Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Nowa, ale już stara #50580
No własnie 1 życie mamy i trzeba o nie walczyć! Też się ciesze, że wreszczie trafiłem na tą stronke bo troche mi to dało do myślenia. Nigdy nie jest za późno na zmiany.
Vis chyba mamy ta samą koleżankę i nie dawno miała urodziny nawet:)Powodzenia
w odpowiedzi na: DDA naprawde tacy nieszczęsliwi?? #50542W pewnym sensie ja jestem nieszceśliwy, no bo jesli każda rzecz którą chce zrobić wymaga odemnie czasem tak dużego wysiłku, że aż czasem musze się zmuszac aby coś zrobić. Blokada i czarne scenariusze to chyba dla mnie chleb powszedni. Aleee z drugiej strony coś zaczyna się zmieniać :blink: chyba na lepsze? Oby.
Nie miałem może normalnego dzieciństwa ale i tak mam dużo dobrych wspomnień. Czasem mam wrażenie, że te złe gdzieś w niepamięć poszły ale jednak musze do nich wrócić żeby coś wyjaśnić.
Zyć pełnią życia -fajnie by było ale gdzy widze ile straciłem przez to całe DDA to mnie krew zalewa!!!! Analizując swoje życie już wiem dlaczego robiłem tak a nie inaczej.
Teraz może jestem szczęśliwszy, że wiem co jest co ale jak to zmienić i czy się da to jeszcze nie wiem?
Czasem bezsilność mnie pokonuje i łapie doła żeby później na nowoodżyć i tak wkółko a najlepsze jest że mam czasem doła 5 razy dziennie na zmiane z radością.
Moim zdnaniem użalanie się nad sobą nic nie zmieni chyba, że ma na celu zainteresowanie kogoś swoimi problemami i liczyć że ta osoba nam pomoże. Wtedy ma sens a zdrugiej strony takie wmawianie sobie, że i tak będzie źle itp. to autodestrukcja chyba?
A co dobrej muzyczki to popieram jappko:) ….dobra muza to podstawa!
Jutro będzie lepiej!:)w odpowiedzi na: Normalna reakcja? #50525Ja też tak mam z tym uczuciem zwracania..czy tam jakkolwiek go nazwać? Ostatnio zauważyłem że niespodziewanie łatwo przychodzi mi zaakceptowanie faktu, że kogoś ze mną nie ma. Obawiam się jednak, że w moim przypadku to chyba tez ukrywanie emocji z tym związanych może wchodzić w grę. To poczucie wolności o którym mówiła jappko po czyjejś stracie też się często pojawiało w moim życiu ale traktuje to jak formę "ucieczki" od trudnej sytuacji, bądź wyjaśnień jakich trzeba było by dokonać aby ta sytuację uzdrowić i to chyba mnie niepokoi.
Jak sądzicie, czy takie szybkie zaakceptowanie faktu utarty kogoś (czegoś) może być w jakiejś mierze "fałszywą akceptacją" prowadzącą w rezultacie do oszukania samego siebie bądź otoczenia aby dowartościować się lub uciec od odpowiedzialności (jeśli jesteśmy w jakiś stopniu winni zaistniałej sytuacji)???
pozdrawiamw odpowiedzi na: Postanowienia noworoczne #50352A ja postanawiam isc w nowym roku na terapie, potem powalczyć o kogoś jesli dam rade a na koniec bedzie trzeba znowu postanawiac cos bo się rok skończy:angry:
w odpowiedzi na: wczorajszy dzień #50351Napisałem tak bo sam bym tak chciał robić, a że nie zawsze mi wychodzi to już inna sprawa:) Ale jesli tego nie bedziesz chcial zmienic to tak bedzie dalej. Ja np chce to zmienić w sobie choc wiem że jest to bardzo trudne. Powoli coś tam zmieniam i sie ciesze ale kryzys goni kryzys i to co mam wypada mi z rąk czasem. Wiara w siebie pomaga na pewno, tylko czasem jej nie ma tam gdzie powinna być!:angry:
w odpowiedzi na: wczorajszy dzień #50286Moim zdaniem jeśli podobała Ci się tamta dziewczyna a nic nie zrobiłeś to nie dowiesz się co by było gdyby i tak będzie zawsze gdy tak bedziesz myśleć :blink: A że lubisz osoby nieprzecietne i "nieosiągalne" to już twoja sprawa ale póki nie poznasz lepiej takiej z pozoru "nieprzecietnej" osoby to mówienie o niej w taki sposób jest tylko twoim wyobrażniem o niej a w rzeczywistości bywa różnie i nawet sam fakt że tak mówisz często skazywał będzie cię na porażkę B) no bo jak "ja dda moge być z kimś takim"?
Powodzeniaw odpowiedzi na: Praca, zmiany i trudnosci #50285To co pisze Biedronka to podejście które chyba wielu brakuje. Pracujesz żeby żyć a nie żyjesz żeby pracować:) Zarobasy maja swoje prace i swoje mieszkania, ale przecież nie są to rzeczy najważniejsze. A samodzielność i niezależność? No z tym gorzej bez jakiejś pracy ale jak się głową porusza to coś z niej wyleci :woohoo: i dobrze będzie!!!
w odpowiedzi na: czas na milosc?? #50284Zgadzam się z przedmówcą, bo to i tak wyjdzie wcześniej czy później. Każdy związek powinien podobno opierać się na akceptacji i zaufaniu, a to czy ktoś zrozumie czy nie to juz inna bajka. Nie próbując nie przekonasz się, tym bardziej że chcesz coś zmienić w swoim życiu tzn. nie chcesz żyć samotnie.
w odpowiedzi na: jak przekonac kogos by sie leczyl? co powiedziec? #50269Moim zdaniem nic nie poradzisz. Znam ten problem kiedy mój ojciec także pił, a robił to odkąd pamiętam. Co prawda nie pije parę lat już ale ja mu na pewno w tym nie "pomogłem". Rozmowa z kimś uzależnionym jest może i dobra ale nic nie da jeśli ten ktoś nie znajdzie się na "samym dnie" albo sam nie będzie chciał tego zmienić. Podając rękę może i starasz się coś zmienić ale uwież mi, że czasem lepiej zostawić taką osobę samą sobie i się odwrócić niech straci wszystko to co ma!!! Tak było w moim przypadku i tak radzą terapeuci, a starając się "pomagać" sama niszczysz sobie nerwy i życie. Trudne? Ale podobno tak trzeba i nie ważne że będzie po drodze 6 detoxów i nagłych uzdrowień bo i tak zawsze może to wrócić i co wtedy załamiesz się te 6 razy? Brutalne ale dobić w tym wypadku do dna to czasem jedyna droga powrotu a Ty miej swoje życie:)
-
AutorWpisy