Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Czy dać mu się zapić – zabić? #71093
:laugh: ocho juz dawno sie tak nie usmialam
agagag chciała tak jak wszyscy pozalic sie , by ktos pogłaskał ja po głowce i powiedział o jaka ty biedna…. a moi koledzy widze dorosli juz…. z czego bardzo sie ciesze… wreszcie widze bunt bardzo ladnie koniec z płaceniem za ich picie i sielskie zycie…. koniec z przedłużaniem agonii…
agagag ty masz stałe poczucie winy ze za mało robisz dla ojca, że za mało mu czasu poswiecasz, że masz rodzine i własne zycie… sadzisz ze wywozenie go z dala od meliny cos da?
zapominasz chyba co to znaczy determinacja alkoholika , on jest jak zwierze które z daleka wyczuje gdzie jest to czego szuka….nigdzie go nie schowasz przed nałogiem i nigdzie nie schowasz przed nim wódki. zapomnij o tym kobieto.
daj mu życ jak chce, jesli tyle pracy włozyłas w to by stanał na nogi a to nic nie daje zostaw go wreszcie i pozwól mu na to co chce
jak sie zapije to bedzie jego wybor
jak stanie na nogi bo odkryje ze jest sam to tez bedzie jego wybór
przestan byc nianka swego ojca
tylko nie zacznij zaraz tekstu ale przeciez to mój ojciec i ja go kocham…. znam te teksty i wierz mi nie maja dla niego zadnego znaczenia.
jasne zrobisz jak bedziesz chciała, ty tak samo jak on masz prawo wyboru czy chcesz zyc czy zapic sie razem z nim.
nie łudz sie zyjesz jak on i pod jego dyktando…. kazda jego wypita butelka jest i twoja…. kazda zbliza go do smierci tak jak i zbliza do smierci ciebie jako człowieka żony czy matki……on ciągnie cie w bagno za soba
jak wreszcie to zauwazysz (oby nie za póżno) znajdziesz czas na terapie i pomoc sobie i swojej rodzinie ktora tak łatwo stracic i pociagnac za ojcem w to bagno….
pomysl o tym nawet jesli teraz mnie nienawidzisz….
pozdrawiamw odpowiedzi na: Przestrzeń wokół nas #71092:laugh: miłe hobby gonzo:) ciesze sie czytajac że odnajdujesz siebie…. serdecznie pozdrawiam :):)
w odpowiedzi na: Przestrzeń wokół nas #71091:laugh: miłe hobby gonzo:) ciesze sie czytajac że odnajdujesz siebie…. serdecznie pozdrawiam :):)
w odpowiedzi na: Co zrobić ? #69558i żyj, im nie pomozesz a sama sie zagubisz jeszcze bardziej.
to nie zły egoizm kaze ci odejsc to jedyny ratunek dla ciebie jako człowieka.
wbrew pozorom mozesz ich tym uratowac a nie zaszkodzic
teraz maja sie kim wyreczyc gdy zapija a potem zaczna moze myslec o sobie samych.
odejdz i zyj tak jak twoje siostry , masz do tego prawo.
dbaj o siebie pozdrawiamw odpowiedzi na: Jestem DDA, co to znaczy? #69425hihihi
przed chwila mi powiedziano – na forum jest mała Ty , idz zobacz…
no wiec przyszłam hihihihi, witaj babsi, ciesze sie ze jestes i potrafisz wyrazic szczerze co czujesz , masz racje dda to nie nieszczescie, to nie skaza, z tym mozna życ i to życ dobrze i szczesliwie.
nie pozwól by ktos próbował to zmienic.
fragment z ojcem w szpitalu cos mi przypomniał , znam to uczucie, serdecznie pozdrawiam 🙂w odpowiedzi na: Problem z emocjami #68637własciwie sam sobie odpowiedziales…
zachowujesz sie w pracy jak ja, wobec ojca tak jak ja wobec matki… hm… co ci powiedziec…. typowe objawy dda… czeka cie praca nad emocjami… jak zalezy ci na pracy zacznij jak najwczesniej…
tak bardzo potrzebujemy zrozumienia i akceptacji że mówimy gdy tylko poczujemy minimalna aprobate z drugiej strony…wyrzuty somienia po takiej spowiedzi sa koszmarne… zadbaj o siebie poszukaj pomocy… odchodzace kobiety to odchodzaca , nieczuła matka wybierajaca wszystko inne niz ciebie,….spodziewasz sie po kobietach takiego zachowania, przezywasz gdy to robia… ale mozesz tez sam prowokowac ich odejscie … pomysl o tym
nie znasz innej opcji niz odrzucenie
dbaj o siebie powodzenia….w odpowiedzi na: przykładowa rozmowa #67082hihihihi i chyba wlasnie w tym sztuka…. wiem po sobie gdy mam o czyms przypominac mojemu przyjacielowi patrze na to jak na zjawisko… jak to mam ci przypomniec o tym ze mam urodziny za tydzień .. blizej tego terminu, bo ty masz teraz głowe czyms zajeta na tyle ze o niczym nie pamietasz? ale jesli ja ci bede przypomminac to bede sie czuc jakbym ci sie narzucała… a przeciez tak nie powinno byc../. a jak mu nie przypomne to on sobie przypomni za miasiac a ja w tym czasie bede nosiła w sobie zadre ze jednak nie pamietał. dla mnie jest niepojete jak mozna nie pamietac o tym ile lat ma moja matka , kiedy ma urodziny, imieniny czy siostra. a on zapomina o urodzinach syna…
ale co z tego wynika… chyba tylko to ze jestesmy inni, nie tylko pod wzgledem fizycznym ale i psychicznym i nie łatwo nam zrozumiec siebie nawzajem.
odkad wiem jakie problemy mam w relacjach z innymi z uwagi na to ze jestem dda, wiele mnie kosztuje to co prawda, ale przełamuje sie i przypominam , wyjasniam swoje zachowanie , swoje potrzeby, a nieraz je bagatelizuje bo bez tego tez da sie zyc nie ma co stawiac ich na piedestale na którym jest miejsce dla nas razem a nie na nasze strachy i oczekiwania , tak jak mowicie nie ujawnione
nie wiem czy jest dla ciebie jakas rada, ale rozumiem że czesto bywa burzliwie. wasze oczekiwania , niedomówienia sie pietrza, wreszcie wybuchaja… ale to jeszcze nie powód do rozwodu…
jak czytałam o jej listach usmiechałam sie..
miałam przyjaciela z którym nie potrafiłam rozmawiac, była we mnie taka blokada ze nie potrafiłam powiedzieć nic od siebie, ani o sobie. wtedy pisałam do niego listy. gdy przyjezdzał dostawał list na dzień dobry… usmiechał sie i z czasem sie do nich przyzwyczaił. inna forma za duzo wymagała odemnie emocji a to było bezpieczne…
dlatego szkoda ze ona nie daje ci ich do czytania, wbrew temu co mówi po jakims czasie zrozumiałbys ja lepiej, wiem ze to marny kontakt ale lepszy taki niz zaden.
moze popros ja niech napisze ci co czuje ty na spokojnie przeczytasz i sie zastanowisz jak zaradzic tym waszym nieporozumieniom, bo szkoda tracic małzeństwo …w odpowiedzi na: Zycie jest niesprawiedliwe #66797hej gonzo miło cię czytac, dawno tego nie robiłam. wychodz , wychodz na prosta jak najszybciej zycze ci tego pa.
w odpowiedzi na: Agresja w stosunku do pijącego rodzica #62853ja swoja samodzielnośc zaczynalam od stancji
mieszkałam na niej 2-3 miesiace
potem ktos rzucił hasło jest pokój w hotelu , poszłam zobaczyłam 1,5 na 4,5 klitka ale 2 małe okna sa tylko brudne ze słonca nie widac
wróciłam za tydzień jak babcia na stancji zrobiła mi awanture ze zle zakreciłam kran
umyłam okna wyszorowałam podłoge i szafki, na początku spałam na takiej kanapie ze teraz na wspomnienie mnie swędzi ale poradziłam sobie.było nieraz tak krucho z forsa że szłam ulicą i pic mi sie chciało a nie było mnie stac nawet na wode z saturatora
ale przetrwałam , zyje , mam własne mieszkanie po 9 latach mieszkania w hotelu, nikomu nic nie zawdzieczam ani facetowi ani rodzinie na wszystko sama zapracowałam, mówili hm poczta to nie praca dla nas ty mozesz pracowac ale my nie… a ja jednak pracowałam, znosiłam więcej upokorzeń niz hawana w całym swoim zyciu , ale stoje teraz mocno na nogach, poradziłam sobie, wiec warto było.
powodzenia…w odpowiedzi na: list alkoholika… #62787mi i tak najbardziej podoba sie tekst o tym co ja mam robic i gdzie chodzic hihihi, cudowna manipulacja…….
trzymaj sie odemnie jak najdalej a to wystarczy bym spokojnie i szczesliwie sobie żyla.
bujaj sie koles -
AutorWpisy