Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Jak sobie radzicie z byciem rodzicem DDA #165769
Nie mam dzieci i nie wiem,czy się zdecyduję,bo jak na razie nie czuję instynktu macierzyńskiego a już trochę wiosen mam na karku, poza tym,nie byłabym w stanie zapewnić dziecku odpowiednich warunków do rozwoju,bo mam chaos w życiu i sama czuję się jak dziecko ,ale mogę jedynie powiedzieć,że jeśli matka,ewentualnie przyszła matka, ma za sobą negatywne doświadczenia wyniesione z domu rodzinnego, takie jak alkoholizm rodzica,czy nadopiekuńczość, to trzeba być nadzwyczaj ostrożnym,by nie popełnić w stosunku do własnego dziecka podobnych lub tych samych błędów wychowawczych,których ofiarą padliśmy.
Jest to niezwykle trudne,choćby się zaprzeczało i mówiło,że wie się,co złego zrobiła matka czy ojciec,a ja na pewno tego będę się wystrzegać,ponieważ pewne mechanizmy dzieją się na poziomie podświadomych i my zupełnie nieświadomie brniemy często w to,od czego chcemy uciec.
Zyczę wszystkim mamom i tatom,aby pracowali nad sobą i mimo nie zawsze dobrych doświadczeń własnego dzieciństwa, potrafili być sami fajnymi rodzicami:)
pozdrowionkapompejusz zapisz:
„Oczywiście nie ma tak że każdy DDA jest skazany na porażkę bo na to nie ma reguły:) Ja na ten przykład jak każdy mam swoją historię, którą opisywałem wiele razy i nie będę jej przytaczał ale mimo że jestem DDA to jestem samodzielny finansowo od blisko 7 lat, mam fajną prace która była moim marzeniem,robie mgr w tym roku,wszystko co mam i co posiadam to moja zasługa i Tego na górze;) Dlatego zawsze powtarzałem i napisze jeszcze raz, że nikt z Nas nie wybierał sobie dzieciństwa i domów z pijaństwem ale to co się dzieje teraz to zależy tylko od Nas:) Zycie trzeba brać za ryj!Bo samo nic nie przychodzi i można czekać do usranej śmierci!”
Niby racja,ale trzeba pamiętać że każdy z nas niezależnie od tego,czy jest DDA czy nie, reprezentuje określony typ osobowości i temperament. Tak więc dla jednych bycie DDA to kopniak w tyłek i motywacja,by stworzyć sobie lepsze życie,a dla innych – stresor nie do przezwyciężenia, autodestrukcja i trwanie w zaklętym kręgu.
To zależy od naszej indywidualnej konstrukcji psychicznej.w odpowiedzi na: NIE MA DLA MNIE NADZIEJI. #157891znam,mam spierdolone życie, nie wiem jak to wszystko poukladać i jak wyjść na prosta,a problem pracy i zarobków to jest podstawowy problem, bo nie mogę się przez to usamodzielnić i wyprowadzić od rodziców,z którymi jestem w ciągłym konflikcie,zasrane życie!!!!
w odpowiedzi na: Dolegliwości fizyczne DDA #157841Tak, bynajmniej w moim przypadku, mam dolegliwości fizyczne, przede wszystkim migreny, obniżone ciśnienie krwi, skrajnie palpitacje serca, kłopoty żoładkowe i z cerą, a czasem po prostu wszystko mnie boli, czuję się jak zbity pies:(
w odpowiedzi na: nienawiść do współuzaleznionej matki #157619Ja wiem,jak to boli, ta zadra w sercu, gdy relacje z najbliższymi sypią się,choć chcielibyśmy,aby byly w miarę ok.
Moja matka absolutnie wypiera się tego,ale ja wiem,że byla i jest współuzależniona od męża alkoholika,choć sama nie pije i zawsze odkąd pamiętam,trzmala wszystko w kupie.
Nie zadbała o własne interesy, wyszła jak przysłowiowy Zablocki na mydle,bo poświęcila się dla rodziny,a tak naprawdę za wszelką cenę robiła tak,byśmy uchodzili za w miarę normalną rodzinę.
Dziś jest sfrustrowana i cięzko z nią normalnie i spokojnie porozmawiać. Mamy zle relacje.
Posługuje się często w relacjach ze mną emocjonalnym szantażem,czego ja nie znoszę, klocimy się.
Jak pisze ogiszka, moja mama również łamie moje granice i oczekuje wdzięczności,bo przecież przeszła tyle w zyciu i wie,co jest dobre,a co nie, a jak ja się buntuję to jeszcze ma pretensje,że jestem niewdzięczna,bo ona przecież chce jak najlepiej…
Może zatem warto przemyśleć to, co powiedziała Ci terapeutka,że na siłe nie warto próbować budować dobrych relacji z matką,która tyranizuje i dowartościowuje się tym, że Ci dokopie i psychicznie zdołuje,wpędzi w poczucie winy.w odpowiedzi na: Dziękuje i żegnam #155461Michale wiem,że jesteś w głębokim kryzysie. Może to brzmi banalnie,ale wiem.
Z przykrością twierdze,że z tymi specami od terapii często jest tak, liczy się kasa,a nie faktyczne zaangażowanie w pomoc:(
To my sami tak naprawdę musimy stoczyć walke ze sobą.
Ale nie każdemu starczy sił…
ja też mam kryzys, dokucza brak kasy, co zamyka mi drogę do wielu obszarów życia, nawet nie chce mi się rano wstawać,bo wiem jak będzie wyglądał kolejny dzień:(w odpowiedzi na: Nie wiem jak sobie pomóc #155308No właśnie, piszesz,że moment idealny, więc działaj!!!Układaj, buduj swoje życie, masz kasę,jesteś niezależny, a to daje naprawdę duże możliwości, mnie tego akurat teraz w życiu brak,gdybym miala kasę,wiedziałabym jak działać, no ale nie mam…a Ty skoro masz,to nie marnuj tego.
Wiem, tak każdy gada,że pieniądze szczęścia nie dają,ale jak przyjdzie co do czego, to niestety tak to jest,że bez kasy ani rusz,w wielu obszarach życia, niestety…w odpowiedzi na: DDA Pruszków, Piastów ? #155306Poszukuję dobrego psychoterapeuty z Wrocka, Lodzi lub Częstochowy.
Jeśli ktoś zna i mógłby polecić, proszę o podanie namiarów:)w odpowiedzi na: szantaż emocjonalny #154772Felicja zapisz:
„Mase, ja miałam co do niektórych profesorów wybór i ja z tego korzystałam, ja się z utytułowanymi chamami użerała nie będę. Dla mnie to jest tak wazne, ze kilka razy wybrałam kogoś przez wzgląd na charakter i usposobienie nawet jeśli średnio miałam pojęcie o tematyce, stwierdziłam, ze nadrobię, ale spokój chcę mieć. Gorzej jak nie ma wyboru.Co do tej różnicy pokoleń to prawda. Rodzice się zatrzymali na etapie ślepego posłuszeństwa rodzicom z jakiejś chorej wdzięczności. Sęk w tym, ze to najczęściej było wykorzystywane do sterowania dziećmi dla własnych interesów albo zwykłego widzimi się w celu pokazania "władzy" rodzicielskiej. To nie te czasy. Szacunek musi być, ale ten szacunek w pewnym momencie wygląda zupełnie inaczej. Jesli rodzice wyraźnie próbują sobie przywłaszczyć życie swoich dzieci w ramach tej chorej miłości, to niestety nalezy wyjść i się nawet w skrajnych przypadkach odciac i nie ma to nic wspólnego z brakiem szacunku do rodziców. To oni mają błedne pojęcie. I wiem, ze trzeba walczyć i wiem, ze to boli, bo tych rodziców przecież się kocha, ale nie można pozwolić sobie na krzywdzenie. Mase taki jeden ksiądz opowiadał jak matka go kochała i nie chciała do zakonu wypuscić. Nawet później nie chciała się poddac. Jak wychodził spakowany z domu to się w progu położyła, a on przez nią przeszedł. Później przyszedł telegram, ze ojciec umierający i ze ma przyjechac. On mówi, ze wchodzi do wsi, a ojciec traktorem po polu jeździ:laugh: :laugh: Taka była dobra i go kochała:) I ten ksiądz zawsze mówił, ze trzeba żyć swoim życiem i czasami przejść przez matkę w progu nawet jesli bardzo się ją kocha:):)”
Dzięki Wam za wszystkie wpisy. Felicja napisałaś kapitalnie i ta historia z księdzem, naprawdę wiele pokazuje,do czego tak naprawdę są zdolni rodzice,żeby pod przykrywką miłości manipulować dziećmi, chyba dla zaspokojenia własnych potrzeb.
Doszłam do wniosku,że my jesteśmy bardziej dorośli i dojrzali emocjonalnie niż nasi rodzice i to ich należałoby posłać w pierwszej kolejności na psychoterapię.
Mnie zawsze dziwi fakt,że jak ktoś się stara o adopcję, to musi przejść sito eliminacyjne, szkolenia itp. a rodzice biologiczni to w zasadzie, nie ma możliwości sprawdzenia,czy nadają się być rodzicami czy nie.
Wszystko wychodzi w praniu.
Ojcu zawdzięczam bycie DDA, ostanio już mniej pije,bo zdrówko nawala i zauważyłam,że odgrywa momentami rolę tatuśka, jakby chciał nadrobić stracony czas.
Dziś rządził mi,co mam jeść na obiad,zupełnie jakbym była dzieckiem.
Matka była w zasadzie samotną matką,borykającą się z mężem alkoholikiem i całą masą problemów wynikających z tego. Kochała mnie również do szaleństwa, ułożyła sobie w głowie,że zawsze będziemy mieszkać obie, jak już dorosnę i dostanę dobrą pracę,a ona będzie mi gotować obiadki.
Moje dzieciństwo kojarzy mi się z pijanym ojcem, awanturami, wiecznie nieszczęśliwą i zmęczoną matką oraz mnóstwem zakazów.
Nie wchodź do kałuży,bo się pobrudzisz,nie idź do koleżanki bo daleko mieszka, jak będziesz wracaławieczorem (tak jakbym miała się szlajać nie wiadomo gdzie) to ja będę się denerwować.
Potem na studiach ciągłe telefony, kontrole, zaczęłam się dusić w tej atmosferze i podjęłam bunt.
To teraz słyszę,że wbijam jej na równi z ojcem gwoździe do trumny, wykorzystuje swoje kłopoty ze zdrowiem,żeby wzbudzić we mnie żal i poczucie winy, żebym jej ustąpiła.
Próbuję z tym walczyć,ale wiem,że będzie ciężko, już jest, awantury, krzyki.
To moja matka,kocham ją i żal mi jej,ale w zasadzie sama sobie jest winna.
Jak w ubiegłym roku wyjechałam na kilka dni, potrafiła się tak na mnie obrazić,że aby mnie zdołować ignorowała mojego psa, chciała abym widząc jak pies się łasi do niej,a ona go olewa,żebym ja miała wyrzuty sumienia,że to przeze mnie!!
Już jej nakrzyczałam,że jest nietolerancyjna i nie zawsze musi być tak,jak ona chce,więc usłyszałam że jestem nic nie warta jak mój ojciec.
Czytałam,że takie zachowania manipulacyjne często w rodzinach przechodzą z pokolenia na pokolenia, co by się zgadzało, bo wiem,że moja matka ulegała z kolei wpływom babki, która świetnie grała jej na emocjach i jeździła po systemie,by osiągnąć cel.
Moja matka po jej śmierci, popadła w deprechę,a po kilku latach jednak doszła do wniosku,że babka ją ograniczała i szkoda było wylewać tyle łez. No a teraz to samo robi w stosunku do mnie.
Masakra!!!w odpowiedzi na: czy myślicie o samobójstwie? #153545Brawo!!!I tak trzymać!!!
Podobno Bóg nie daje nikomu takiego ciężaru, którego ten ktoś nie byłby w stanie unieść..A co nas nie zabije,to wzmocni i wierzę,że jest to prawda. -
AutorWpisy