tego zrozumiec jak mamcia mi to powtarzala ja jej odpowiadalam ze jedyne co on odemnie moze dostac to nienawisc i ze zawsze bede ja w sobie nosic , ale zrozumialam ze nie tedy droga moze ty tez to zrozumiesz. i pamietaj ze przeciwienstwem milosci nie jest nienawisc tylko obojetnosc .w odpowiedzi na: czy mam mu pomagać czy zostawić w świętym spokoju? #50250na wstepie chcialabym zaznaczyc ze zgadzam sie z przedmowcami i ich popieram czas pomyslec o sobie. ale…
juz taka moja natura ze staram sie popatrzec tez na problem z drugiej strony w tym przypadku to nic nie zmieni ale postawcie sie na miejscu tego chlopaka. ja sama jestem zagubiona sa wokol mnie oboby ktore chca mi pomoc ale ja je odtracam chyba ze strachu , z jednej strony chce zeby ktos sie zaja moim zyciem i je ulozyl powiedzial co mam robic dal recepte zdjal odpowiedzialnosc choc na chwilke przeciez przez cale zycie bylam taka odpowiedzialna. ale gdy juz ktos zaczyna to robic ja czuje sie zagrozona i uciekam bo boje sie ze ktos zabierze mi to co najbardziej w sobie cenie indywidualnosc.wtedy pojawia sie moja zlosliwa natura i robie wszystko na przekor zeby tylko pokazac jaka jestem niezalezna i ze i tak wyjdzie na moje. moja mamcia zawsze mowila "na zlosc kierowcy kupie bilet i pobiegne za autobusem". swieta prawda ale nawet jak zaszkodzilam sama sobie to przynajmniej na koncu wyszlo na moje. i tak zle i tak niedobrze. chcialabym miec i rybki i akwarium a tak sie nie da.
bron boze nie namawiam cie moniczko do pozostania z nim sama pewnie bym uciekla, ten post jest moze bardziej do samych dda.
czy wy chcielibyscie zeby was ktos zostawil?? pewnie wiekszosc powie ze ma to na co zasluzyl i racja, ale czy nie pojawil sie nawet cien watpliwosci w waszych umyslach??w odpowiedzi na: nienawidze siebie :( #50249witam!!
dobrze cie rozumiem , moze u mnie autoagresja nie objawia sie krzywdzeniem sie fizycznym moze bardziej psychicznym ale wiem o czym mowisz.
zawsze najbardziej mnie przerazalo to jak ta druga osoba ze mna wytrzyma skoro ja sama czasem nie moge ze soba wytrzymac . mam dni ze akceptuje swoje wady , to ze jestem wredna i nieznosna i nawet o ironio sie tym szczyce a jezeli komus sie to nie podoba to droga wolna. a mam dni ze sama siebie nienawidze i ryczec mi sie chce ze jestem jaka jestem i nie potrafie tego zmienic. czasami sie staram zacisnac zeby i opanowac sie ale zawsze pozniej jest ryzyko ze wybuchne w najmniej odpowiednim momencie. terapeuci zawsze mowia ze trzeba dac ujsc negatywnym emocjom w jakis sposob ale we mnie czy tez moze w nas jest ich tyle ze czasem ciezko jest je jakos rozladowac, zwlaszcza ze w naszych domach nie nauczylismy sie jak w cywilizowany sposob rozladowac zlosc. dlatego teraz w doroslym zyciu musimy sie tego nauczyc , ale jak?? ja niestety nie potrafie odpowiedziec na to pytanie, wydaje mi sie ze kazdy musi znalezc swoj sposob. trzymam kciuki za was i za siebiew odpowiedzi na: czas na milosc?? #50246noemi to bylo tylko slowo nie czepiajmy sie szczegolow moglam rownie dobrze uzyc zwrotu "obawiam sie byc z kims" generalnie chyba bardziej boje sie ze ktos mnie bedzie posiadal niz ja kogos
w odpowiedzi na: Kochani oto co mnie dręczy … #50105hmmmmmm czytajac tego posta poczulam sie na chwilke twoja zona. dlaczego?? tez czasem sie tak zachowuje. ogolnie jestem agresywna osoba, ale tez zazdrosna pewnie przez to ze jedynaczka, wiec jak widze ze osoba na ktorej mi zalezy chwali za cos kogos innego albo jest dla niej mila a dla mnie nie laczy sie we mnie zazdrosc z agresja i chyba nie musze zaglebiac sie w szczegoly co sie wtedy dzieje, jestem nieznosna i dogaduje a potrafie byc okropnie zlosliwa. tylko dlatego ze czuje sie zagrozona, moze twoja zona nie wie ze jest dda?? ale ja to wiem a i tak nie potrafie swoich emocji pohamowac czasem. ogolnie jestem okropnie zdziecinniala czasem przesadnie odpowiedzialna ale lubie z siebie robic dziecko ktore placze bo sie uderzylo a cieszy sie bo dostalo cukieraska od kogos. ona pewnie zazdrosci ci rodzicow i twoich kontaktow z nimi stara sie was wszystkich ukarac za to co wy macie a czego ona nigdy nie miala i nie bedzie miec. mysle ze powinienes jej jakos uswiadomic problem i zasugerowac terapie. trzymam kciuki.
w odpowiedzi na: czas na milosc?? #50104dziekuje wszystkim za dodanie otuchy , mysle ze wlasciwym rozwiazaniem jest poczekac i nie robic nic na sile rzeczywiscie jezeli mu zalezy poczeka. najgorsze jest to ze musze sama z tym walczyc a to jest ciezkie , bo w sumie juz sie przyzwyczailam ze jestem sama i nikt nie narusza mojej powierzchni zyciowej a ten kto sie odwazy zaraz czuje jak ostre moga byc moje kolce. wiadomo czasem bywa ciezko ale to da sie jakos przetrzymac , tylko jak dlugo?? wlasnie dlatego chce isc na terapie , mamcia juz dawno mnie namawiala ale(nie chce nikogo obrazic) uwazalam ze to dla jakis nienormalnych, dopiero jakis rok temu zrozumialam ze potrzebuje pomocy bo sama nie dam sobie rady a terapia jest jedynym ratunkiem. dzieki za to ze jestescie czytajac wasze posty na rozne tematy czytalam jakby o sobie i nareszcie zrozumialam ze nie jestem jedyna.
kokolino zapisz:
”
od dwoch lat jestem na terapi i dzieki temu zrozumialam ,ze NIE MUSZE WYBACZAC,tego co niewybaczalne,nie musze sie z nia godzic dlatego tylko bo jest moja matka,bo to choroba tralala”
czy to twoje wlasne wnioski czy psychologowie o tym mowia ??? zawsze myslalam ze wybaczyc trzeba bo to pomaga przedewszystkim nam. -
AutorWpisy