Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 6 wpisów - od 1 do 6 (z 6)
  • Autor
    Wpisy
  • szarem
    Uczestnik
      Liczba postów: 6
      w odpowiedzi na: Sens życia… #463890

      Zacznij chcieć zmienić swoje życie. Na przekór sobie.

      Nie lubisz biegać? – Idź pobiegać. Na przekór lenistwu.

      szarem
      Uczestnik
        Liczba postów: 6
        w odpowiedzi na: Sens życia… #463888

        Menfredi, może nie będę potrafiła Ci doradzić, ani pomóc. Piszże tu, żebyś wiedział, że mam dokładnie takie same spojrzenie na życie. Nie mam żadnej życiowej motywacji, ciągle zamiast iść do przodu cofam się do tyłu. Okazywanie uczuć jest w moim przypadku praktycznie zerowe. Przytłacza mnie ciągłe kontrolowanie własnego życia. Każdy ważny moment mojego życia odhaczam jako załatwiony, ale nie widzę w tym żadnej radości. Nawiązywanie nowych kontaktów jest dla mnie tak trudne, że wole zamknąć się w pokoju, schować pod kołdrę i przespać kilka najfajniejszych dni swojego życia zamiast je szczęśliwie przeżyć. Ale chce żyć, chce wyjść z syndromu DDA, na przekór swojej osobowości chce zmienić swoje życie.

        Menfredi, może na początek po prostu spróbuj chcieć. Ja też właśnie zaczynam.

        szarem
        Uczestnik
          Liczba postów: 6
          w odpowiedzi na: Dziś czuję się ….. #463887

          Pracuję w miejscu, gdzie jestem wkorzystywana na każdym kroku. Wiele razy chciałam odejść, ale tego nie zrobiłam. Dlaczego? Bo jestem tam potrzebna, bo ktoś chce, żebym została, więc zostaję. Płacą marne grosze, pracuję po 12 godzin dziennie,a gdy mam wolne zdycham jak koń po całym dniu oranki… Nie potrafię tak po prostu odejść, chociaż mam inne możliwości, propozycje. Dzisiaj obca osoba (okulista podczas kontrolnego badania wzroku) powiedziała mi, że nie można dawać się wykorzystywać i wszyscy wokół też mi to powtarzają. Ale ja nie potrafię odejść do nowego, nie potrafię się wyzwolić.

          szarem
          Uczestnik
            Liczba postów: 6
            w odpowiedzi na: Zwiazki #463885

            Jestem w związku od 3 lat. Moim największym problemem w związku jest brak umiejętności okazywania uczuć. Nie umiem wypowiedzieć najprostszych słów, które tak ucieszyłyby mojego partnera, a każde zażegnanie konfliktu wychodzi z jego strony. Moja psychika blokuje się w taki sposób, że nie potrafię przeprosić w sytuacji, kiedy to ja jestem winna. Podświadomie kontroluje każdy krok w stronę przyszłości, każdy detal ma znaczenie, przejmuję się każdą drobnostką i analizuję ją jakie może mieć znaczenie w przyszłości. Bardzo mi to przeszkadza, ale nie potrafię przestać dążyć do ideału. Mój narzeczony przyzwyczaił się do mojego zachowania, przyjmuje każdą moją złość na klatę, a ja go zawodzę w najmniejszych szczegółach. Wiem jak  bardzo go krzywdzę, nieraz chciałam by odszedł, bo nie potrafię się zmienić. Ale on zawsze zostawał… Boję się, że pewnego razu nie zostanie…

            szarem
            Uczestnik
              Liczba postów: 6
              w odpowiedzi na: Dziś czuję się ….. #463829

              Ja chyba za słaba jestem na to żeby się wyprowadzić… Z matką nie ma kontaktu, dla niej najważniejsze jest zdobyć kilka groszy i upić się, choćby naszym kosztem, moim i taty.. To on trzyma mnie w tym domu, a raczej ja jego do normalnego funkcjonowania. Mam dość pilnowania każdej cennej rzeczy w domu, na której można zarobić… Mam dość chowania każdej złotówki tak, żeby ona jej nie dopadła, bo ja na nią ciężko muszę zarobić, a ona od tak przepija. Straciła już wszystko co możliwe: pracę, prawo jazdy, szacunek od dzieci, miłość męża… Nawet naszą pomocą pogardziła… Sprawianie mi wstydu i pogłębianie mojego żalu chyba tylko napędza ją do życia… I właśnie to najbardziej boli…

              szarem
              Uczestnik
                Liczba postów: 6
                w odpowiedzi na: Dziś czuję się ….. #463823

                Witam,

                Zaglądam tu co jakiś czas, ale ciągle brakuje mi odwagi, żeby coś napisać.. Nie wiem jak się za to zabrać, nie mam pojęcia jak mogłabym opisać swoje uczucia.. A co czuję? Czuje żal, ogromny żal, który mnie przytłacza, miażdży jak mrówkę…

                Mam 22 lata, a ciągle czuję się jak mała dziewczynka, która czeka na mamę, a jej ciągle nie ma i nie ma… Może inaczej… Jest, ale tylko fizycznie, bo jako matka nie spełnia swojej roli. Z dnia na dzień czuje do niej coraz większy wstręt i obrzydzenie. Już nie potrafię tłumić emocji w sobie,ten żal jest silniejszy ode mnie..

              Przeglądasz 6 wpisów - od 1 do 6 (z 6)