Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 10 wpisów - od 71 do 80 (z 83)
  • Autor
    Wpisy
  • Vis
    Uczestnik
      Liczba postów: 95

      TO SIĘ WTEDY PRZEKONASZ ZE NIE POMOGLA.

      Vis
      Uczestnik
        Liczba postów: 95
        w odpowiedzi na: DDA a samotność #49801

        Hej Hawana, ja czuję się bardzo samotny. przeczytaj mój ostatni post. myślę, że gdyby znaleźć grupę ludzi, kilku którzy by mnie/nas rozumieli, z którymi można byłoby się spotkać prawie w każdej chwili to te nasze problemy dużo szybciej by zniknęły. przez chyba całe życie tak mam. ciągle myślę o tych kilku wspomnieniach z beztroskiego życia kiedy mój ojciec pracował i nie pił i było "normalnie". czasem sam się dziwię, że pamiętam kolegę, który przychodził do mnie i razem bawiliśmy się w piaskownicy. wiem, że to trochę śmieszne, że to wspominam. do niedawna też myślałem, że gdybym znalazł mądrą dziewczynę, to i z tą samotnością rozwiązałby się problem. ale dużo czytam i wiem, że muszę najpierw trochę bardziej polubieć siebie.
        trochę mi pomaga fakt, że nie jestem sam, że mogę czasem zamienić myśli z ludźmi z forum. żonatych facetów olej, mogli się nie żenić jeśli nie kochają żon. bo jeśli kochają to nie powinni dawać żadnych znaków wobec Ciebie. nienawidzę takiego podejścia, nie żebym był jakiś szlachetny, nie wiem. sam olalem kilka dziewczyn bo nie nie chciałem krzywdzić. to było kiedyś wiem, że to trochę przez "nie kochanie" siebie. Hawanko czasami czuję – najgorsze – że nigdy nie będę szczęśliwy. ale to złe myśli. mam nadzieję, że Tobie uda się we wszyskim czego potrzebujesz. pozdrawiam Vis

        Vis
        Uczestnik
          Liczba postów: 95
          w odpowiedzi na: Prawo do słabości #49557

          Esterko, dołączam się do innych, Ty zdecydowanie za dużo wzięłaś na siebie. Podobno nie ma czegoś takiego jak "normalność"- normalnie żyć. Nie możesz też wszystkim pomagać, tym dzieciakom też, jeśli trudno Ci zrezygnować całkowicie z korepetycji, to choć ogranicz. Piszesz, że nie masz czasu na narzeczonego, siostrę. Nawet nie napisałaś o sobie. A na siebie masz czas? Przecież u nas przynajmniej u mnie bardzo dużo "energii" i czasu idzie na zwykłe rozmyślanie, odczuwanie itd. Trzeba też trochę czasu na zregenerowanie. I nikt nie ma prawa Ciebie oceniać, wara. Ty też nie patrz na siebie surowym okiem, bo przecież już bardzo dużo zrobiłaś. Mało kto tyle potrafi. A studia – mogłoby być tak, że skończysz polonistykę i rozpoczniesz administrację. Ja np. później rozpocząłem podyplomówkę. I tak jesteś mistrzynią
          pozdrawiam Vis

          Vis
          Uczestnik
            Liczba postów: 95
            w odpowiedzi na: taki dzien #49554

            to miało być bez tych;)

            Vis
            Uczestnik
              Liczba postów: 95
              w odpowiedzi na: taki dzien #49553

              Strasznie niełatwe jest niedołowanie się, kiedy wiele, wiele czasu się tak właśnie robiło. „DDA są oceniają siebie bezlitośnie” – Janet Woititz („DDA”).
              „(…) nie ufaj swoim ogólnym złym opiniom o sobie spróbuj je podważać, zbieraj dowody na to, że nie masz racji, kiedy tak się dołujesz” – Dodziuk Anna („Pokochać siebie”).
              Czytam książki, rozumiem, co czytam, ale wierz mi, że nie wiele z tego weszło mi w krew i ogólna tendencja pozostała taka jak u Ciebie; rano czułem się podle z powodu tego, że nigdzie wczoraj nie byłem. Pozdrawiam/Vis

              Vis
              Uczestnik
                Liczba postów: 95

                Trema nie trema, rozbawiłaś mnie tym porównaniem:) dzięki
                raz miałem tak, że mało nie zszedłem z wykładu, gdy miałem przedstawić coś podczas studiów. w ostateczności odczytałem choć i z tym miałem problemy. ale za to mam upór myślę, że dużo większy niż inni. tylko ostatnio brakuje mi do wszystkiego energii.
                ale Ty udzielaj się jak najczęściej jak możesz, bo przeszłaś wiele i wielu możesz pomóc. pozdr/V.

                Vis
                Uczestnik
                  Liczba postów: 95

                  Musisz myśleć o sobie. To że będziesz poza domem zdala od sytuacji które sprawiają ból sprawi że może szybciej poradzisz sobie z własnymi problemami. A myslę ze masz ich dużo jak i wiele podobnych osób. Mi kiedyś tak doradził ktoś zaufany. Ja jeszcze nie do końca umiem być "egoistą". Pamiętam, że zawsze kiedyś starałem się być na miejscu podczas pijanstwa ojca, pilnować żeby nic się nie stało. Nie myślałem o sobie, tylko o innych. W rezultacie jako nastolatek miałem chorobę wrzodową.
                  To jest twoje życie, możesz do nich przyjeżdżać kiedy zechcesz. Ale czym szybciej poradzisz sobie z własnym życiem/problemami tym lepiej będzie i dla Twoich rodziców. A to, że nienawidzisz, ja też tak miałem. A teraz co najdziwniejsze chyba wybaczyłem. pozdrawiamVis

                  Vis
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 95

                    Hej Moniko, ja może nie jestem w takiej sytuacji, ale czasami też mam dośc swojej rodziny. mam ciężkiego szwagra, chorą matkę ojca który się niczym nie interesuje. dobrze, że masz takiego Jacka. często jestem uzależniony od spotkań z tym szwagrem bo czasem nocuje u nich. najbardziej mi szkoda wychowania siostrzeńca. tak w ogóle to dużo rzeczy spoczywa na mnie. może uda Ci się w najbliższych dniach jakoś nie kontaktować z tymi siostrami i w ogóle z rodziną, odizolować. przynajmniej ze 2 dni, jak masz popołudnie z nimi spędzać to może gdzieś nawet na spacer wyjdź. daj znać chętnie wysłucham może na gg pozdrawiam

                    Vis
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 95

                      27 miły uśmiech od dziewczyny z cpn-u. a dziś (01) nic, mam tylko mętlik w głowie. było spotkanie rodzinne i chwalenie szwagra, bo pracuje w wojsku. choć źle mu nie życzę oczywiście. a rano uderzył syna, choć może trochę dziecko przesadziło, ale mógł to inaczej załatwić. pare innych rzeczy

                      Vis
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 95
                        w odpowiedzi na: błędy, samotność #47334

                        tak widziałem ją znów. nie chcę tu przedstawiać jakiegoś taniego romansu, zresztą myślcie co chcecie. byłem w pewnym klubie, domyśliłem się ze mógłbym tam ją spotkać i faktycznie. jakieś dziwne mam szczęście. jakby Bóg chciał mnie rozliczyć z przeszłości. była z chłopakiem wyglądał jak ped.. tak pomyślałem choć nie mam uprzedzeń. właściwie nie zaskoczyło mnie to, domyślałem się że jest z kimś. poznała mnie i dziwnie patrzyła, gdyby nie była z nim, ale przecież z nim odeszła. najdziwniejsze jest to że ja po wszystkim niczego nie czułem. pustka. teraz pracuję, nie jest mi łatwo w tej pracy ale nie narzekam. wrocław jest fajny. choć momentami może nie chce mi sie płakać bo dawniej czasami nawet płakałem, ale czuję żal. brak mi przyjaciół, ciągle się jeszcze miotam, zawsze trochę odstawałem od grupy. wierzę, że jeśli faktycznie Bóg istnieje, to nie pozwoli na to, żebym ciągle czuł sie źle. Netka piszesz bardzo fachowo. dzięki tym wszystkim podobnym do mnie. pa

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 71 do 80 (z 83)